Home / Audio/Video / Archiwum Planszostacji / Planszostacja 28 = Tulipmania + luźne dyskusje

Planszostacja 28 = Tulipmania + luźne dyskusje

Po krótszej niż to ostatnio bywało przerwie znów zapraszamy na odcinek. Widać że jak Jacek podpuści to bazik szybciej montuje… Tym razem proponujemy pierwsze wrażenia po grze w Tulipmanię oraz dyskusję o kilku gorących tematach – Monopolu w kontekście ostatniej dyskusji na forum, planszowego wiki, Small World i God’s Playground.

Jako uzupełnienie tego co mówimy o Small World chciałbym dodać że według zapowiedzi rozgrywka ma trwać 40-80 minut, a nie 150 jak pierwowzór, co tylko potęguje moje (i pewnie pozostałych) zainteresowanie.

Planszostacja – odcinek 28 [20 MB]

34 komentarze

  1. Czuje się wywołany do tablicy :).
    1. Nie zamierzam umywać rąk :).
    2. Poświęcam temu naprawdę dość trochę czasu, nie zrobi się z dnia na dzień wszystkiego. Nie żyję tylko i wyłącznie tą stroną.
    3. Tak jak już wielokrotnie powtarzałem, uznałem że idea otwartej wiki jest taka, a nie inna i tak:
    – Wolałem rzucić na początku tak jak mówiłem, zalążki artykułów. Że były z błędami, to już moja wina, trudno się od tego wymigiwać i jakoś specjalnie tłumaczyć. Może i macie rację, że robienie tego na szybko przed opublikowaniem dobrym pomysłem nie było.

    Natomiast stwierdzenie – „weźmy się u zróbcie” moim zdaniem jest naprawdę przesadzone. Z takiego założenia wychodząc mogłem założyć wiki, napisać że po prostu jest, na forum i tyle… 0 rozreklamowania, 0 zaangażowania, nic. Rozmawiałem z Piotro, jak skończy sesje przygotuje nowe logo i mały baner, który mam nadzieje parę serwisów zdecyduje się umieścić na swoich stronach(nie ukrywam że na Was też liczę). Czytam książkę do CSS-ów teraz, mam nadzieję, że uda mi się dzięki temu poprawić odrobinę czytelność strony.

    Czego ja się najbardziej obawiam? Tego, że nie czuje się zbyt mocny w pisaniu artykułów, sami możecie prześledzić moje raczkujące recenzje na krainie gier. Redaktor ze mnie raczkujący. Wrzucić zestaw recek, linków, jakieś odnośniki do materiałów do różnych pojęć mogę, jakieś zestawienie zrobić też, natomiast nie specjalnie posiadam aż taką wiedzę czy planuję ją zwiększać na tak szerokim polu, aby być w stanie samemu tworzyć po kilka sensownych długich artykułów dziennie. Jeszcze biorąc pod uwagę fakt braku aprobaty ze strony dużej części ludzi głęboko w planszówkach siedzących(głównie w stosunku do edycji, chyba że jak się już trochę sensownych artykułów pojawi, to się jednak przekonają), to tak, mam poważne obawy co do przetrwania tej wiki.

    A uwagi przyjmuję i poprawiam, owszem myślałem, że to będzie trochę inaczej wyglądało(Stąd uwagi w stylu, „po co narzekać, trzeba było od razu edytować”). Z tym, że błędy się zdarzają i zdarzać będą niestety. To jest raczej nieuniknione. Tylko naprawdę stwierdzenie „są błędy”, tych błędów nie rozwiąże, wystarczy napisać co jest źle i już człowiek wie za co się wziąć i w jaki sposób. Jeszcze jak ktoś to zrobi w dyskusji na wiki, a nie w jakimś niezależnym miejscu w internecie to już byłaby pełnia szczęścia której oczekiwać z tego co widzę nie mogę, przynajmniej w obecnej chwili ;). Chociaż z tego co widziałem już się uwagi w dyskusji pojawiają i idzie to moim zdaniem w dobrą stronę. Doświadczenia w tworzeniu encyklopedii jak już wcześniej pisałem nie mam, sam składni zacząłem się uczyć jak wiki wystartowała. Ale kiedyś to doświadczenie nabyć trzeba.

