Home / Targi w Essen / Essen 2017 / When I dream – Essen Express GF nr 36/17

When I dream – Essen Express GF nr 36/17

Kiedy śnię (When I dream) to gra, która była wyjątkowo oryginalnie promowana w Essen. Po halach snuli się osobnicy w piżamach i szlafmycach oraz z poduszką pod ręką, którzy zasypiali dosłownie wszędzie: na podłodze, na ramieniu jakiejś osoby, na torbie z grami itp. A wszystko po to, aby zwrócić uwagę na ten właśnie tytuł.

Piękne wydanie i prosta idea to te elementy, które dobrze wróżą popularności tej gry na spotkaniach towarzyskich. Jedna z osób zakłada opaskę na oczy, a pozostałe wcielają się w różne role (przy czym nigdy nie ma pewności kto jest kim, bo jedna z ról pozostaje nieobsadzona). Teraz gracze mogą jednym słowem podpowiedzieć jakiż to sen ma osoba z zakrytymi oczami. Wróżki chcą, aby śniący odgadł, diabliki będą specjalnie mylić, a chochliki wolałyby (bo to daje im więcej punktów), aby między dobrymi a złymi odpowiedziami była równowaga.

Runda trwa 2,5 minuty, a śniący nie jest informowany, czy jego próby odgadnięcia są poprawne czy nie. Na koniec może spróbować opowiedzieć, co tam mu się śniło, czyli powtórzyć swoje próby.

Rozgrywka jest bardzo szybka i dość odświeżająca. Trzeba próbować wyłapać, czyje słowa-klucze są konsekwentnie wokół tego samego (pewnie wróżki), kto za każdym razem rzuca hasła z innej beczki (pewnie diabliki! nie wierz im!), a kto zwyczajnie się gubi. Różnorodność haseł (grafik) daje spore pole do popisu, także tym, którzy lubią Dixit, ale może nieco znużyli się i wyczerpali fantazję na nowe skojarzenia.

Zdobywanie punktów przez każdego (bo zawsze jakieś hasła uda się odgadnąć, a inne są za trudne lub braknie czasu) jest świetną motywacją dla wszystkich grających, którzy nie mają poczucia, że odstają od reszty w drodze do końcowego zwycięstwa.

Moim zdaniem może być to kolejny imprezowy hit dla wszystkich lubiących takie skojarzenia i zgadywanki.


2 komentarze

  1. Avatar

    Czy mi się wydaje czy pod tytułem Kraina Snów grę wydał już polski Rebel?;)

  2. WRS

    Tak to jest zaufać pamięci… po to w nawiasie dałem polski tytuł – jakoś tak mi się w pamięci utrwalił – żeby zaznaczyć, że polska wersja już jest…
    Dzięki za czujność!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Brass: Lancashire & Birmingham – czy(m) Brassy się różnią?

Ink, WRS, Veridiana, Ciuniek. Taaak, mamy w redakcji mocną reprezentacje miłośników Brass. Mamy jednak, też ludzi, którzy ze „starym” Brassem się nie zetknęli do czasu, kiedy na rynku nie pojawiła się jego odświeżona edycja od Phalanx. I, muszę  przyznać, ja również do nich należałem. Ale jak już się zetknąłem (a w zasadzie zderzyłem) to z dwoma naraz. Pokuszę się wiec o krótkie podsumowanie wrażeń, jakie zrobiły na mnie oba tytuły.