Home | Felietony | Historia gier w Polsce | 25 lat Super Farmera

25 lat Super Farmera Klasyczne gry

❍ Reading Time: 8 minutes   
 

We wrześniu minęła 25 rocznica wydania najbardziej znanej polskiej gry – Super Farmera. O tym, że tę grę wydała Granna, a może nawet o tym, że gra w ogóle została wydana, zadecydowała przypadkowa rozmowa dwóch koleżanek. Jak to w takich sytuacjach często bywa, padło pytanie „czym się zajmujesz ?” a reakcja na odpowiedź „pracuję w firmie wydającej gry” była dość zaskakująca i jak się później okazało brzemienna w skutkach. Być może zdanie: „A wiesz, u nas w domu grywamy w bardzo fajną grę, wymyśloną jeszcze za okupacji” miało zabrzmieć jako ciekawostka jednak w efekcie powstał pomysł, żeby grę pokazać właścicielom Granny.

Wprawdzie Granna działała już od blisko sześciu lat ale miała w swojej ofercie tylko kilkanaście gier, przeznaczonych głównie dla małych dzieci. Na tle innych polskich wydawnictw, działających w latach 90-tych XX wieku, Granna wyróżniała się dbałością o szatę graficzną (zatrudniała już wtedy czołowych polskich grafików, m.in. Edwarda Lutczyna) i jakością wykonania, porównywalną z jakością importowanych gier renomowanych firm. Nie miała jeszcze działu „badań i rozwoju”, więc na prezentację „Hodowli zwierzątek” zaprosiła eksperta spoza firmy czyli mnie. W marcu 1997 wnuk autora gry – profesora Karola Borsuka przyniósł na spotkanie taki oto zestaw rekwizytów:

Celowo napisałem „zestaw rekwizytów” a nie grę, bo były to tylko wykonane z tektury kostki i żetony, natomiast nie było pudełka ani instrukcji. Na szczęście wnuk profesora instrukcję miał w głowie, więc od razu przystąpiliśmy do rozgrywki. Wrażenia z pierwszej partii były jak najbardziej pozytywne i praktycznie natychmiast podjęta została decyzja o wydaniu gry. Oczywiście tekturowe kostki zostały zastąpione plastikowymi, a żetony zyskały nową grafikę. A przede wszystkim zmieniona została nazwa. „Hodowla zwierzątek” brzmiała zbyt infantylnie i staroświecko, więc przyjęta została koncepcja, by grę nazwać Farmer. Ale że w tym czasie panowała moda na wyraz „super” (były na rynku gry Super Labirynt, Super Salon Gier, Super Głowa i chyba jeszcze kilka innych), więc w efekcie gra została nazwana Super Farmer. Instrukcję opracowałem na podstawie tego, co przedstawił wnuk autora, zachowując również podane przez niego przeliczniki zwierząt. Jedyną wprowadzoną przeze mnie zmianą, mającą na celu przyspieszenie rozgrywki, było ograniczenie liczby wymian do jednej.

W trakcie przygotowań do druku Super Farmera udało się uzyskać od rodziny autora, a przede wszystkim od jego żony trochę informacji o historii gry. Dzięki temu we wszystkich kolejnych wydaniach instrukcja zaczynała się od takiego oto wstępu:

SUPER FARMER to gra, która powstała w Warszawie w 1943 roku. Nosiła wtedy tytuł „Hodowla zwierzątek”. Jej autorem jest wybitny polski matematyk, profesor Karol Borsuk. Gdy Niemcy , zamknęli Uniwersytet Warszawski, profesor został bez pracy. W czasie wojny ludzie dokonywali cudów pomysłowości w poszukiwaniu źródeł utrzymania.

Pomysłem profesora na ratowanie budżetu rodzinnego była sprzedaż gry. Zestawy do „Hodowli zwierzątek” przygotowywała domowymi metodami żona profesora, pani Zofia Borsukowa. Autorką rysunków była pani Janina Śliwicka. Gra zyskała wielką popularność – najpierw wśród przyjaciół rodziny, a potem w szerszych kręgach osób znajomych i nieznajomych. W domu państwa Borsuków rozdzwonił się telefon, a w słuchawce co i rusz można było usłyszeć pytanie: „Czy to hodowla zwierzątek?” Po potwierdzeniu następowało zamówienie i gry trafiały do sklepu.