    To tyle ode mnie, ja tak czy owak mam nadzieję, że pociągnąć mi się to dalej uda i znajdzie się jeszcze więcej chętnych którzy pomysł podchwycą.

  2. Zawsze się można też odwetowo czepić, że Planszostacja technicznie prezentuje jakość haniebną (z wyjątkiem czystego Bazika i Pancho) reszcie ekipy wszytko trzeszczy, popierduje i stylistycznie często kuleje (gdyby wszystkie bazikowe yyyyy pozbierać do kupy, moznaby założyć całodobowego podcasta o yyyy, Don Simon dorównuje seksualnymi wtrętami rubryce Napisz do Kasi z Popcornu) itd… ale to tak tylko odwetowo wspominam, i proszę sobie tego do serca nie brać.

  3. rozumiem ze to taka ogolna uwaga, nie o tym konkretnym odcinku? bo tym razem staralismy sie ograniczac seksualne wtrety szymona do absolutnego minimum, a ty wogole nie doceniles jak bardzo sie staralismy

  4. Dla mnie w ogole ruszenie tej wiki bylo zaskakujace. Blue pisal mi na forum PW, zebym dal newsa o niej, ja tam zagladalem i nic nie bylo. Odpisalem wiec, ze dam newsa jak cos bedzie… A dzien pozniej newsy pokazaly sie we wszystkich serwisach i na forum. Moze powinienem byl bardziej dosadnie powiedziec o co mi chodzi „cos bedzie” albo wiecej osob powinno Blue zatrzymac. Naprawde gdyby ta wiki wystartowala z 1-2 porzadnie opracowanymi kategoriami – byloby od razu lepsze przyjecie.

    A materialy przeciez sa – na g-p.pl jest lista sklepow, lista spotkan, na polterze jest leksykon – spytac o pozwolenie i skopiowac, od razu byloby cos na start.

    Co do Vinci / Small World, to odczucia mam podobne jak ekipa Planszostacji – to mechanicznie fajna gra, ale jakos rzadko udawalo mi sie namowic do niej ekipe. Mam nadzieje, ze edycja DoW bedzie na tyle ladna i zachecajaca, ze bedzie mozna znalezc do niej wspolgraczy bez takich problemow.

    Dziwie sie natomiast sytuacji, ktora opisywal Ja_n, w ktorej jakas militarnie nastawiona nacja rozjechala wszystkich na planszy. Po pierwsze kazda nacja ma ograniczony zasob zetonow, a na zajecie kolejnych terenow trzeba je poswiecac, nawet przy najwiekszych bonusach do populacji nie da sie zajac wiekszosci swiata. Po drugie taka nacja musiala byc rozlegla i miec niebronione obszary – trzeba bylo porzucic swoja aktualna, rozjezdzana cywilizacje i stworzyc nowa w poblizu niebronionych granic agresora.

  5. Ja_n

    Za słabo pamiętam reguły Vinci żeby wyjaśnić dokładnie o co chodzi – może za mało współpracowaliśmy wtedy żeby powstrzymać agresora, albo jakoś tak się ułożyła sytuacja że nie było go jak ugryźć, albo dostawał on punkty za zdobywanie a nie za posiadanie – nie pomnę. W każdym razie pamiętam, że szalał na planszy niczym Catherina.

  6. Obstawiam niedokładne przeczytanie instrukcji.

    Jest tam taka szmoc-niewolnictwo, która daje nam punkty za zbite tokeny. Pamiętam dyskusję na temat tego co znaczy ,,zbity token”.

