Home / Recenzje / Gry karciane / Wysokie Napięcie: Gra karciana – czy wszystko warto przerabiać na karcianki?

Wysokie Napięcie: Gra karciana – czy wszystko warto przerabiać na karcianki?

Dwa lata temu ukazała się karciana wersja jednej z najlepszych planszówek. Polski wydawca Lacerta dopiero teraz wydał rodzimą wersję. Czy było warto?

Z różnych względów, ale chyba głównie chęci sprzedania po raz kolejny tego samego pomysłu, autorzy i wydawcy tworzą nowe wersje. Planszówki mutują w karcianki, te przepotwarzają się w kościanki w dowolnym kierunku tego swoistego trójkąta głównych nurtów gier bez prądu. Przykłady można mnożyć, choć trudniej wg mnie wskazać udane konwersje.

To już dwa lata!

Dwa lata temu w Essen cieszyłem się na karcianą wersję mojej ulubionej planszówki. Radość wynikała z fascynacji planszówką, bo przecież nie robiłem sobie wielkich nadziei na sukces karcianki. W studzeniu zapału pomagała mi świadomość, że Lacerta nie planuje polskiej wersji. Ufam dobremu gustowi wrocławskiego wydawnictwa i lżej mi było otwierać pudełko wersji angielskiej. Gra jest całkowicie niezależna językowo, stąd od niedawna dostępne w sklepach Wysokie Napięcie: Gra karciana różni się li tylko instrukcją.

Jednym z najciekawszych aspektów Wysokiego Napięcia jest mapa. Zresztą właśnie wydawane przez lata nowe mapy utrzymywały uwagę fanów tej gry na wysokim napięciu. Niezbyt duże zmiany zasad, zupełnie nowa konfiguracja miast i można było po raz kolejny rozegrać kilkanaście partii świetnie znanej gry. Ciesząc się odkrywaniem niuansów wynikłych ze zmodyfikowanych zasad. Ale nawet gra podstawowa najwięcej satysfakcji dawała z analizy poczynań oponentów właśnie na mapie. Jak poprowadzić rozbudowę, aby nie przepłacić, ale może przyblokować przeciwników? A tu gra karciana, z natury, ogłasza że mapy nie ma! To w co ja grać będę?

Gra karciana fazy rozbudowy nie ma. Co zostało? Licytacja elektrowni, zakup surowców oraz faza biurokracji.

Skromne początki

Startujemy z bardzo skromnym kapitałem, ledwo 12 zł. Właściwie niemożliwe są ambitne licytacje znane z gry planszowej (bywało, że się elektrownie po 200 zł kupowało!). Wydanie za dużo na elektrownię spowoduje brak funduszy na surowce i poważne problemy. Jest to o tyle bolesne, że czasem zmiana na rynku elektrowni da innym szansę kupienia lepszej siłowni i nic nie można na to poradzić. Nazbyt często licytacja wygląda w grze karcianej tak: Cena wywoławcza – sprzedane! W grze planszowej jednak okazji do wydania gotówki jest więcej (elektrownie, surowce, rozbudowa), a mając jej więcej można świadomie zdecydować, które wydatki są korzystniejsze w perspektywie całej gry. Tu margines jest tak mały, że miewam wrażenie braku możliwości manewru.

Warto zauważyć, że zakup surowców jest w zasadzie jedynym czynnikiem skalującym (oczywiście usuwamy z talii losowo kilka elektrowni). Rynek tworzą teraz karty surowców (o pojemności 1-3 jednostek) ułożone w czterech kolumnach. Każda z nich ma inną cenę (od 2 do 4 zł). Do tego ta pierwsza, najtańsza, zwykle jest pusta, bo trafiają tam tylko nadwyżki.

Więcej grania czy porządkowania?

