Home / Recenzje / Gry edukacyjne / Ubongo 3D – jeszcze bardziej szalona gra rodzinna?

Ubongo 3D – jeszcze bardziej szalona gra rodzinna?

Ubongo 3D
Projektant: Grzegorz Rejchtman
Liczba graczy: 1-4
Czas gry: ok. 30 min
Wiek: 8+

Jakiś czas temu opisywałam Ubongo. Ubongo, które podobało mi się bardzo. Ubongo, które długo nie schodziło z mojego rodzinnego stołu. Ubongo, które skradło serca moim studentom. Nic dziwnego, że musiałam spróbować wersji 3D. Czy okaże się ona jeszcze bardziej szalona?

Czy to jest nadal Ubongo?

Tak. W zasadzie znając Ubongo znasz również Ubongo 3D. Zasady punktacji są te same, ogólne zasady gry są te same, rożnica jest tylko taka, że … jest to 3D. A więc, jeśli znasz Ubongo, to za chwilę dowiesz się o tym, co jest innego w tej wersji, a jeśli nie znasz Ubongo, to odsyłam Cię do mojej recenzji tej szalonej gry rodzinnej, z której dowiesz się zasad, bo przecież nie ma sensu mnożyć bytów.

Zarówno w jednej jak i w drugiej wersji rzucamy kostką i zdeterminuje nam ona elementy, które będziemy układać na planszetkach. Tylko w Ubongo elementy są płaskie, a w Ubongo 3D są przestrzenne. Musimy je zatem tak ułożyć, aby nie tylko przykryły szare kwadraty (a przy tym nie wychodziły poza wyznaczony obszar), ale by utworzyły spójne dwa poziomy. To musi być pełna konstrukcja dwukondygnacyjna. Jeśli postawimy klocek tak, że urośnie nam budowla do trzeciego piętra, albo gdzieś będzie dziura – to źle.

Tyle dobra 3D

Zestaw klocków dla jednego gracza

Taka sobie układanka… z tego zestawu. Just for fun!

I czy nadal jest to gra rodzinna?

Jest to… bardzo trudne. Naprawdę. Mega ciekawe, ale bardzo trudne. Te pudełkowe 8+ to raczej wiek zaniżony. BGG sugeruje 10+ (a co niektórzy gracze nawet 12+). Nie jestem pedagogiem ani lekarzem, ale jeden z moich studentów zwrócił mi uwagę, że dziecko inaczej postrzega przestrzeń niż dorosły. Pewnych rzeczy nie widzi. Pewne rzeczy widzi inaczej. Jest mu zdecydowanie trudniej operować w przestrzeni. Orientację przestrzenną rozwijamy (podobno) nieco później niż orientację na płaszczyźnie, więc polemizowałabym czy ośmiolatek będzie sobie z tą grą dobrze radził.

Na szczęście – podobnie jak w klasycznym Ubongo – mamy różne poziomy trudności. Tutaj nawet mamy ich 4: od zielonego, poprzez żółty, pomarańczowy aż na czerwonym, najtrudniejszym skończywszy. Ja czerwonego nie ogarniam. Raz mi się udało ułożyć w miarę sprawnie klocki i chyba miałam szczęście. Za to na poziomie żółtym i pomarańczowym po drobnych ćwiczeniach wstępnych mogłam się z powodzeniem bawić.

Cztery poziomy trudności

Czy chcę przez to powiedzieć, że gra jest niefajna? Nie, w żadnym razie. Ale… ja to postrzegam w ten sposób:

Mamy świetną, genialną, fantastyczną grę Ubongo, która dzieli się na 6 poziomów trudności:

  1. Poziom łatwy (trójelementowy) Ubongo
  2. Poziom trudny (czteroelementowy) Ubongo
  3. Poziom zielony Ubongo 3D
  4. Poziom żółty Ubongo 3D
  5. Poziom pomarańczowy Ubongo 3D
  6. Poziom czerwony Ubongo 3D

Nie da się oczywiście łączyć poziomów 1-2 z poziomami 3-6 (w kontekście handicapu), ale to jest ta podstawowa prawda, którą chciałam przekazać. Jeśli nie graliście wcześniej w Ubongo, to najpierw sięgnijcie po klasykę. Bo 3D może okazać się za trudny, a przez to frustrujący. Chyba, że jesteście studentami architektury ;), którzy wyobraźnię przestrzenną mają wyćwiczoną do granic możliwości.

