Home / Artykuły / Na radarze / Sturm Europa – zapowiedź nadciagającej burzy

Sturm Europa – zapowiedź nadciagającej burzy

Zapowiadana od długiego czasu gra Michaela Tana „Sturm Europa„, wydaje się wchodzić już w fazę zaawansowanych testów przedprodukcyjnych. Zgodnie z założeniem autora ma to być epicka strategia przeznaczona dla 2-3 graczy, którzy spróbują zmienić przebieg II Wojny Światowej na europejskim teatrze działań. Przy czym epickość ma w tym wypadku oznaczać raczej skalę rozgrywki, doniosłość zachodzacych procesów i możliwość wpływania na przebieg wydarzeń w wielu aspektach (wojskowym, ekonomicznym, technologicznym a także dyplomatycznym), niż komplikację zasad i liczbę żetonów liczoną w kilogramach. W serwisie boardgamegeek.com ukazał się obszerny tekst opisujący mechanikę gry Sturm Europa, i porównujący ją z inną epicką grą o tej samej tematyce: Europe Engulfed.

Przede wszystkim SE będzie bloczkową grą typu card driven. Najważniejsze decyzje graczy będą się ogniskowały wokół jak najlepszego sposobu zagrywania kart, natomiast na planszy jednostki bojowe przedstawione będa w formie nie żetonów, a drewnianych bloczków, zakrywających dla oczu przeciwnika siłę jednostki. Skupmy się na chwilę na kartach: oprócz tradycyjnych rozwiązań w tego typu grach, czyli możliwości zagrania karty 'na wydarzenia’ albo tzw 'punkty’ (operational points – ops), które przeznaczyć można na zarządzanie naszymi jednostkami lub wywarcie dyplomatycznej presji na jedno z neutralnych (póki co…;]) państw, autor zaimplementował bardzo ciekawy system pozyskiwania dzięki kartom surowców i zasobów, niezbędnych do prowadzenia wojny. W grze mamy pięć rodzajów surowców:

  • zasoby ludzkie – potrzebne do produkowania dywizji piechoty i kawalerii
  • stal oraz ropę naftową – oba są niezbędne w budowie step’ów (czyli bloczkowych poziomów siły) jednostek pancernych, morskich i powietrznych. Stal odpowiada za poziomy początkowe – ropa za zaawansowane.
  • ’kadrę’ (Cadre) – inaczej tłumacząc: 'wyszkolenie’ lub 'elitarność’ – ten zasób odpowiada za zwiększenie skuteczności naszych jednostek do najwyższej mozliwej. Symbolizuje ich elitarność, pełne stany osobowe i dostatek wszelkiego rodzaju zaopatrzenia, niezbędnego do prowadzenia walki. Cały system sprawia, że po odcięciu od źródeł zasobów, możemy sobie wystawiac co najwyżej dywizje volkssturmu, natomiast zbudowanie dobrej dywizji pancernej wymaga sporo planowania.
  • przemysł (Capitol) pozyskiwanie tego zasobu nie wynika z zagrywania kart, tylko z posiadania odpowiednich, przemysłowych obszarów na mapie. Posiadanie fabryk umożliwia – wraz z wydaniem odpowiedniego zasobu spośród przedstawionych wyżej – produkcję i modernizację jednostek.

Za każdym razem gdy zagrywana jest karta, gracze otrzymują zasoby właściwe dla wymienionych na niej trzech obszarów na mapie (jesli oczywiście te obszary kontrolują).  Zbierane w ten sposób różnokolorowe kosteczki, są przechowywane za zasłoną (tak, tak – przeciwnicy nie znają dokłądnej liczby posiadanych zasobów). Ma to spowodować powstanie dodatkowych dylematów podczas decydowania o zagrywaniu kart.

 

Niezwykle interesującym aspektem SE może okazać się dyplomacja. Zaczynamy rozgrywkę w roku 1939 i mamy szansę, dzięki właściwej polityce, przekonać do siebie część państw neutralnych (Niemcy szykujący się do ataku na ZSRR z baz tureckich? A jak!), i to nie tylko europejskich (mapa obejmuje także Bliski Wschód). Owo przekonywanie kosztuje punkty ops zagrywanych kart, i może prowadzić do kilku stopni wpływu, m.in.: umowa handlowa (dostajemy surowce z regionów tego państwa, pomimo, że nie kontrolujemy go militarnie), prawo tranzytu (wiadomo…;]) i wreszcie pełen sojusz, w którym uzyskujemy kontrolę nad siłami militarnymi danego kraju. Podobno jest także mozliwy wariant – choć autor zaznacza, że nastąpi on tylko w wyjatkowych okolicznościach – kiedy to siły polskie ruszą wraz z Wehrmachtem na ZSRR! Wszystko ma zmierzać nie tyle w kierunku political fiction, co dawać graczowi możliwość stworzenia własnej historii II Wojny Światowej.