I tu się objawia kolejna, nieprzyjemna dla mnie, cecha gry karcianej. Zwłaszcza widoczna w rozgrywce dwuosobowej (z prostym automatem sprytnie wspierającym drugiego w kolejności gracza). We dwójkę licytacja jest niezwykle szybka. Pierwszą elektrownię licytujemy (albo i nie, jak wyżej wspomniałem). Automat bierze jedną z nich dla siebie, a potem drugi gracz wybiera co mu pasuje. W sumie trwa to pewnie minutę, dwie. Zakup surowców jest dość oczywisty, bo z braku nadwyżek gotówki raczej kupujemy co musimy, a nie ma za wiele okazji do podkupywania ich przeciwnikowi. Znów trwa to 2-3 minuty. I teraz dochodzimy do biurokracji! Trzeba ogarnąć rynek elektrowni, wypłacić graczom dochód, uporządkować rynek surowców (na pewno dwa razy przetasujemy karty surowców). I co się okazuje? Biurokracja, czyli czynności porządkowe, nijak związane z radością grania, trwają najdłużej!

Oczywiście w większym gronie te proporcje się zmieniają. Licytacja się wydłuża (choć nadal nazbyt często jest dość automatyczna z niedoboru gotówki), zakup surowców również i biurokracja aż tak nie wadzi. Jednak uwidacznia się problem możliwości wpływania na grę. Widoczny zwłaszcza dla tych co znają planszówkę. Zakup elektrowni to chyba jedyny moment gdy, pozornie, coś możemy. Surowce kupujemy, bo są nam potrzebne, a nie dlatego że możemy innym coś podebrać! Brak fazy rozbudowy, dla mnie, kompletnie pozbawił grę jej najważniejszej, najlepszej części.

Ckni się do planszówki!

W grze planszowej, a mam za sobą setki partii na wszystkich mapach, potrafię wskazać kluczowy moment, który rozstrzygnął o wyniku. Czyjś błąd albo świetnie zrealizowana rozbudowa czy trafiony zakup elektrowni. W grze karcianej chyba też (choć tu partii mam naście za sobą) potrafię, ale raczej pokazać kiedy gra tak się ułożyła, że nic, zupełnie nic nie mogłem zrobić. Bo karty surowców się tak wytasowały, że nie miałem szans odpalić moich siłowni. Bo nie było możliwości kupienia fajnej elektrowni, którą po mnie mógł kupić przeciwnik. A to o wiele ważniejsze niż w grze planszowej, bo moc elektrowni to punkty zwycięstwa na koniec. I cóż, że mam sporo gotówki, skoro nie miałem szansy kupienia dobrej trójki elektrowni. Ech…

Szczególnie doskwierało mi to w grze dwuosobowej. Więcej czasu na porządkowanie gry, niż moje aktywne myślenie. A do tego losowe zjawiska na które nie mam żadnej możliwości reakcji.

Minidodatek

Jest jeden akcent sympatyczny w tej edycji. Minidodatek! Firma wyburzeniowa daje cenną rekompensatę graczowi, który w danej fazie licytacji jako pierwszy usuwa przestarzałą elektrownię. Te kilka złotych, które można odzyskać daje czasem szansę na zakup surowców i możliwość zyskania przewagi nad konkurencją. Podoba mi się i będę używał także w grze planszowej. Na szczęście jest na tyle prosty w konstrukcji, że nie trzeba kupować gry karcianej, by się nim cieszyć (jeśli lubisz wersje samodzielnie wykonane).

Reasumując, Wysokie Napięcie: Gra karciana – nie polecam. Z sentymentu do całego uniwersum 6/10, czyli zawyżam o 1. Pozwolę sobie na przypuszczenie, że pierwotna decyzja Lacerty była słuszna, a być może obecna edycja to element umowy obejmującej pakiet gier 2F-Spiele, a nie skrucha związana z pominięciem gry karcianej.

Ogólna ocena (6/10):

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Lacerta za przekazanie gry do recenzji.

3 komentarze

  1. Nie dograliśmy do końca. Ta gra to jedno wielkie nieporozumienie. Omijać z daleka!

  2. Czy mógłbyś napisać dokładniej jak działa dodatek o wyburzaniu?

  3. WRS

    Przepraszam za zwłokę… Góry były ważniejsze niż dostęp do netu.

    Na stronie Lacerty jest instrukcja, a dodatek opisany na stronie 12.
    http://www.lacerta.pl/index.php/repozytorium-plikow/finish/57-wysokie-napiecie-gra-karciana/110-wysokie-napiecie-gra-karciana-instrukcja

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*