Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Gnaj robaczku! – szalony wyścig pod ziemią

Gnaj robaczku! – szalony wyścig pod ziemią

Dziś chcę Wam zaprezentować kolejną grę dla maluchów – 4-, 5-, 6-latków. Tym razem będzie to szalony wyścig pod ziemią. Będą robaczki, stokrotki, truskawki oraz ćwiczenia w określaniu długości. Czy Gnaj robaczku! podoba się przedszkolakom?

Gnaj Robaczku! to gra przeznaczona dla 2–4 graczy w wieku od 4 lat wzwyż. W praktyce myślę, że poradzą sobie z nią bardziej ogarnięte 3-latki (z pomocą rodziców), a spodoba się dzieciakom do około 7 roku życia. Gra zdobyła w 2011 roku prestiżową nagrodę Kinderspiel des Jahres, więc tym bardziej warto się jej przyjrzeć w temacie gier dziecięcych.

Zasady są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje żeton ze swoim robaczkiem i ustawia go na przydzielonym mu torze na planszy. Następnie dzieci po kolei rzucają kostką, na której widnieją oczka w 6 kolorach. Wynik na kostce pokazuje, jakiego koloru żeton można zabrać. Następnie ten żeton wsuwamy pod planszę do tunelu swojego robaczka. Dzięki temu nasz robak przesuwa się do przodu. Każdy kolor ma swoją długość – najdłuższe są żetony czerwone, mają 6 cm, a najkrótsze niebieskie – 1 cm. Zwycięzcą zostaje gracz, którego robaczek jako pierwszy pojawi się po drugiej stronie planszy.

Ale żeby nie było tak prosto i łatwo, możemy również obstawiać zwycięzcę w dwóch etapach wyścigu. Plansza ma dwa okienka – jedno oznaczone stokrotkami, a drugie truskawkami. W swoim ruchu każdy z graczy może obstawić, który robaczek pojawi się pierwszy w danym okienku. Za dobre obstawienie można „nakarmić” swojego robaczka – czyli wsunąć do tunelu dodatkowy kafelek. Wymaga to obserwacji sytuacji na planszy, zapamiętywania, kto jaki kolor losował i przewidywania, co się może zdarzyć. Dzięki temu gra staje się interesująca także dla starszych dzieci.

Jeśli chodzi o wrażenia z rozgrywki, to są jak najbardziej pozytywne. Gra jest szybka i dynamiczna, Trwa około 10–15 minut i w tym czasie nawet najbardziej niecierpliwe dzieci nie zdążą się znudzić. Ba, nawet chcą grać kolejną partię :). Gra jest bowiem na tyle emocjonująca, że dzieciaki bardzo się w nią wciągają. Na początku obawiałam się, że motyw z obstawianiem będzie nieco za trudny dla dzieci, ale muszę przyznać, że 5- i 4-latki radziły sobie z nim całkiem nieźle. Co prawda czasem wbrew logice obstawiały po prostu siebie, ale szybko łapały, o co chodzi. Grając z 3-latkami pomijałam w ogóle zasady związane z obstawianiem. Z młodszymi dzieciakami już tak jest – im mniej zasad, tym lepiej. Musze przyznać, że działało to bardzo fajnie.

Gra z całą pewnością posiada walory edukacyjne. Przede wszystkim wymaga zwracania uwagi na to, co robią inni gracze i wyciągania z tego wniosków. W tym wypadku – przewidywania, kto może być pierwszy. Wymaga to od dzieci skupienia i logicznego myślenia. Poza tym dzieciaki bardzo fajnie uczą się określania długości. Nie znają jeszcze dokładnych miar, ale łatwo zauważają, że najlepiej wylosować czerwone lub zielone żetony, bo są długie i ich robaczek szybciej rośnie. A najbardziej nie chcą niebieskich i pomarańczowych, czyli najkrótszych.