Wszystkie zalety klasycznego Ubongo znajdziecie też w Ubongo 3D – a więc masę fajnej zabawy, możliwość handicapu (i to w większej liczbie kombinacji), nieco losowości (o ile nie jesteście poważnymi jak mucha w ciąży eurograczami, którzy muszą wszystko przeliczać), z której jednak można zrezygnować (bo to tylko sposób liczenia punktów). Wysoką regrywalność. Dobrą skalowalność. Ładne komponenty.

Wszystko pozostałe bez zmian. W szczególności punkty liczymy tak samo.

O wiele dłużej jednak układa się klocki 3D niż kafelki, więc po pierwsze gra sama proponuje turę drugiej szansy (gdy nikt nie ułoży wymaganego wzoru odwracacie klepsydrę i układacie dalej), po drugie – jak już wspomniałam – niewprawnych graczy może to bardziej frustrować, a z maluchami raczej pograć się nie da. W tym kontekście nie określiłabym jej już jako gry familijnej, a przynajmniej nie dla niedzielnych graczy.

Jednym zdaniem

Wolę klasyczne Ubongo, ale 3D też daje mi dużo frajdy.

 



Grę Ubongo 3D kupisz w sklepie

Ogólna ocena (7/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji.


5 komentarzy

  1. Jak ktoś chce jeszcze bardziej poćwiczyć wyobraźnię przestrzenną przy użyciu Ubongo 3D, to proponuję zadanie następujące. Z kompletu dla gracza odłożyć dwa najmniejsze elementy (kątownik i prostopadłościan), a z pozostałych sześciu zbudować sześcian 3x3x3. Można to zrobić na kilka sposobów ale oczywiście łatwe to nie jest.

  2. Ano. Nie jest to łatwe. Poszłam popróbować, ale… jak na razie nie udało mi się…. nie wątpię jednak, że mi się wreszcie kiedyś uda ;)

  3. Michał Stajszczak

    Istotnie różnych rozwiązań tego zadania jest 9. Gdyby liczyć wszystkie warianty, jakie można uzyskać poprzez obroty sześcianu, to rozwiązań jest 24×9=216

  4. dziękuję za recenzję ale po zrobieniu śledztwa muszę stwierdzić fakt, o którym niewiele osób w Polsce jest świadomych – nasze rodzime Ubongo 3d to nie jest oryginalne Ubongo 3D – tylko oryginalne Ubongo 3D family – są to 2 różne gry, które mają 2 osobne wpisy na BGG – a więc link prowadzący z tej recenzji na BGG jest błędny. Pozdrawiam :)

    • Dzięki, rzeczywiście, jak się mocniej pochylić nad tym to jest tak jak piszesz. Poprawione. Niestety to oznacza, że na BGG jest błąd, bo polskie wydanie Ubongo 3D (jako Version) jest podpięte pod Ubongo 3D a nie pod Ubongo 3D Family.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Dziennik. Wyprawa 1907: Zakazane kopalnie – Czy odważysz się zejść w głąb niesławnych tuneli?

Kiedy Dziennik 29 pojawił się po raz pierwszy sklepowych półkach, narobił sporo szumu wśród fanów szarad, łamigłówek, zagadek wszelakich i nie tylko. Ja sama podchodziłam do niego z rezerwą, ponieważ wciąż marudzę na technologię, której wymagają niektóre tytuły. Nie zmienia to faktu, że zarówno przy pierwszej, jak i przy drugiej interaktywnej grze książkowej z tej serii bawiłam się znakomicie. Nie dane mi było wypróbować (jeszcze) Dziennika. Wyprawy 1907, ale niedawno w moje ręce kolejny gamebook od Wydawnictwa FoxGames. Liczyłam na zagadki, które rozgrzeją mój mózg do czerwoności, ale miałam też przecieki, że pierwsza część tej serii była dużo bardziej wciągająca jeżeli chodzi o fabułę, niż jej poprzedniczki. Przyznam, że w grze Dziennik. Wyprawa 1907: Zakazane Kopalnie nie zawiodły mnie zagadki, choć co do historii, mogłoby być lepiej. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap