Home / Rzut okiem / Dodatki / Wyspa Skye: Druidzi – ewolucja czy rewolucja?

Wyspa Skye: Druidzi – ewolucja czy rewolucja? Rzut okiem

Wyspa Skye, jeden z moich ulubionych tytułów, doczekał się już jakiś czas temu pierwszego dodatku. WS: Wędrowiec wprowadzał do gry kilka istotnych nowinek mechanicznych czyniąc rozgrywkę zdecydowanie cięższą. Około miesiąca temu do sklepów trafiła też polska wersja drugiego dodatku – Wyspa Skye: Druidzi. Przez święta miałem okazję sprawdzić czy to rozszerzenie to kolejna rewolucja czy tylko ewolucja tytułu.

Nowy dodatek wprowadza do gry 6 nowych płytek celów, kafelki druidów, kamienne płytki dające graczom stałe przywileje, a przede wszystkim dodatkową fazę kupowania.

Dodatkowa faza kupowania jest to w zasadzie jedyna mechaniczna zmiana w rozgrywce. Polega ona na tym, że po zakończeniu pierwszego etapu kupna, a przed dostawieniem kafelków do naszego królestwa, każdy z graczy (poczynając od pierwszego) może dokonać zakupu jednego kafelka druida z wystawki (na której znajduje się zawsze 5 płytek) lub jednej z dwóch losowo dobranych płytek z woreczka. Inaczej niż przy pierwszych zakupach, w tej fazie wartość płytek nie jest ustalana przez graczy lecz z góry zdeterminowana przez koszt płytki druida i jej pozycję na torze wystawki. Koszt płytek dobieranych z woreczka zawsze wynosi 5 monet (o ile nie mamy zniżek zapewnianych przez niektóre kamienne płytki).

Nowe kafle druidów posiadają w zasadzie identyczną konstrukcje, co płytki z gry podstawowej. Posiadają łątki, góry, morza, niekiedy zawierają też drogi, budynki, zwierzęta, statki czy beczki z whisky. Zwraca uwagę duża liczba nowych rodzajów zwojów, zapewniających dodatkowe punkty na koniec gry. Od czasu do czasu na kaflach możemy też symbole kamiennych płytek.  Kupno takiego kafelka zapewnia nam stały bonus do końca gry. Niekiedy może to być możliwość wylosowania dodatkowego kafelka z woreczka, niekiedy zniżka na zakup płytki od przeciwnika, innym razem możliwość zakupu własnego kafelka zanim zrobią to inni gracze.

Z nowinek to w zasadzie tyle. Czas na krótkie podsumowanie.

Druidzi, w przeciwieństwie do Wędrowca, nie wprowadzają poważnych rewolucji w rozgrywce. I mi się to bardzo podoba. Po pierwsze dlatego, że zasady tego dodatku można opanować w zasadzie z marszu, od razu ciesząc się nowymi rozwiązaniami. Po drugie dlatego, że Wyspa Skye podoba mi się taką, jaką była w podstawce – grą rodzinną plus, o w miarę prostych zasadach i dużej dynamice, a jednak nie pozbawioną głębi decyzyjnej i dającą satysfakcję (lecz nie zmęczenie) intelektualną. Tymczasem odniosłem wrażenie, że Wędrowiec miał na celu zrobienie z tego tytułu gry dla geeków, wymagającej wielu kalkulacji i optymalizacji, kosztem utraty płynności rozgrywki. Druidzi wprowadzają do Wyspy Skye małe, acz ciekawe zmiany, dające kilka nowych możliwości. W niektórych partiach zmiany te są niemal niezauważalne, w innych potrafią znacząco wpływać na decyzje graczy i wyniki końcowe. I taki nienachalny dodatek mi się podoba. Nie zmienia tego co w Wyspie Skye uwielbiam, nie zmusza do zmiany sposobu myślenia, a daje nowe możliwości z których można (a nawet warto) skorzystać, przy realizowaniu własnych strategii.



Grę Wyspa Skye: Druidzi kupisz w sklepie

Dziękujemy firmie Lacerta za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Rocketmen – deckbuilding ze świeżym twistem

Martin Wallace w jednym z wywiadów określił się jako artystę raczej niż projektanta gier. Nawiązując do tego spostrzeżenia można sformułować porównanie, że nie wszystkie dzieła wielkich artystów zdobywają od razu powszechne uznanie. Jak będzie z najnowszym tytułem Rocketmen, który za parę dni będzie zdobywać wsparcie na Kickstarterze?