Home / Artykuły / Felietony / The eye of judgment

The eye of judgment

The Eye of Judgment jest innowacyjną grą logiczno-taktyczną, zaprojektowaną wyłącznie z myślą o stacjonarnej platformie PlayStation 3.

Zespala on świat rzeczywisty z wirtualnym, dzięki obsłudze cyfrowej kamery EyeToy, podłączanej do konsoli.
Podstawowym narzędziem, wykorzystywanym przez nas w trakcie zabawy, jest prawdziwa talia kart, symbolizujących rozmaite siły (najczęściej różne potwory). Owe atuty umieszcza się na specjalnej kwadratowej planszy, składającej się z dziewięciu pól. Wspomniana kamera rozpoznaje położone przez użytkownika symbole, dzięki czemu na ekranie prezentowane są odpowiednie trójwymiarowe postaci, gotowe do walki z kreaturami, wystawionymi przez oponenta. Generalnie całość przypomina kolekcjonerskie gry karciane pokroju Magic: The Gathering i Pokemon.

Do boju możemy wysłać ponad trzydzieści różnych typów monstrów – m.in. ogromne roboty, skrzydlate demony, latające smoki i piechurów z toporami. Rzecz jasna każda bestia posiada unikalne umiejętności oraz szereg mocnych i słabych stron. Aby odnosić sukcesy, trzeba zatem dokładnie wiedzieć, jacy są najlepsi rywale dla konkretnych postaci, a także znać ich stosunek do żywiołów. Zwycięstwo w partii gwarantuje przejęcie kontroli nad pięcioma polami na głównej planszy. Oczywiście nie jesteśmy skazani na zmaganie się ze Sztuczną Inteligencją, ponieważ japońscy developerzy zadbali o dwuosobowy tryb multiplayer, działający w oparciu o połączenie internetowe.

Trailer Eye of judgment
Fragment pokazu

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

30 komentarzy

  1. Avatar

    Eksperyment ciekawy, ale raczej niezbyt wart kupienia. Nie dosc, ze wymaga konsoli to jeszcze, zeby odblokowac karty trzeba dokupowac bustery. I zeby grac trzeba kogos rownie zdeterminowanego… Lepiej na konsoli pograc w gry konsolowe, a w planszowki i karcianki grac tradycyjnie z ludzmi nie wymagajacymi pradu.

  2. Avatar

    pierwszy krok nie zawsze musi być udany. widzę pewien potencjał w tym pomyśle- chętnie pograłbym w planszówki bez konieczności osobistego spotykania się z graczami(ewentualnie z AI), a przy tym przy fizycznej planszy .
    miłe też jest to, że komputer może pilnować przestrzegania reguł i odciążać od nudnej administracyjnej roboty (zliczanie punktów, kolejność faz itp)

  3. Avatar

    Podpisuję się pod tym, co napisał Don Simon.

  4. Avatar
    Artur Jedliński

    Ale wlasnie – po co ta fizyczna plansza? Co to zmienia – skoro i tak gracie na odleglosc, to dla mnie duzo wygodniejszy jest po prostu monitor i plansza na nim. Jakos nie czuje dla kogo mialby to byc produkt.

  5. Marek Pańczyk

    Tylko się cieszyć, że w grupach developerskich siedzą ludzie o bardziej otwartych umysłach niż Szymon, bo na konsolach nie zobaczylibyśmy Singstarów (wszak nie ma nic lepszego niż śpiewanie karaoke w knajpach) czy Guitar Hero (przecież można sobie kupić prawdziwą gitarę i nauczyć się grać normalne utwory, ale nie jakieś żałosne podróby) :). Zarzuty są niestety żałosne. Wada, że do gry konsolowej trzeba kupić konsolę? Też mi odkrycie :D Brawo. Wada,że do karcianki kolekcjonerskiej trzeba dokupywać bustery? Jak świat światem tak było. Na tym opiera się właśnie ten gatunek gier (hobby). Tak więc bardziej Szymon wyraziłeś swój negatywny stosunek ogólnie do karcianek kolekcjonerskich niż do The Eye of Judgment jako takiego.

    Mnie osobiście The Eye of Judgment zupełnie nie interesuje, bo karcianki kolekcjonerskie są poza kręgiem moich zainteresowań. Natomiast rozmawiałem z paroma osobami, które bawią się (lub bawiły) w Magic the Gathering i wypowiadają się o The Eye of Judgment w samych superlatywach. Wychwalają możliwość grania online, tak więc łatwość w znalezieniu partnera do gry. Sama rozgrywka też im się podoba i z punktu widzenia mechaniki i możliwości.

    Ja jednak wolę jak świat gier jest wszechstronny, powstają klasyczne planszówki, karcianki, gry komputerowe i konsolowe, a jednocześnie najróżniejsze hybrydy i eksperymenty.

  6. Avatar

    Nie uwazam, ze gry nowatorskie to zly pomysl. Co wiecej wiele mozna znalezc zastosowan dla kamery, sterowania dotykowego (DS), czy ruchem (Wii).

    Tym niemniej ta konkretnie gra jest moim zdaniem bardzo kiepska. Sama mechanika gry karcianej jest tam bardzo prymitywna i nowatorskosc jest jedyna cecha, ktora ma przyciagac graczy.

    Mam nadzieje, ze pojawia sie kolejne gry wykorzystujace kamere – akurat PS3 bardzo ich potrzebuje. Juz wolalbym sprzet, ktory moglby sluzyc jako elektroniczna plansza (kiedys na GF byl taki wpis), niz tworzenie czegos takiego jak EoJ.

  7. Marek Pańczyk

    Teraz dopiero zamieściłeś konkretne zarzuty. A miałeś możliwość zagrania w nią?

  8. Avatar

    Nie mialem. Obejrzalem filmy, poczytalem recenzje i nic mnie w tej grze nie interesuje. Nie bardzo wiem co mialbym jeszcze dodac.

  9. Marek Pańczyk

    Mnie też nie interesuje, ale nie uogólniam, że dla nikogo się nie nadaje. Szczególnie, że jak ci pisałem znam parę osób, którym bardzo przypasowało i są fanami karcianek kolekcjonerskich.

  10. Avatar

    Ja tam się zgadzam z Don Simonem i Natanielem, że produkt jest dziwaczny. Kładę karty, żeby uruchamiać obraz na ekranie? Po co? Jak chcę grę na ekranie to są komputery, czy konsole. Jak mam grać w karciankę, to po co mi konsola i to całe ustrojstwo przekaładające symbole na kartach na obraz na ekranie.

    P.S. Don Simon, a kto to są ci ludzie niewymagający prądu?

  11. Avatar
    Ryszard Chojnowski

    A mi się ten pomysł podoba bardzo. Grę będę mieć w przyszłym tygodniu i jestem przekonany, że się nie rozczaruję. Oczywiście w samą karciankę można grac i bez kamery oraz konsoli, ale dzięki nim obrazy przedstawione na kartach ożywają i możemy nimi manipulować. To naprawdę miłe uczucie trzymać wirtualnego smoka w dłoni :)

  12. Avatar

    A według mnie daje to bardzo duże pole do popisu dla wydawców gier karcianych kolekcjonerskich.
    Można wtedy o wiele łatwiej grać w sieci. Każdy gra tylko taka talią jaką na prawdę posiada, ustawienie decku w polu widzenia kamery daje też gwarancję że karty będą dobierane w uczciwy sposób. Oczywiście można to robić też przed zwykłą kamerą ale dzieki temu systemowi możemy widzieć też dokładnie akcej rozgrywane talią przeciwnika – szczególnie w sytuacjach gdy jakieś karty z jego talii dołączane sa do naszych wyłożonych kart.

  13. Avatar

    Widziałem grę w Essen i szczerze mówiąc to nic takiego. Z drugiej strony nie zgadzam się, że taka gra musi być złym pomysłem.

    Dlaczego ma się nie robić takich gier? Żebyście nie marudzili?

    Gwarantuję Wam, że jest niemała grupa docelowa takich tytułów, a płatne karcianki kolekcjonerskie na komputerach to już stare dzieje – nawet nie wiecie jak popularne były jakieś Star Treki, czy nawet (tzn. żadne „nawet” – to jest akurat oczywiste) Magic: the Gathering Online. Była nawet kiedyś jakaś polska gra internetowa, w której kupowało się karty – nie wiem, może nadal jest, nie mogę sobie przypomnieć nazwy.

  14. Avatar

    O – przypomniałem sobie nazwę gry – Cellmons!

    Gra nadal działa! Nie interesowałem się nią od lat…

  15. Avatar

    Ja sobie marudzę, bo mi się pomysł zupełnie nie podoba i mocno mi tu pachnie naciąganiem na kasę. Podejrzewam, że taki zestaw nie mało kosztuje. Ale jak komuś się podoba…

  16. Avatar

    To nie kupuj EoJ. =)

    Pachnie Ci to naciąganiem na kasę? Ha, ha, ha! Człowieku, obudź się – gry kolekcjonerskie (jakiegokolwiek rodzaju) od lat są czystą maszynką do robienia pieniędzy – zawsze były. Co roku wypuszcza się nowe edycje, banuje stare, albo wprowadza nowe reguły, przez co bez nowych kart przegrasz z dowolnym innym graczem… Mówię to jako człowiek, który kiedyś wkręcił się niestety w Magic: the Gathering, a potem jeszcze niechcący w Call of Cthulhu CCG…

    Że tak powiem – co z tego? Jeżeli lubisz tego typu rozrywkę, to dobrze, jeżeli nie, to też dobrze. =)

  17. Avatar

    Nigdzie nie napisalem, zeby takich gier nie robic. Dla mnie ten pomysl jest chybiony i DLA MNIE niezbyt interesujacy. Sama karcianka jest kiepska, aczkolwiek sam pomysl jest oczywiscie oryginalny. Mam nadzieje, ze wprzyszlosci pojawia sie jeszcze lepsze i ciekawsze gry, bo ta moim zdaniem nie zdobedzie zbyt duzej popularnosci.

  18. Avatar

    Zdefiniuj „ten pomysł”. Pomysł w postaci karcianki kolekcjonerskiej na konsolę, która nie ma konkurencji, a rynek gier komputerowych prześcignął już kilka lat temu przemysł filmowy, czy ta konkretna instancja tego pomysłu z kamerką, takim a nie innym polem gry, takimi kartami itp.

    Jeżeli ten pierwszy uważasz za chybiony, to nic dziwnego, że producenci gier są milionerami, a nie Ty, jeżeli ten drugi, to się zgadzam – Eye of Judgement jest takie sobie – nie w założeniach, tylko bardziej w egzekucji i ostatecznej wersji produktu.

  19. Avatar

    Oczywiscie, ze chodzi mi konkretnie o te gre, z tym wykonanie, tymi regulami, jakoscia, cena itp.

    I skad wiesz, ze nie jestem milioneerm? ;-)

  20. Avatar

    Bo sam jestem jasnowidzem. :-D

  21. Avatar

    człowiek, który kiedyś wkręcił się niestety w Magic: the Gathering, a potem jeszcze niechcący w Call of Cthulhu CCG

    Niestety? A policz ile kosztowałby cię zakup tych kilku gier polecanych przez Rebel Times na listopad… :-)

  22. Avatar

    Hmmm… Tylko widzisz – na karty do Magica wydałem łącznie, nie wiem, z kilka tysięcy złotych i musiałbym dalej wydawać masę pieniędzy, żeby grać dalej. To dosłownie jak abonament – chcesz grać, to MUSISZ kupować nowe karty, bo stare są z czasem banowane, albo wychodzą poza standardowy format turniejowy. W planszówkach można je kupować całkowicie dobrowolnie i na pewno nie stracą z czasem swojej „wartości rozrgrywkowej” – nikt Ci nie zabroni wygrzebać grę sprzed kilkunastu lat i w nią zagrać, co zresztą regularnie robię z tytułami a la Heimlich & Co., Drunter und Drüber etc.

  23. Avatar

    Z przykrością przyznam, że spodziewałem się czegoś więcej po tym artykule. A tu w zasadzie zro informacji.

    Dodatkowo podobają mi się komentarze ludzi, którzy grę widzieli na filmiku i jadą po niej jak po burej suce.

    Eye of Judgment stoi sobie u mnie na półeczce i powiem, że jest naprawdę bardzo przyjemną grą. Co więcej, wcale nie wymaga konsoli do gry. Wartoby zbadać takie rzeczy, zanim napisze się artykuł, czy komentarz. Ludzie grają w to bez konsoli, traktując jako zwykłą karciankę kolekcjonerską. Oczywiście gra bez konsoli, wymaga pewnego przygotowani – stworzenia planszy – ale to w zasadzie żaden problem. Najlepszy przykład, to fakt iż w Polce odbyły się już trzy turnieje. Przeważali gracze bez konsol.

    Co do tego obrazu na ekranie, po wyłożeniu karty, to po prostu bajer. Jak ktoś kiedyś oglądał anime pod tytułem Duel Masters, to lepiej to zrozumie. Tam też grali w karty, ale każdy summon, czy atak był pokazywany „holograficznie” PS3 ma właśnie za zadanie pokazać nasze monstra w trójwymiarze, pozwoli obejrzeć jak atakują i tak dalej. Posiadacze PS3 mają po prostu więcej możliwości gry, mogą pyknąć duela z konsolą, albo poszukać kogoś w sieci i rozegrać kilka partyjek.