    Czy jeśli na obszarze są 4 tokeny i my ten obszar zdobywamy, po czym 3 z tokenów wracają do właściciela a TYLKO 1 idzie na kupkę nieużywanych tokenów, to ile punktów dostaje zwycięzca?

    Otóż tylko 1!

    W połączeniu z generałem który daje nam dodatkowych 7 tokenów w ataku, zła interpretacja zasad czyni z Asyryjczyków, bo tak sobie nazwałem tę kombinację mocy, faktyczną potęgę.

    Co do samego Vinci. Jej wadą jest zbyt duża abstrakcyjność. Nie sposób sobie wyobrazić, że mamy jakieś państwo, jakąś armię i to nie jest tylko suwanie pionków.
    Nawet plansza jest taka jakaś nijaka.
    Mogli dodać chociaż Bliski Wschód i Afrykę, bo każde dziecko wie że starożytni Polacy mieszkali w Egipcie.

    Pewne cechy powinny wynikać z samej lokalizacji stolicy (wybrane pole początkowe). Jak zaczynamy w Egipcie to jesteśmy rolnikami, jak w Skandynawii- żeglarzami. Ale to już duże oczekiwania.

    Na potrzeby jednej partii wymyśliłem gotowe cywilizacje-12, które miały ustaloną z góry kolejność wejścia do gry, nie koniecznie na planszę- to po staremu.

    Nie powiem żeby to wielce pomogło, ale mnie się bardziej podobało;)

    Z resztą Small Wars to właściwie, inna wariacja na ten sam temat.

    Może chcecie kupić moje ,,cywilizacje” zamiast wydawać na ,,Small Wars”? ;)

    Cena jest niestety wysoka.
    Trzeba będzie DOKŁADNIE przeczytać instrukcję do Dominus Maris, po czym odpowiedzieć na jedno pytanie dotyczące gry:)
    Ilość nagród nieograniczona.

  7. Wymyślić, nie wymyśleć xP

  8. Mam taką uwagę jedną. Ciężko się tego wszystkiego słucha na słuchawkach jak w tle cały czas ktoś klika myszą. Apogeum chyba w 77 minucie było. Nie wiem.. mysz wymienić, jakoś to wytłumić. Jak się na to nie zwraca uwagi to tak to nie denerwuje ale jak już się wyłapie to ciężko przestać. Na szczęście na głośnikach już tak nie przeszkadzało.

  9. Ja_n

    No faktycznie coś tam słychać. Ale na moich słuchawkach kompletnie niezauważalnie, musiałem słuchać dwa razy żeby cokolwiek usłyszeć. Popróbuję w domu jeszcze różnymi słuchawkami. Trudno teraz stwierdzić kto klikał :), pewnie nikt się nie przyzna. Rzeczywiście podczas nagrania nie powinniśmy ani klikać, ani używać klawiatury (za wyjątkiem rzadkich przypadków gdy chcemy coś w trakcie nagrania szybko sprawdzić na BGG czy gdzie indziej).
    @Sowacz – kurczę, to samo powiedziałem w trakcie nagrania, tylko w innym momencie i zostało wycięte. :D. Popieram w 100%. Inne potknięcia, które słyszałem – Knizia wymówione po polsku przez Adama (zamiast Knicja) i Karkazon wymówione przez Pancha (zamiast Karkasson).

  10. to ja też może małą cegiełkę odnośnie nagrań – tego odcinka jeszcze nie słuchałem, ale w pozostałych dawało się to odczuć – Panowie, wyłączajcie sobie GG, albo chociaż wyciszajcie na czas nagrania powiadomienie o nadchodzącej wiadomości, bo się nagrywa i jest słyszalne.

  11. Folko

    Do klikania ja się przyznaję… przynajmniej na początku :-( Nikt nic nie mówił, wydawało mi się że nie będzie słychać… tym bardziej że mikrofon miałem przy buzi.