Gra bawiła nie tylko dzieci, wciągała także dorosłych, pomagając im przetrwać smutne okupacyjne wieczory. Oryginalne egzemplarze gry spłonęły wraz z miastem w czasie powstania warszawskiego w sierpniu 1944 roku. Szczęśliwie jeden z egzemplarzy zachował się poza Warszawą i wiele lat po wojnie wrócił do rodziny Borsuków.

Z inicjatywy pani Zofii Borsukowej, z okazji jej 90 urodzin oraz w 15 rocznicę śmierci profesora Karola Borsuka, wznawiamy „Hodowlę zwierzątek”, by bawić kolejne pokolenia dzieci i rodziców.

Zdjęcie z imprezy inaugurującej Super Farmera. W pierwszym rzędzie siedzą członkowie rodziny profesora Borsuka, m.in. wnuk Oskar i żona Zofia.

Zdjęcie z imprezy inaugurującej Super Farmera. W pierwszym rzędzie siedzą członkowie rodziny profesora Borsuka, m.in. wnuk Oskar i żona Zofia.

Logicznym wnioskiem z informacji, przekazanych Grannie przez rodzinę profesora Borsuka było to, że skoro zasady gry opracował matematyk i gra była już kiedyś wydana, to nie ma powodu, żeby robić testy i zmieniać jakieś parametry gry. Wprawdzie z przeprowadzonej przeze mnie analizy prawdopodobieństwa różnych wyników rzutów wynikało, że początek gry jest zwykle dość powolny ale nie uważaliśmy tego za jakiś problem. Przypominam, że był to rok 1997 i „konkurencyjne” gry też zaczynały się podobnie. Chociażby najbardziej wtedy popularna gra dla dzieci czyli chińczyk. Pewnie czytelnicy tego tekstu dawno w chińczyka nie grali, więc przypomnę, że do rozpoczęcia rozgrywki potrzebne było wyrzucenie na kostce sześciu oczek, na co czasami trzeba było czekać 5 i więcej kolejek. A w najpopularniejszej wtedy grze ekonomicznej czyli Monopoly, znanej wtedy w Polsce bardziej w formie różnych podróbek, też niewiele istotnego się działo, dopóki ktoś nie postawił na planszy pierwszego domu, a nieraz zdarzało się to dopiero po 15 a nawet 30 minutach rozgrywki. Ale przede wszystkim nikt wtedy nie brał pod uwagę tego, że gra będzie wydawana przez 25 lat, trafi do ponad 30 krajów na kilku kontynentach i łączny nakład osiągnie 2 miliony egzemplarzy.

Jak to się czasami w życiu zdarza, problem pojawił się w najbardziej niesprzyjającym momencie. Gdy Granna zaprezentowała Super Farmera na targach zabawek w Norymberdze, gra spotkała się z dużym zainteresowaniem. Między innymi zainteresował się nią potencjalny „duży klient” – dyrektor jakiejś hurtowni czy sieci sklepów. Ale chciał najpierw zobaczyć, jak się w to gra. I niestety kości były przeciwko niemu. Po pięciu czy sześciu rzutach okazało się, że inni gracze rozwijają swoje hodowle, a tylko on wyrzuca ciągle dwa różne zwierzęta i ma wciąż pustą zagrodę. Uznał więc, że to „głupia losowa gra” i zrezygnował z zakupu.

Tak się złożyło, że krótko później Granna postanowiła wydać wersję „de luxe” Super Farmera, w dużym pudełku, a przede wszystkim z plastikowymi figurkami psów (w innych wydaniach psy, podobnie jak inne zwierzęta, mają postać tekturowych żetonów). I przy tej okazji powstał pomysł, by coś zrobić z tym niemrawym początkiem gry. Właściwie nie tylko początkiem, bo często zdarzało się, że gracz po wyrzuceniu wilka tracił cały dobytek i musiał startować od zera. I dlatego na zamówienie Granny przygotowałem do tego wydania „wariant dynamiczny” przepisów, który z czasem zastąpił podstawowe zasady gry. Różnice nie były duże i dotyczyły tylko królików:

– gracz zaczynał rozgrywkę z jednym królikiem, a nie z pusta zagrodą,

– wilk nie zjadał królików,

– po wyrzucenia lisa gracz tracił wszystkie króliki z wyjątkiem jednego.

