Home / Artykuły / 300 lat gier po polsku

300 lat gier po polsku Felieton

Zapewne niewielu graczy wie, że w tym roku przypada okrągła rocznica – 300 lat od wydania pierwszej gry po polsku. Oczywiście dużo wcześniej w Polsce znane były szachy, warcaby, tryktrak, młynek czy forteca ale to są wszystko gry niezależne językowo, nie wymagające żadnych tekstów na planszy. A „Gra włoska ucieszna, gąską nazwana”, wydana w Krakowie w roku 1721 przez Oficynę Franciszka Cezarego, była pierwszą grą „lokalizowaną” tzn. miała na środku planszy instrukcję w języku polskim i polskie nazwy ważnych dla rozgrywki pól, takich jak studnia, więzienie czy gospoda.

Którego dokładnie dnia gra została wprowadzona do sprzedaży, tego niestety nie wiem. Pomyślałem więc, że najodpowiedniejszym dniem do opublikowania artykułu rocznicowego będzie 11 listopada. Z dwóch powodów. Po pierwsze to dzień Święta Narodowego  – data chyba najbardziej właściwa do przypominania faktów z polskiej historii. Jest jeszcze drugi powód. Patronem 11 listopada jest święty Marcin, w tradycji ludowej kojarzony z gęsiami i gęsiną, co przejawia się np. w powiedzeniu „Na świętego Marcina – gęś do komina”.

Kto, kiedy i gdzie wymyślił „Grę w gęś” nie zostało dotąd ustalone.  Na stronie BoardGameGeek można znaleźć datę 1587, ale to jest chyba najpóźniejszy z możliwych rok. Skąd to wiadomo? Otóż jak notują kroniki, władca Florencji, Franciszek z rodu Medyceuszów, podarował egzemplarz „Gry w gęś” królowi Hiszpanii Filipowi II. Jako że Franciszek zmarł w roku 1587, gra nie mogła powstać później lecz raczej wcześniej. Przypuszczam, że zanim gra została ofiarowana jako prezent jednemu z najpotężniejszych wtedy władców, musiała zostać dobrze przetestowana na dworze Medyceuszów. Zresztą pierwszy chronologicznie egzemplarz na stronie http://www.giochidelloca.it datowany jest na pierwszą połowę XVI wieku i znajduje się w  Metropolitan Museum of Art w  Nowym Jorku.

Jak widać na obrazkach, tradycyjna plansza do „Gry w gęś” ma kształt spirali i składa się z 64 pól. Większość pól ma tylko numery, ale na niektórych są rysunki, oczywiście najczęściej jest na nich gęś. Konkretnie: gęś jest na polach 5, 9, 14, 18, 23, 27, 32, 36, 41, 45, 50, 54 i 59. Jest w tym pewna reguła – pola z gęsią stanowią dwa ciągi arytmetyczne o różnicy 9, zaczynające się od pól 5 i 9. Jeżeli w wyniku rzutu kostką pionek gracza wchodzi na pole z gęsią, wykonuje jeszcze jeden ruch, o tyle samo pól. Gdy znowu trafi na pole z gęsią, porusza się jeszcze raz. Ale jest od tego wyjątek. Gdyby gracz wyrzucił w pierwszej kolejce w sumie 9 oczek, jego pionek wszedłby na pole 9 czyli gęś, potem na 18 – kolejną gęś itd. aż do pola 63. Aby tego uniknąć, wprowadzono zasadę, że po wyrzuceniu w pierwszym ruchu 6 i 3 pionek trafia od razu na pole 26, a po wyrzuceniu 5 i 4 na pole 53 (stąd na tych polach symbole kostek). Po wejściu na pole 6 czyli most, gracz płaci do puli stawkę i przesuwa swój pionek na pole 12. No właśnie – nie napisałem jeszcze, że początkowo Gęś była grą hazardową. Przed rozpoczęciem partii każdy z graczy wpłacał do banku czyli na środek planszy umówioną stawkę. Pieniądze, które zostały wpłacone do puli przed rozpoczęciem gry oraz te, które trafiały tam w trakcie rozgrywki, po wejściu na każde z omówionych dalej pól specjalnych, zabierał po zakończeniu partii jej zwycięzca. Kolejne pole z obrazkiem to 19 czyli tawerna. Gracz spędza dwie kolejki na piciu tego trunku. Na polu 31 mamy studnię, gdzie gracz czeka, „aż ktoś inny go z niej wyciągnie”. Wchodząc na pole 44 gubi się w labiryncie i musi cofnąć pionek na pole 39. Podobnie jak studnia działa pole 52 czyli więzienie. Jeżeli pionek gracza zatrzyma się na tym polu, musi tam czekać, aż ktoś inny go zastąpi. A 58 to szkielet albo czaszka czyli śmierć. Trzeba zaczynać grę od początku. Na koniec 62 – kielich, ale to tylko strata jednej kolejki.

Z dzisiejszego punktu widzenia Gęś jest grą o niewielkiej wartości. Brak jakichkolwiek możliwości decyzyjnych pozycjonuje Gęś jako grę wyłącznie dla dzieci i to raczej dzieci mało wymagających. Niemniej jednak przez kilkaset lat była to jedna z najbardziej popularnych w Europie gier towarzyskich. Być może dlatego, że jest uważana za pierwszą grę „fabularną”, w której fabułą jest ludzkie życie. Nawiasem mówiąc właśnie  „Życie ludzkie” nazywała się gra wydana w 1790 roku w Berlinie na jedwabiu. Każde pole jej planszy przedstawiało pewien epizod z życia człowieka i miało opis w czterech językach: francuskim, angielskim, niemieckim i polskim (!).

Początkowo wszystkie wydania gry miały taki sam układ planszy. Oczywiście grafika była różna, ale zawsze była to plansza ze spiralnym torem gry, zawsze gąski były na tych samych polach, czy to była wydana w Anglii „Royal Game of Goose” czy w Polsce „Gra ucieszna włoska, gąską nazwana”. Jedynie w Niemczech zamiast gęsi na planszy były małpy, ale wszystko inne było bez zmiany. Dopiero w XIX wieku pojawiły się warianty, różniące się liczbą i układem pól. Niektóre z nich miały zresztą bardzo rozbudowane nazwy, czego najlepszym przykładem jest  „Wielka gra z jeografii Królestwa Polskiego, czyli najdoskonalszy obraz tego kraju pod względem statystycznym, historycznym i opisowym, z dodaną tablicą gry, przedstawiającą 64 widoki przyrody, widoki miast, gmachy, kościoły, zwaliska zamków oraz ubiory typowe mieszkańców rozmaitych prowincji z szczegółowym opisem obyczajów i zwyczajów” wydana w 1858 przez Wojciecha Szymanowskiego.

Lech Pijanowski w książce „Podróże w krainie gier” ocenia, że różnych wersji Gęsi ukazało się do tej pory kilka tysięcy. Podobne liczby podaje wspomniana wcześniej włoska strona, poświęcona tej grze. Zapewne większość gier dla dzieci, które zostały wydane w Polsce w XIX i chyba również w XX wieku, opierały się na mechanice Gęsi. Oczywiście różna mogła być grafika, różny układ „przygód” czyli pól, związanych ze specjalną akcją – pozytywnych, dających np. prawo do dodatkowego rzutu kostką, czy też negatywnych, powodujących stratę kolejki czy konieczność cofnięcia się o kilka pól lub nawet na pole startowe. Na ogół były to gry czysto rozrywkowe, ale trafiały się również edukacyjne, takie jak wspomniana gra geograficzna. Najbardziej znaną z nich był chyba Assarmot

https://pl.wikipedia.org/wiki/Assarmot

https://twojahistoria.pl/2020/11/21/assarmot-pierwsza-polska-fabularna-gra-planszowa/

opracowany przez Klementynę z Tańskich Hoffmanową i wydany po raz pierwszy w roku 1829. Każde pole na planszy ilustrowane było postacią lub zdarzeniem z historii Polski, a instrukcja podawała kilkuzdaniową informację o tym, z czym wiązała się ilustracja. Gra była wydawana przez 30 lat, a w roku 1904 została wznowiona pod tytułem Piast.

https://polona.pl/item/piast-zabawa-historyczna,OTQ1MDQ5OTY/4/#info:metadata

Proste reguły i proste rekwizyty (oprócz planszy do gry potrzebna jest tylko kostka i klika pionków lub drobnych przedmiotów, mogących pełnić rolę pionków) spowodowały, że różne wersje Gęsi pojawiały się jako wkładki do gazet, z fabuła nawiązującą do jakiegoś wydarzenia albo jako gadżety reklamowe. Blisko sto lat temu Centralne Laboratorium Chemiczne reklamowało swoje wyroby za pomocą „Gry króla Stasia”. Wprawdzie król z grą nic wspólnego nie miał, ale firma produkowała wodę kolońską „według jego receptury z roku 1790” i stąd w tytule imię monarchy.

Wejście na czerwone pola powodowało wykonanie akcji specjalnej, której opis wyglądał np. tak:

6. SŁOŃ To mądre zwierzę zasługuje na wyróżnienie. A dlaczego? Ponieważ ma tak zdrowe zęby (kły), jak gdyby stale używało do ich pielęgnowania słynnej od 40 lat pasty, proszku lub mydełka „TYMENTOL”. Kto zatem trafi na słonia ma prawo do dalszego jednego rzutu.

Centralne Laboratorium Chemiczne to nie jedyna firma z tej branży, reklamująca się grą planszową. „Pouczającą grę Kołłontaya”, z liczącą 150 pól planszą, wydała specjalizująca się w produkcji mydła firma Kołłontay. Można więc powiedzieć, że jeszcze zanim nastała era „mydlanych oper”, były już w Polsce „mydlane gry”.

5 komentarzy

  1. Zachowała się u mnie (choć w kiepskim stanie) gra z czasów dzieciństwa: „Awantury arabskie. Wesoła gra towarzyska”, oparta na „mechanice” podobnej do tej z Gęsi. Wyprodukowała ją firma prywatna o imponującej nazwie Wyrób Drobnych Przedmiotów Użytku Domowego i Osobistego oraz Zabawek w zakresie Tworzyw Sztucznych Cz. Cyndecki Warszawa 12, ul. Odolańska 50. Ukazała się w niewyobrażalnym dzisiaj nakładzie 10.000, prawdopodobnie w roku 1957, jeśli prawidłowo odszyfrowuję tekst na planszy: „Zam. 390-Z-57”. Jest zatem o rok starsza ode mnie ;) Głównym atutem gry są wspaniałe ilustracje legendarnego Mariana Walentynowicza (Koziołek Matołek, Małpka Fiki-Miki), można je obejrzeć np. tu: https://archiwum.allegro.pl/oferta/walentynowicz-awantury-arabskie-gra-planszowa-i9090203554.html Wśród ulubionych przez graczy przygód była ta z pola 28 („Goniony przez psy, utracił kawałek majtek, uciekł do nr 41.”), albo z 96 („Wąż Boa to zdradliwa bestia! Do nr 3”). Ta druga przenosiła niemal z końca trasy prawie na jej początek. Dla odmiany z pola 29 można było awansować aż na 91 („Za zwinną ucieczkę przed lwem”). Pamiętam, że z powodu układu planszy zdarzało się nam pójść w złym kierunku przy zmianie linii pól, kiedy nie zwróciliśmy uwagi na ich numerację.

    Starszym i jeszcze szacowniejszym klonem Gęsi była gra „Fuchs słodzi życie” z czasów dzieciństwa mojej mamy (lata 30.) Widziałem ją w domu rodziców, ale od wielu lat niestety nie potrafię jej zlokalizować :( Wydana w formie wkładki do czasopisma, stanowiła reklamę firmy cukierniczej Franciszka Fuchsa (po upaństwowieniu w 1847 r. ZPC Syrena). Była to kolorowa plansza, po której chodziło się pionkami, a przygody na poszczególnych polach uczyły młodego gracza prawidłowych zachowań konsumenckich, zgodnych przy okazji z interesami firmy. Przypominam sobie np. pole z opisem (odtwarzam z pamięci): „Kupiłeś w pokątnym sklepiku cukierki nieznanej produkcji i rozbolał cię brzuch. Cofasz się o trzy pola.” I dla odmiany: „Zjadłeś pyszną i zdrową czekoladę Fuchsa, po której nabrałeś więcej sił. Idziesz do przodu o dwa pola.” Wszystko to ilustrowane postaciami bohaterów, sponiewieranych dolegliwościami żołądkowymi lub odwrotnie – pełnych zdrowia i dobrego humoru, zależnie od decyzji podjętych przy zakupie wyrobów cukierniczych (a raczej od wyniku rzutu kostką).

  2. Oczywiście upaństwowienie firmy Fuchs nastąpiło w 1947 roku, a nie sto lat wcześniej, jak pomyłkowo napisałem.

  3. Michał Stajszczak

    W rozdziale poświęconym „Grze w gęś” w książce „Podróże w krainie gier” Lech Pijanowski napisał, że grywał w Awantury Arabskie. Można z tego wnioskować, że gra była wydana za czasów jego dzieciństwa czyli już w latach 30-tych XX wieku, a wydanie z roku 1957 to było wznowienie, możliwe do opublikowania wtedy, gdy utwory Makuszyńskiego przestały być blokowane przez cenzurę. Z podlinkowanego obrazka wygląda jednak na to, że mechanika Awantur Arabskich przypomina raczej nie „Grę w gęś”, tylko „Węże i drabiny”, bo wszystkie przygody polegają na przesuwaniu się do przodu lub do tyłu. Nie ma natomiast typowych dla Gęsi zdarzeń, takich jak strata kolejki.

  4. Tak, jedyne przygody to ruch na skróty do przodu i do tyłu.

    Przyjrzałem się uważniej zdjęciom z Allegro i stąd: https://andre.flog.pl/wpis/13586861/awantury-arabskie Zauważyłem, że w porównaniu z moim egzemplarzem, na tych ze zdjęć jest inna (krótsza) nazwa producenta, a u dołu planszy obok nakładu wydrukowano: „Zam.616-L-31”. Czyżby pierwsze wydanie gry ukazało się zatem w roku 1931, a mój egzemplarz był przedrukiem z roku 1957? Ale to chyba niemożliwe, żeby firma pana Cz. Cyndeckiego przetrwała pod tym samym adresem ponad ćwierć wieku i wojnę w międzyczasie! W każdym razie już kiedy graliśmy w Awantury w latach 60., język instrukcji wydawał się nam archaiczny.

    Zajrzałem jeszcze do hasła „Gęś (gra)” na Wikipedii i znalazłem zdanie: „W okresie międzywojennym Marian Walentynowicz opracował planszę nazwaną Awantury arabskie, ilustrowaną rysunkami palm i budowli w stylu mauretańskim.” Czyli autor hasła podobnie jak ja (i tak samo błędnie) potraktował Awantury arabskie jako „Gęś w nowym settingu” ;)

  5. Michał Stajszczak

    Co do symboli na planszy, to nie muszą być wcale związane z rokiem wydania gry. Symbol L-31 to zapewne „kryptonim” cenzora, który musiał wydać zgodę na wydrukowanie gry. I zapewne przy każdym kolejnym nakładzie trzeba było taką zgodę uzyskać, szczególnie gdy były wprowadzone jakieś zmiany.
    Podstawowym źródłem dla hasła „Gęś” na wikipedii była książka „Gry świata”. Sprawia ona wrażenie encyklopedii ale w rzeczywistości jest to kompilacja dwóch książek Lecha Pijanowskiego „Przewodnik gier” i „Podróże w krainie gier” i właśnie z tej drugiej pochodzi tekst o „Grze w gęś” sugerujący, że to właśnie na niej oparta była mechanika Awantur Arabskich. Czyżby Lech Pijanowski nie znał gry Węże i drabiny? Wydaje się to dziwne ale rzeczywiście chyba w żadnej jego książce nic o tej grze nie ma, a przecież w Polsce jej klony były znane od dawna (pamiętam grę Cyrk, wydaną w latach 60-tych XX wieku), a w wielu krajach (głównie anglojęzycznych) była przez wiele lat najpopularniejszą obok Chińczyka grą dla dzieci.
    Jak widać, do informacji z Wikipedii należy podchodzić ostrożnie :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Wampir:Maskarada-Dziedzictwo – Dziennik krwiopijcy 2

Kolejny tydzień i kolejne zmagania w wampirzym świecie. Powoli coraz bardziej poznajemy mechanikę gry oraz poszczególne klany. Czasami jest ciekawie, czasami jest dziwnie, nierzadko zaś ponoszą nas emocje. Zapraszam zarówno miłośników spoilerów, jak i tych, którzy chcą poznać tylko ogólne wrażenia z rozgrywki w Wampira:Maskaradę – Dziedzictwo.  Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap