Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Złapmy lwa – minicudo

Złapmy lwa – minicudo

Czy istnieją gry doskonałe? Perfekcyjne w swojej klasie? Do których nie ma żadnych zarzutów, uwag ani poprawek? Tuszę, że tak właśnie jest. Szczególnie, gdy gra dokładnie trafia do zamierzonej grupy docelowej. A przykładem takiej gry jest ta, opisana w niniejszej recenzji.

Dōbutsu Shōgi, czyli Złapmy lwa (wydane kilka lat temu jako Pojedynek robotów) to uproszczona wersja japońskich szachów – Shōgi. Jak bardzo uproszczona? Ano zamiast po 20 figur, gracze mają ich po 4. Plansza oryginalnie ma rozmiar 9×9, a tutaj ledwo 3×4.

Czy zatem tak spłycona gra może mieć jeszcze jakąś głębię? Pewnie można by się o to obawiać, gdyby ktoś nie wiedział o autorce tej wersji. Jest nią Madoka Kitao jedna z najlepszych mistrzyń Shōgi, a do tego wielka popularyzatorka tej starożytnej gry.

Co czyni grę Złapmy lwa tak dobrą, w mojej ocenie? Prostota zasad, złożoność rozgrywki, mnogość rozwiązań, możliwość dostosowania rozgrywki do różnych poziomów graczy.

Proste zasady

Celem gry jest zbicie przeciwnego lwa (król zwierząt) albo dotarcie swoim lwem na końcową linię planszy. Mimo, że mowa tu o zbiciu, to należy to rozumieć jako wzięcie do niewoli, bo w tej grze nie ma zabijania jako takiego. Każda z czterech figur-zwierzątek porusza się w swoisty sposób. A co ważne nie trzeba się specjalnie tych reguł uczyć, bo rodzaj ruchu jest widoczny na każdej bierce.

Złożona rozgrywka

Złożoność gry pojawia się z uświadomieniem sobie znaczenia brania do niewoli bierek przeciwnika. Inaczej niż w wielu grach, zamiast odpadać z gry, tutaj stają się częścią naszej armii i możemy je wystawić na planszę w dogodnym momencie. Powoduje to konieczność całkowitej zmiany sposobu myślenia o rozgrywce, bo wrogi pion może pojawić się nagle na planszy (jakże małej!) i zmienić zupełnie układ sił.

Inną, ale już bardziej swojską regułą, jest promocja najsłabszej figury kurczaka. W niejednej grze mamy podobne zasady.

Niebanalna głębia

Mnogość rozwiązań dostrzegamy z każdą rozegraną partią. Mimo, a może z powodu, małej planszy każdy ruch ma znaczenie i musi być dobrze wkomponowany w ogólny plan naszej rozgrywki, ale także taktycznie elastyczny wobec ruchów przeciwnika. Dwa sposoby wygranej pozwalają mieć zawsze plan awaryjny i w ten sposób wywierać presję na oponenta w nadziei na zmuszenie go do nieefektywnego ruchu. Oczywiści sami także musimy w pełni koncentrować się na sytuacji i możliwych ruchach, bo margines błędu jest tu bardzo mały, o ile w ogóle jakiś jest.

Gra także dla małych graczy

Możliwość dostosowania gry do poziomu graczy, czyli stosowanie handicapu to ważna opcja w grach logicznych. Tutaj doświadczony (czy starszy) gracz może przekazać na początku partii swoją bierkę przeciwnikowi (albo i więcej, gdy jest taka potrzeba) czyniąc rozgrywkę od razu dla siebie atrakcyjniejszą przez osłabienie pozycji startowej. Jest to także okazja do intensywnego trenowania różnych sytuacji między równorzędnymi graczami – symulując przewagi, zróżnicowane pozycje etc.

Dla mnie bomba!

Mamy zatem kilka niezaprzeczalnych zalet:

  • zasady łatwe do objaśnienia (z pomocą gracza na bierkach!),
  • elastyczność w dopasowaniu poziomów graczy,
  • szybką i emocjonującą rozgrywkę, gdzie nie ma miejsca na nużące dłużyzny,
  • oryginalne, wyzwalające kreatywność reguły – zrzucania na planszę złapanych bierek,
  • estetyczne i eleganckie wykonanie (chociaż plansza nie od razu ładnie się rozkłada, a i pudełko mogłoby być mniejsze),
  • brak przemocy (wszak tylko łapiemy zwierzątka!), co może być ważne w graniu z młodszymi dziećmi.

I co chyba najważniejsze… mnóstwo rozszerzeń, dodatków. Tak, bo po tej wersji można zapoznać się z grą oryginalną albo którymś z kilkudziesięciu (sic!) wariantów. Od planszy 1×2 (!) aż po 3D (https://en.wikipedia.org/wiki/Shogi_variant). Może niektóre z nich zostaną także wydane w Polsce?

Zdecydowanie – wad nie widzę. Oczywiście, jeśli ktoś nie lubi tego typu gier, to pewnie go nie przekonam… Jednak jestem pewien, że łatwiej zacząć granie w Złapmy lwa niż w szachy, by potem stopniowo coraz intensywniej gimnastykować i rozwijać nasz umysł w czysto abstrakcyjnej, ale jakże atrakcyjnej dziedzinie gier logicznych.

Ocena końcowa to kompromis między zasłużoną 10 w grupie docelowej a pewnie niższą oceną wśród osób, które gier logicznych nie czują…

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (10/10):

Dziękujemy firmie EiSystem za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*