Oczywiście wprowadzenie tych zasad zmieniło w jakimś stopniu balans gry, wzmacniając rolę królików. Uznaliśmy jednak, że ważniejsze jest, by przyspieszyć początek rozgrywki i zmniejszyć szanse na „wyzerowanie” gracza w trakcie partii. Szczegółową analizę wpływu tej zmiany opiszę w osobnym tekście, który za jakiś czas pojawi się w dziale „Matematyka w grach”.

Super Farmer podbijał wciąż kolejne rynki, w Finlandii został nawet uznany za Grę Roku, powstały wersje z dodatkami, w których pojawiły się nowe zwierzęta – borsuk, koza i bocian. Dziesięć lat temu wydana została gra Rancho, nawiązująca w dużym stopniu do Super Farmera, choć z innym zestawem zwierząt (bez świń) i z planszą, na której gracz rozmieszczał swój inwentarz. Brak świń w grze Rancho sprawił, że musiały zostać zmienione „wyrażone w królikach” wartości krów i koni, a przede wszystkim psów. Ja zresztą już wcześniej uważałem, że psy, szczególnie duże, są zdecydowanie za drogie ale nie chciałem zbytnio ingerować w opracowane przez profesora Borsuka przepisy gry. Grafika gry Rancho, opracowana przez Piotra Sochę, zyskała uznanie klientów i w związku z tym została również zastosowana w nowym wydaniu podstawowej wersji Super Farmera.

Kilka lat wcześniej, jeszcze za życia Zofii Borsukowej, na podstawie uzyskanych od niej informacji, Granna we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego wykonała reprint okupacyjnego wydania „Hodowli zwierzątek”. Oczywiście nie był to reprint ściśle zgodny z oryginałem, bo kostki były plastikowe ale oklejone zostały obrazkami zwierzątek w taki sposób, że na pierwszy rzut oka wyglądały jak oryginalne. Gra jest cały czas do kupienia w sklepie stacjonarnym i internetowym Muzeum.

Wydawało się wtedy, że o historii gry wiemy już wszystko, a raczej, że nic więcej się nie dowiemy. I wtedy nastąpiło niespodziewane zdarzenie. W maju 2017 roku, jeden z odwiedzających stoisko Granny na jakichś targach branżowych pochwalił się, że ma w domu … oryginalny egzemplarz Hodowli Zwierzątek i jest skłonny go odsprzedać. Uznaliśmy, że najlepszym miejscem dla takiego zabytku kultury materialnej będzie Muzeum Powstania Warszawskiego, zbierające nie tylko pamiątki związane z samym powstaniem ale również dokumentujące życie w okupowanej Warszawie. Właściciel gry przyniósł więc do Muzeum posiadany egzemplarz i przeżyłem szok. Okazało się, że wprawdzie żetony zwierząt są identyczne, jak w tym, który widziałem podczas pierwszej prezentacji gry ale inne są przepisy i przede wszystkim kostki. Były oczywiście dwunastościenne ale rozkład zwierząt był na nich nieco inny niż w Super Farmerze. Najbardziej rzucało w oczy się to, że jest na nich więcej drapieżników – dwa wilki i trzy lisy oraz większa liczba świń niż owiec. To ostatnie łatwo zresztą uzasadnić „zoologicznie” – w rzeczywistości świnie rozmnażają się szybciej niż owce. Inne kostki nasuwały oczywisty wniosek – przepisy też musiały być inne.
I rzeczywiście:

Zdjęcie przepisów nie jest zbyt czytelne, wypunktuję więc najważniejsze różnice między Hodowlą Zwierzątek a znanym wszystkim Super Farmerem:

  1. W grze używa się po 8 królików i po 2 owce, świnie, krowy i konie na każdego uczestnika.
  2. Na początek gry każdy gracz otrzymuje 3 króliki.
  3. Jeżeli na kostce wypadnie jedno zwierzę danego gatunku, to podobnie jak w Super Farmerze gracz dostaje po 1 zwierzątku za każdą pełną parę. Ale jak na kostkach wypadną dwa takie same, gracz otrzymuje tyle nowych zwierzątek, ile już posiada plus 2. Tak więc jeżeli w pierwszym rzucie wypadną dwa króliki, to do początkowych trzech dochodzi 5 nowych.
  4. Jeżeli gracz wyrzuci lisa i inne zwierzę (poza wilkiem i lisem), to traci dwa króliki.
  5. Jeżeli gracz wyrzuci wilka i jakieś zwierzę domowe, to traci wyrzucone wraz z wilkiem zwierzę i wszystkie owce.
  6. Jeżeli gracz wyrzuci dwa lisy, to traci wszystkie króliki ale dostaje na pocieszenie małego psa, chroniącego w następnych kolejkach przed lisem.
  7. Jeżeli gracz wyrzuci wilka i lisa, to traci wszystkie króliki, owce i świnie.
  8. Jeżeli gracz wyrzuci dwa wilki, to traci wszystkie zwierzęta ale dostaje dużego psa, chroniącego przed wilkami i lisami.
  9. Kurs wymiany zwierząt jest następujący: 4 króliki = 1 owca, 2 owce = 1 świnia, 2 świnie = 1 krowa, 2 krowy = 1 koń. Psów kupić nie można. A ponieważ w zestawie jest tylko jeden mały i jeden duży pies, po wyrzuceniu dwóch lisów lub dwóch wilków gracz dostaje odpowiedniego psa albo z głównego stada albo od gracza, który tego psa dostał wcześniej.
  10. Celem gry jest zebranie po parze zwierząt każdego gatunku.

Porównanie czterech wersji (Hodowli zwierzątek, Super Farmera z roku 1997, Super Farmera „dynamicznego” i Rancha pokazane jest w tabelce:

W „Hodowlę zwierzątek” nie grałem ale mogę przedstawić kilka wniosków na podstawie analizy probabilistycznej i symulacji komputerowej. Gra była w porównaniu z Super Farmerem bardziej losowa i zapewne bardziej frustrująca. Z jednej strony pomyślnym rzutem (czyli dubletem) można było więcej zyskać (np. gracz, który ma w swojej zagrodzie 1 świnię, po wyrzuceniu na obu kostkach świń w Super Farmerze dostaje jedną, a w Hodowli zwierzątek trzy), z drugiej strony pechowy rzut mógł przynieść znaczne większe szkody, bo w Hodowli zwierzątek po wyrzuceniu dwóch wilków traciło się wszystkie zwierzęta, a w Super Farmerze wilk konia nie zjadał. Co gorsza, przed pechowym rzutem zabezpieczyć się nie dało, bo psów nie można było kupić. A jak gracz został wyzerowany, to znacznie trudniej było mu wrócić do gry. W Super Farmerze są 44 możliwości wyrzucenia pary takich samych zwierząt czyli szansa na wystartowanie z zera jest ok. 30%, w Hodowli Zwierzątek takich możliwości jest tylko 31 czyli 21,5%. W połączeniu z dużą częstotliwością pojawiania się drapieżników daje to bardzo złe skutki. Wprawdzie gracz ma na początku 3 króliki, ale ma 4% szans, że wszystkie straci już po pierwszym rzucie. Co gorsza, po drugim rzucie szansa na zerowe stado wynosi 14%, a po trzecim 18%.

Frustrujące mogło być też zakończenie gry, a raczej brak możliwości jej zakończenia. Przypominam, że zwierząt każdego gatunku (poza królikami) było w grze po 2 na gracza, a jednocześnie do zakończenia gry potrzebne było posiadanie pary każdego gatunku. W związku z tym w grze dwuosobowej zgromadzenie np. trzech świń uniemożliwiało przeciwnikowi jej zakończenie, bo zostawała dla niego tylko jedna świnia. Teoretycznie mogło nawet nastąpić „zakleszczenie”: obaj gracze mieli po dwa konie, dwie krowy oraz po kilka królików, przy czym jeden miał dodatkowo trzy owce i jedną świnię, a drugi na odwrót – trzy świnie i jedną owcę. W tej sytuacji nikt nie mógł wygrać aż do chwili gdy wyrzucony został wilk, najlepiej z lisem albo z drugim wilkiem. Ale to były oczywiście bardzo rzadkie sytuacje i zazwyczaj gra kończyła się dość szybko. Z badań symulacyjnych wynika, że w przypadku rozgrywki pięcioosobowej średnio po niespełna 20 rundach.