A teraz co nieco o stronie wizualnej. Przede wszystkim gra jest baaaardzo kolorowa. Piękne, żywe kolory, a do tego trójwymiarowa plansza sprawiają, że dzieciaki robią lekkie „woooow”, kiedy otwiera się pudełko. Fakt, wygląda to wszystko bardzo ładnie. Na pewno świetnym bajerem jest składana plansza. Zresztą jest nie tylko fajna, ale też dzięki niej gra dobrze działa (nie jest tylko niepotrzebnym gadżetem). Wiadomo, takie urozmaicenia są szczególnie mile widziane, kiedy szukamy czegoś na prezent. Chcemy, żeby to było coś ekstra. Niestety, mimo tych wszystkich plusów, gra ma też parę wad… Przede wszystkim całe mnóstwo małych elementów. Od kołeczków do składania planszy po żetony robaczków. Są one różnej długości – od 1 do 6 cm. Żetonów tych jest sporo i cóż… nie liczyłabym na to, że długo pozostaną w komplecie. Zwłaszcza jeśli chcielibyśmy, żeby dzieciaki grały same, bez ciągłego nadzoru kogoś dorosłego. Grę testowałam w przedszkolu i zapewne nie miałabym już połowy elementów, gdybym z uporem maniaka nie zarządzała po każdej grze dokładnego sprawdzania podłogi. Praktycznie za każdym razem zdarzało się, że coś spadło na ziemię i nikt nie zauważył. A dzieci, jak to dzieci… komu by się chciało sprawdzać podłogę, gdyby pani nie kazała. To niestety minus. Duże i porządne elementy w grze dla dzieci to podstawa.

Co do jakości wykonania też mogłabym się przyczepić. Tektura jest co prawda dość gruba, ale naklejone na nią obrazki bardzo szybko zaczęły odchodzić. W moim egzemplarzu połowa kafelków jest już jednostronna… Być może to tylko defekt konkretnego egzemplarza i przypuszczam, że nie byłoby problemów z reklamacją, ale tak czy owak, dziecięce rączki robią z tą tekturą naprawdę przeróżne rzeczy. Myślę, że dość szybko może być pogięta i poprzecierana. A więc wrażenia wizualne jak najbardziej pozytywne, ale jakość wykonania i użyteczność pozostawia już co nieco do życzenia.

Podsumowując, Gnaj robaczku! to bardzo fajny tytuł dla dzieciaków. Gra jest dla nich interesująca, emocjonująca i wciągająca. Uczy myślenia, przewidywania i określania różnic w długości. Dorośli również chętnie zagrają z maluchami, nie nudząc się przy tym. A element losowy w tym wypadku sprawia, że nie trzeba dawać forów młodszym graczom. Trzeba wziąć jednak pod uwagę, że gra ma sporo małych elementów, które łatwo będzie pogubić i które mogą ulec zniszczeniu w dziecięcych rączkach. Ale oczywiście przy odrobinie cierpliwości można nauczyć dzieciaki szczególnego dbania o gry planszowe i nie trzeba będzie się martwić o stan gry po kilku rozgrywkach.

Plusy:

– kolorowa, trójwymiarowa plansza, która bardzo podoba się dzieciom,

– szybka, dynamiczna rozgrywka,

– możliwość dostosowania zasad nawet dla młodszych dzieci,

– emocjonująca i wciągająca gra,

– gra wymaga myślenia, przewidywania i uczy określania różnic w długości,

– dorośli się przy niej nie nudzą, chętnie zagrają razem z pociechami.

Minusy:

– sporo elementów (także w małych rozmiarach), które łatwo pogubić,

– jakość wydania pozostawia co nieco do życzenia,

– gra wymaga raczej kontroli kogoś dorosłego, jeśli chcemy zachować ją kompletną i w miarę ładną na dłuższy czas.

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Dziękujemy firmie Simba za przekazanie gry do recenzji.

3 komentarze

  1. Hmm.. Wszystkie zalety dotyczą głównie obstawiania. Bez tego elementu gra jest całkowicie od nas niezależna, tylko od rzutu kością. W Chińczyku masz więcej decyzji do podjęcia :) No i ta cena!

    • AnKa

      Oczywiście, że obstawianie jest fajne, bo dzięki temu mamy jakąś decyzyjność w grze. Chodzi mi o to, że pisałam o wrażeniach dzieciaków. I fakt jest taki, że starsze dzieci fajnie grają z obstawianiem, a 3-latki tego nie ogarniają. Za to całkiem dobrze się bawią nawet bez tego motywu. I tak, nie mają wtedy decyzji do podjęcia, wszystko zależy od losu, ale wciąż gra im się podoba. To chyba dobrze, prawda?

      • Ja jednak wolę połączenie przyjemnego z pożytecznym, szczególnie że wybór gier jest przeogromny, i również dla maluchów są gry wymagające intelektualnego wysiłku, a wyglądające lepiej niż klocki, kolejki czy lalki :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*