    Fakt, zabawka jest droga w wersji podstawowej, a jako, że jest to karcianka kolekcjonerska, to portfele graczy będą się kurczyć w miarę pojawiania się nowych kart.

  24. Avatar

    Faktycznie, powyższa notka prasowa dosyć niefortunnie została zakwalifikowana jako artykuł :o)
    Jest szansa na dokładną recenzję, jednak nie w najbliższym czasie :o(
    O ile w ogóle jest zapotrzebowanie na takową…

  25. Avatar

    Ja jestem w trakcie pisania, niestety nie na ten portal.

  26. Avatar
    Marcin Chełchowski

    EoJ wcale nie jest kiepską karcianką, raczej wprost przeciwnie – gra jest bardziej strategiczna niż się wydaje i wymaga sporo myślenia. Mogę tak powiedzieć bo grę mam i w nią gram. Oczywiście jest to typowy CCG czyli wyciągacz kasy, ale wszystko zależy jak do tego podchodzisz – można ściągnąć skany kart i je wydrukować (ja osobiście tak nie robie).

  27. Avatar

    Jeśli chcecie pograć w karcianki on-line. Zapraszam na Venatios. Mozna się zarejestrować pod
    http://venatios.pl/rejestracja.php?ref=2422
    Rejestracja całkowicie darmowa. Busterki kupuje się za wirtualną walutę (weny). Wenki otrzymuje się za wygrane pojedynki. Można także zakupić za esemesy (ale nie ma takiego obowiązku, można grac za free). A zresztą zobaczcie sami.

  28. Avatar
    Adam Waśniewski

    Niestety ale wciąż w Polsce panuje strach przed innowacjami – już widzę jak powstają gry planszowe, które czujnikami przekazują animację na ekran. Pewnie kiedyś doczekam się gry planszowej, w której plansza sama w sobie będzie interaktywna – coś rodem z filmów s-f. Po prostu niesamowity bajer a EoJ jest prekursorem takich produkcji, które prędzej czy później ukażą się. Gra EoJ jest naprawdę fajna, dostarcza niesamowitych wrażeń a mechanika wcale nie jest zła – grałem to wiem. Cóż, rozumiem jednak, że gra nie spodoba się tym co piszą, że Power Grid powinien być na 1-miejscu i pieją z zachwytu nad grą nudną jak flaki z olejem.
    Jak się czyta takie wypowiedzi: ‘’Ja tam się zgadzam z Don Simonem i Natanielem, że produkt jest dziwaczny. Kładę karty, żeby uruchamiać obraz na ekranie? Po co?’’ to w ogóle ręce opadają – Odpowiadam: A czemu nie?

  29. Avatar

    Ha, ha, tru dat – swoją drogą napisałem to wiele, wiele postów wcześniej – nawet używając podobnej retoryki. :-D

    Dlaczego ma się nie robić takich gier? Żebyście nie marudzili?

    Abstrahując od tego zgadzam się z Tobą, że postęp nie jest zły. Jeżeli coś się nie przyjmie, to umrze śmiercią naturalną, jak coś się przyjmie, to może zrewolucjonizować wszystko, co znaliśmy dotychczas.

    To tak jak politycy, którzy kłócą się, że nie powinniśmy stawiać eksperymentalnego reaktora opartego na fuzji jądrowej (tak, takie Słońce na Ziemi!), bo będzie drogi i lepiej byłoby zainwestować pieniądze np. w wiatraki. To głupie, bo bez eksperymentów NIGDY nie powstanie porządny reaktor, a jeżeli uda się dopracować technikę, to problemy energetyczne ludzkości, ba nawet problemy z gazami cieplarnianymi (efektem ubocznym fuznji jest hel), zostałyby rozwiązane raz na zawsze.
    Tego typu reaktor jest bezpieczny (nie ma w nim reakcji łańcuchowej – wręcz przeciwnie ;-), więc nie może wybuchnąć jak Czarnobyl, jest czysty (poza bardzo małą dawką odpadów radioaktywnych, które nie powstają podczas fuzji, tylko są elementami, które się podczas niej napromieniowują) i potrafi produkować potencjalnie gigantyczną ilość energii (w przeciwieństwie do wiatraków)…

  30. Avatar
    Adam Waśniewski

    a jeżeli uda się dopracować technikę, to problemy energetyczne ludzkości, ba nawet problemy z gazami cieplarnianymi (efektem ubocznym fuzji jest hel), zostałyby rozwiązane raz na zawsze. tak, a przed mymi oczami stają rzesze babć bezzębnych i dziadków zapyziałych z transparentami: ”Nie chcemy by nasze dzieci chorowały – przecz z reaktorem”. :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*