Home | Katalog gier | Gry rodzinne | Bór – im dalej w las tym … robi się wredniej

Bór – im dalej w las tym … robi się wredniej Rzut okiem

Dzisiaj swoją oficjalna premierę ma gra Bór objęta patronatem medialnym Games Fanatic. Ja miałem okazję już dwukrotnie zagrać przedpremierowo – raz na Portalconie, drugi raz w egzemplarz recenzencki redakcyjnej koleżanki. Pozwolę sobie więc w kilku żołnierskich słowach napisać Wam co mi się w tej grze podoba a co nie i do kogo – moim zdaniem – gra trafi, a kto winien się jej wystrzegać.

Zasady rozgrywki pominę, odsyłając Was w tym do „narkotycznego” tekstu Proppiego (link). Przejdę od razu do meritum.

Podoba mi się stosunek ceny do jakości. Gra wykonana jest naprawdę porządnie. W pudełku znajdziecie sporą ilość dobra, w tym cztery zestawy customizowanych kości dla graczy, niemal sto różnego rodzaju kart i masę żetonów. Wszystko wykonane z niezłej jakości materiałów i zamknięte w niewielkim, zgrabnym pudełeczku (niewiele większym niż te z serii Zachodniego Królestwa). Grę dostaniecie w cenie od 100 do 120 zł (w zależności od sklepu). Jak na dzisiejsze czasy naprawdę nieźle.

Podoba mi się, mechanika kości. Generalnie lubię kościanki, zwłaszcza takie, w których nie ma rzutów obiektywnie słabszych i lepszych, a wyturlanymi wynikami można jakoś manipulować. Zmusza to mnie do wplatania taktycznych rozwiązań w zaplanowana strategię i ciągłego szukania optymalnych sposobów wykorzystania posiadanych zasobów.

Podobają mi się zwierzaczki i eliksiry oraz specjalne zdolności postaci. Wszystkie one dają możliwości manewru pozwalające niekiedy całkowicie zmienić układ sił na karcie boru lub wybrnąć z wydawałoby się beznadziejnej sytuacji.

Podoba mi się też, że gracze mają kilka różnych możliwości zdobywania punktów zwycięstwa, bo dzięki temu nie muszą się ślepo skupiać jedynie na walce o najwyżej punktowane terytoria (ja np. pierwszą partię wygrałem dzięki dużej liczbie zdobytych eliksirów).

Nie podoba mi się bardzo wysoki poziom negatywnej, a czasami wręcz wrednej interakcji. Rozumiem, że gry z mechaniką area control nie są tworzone po to, żeby gracze poklepywali się wzajemnie po plecach czy skupiali introwertycznie na własnym poletku. Przyjmuje to i wiele gier z walka o przewagi lubię i cenię (vide Szogun, Misja: Czerwona Planeta, Czerwona Katedra, itp.). Ale w Borze ta interakcja potrafi być wyjątkowo złośliwa. Tu wielokrotnie decyzja graczy o postawieniu kosteczki nie jest determinowana chęcią zebrania surowców czy zdobycia przewagi, lecz chęcią przeszkodzenia innym.

Rozwiązanie to od strony mechanicznej w grze działa bardzo dobrze, jednak żeby się przy takich grach bawić trzeba po prostu tę mechanikę lubić. A ja nie lubię, zwłaszcza wtedy kiedy nie mogę się na taki manewr przygotować i przed nim zabezpieczyć. Co z tego, że w danej chwili mam kosteczki na wszystkich dostępnych na karcie boru miejscach, skoro do mojej następnej tury  mogę całkowicie utracić przewagę? Albo, że po położeniu ostatniej kostki chwilowo wygrywam rywalizację o trzy karty boru, jeżeli przed rozliczeniem może okazać się, że nie zgarniam żadnej z nich, a wobec braku w puli kostek nie mogę już w żaden sposób ratować sytuacji (np. poprzez eliksiry)? Mnie to niestety zniechęca :(.

Podsumowując, Bór to nie gra dla ludzi, którzy stronią od negatywnej interakcji lub lubią mieć całkowitą kontrolę nad swoimi planami. Bo te inni gracze mogą nam bardzo szybko popsuć i to niekiedy w sposób przypadkowy lub (z drugiej strony) bardzo złośliwy. Jeżeli tylko Wam to nie przeszkadza, to Bór ma również wiele plusów, które powinny sprawić, że chętnie będziecie siadać do kolejnych partii.



Grę Bór kupisz w sklepie

 

Przydatne linki:

Dziękujemy firmie Portal Games za przekazanie gry do recenzji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*