Jak widać z tego opisu, przepisy Hodowli zwierzątek znacznie różniły się od tych, które zaprezentował Grannie wnuk profesora. Skąd się więc wzięły te zasady? I dlaczego kostki były inne? Pewnie nigdy się tego nie dowiemy, ale można rozpatrywać kilka hipotez. Pierwsza to taka, że były dwa różne wydania Hodowli Zwierzątek, bo profesor sam, albo na podstawie informacji od graczy uznał, że trzeba wprowadzić zmiany. Tu dygresja: z tego, co mówiła Zofia Borsukowa wynikało, że grę profesor tworzył sam i dopiero pokazał jej finalny efekt. To oznacza, że gra nie była testowana, a przecież profesor nie miał wcześniej doświadczenia w tworzeniu gier. Był wprawdzie matematykiem, ale specjalistą od geometrii (i dzięki temu nie tylko wiedział, że istnieje taka bryła jak dwunastościan, ale także to, jak ją wykonać z tektury), więc na rachunku prawdopodobieństwa znał się zapewne nieco gorzej. Nie miał też Excela ani nawet kalkulatora, tylko najwyżej suwak logarytmiczny, więc przeanalizowanie gry pod kątem probabilistycznym było dla niego dość trudne. Stąd być może nie zdawał sobie sprawy z tego, co napisałem kilka akapitów wcześniej.

Druga hipoteza: to, co zostało znalezione w Pruszkowie i trafiło do rodziny profesora to nie była gotowa gra, tylko prototyp nowej wersji (jest to o tyle prawdopodobne, że były to same rekwizyty, bez pudełka i przepisów), przy czym zmiany w zasadach gry (w tym przede wszystkim zmiana rozkładu zwierząt na kostkach) były dziełem profesora Borsuka.

Ale jest też trzecia możliwość – przepisy zostały niejako dopasowane do rekwizytów nie przez profesora Borsuka, tylko już po jego śmierci, przez kogoś z jego rodziny. Najlepszym źródłem informacji byłaby oczywiście Zofia Borsukowa ale niestety nie zdążyliśmy jej o to zapytać. W każdym razie wnuk profesora, prezentując w telewizji grę, wszystkie zasługi przy jej tworzeniu przypisał swojemu dziadkowi.

Rocznicę wydania gry Granna uczciła specjalnym filmem:

oraz wersją Big Box, zawierającą dodatki borsuk, koza i bocian.

4 komentarze

  1. Michał+Stajszczak
    Michał+Stajszczak

    Drobne sprostowanie: oficjalna nazwa gry to pisany łącznie Superfarmer. Zmyliło mnie to, że na pudełkach tytuł jest w dwóch linijkach.

  2. Avatar

    po pół roku od napisania, ale pozwolę sobie napisać: znakomity artykuł.
    Dziękuję i pozdrawiam
    Michał Broniek

  3. Avatar

    Na których zasadach oparta jest Hodowla zwierzątek, jaką można kupić w Muzeum Powstania Warszawskiego?

  4. Michał+Stajszczak
    Michał+Stajszczak

    W tym wydaniu Hodowli, które ja mam, przepisy są oparte na Farmerze z roku 1997

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active
wordpress_test_cookie

Privacy Policy

What information do we collect?

We collect information from you when you register on our site or place an order. When ordering or registering on our site, as appropriate, you may be asked to enter your: name, e-mail address or mailing address.

What do we use your information for?

Any of the information we collect from you may be used in one of the following ways: To personalize your experience (your information helps us to better respond to your individual needs) To improve our website (we continually strive to improve our website offerings based on the information and feedback we receive from you) To improve customer service (your information helps us to more effectively respond to your customer service requests and support needs) To process transactions Your information, whether public or private, will not be sold, exchanged, transferred, or given to any other company for any reason whatsoever, without your consent, other than for the express purpose of delivering the purchased product or service requested. To administer a contest, promotion, survey or other site feature To send periodic emails The email address you provide for order processing, will only be used to send you information and updates pertaining to your order.

How do we protect your information?