  12. Bazik – co do polskiego odpowiednika słowa „downtime”, to też nie popieram „międzyczasów”. Raz tego gdzieś użyłem i ktoś podłapał, a nie jest to udane słowo. Za to popieram „przestój”, czy „przestoje”, bo „downtime” dokładnie to oznacza.

  13. Szkoda, że w dyskusji o Monopoly nikt nie zauważył, że cała ta awantura jest pewną semantyczną pomyłką, w której wszyscy utożsamiają grę Monopoly jako taką oraz grę jako produkt marketingowy.

    Wbrew pozorom, to dwie zupełnie inne rzeczy. W gruncie rzeczy wszyscy się zgodzili, że gra sama w sobie nie jest taka zła. Prawda jest taka, że na kimś kto zna chińczyka i warcaby, to naprawdę robi duże wrażenie i mogłaby służyć za grę typu „gateway”.

    Druga rzecz to gra jako produkt nachalnie promowany. Bo na skutek tej reklamy istnieje spora grupa ludzi wierzących, że gry planszowe to To i tylko To (ciekawe, że nikt nie wspomina, że Monopoly to klon gry „The Landlords” z 1905 roku). Społeczność graczy tak naprawdę darzy głęboką niechęcią grę jako produkt marketingowy.

    Ta historia w zasadzie jest przełożeniem jeden do jednego nienawiści do pewnego znanego i wciskanego wszędzie systemu operacyjnego.

  14. Racja, Kmiernik. Chodzi przede wszystkim o marketing wydawcy Monopoly i o to, że gra jest postrzegana, jako najlepsze, co może być w planszówkach (pomijając klasyczne szachy). A tak naprawdę nie jest ani dobrą grą na początek, ani solidną pozycją dla graczy.
    Poza tym, mam wrażenie, że wyrabia się jakieś przegięcie w obronie M. Każde napisanie, że są lepsze gry, jest już postrzegane jako nachalny atak i wyśmiewanie się z osób grających w M.

  15. z drugiej jednak strony ganienie producenta reklamującego agresywnie swój produkt za mówienie, że jest on najlepszy na świecie i lansowanie go jak się da i gdzie się da, jest trochę niepoważne – żeby nie powiedzieć – naiwne.

    Przecież „lepsze” to rzecz gustu, wrażeń i subiektywnych opinii. Kształtuje te rzeczy również przekaz, marketing, parcie społeczne, np. takie jak hype’y na BGG, też często nakręcane przez firmy wydawnicze odpowiednim „podgrzewaniem” atmosferki – vide działania przy okazji Small World.

    na co się tu obruszać, nie zgadzać i protestować?

    Jeśli inne gry są lepsze niż Monopoly, to dlaczego ich wydawcy nie robią tak agresywnego marketingu?
    czy przypadkiem nie dlatego, że żeby sprzedać nakłady zwyczajnie tego nie potrzebują?

    Monopoly tymczasem to produkt masowy – wsparty ogromnym budżetem reklamowych dużego koncernu – który stać na akcje, na które zupełnie nie stać np. Ystari. I ma się sprzedać nie w tysiącach sztuk, a w setkach tysięcy – a do tego potrzebny jest lewarek promocyjny.

  16. @BloodyBaron, masz wiele racji, ale nie do końca mogę się z Tobą zgodzić. Miłośnicy planszówek, jak każda społeczność dąży do przynajmniej intersubiektywnej prawdy. Taką daje ranking na bgg. Gra na M jest na jego szarym końcu, więc nachalne promowanie czegoś, co nie znajduje poparcia u osób obeznanych z tematem, budzi w nich najróżniejsze reakcje z wrogimi włącznie.

  17. widzisz geko, problem jest w tym ze dla mnie jak widze ze dajesz 10 puerto rico mam ochote powiedziec ‚rany, ciagle w to grasz? jest tyle lepszych gier. gdzie 1856, gdzie age of steam, gdzie xxx, gdzie yyy’. staram sie takich rzeczy nie pisac (nie zawsze wychodzi) bo jakos nie wierze zebys to odebral z usmiechem. a jak zaczne kazdy post na forum w takim duchu walic to pewnie nie da sie ciebie zaciagnac do partyjki w AoS-a (chyba ze po to zeby moc ocenic na 2), a ja zostane uznany za trolla. jest naprawde sporo gier ktore sa grane na politechnice ktore wydaja mi sie rownie (albo bardziej) zalosne niz monopol. czemu wysmiewanie sie z kogos kto lubi monopol jest ok, a jakbym ja sie powysmiewal z tej czy innej rozgrywki na PW to by nagle nie bylo ok?

  18. Rzecz w tym, że ja nigdy nie podchodziłem do ludzi na zasadzie „aleś ty głupi, że grasz w ten Monopol”. Zawsze starałem się grzecznie powiedzieć „spróbuj innych gier, bo są moim zdaniem lepsze”. Nigdy nie podchodziłem do takiej osoby z jakąś wyższością. Inna sprawa, czy moje intencje były dobrze rozumiane.
    Fakt, że może niektóre posty na forum są zbyt żartobliwe, co osoba z zewnątrz może odebrać, jako wyśmiewanie się z niej.
    Z drugiej strony uważam (i to miałem na myśli), że nie należy przesadzać z wrażliwością. Wyszło na to, że napisanie osobie, która pyta, czy dalej się gra w Monopoly i czy w ogóle się grywa planszówki, że są lepsze gry niż Monopoly, to jakaś straszna tragedia i nietakt.
    Jakbym tak podchodził do spraw oceniania gier przez innych, to już bym się dawno musiał poobrażać na większość ludzi ze spotkań. A na Ciebie, Bazik, szczególnie, bo często nasze oceny gier są mocno odmienne :-p Tylko nie bardzo rozumiem, o co się mam obrażać, że komuś nie podoba się gra, która mi się podoba?

  19. Z potknięć językowych było też Flood odczytane (bodaj przez MST) jak ‚flud’. A ten akurat wyraz czyta się jak ‚flad’. (podobnie jest z blood).

    Co do wiki – zabić, zakopać, spalić. A serio – fajna inicjatywa. Może nie wyjdzie, może padnie, ale dobrze, że jest. Jak się uda, to będzie nawet wspaniale. Czymam ciuki!

  20. Chyba „trzymam”, nie „czymam” ;-p
    A jak już jesteśmy w temacie wymowy, to przypominam (może się przyda na przyszłe odcinki):
    – Le Havre – czyt. lu avr,
    – Manoeuvre – czyt. manuve’

  21. Oczywiście pozostaje jeszcze opcja polskich odpowiedników, czyli po prostu Hawr i Manewr.

  22. @ Geko
    Ly A[w]r i Man[oe]wr. [w] to takie fw a [oe] czytamy składając usta i przygotowując się do powiedzenie y a mówimy e. 5 lat francuskiego się przydało ;)

  23. Ja aż tak się nie znam i nie chcę wchodzić w niuanse wymowy. Piszę tylko dlatego, bo „le hawr” brzmi po prostu dziwacznie – ani to polsku, ani po francusku. Tak samo jakbyśmy mówili „dałntime” albo „kangmejking” albo „gra planszywa”. Nie chodzi mi o jakąś superpoprawną wymowę, tylko o niewymawianie wyrazów wyraźnie błędnie, zwłaszcza w audycji. Najgorsze jest to, że często zła wymowa jest wręcz promowana w telewizji, np. mówią „Fort Błajard” zamiast „Fort Bojar” albo w jakiejś reklamie „Kerfur” zamiast „Karfur”. I nie po to się czepiam, że lubię się czepiać, tylko zależy mi, żeby w Planszostacji aż takich błędów nie było, bo to razi po uszach :-p

  24. A do Manoeuvre to podawałem wymowę angielską :-)

  25. ja bede mówił „Winci” a nie Winki czy jakkolwiek inaczej. francuskich nazw staram sie nie wymawiac, ale na pewno nie czuje potrzeby wymawiac je po francusku. angielskojezyczne podcasty mowią le hawr, dla mnie wiec sie mowi le hawr… francuski jezyk martwy jezyk.