We implement a variety of security measures to maintain the safety of your personal information when you place an order or enter, submit, or access your personal information. We offer the use of a secure server. All supplied sensitive/credit information is transmitted via Secure Socket Layer (SSL) technology and then encrypted into our Payment gateway providers database only to be accessible by those authorized with special access rights to such systems, and are required to?keep the information confidential. After a transaction, your private information (credit cards, social security numbers, financials, etc.) will not be kept on file for more than 60 days.

Do we use cookies?

Yes (Cookies are small files that a site or its service provider transfers to your computers hard drive through your Web browser (if you allow) that enables the sites or service providers systems to recognize your browser and capture and remember certain information We use cookies to help us remember and process the items in your shopping cart, understand and save your preferences for future visits, keep track of advertisements and compile aggregate data about site traffic and site interaction so that we can offer better site experiences and tools in the future. We may contract with third-party service providers to assist us in better understanding our site visitors. These service providers are not permitted to use the information collected on our behalf except to help us conduct and improve our business. If you prefer, you can choose to have your computer warn you each time a cookie is being sent, or you can choose to turn off all cookies via your browser settings. Like most websites, if you turn your cookies off, some of our services may not function properly. However, you can still place orders by contacting customer service. Google Analytics We use Google Analytics on our sites for anonymous reporting of site usage and for advertising on the site. If you would like to opt-out of Google Analytics monitoring your behaviour on our sites please use this link (https://tools.google.com/dlpage/gaoptout/)

Do we disclose any information to outside parties?

We do not sell, trade, or otherwise transfer to outside parties your personally identifiable information. This does not include trusted third parties who assist us in operating our website, conducting our business, or servicing you, so long as those parties agree to keep this information confidential. We may also release your information when we believe release is appropriate to comply with the law, enforce our site policies, or protect ours or others rights, property, or safety. However, non-personally identifiable visitor information may be provided to other parties for marketing, advertising, or other uses.

Registration

The minimum information we need to register you is your name, email address and a password. We will ask you more questions for different services, including sales promotions. Unless we say otherwise, you have to answer all the registration questions. We may also ask some other, voluntary questions during registration for certain services (for example, professional networks) so we can gain a clearer understanding of who you are. This also allows us to personalise services for you. To assist us in our marketing, in addition to the data that you provide to us if you register, we may also obtain data from trusted third parties to help us understand what you might be interested in. This ‘profiling’ information is produced from a variety of sources, including publicly available data (such as the electoral roll) or from sources such as surveys and polls where you have given your permission for your data to be shared. You can choose not to have such data shared with the Guardian from these sources by logging into your account and changing the settings in the privacy section. After you have registered, and with your permission, we may send you emails we think may interest you. Newsletters may be personalised based on what you have been reading on theguardian.com. At any time you can decide not to receive these emails and will be able to ‘unsubscribe’. Logging in using social networking credentials If you log-in to our sites using a Facebook log-in, you are granting permission to Facebook to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth and location which will then be used to form a Guardian identity. You can also use your picture from Facebook as part of your profile. This will also allow us and Facebook to share your, networks, user ID and any other information you choose to share according to your Facebook account settings. If you remove the Guardian app from your Facebook settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a Google log-in, you grant permission to Google to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth, sex and location which we will then use to form a Guardian identity. You may use your picture from Google as part of your profile. This also allows us to share your networks, user ID and any other information you choose to share according to your Google account settings. If you remove the Guardian from your Google settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a twitter log-in, we receive your avatar (the small picture that appears next to your tweets) and twitter username.

Children’s Online Privacy Protection Act Compliance

We are in compliance with the requirements of COPPA (Childrens Online Privacy Protection Act), we do not collect any information from anyone under 13 years of age. Our website, products and services are all directed to people who are at least 13 years old or older.

Updating your personal information

We offer a ‘My details’ page (also known as Dashboard), where you can update your personal information at any time, and change your marketing preferences. You can get to this page from most pages on the site – simply click on the ‘My details’ link at the top of the screen when you are signed in.

Online Privacy Policy Only

This online privacy policy applies only to information collected through our website and not to information collected offline.

Your Consent

By using our site, you consent to our privacy policy.

Changes to our Privacy Policy

If we decide to change our privacy policy, we will post those changes on this page.
Save settings
Cookies settings