  26. Wikipedia podaje, że francuskim mówi 280 mln ludzi na świecie i jest jedynym językiem urzędowym w 22 państwach. Poza tym jest jednym z języków urzędowych UE, NATO, czy ONZ. Raczej mu daleko do martwego języka :-)

  27. Po kilku miesiącach czytania forum, i ostatnio także tego bloga, dochodzę do wniosku że większość planszówkowiczów nie gra w gry planszowe wcale, albo robi to wyłącznie poprzez internet.

    Nasilenie upierdliwości i ogólnego braku szacunku dla cudzej pracy, jest na jednego planszówkowicza tak duże, że zaczynam poddawać w wątpliwość pozytywny wpływ tego hobby na relacje między ludzkie.

    Nie chodzi tu o sam temat poprawności językowej, to tylko pretekst.

  28. Nie widzę nic upierdliwego w zwróceniu uwagi, co do wymowy tytułu. Tym bardziej nie uważam, że jest to jakieś nieszanowanie cudzej pracy. Lubię tę audycję i dlatego zależy mi żeby była dobra. Sami autorzy bloga proszą o uwagi i sugestie, więc nie wiem o co się denerwujesz?
    A sam masz czas grać w planszówki, skoro marnujesz go tu na takie posty?

  29. ,,Nie chodzi tu o sam temat poprawności językowej, to tylko pretekst.”

    A czytać ze zrozumieniem, nie łaska?

    Czasu nie mam, więc nie gram, ale co to ma do rzeczy? Jeśli ja jestem upierdliwy, to czy to znaczy że inni nie są?

    Ciekawy tok rozumowania.

  30. uuu widzę że nie tylko ja miałem ostatnio wyrywanego zęba :-p

    http://boardgamegeek.com/plays/bymonth/user/bazik123

    nie wiem, dla Ciebie wygląda to na prawie wcale? taki niby suchy styczen to ponad 70 godzin, ponad 2 godziny kazdego dnia srednio…

    :p

  31. Dominus, nie denerwuj się tak. Ja Twój post przeczytałem, jako narzekanie, że jestem upierdliwy i się czepiam.

    A tekst:
    ,,Nie chodzi tu o sam temat poprawności językowej, to tylko pretekst.”
    tym bardziej mnie w tym utwierdził. Zrozumiałem, że nie chodzi o temat języka, tylko szukam pretekstu, żeby się czepiać.

    Z Bazikiem już sobie wszystko wyjaśniliśmy, a teraz z Tobą, więc życzę wszystkim miłego dnia :-)

  32. Chodzi o to że wspólne hobby powinno ludzi nastawiać do siebie pozytywnie, a tu widzę raczej odwrotną tendencję. Pomijam relacje ludzi, którzy znają się też prywatnie.

    Podobno gry planszowe rozwijają kontakty towarzyskie. Powinny więc także rozwijać empatię, której myślę że tutaj brakuje.

    Stąd moja uwaga o ,,nie graniu” w planszówki, której nie należało rozumieć dosłownie.

  33. Dobra- pewnie sam nie jestem lepszy.

    Mam zły dzień w pracy, ale starałem się
    grzecznie odpisywać:)

    Dzisiaj dzwonię po dłużnikach.
    Jeśli parę godzin mówisz ,,Czy mógłby Pan…” a myślisz ,,Oddawaj forsę…” to możesz mieć problem ze zrozumieniem intencji każdego przekazu.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*