Walka przebiega w sposób znany z innych bloczkowych gier wojennych, choć posiada też bardzo fajną nowinkę. Otóz tradycyjnie już porównujemy siłę i rodzaj jednostek, dzięki czemu wiadomo w jakiej kolejności i jaką liczbą kostek będą one do siebie nawzajem 'strzelać’ oraz jaki wynik na kościach oznacza 'trafienie’. Nowniką jest fakt, że dany wynik na kosci symbolizuje 'trafienie’ konkretnego rodzaju: 6 = straty z wyczerpania (Attrition), 5 = przełamanie (Assault), 4 = przełamanie jednostek pancernych (Armor Assault). Właściciel jednostki, która została trafiona, ma do podjęcia decyzję: przy wyniku 6 – albo traci poziom siły jednostki albo odrzuca jedną kostkę zasobu w odpowiednim kolorze, przy wyniku 4 lub 5 – albo traci poziom siły, albo się wycofuje. Przed bitwą natomiast, obrońca może wybrać, czy walczy z pełną siłą jednostek, czy może część z nich przeznacza do rezerwy, zabezpieczając się tym samym przed okrążeniem wynikłym z uzyskania przełamania przez przeciwnika. Małe, nieskomplikowane decyzje, a cieszą i dodają klimatu, prawda? :)

Pełna kampania będzie przeznaczona dla 3 graczy, z których każdy ma osobne warunki zwycięstwa (Alianci Zachodni, Niemcy, Sowieci). Dla dwóch graczy przeznaczopny będzie duży scenariusz skupiający się na froncie wschodnim, oczywiście okrojony z niektórych istotnych aspektów pełnej kampanii. To chyba może być najpowazniejszy minus SE – wszak trudniej będzie zebrać się trzem maniakom wojskowości na kilkunastogodzinną rogrywkę, niż dwóm. Oprócz tego, obawiam się też trochę o balans kart i ogólny balans całości. Przy tak dużej liczbie możliwych zagrań w mechanice card-driven, chciałoby się, aby każda ze strategii dawała szansę na zwycięstwo, nie stanowiąc ślepej uliczki w rozwoju. A ostatni przykład z grą Stalin’s War pokazuje, że nawet znakomitym projektantom gier przytrafia się wypuścić na rynek niedopracowany, niezbalansowany produkt.

Mimo wszystko, gra zapowiada się wysmienicie. Już od dawna śledzę wszelkie doniesienia na jej temat, a pełen szczegółów tekst Adama Ruzzo na BGG (na podstawie którego stworzyłem niniejszą zapowiedź) tylko mnie utwierdził w przekonaniu, że to będzie hit. Zresztą spójrzcie sami: wiele drugowojennych smaczków, ale zasady dość proste (za pomocą utrudnień w otrzymywaniu kostek zasobów oddano np. strategiczne naloty bombowe i wojnę podwodną), na planszy przejrzyście – trochę bloczków, niewiele żetonów… Wszystko wskazuje na to, że szykuje się nam gra o przejrzystych zasadach, fajnych – eurogrowych mechanizmach, i wielu zazębiających się decyzjach do podjęcia (karty, dyplomacja, ekonomia, przemysł). I nawet te 8-10 godzin potrzebnych na całą kampanię, o których mówią testerzy, nie brzmi dla mnie w tym wypadku dramatycznie. Swego czasu interesowałem się Europe Engulfed, ale ten tytuł odstraszył mnie sporą ilością różnych drobnych regułek i wyjątków, zawartych w przepisach i wymuszających historyczny przebieg gry. Sturm Europa może mieć tę przewagę, że  przenosi wiele tych istotnych drugowojennych zależności w karty, same zasady pozostawiając niezbyt skomplikowanymi. Bardzo lubię gry, w których zamiast ślęczenia nad regułami, ślęczy się nad kartami starając się wybrać optymalny sposób ich zagrania (dokładnie jak w grze 'Orzeł i Gwiazda’ – recenzja już niebawem na GF)

Wzorem EE, Michael Tan przygotowuje także drugą grę o identycznej mechanice, tym razem obejmującą pacyficzny teatr działań wojennych – Operation Orient. Obie gry (SE i OO) będzie mozńa połączyć i rozegrać megasuperhiperkampanię w pięc osób! :) Sturm Europa ma zostać wydana jeszcze w tym roku (Essen?) przez Academy Games, znane z serii Conflict of Heroes, więc o jakość elementów nie ma co się martwić. Oby tylko termin został dotrzymany…

15 komentarzy

  1. Jax

    Zapowiada się bardzo smakowicie. Sam też myślałem głęboko czy nie kupić Europe Engulfed i chyba dobrze zrobiłem – Sturm Europa przemawia do mnie bardziej.

  2. Avatar

    „Oby tylko termin został dotrzymany…”

    Oby tylko… gra była dopracowana, nie musi być gotowa na Essen jak dla mnie. „Co nagle, to po diable” ;)

  3. Odi

    Jasne. Rzecz w tym, że rozwijana jest już dosyć długo, a te ostatnie wpisy na BGG sugerują, że wszystko jest już dość dobrze przetestowane i wkrótce może być gotowe do fazy produkcyjnej.

    Jeśli testują – niech testują do skutku. Ale mam nadzieję, że gry nie opóźnią żadne wahania kursów walut, problemy z grafikami, drukarnią etc.

  4. clown

    EE powstawała kilkanaście lat. Tutaj chcą zrobić coś bardziej skomplikowanego szybciej. I do tego gra o mechanice card driven. Po doświadczeniach ze Stalin’s War nie wierzę w zapewnienia wydawcy ani autora, ani testerów. Problem w tym, że wszystko dopiero wyjdzie w rozgrywkach. Po zapłaceniu słonej ceny za grę.

  5. Avatar

    a co jest ze Stalinem? co do SE to zapowiada się ciekawie, niewiele jest zaawansowanych gier łączący wojnę, ekonomię i dyplomację. ten ostatni element jak do tej pory najciekawiej rozwinięty widziałem w Napoleonic Wars.

  6. ozy

    Stalin`s War jest broken. ;) Zerknij do wątku o grze na forum GiS.

  7. Avatar

    Może mi ktoś wytłumaczyć jak się ma czas testowania liczony w latach do tego czy gra jest dobrze przetestowana? Ja rozumiem, że to świetnie wygląda w zapowiedziach, ale naprawdę nie wiem jak się te lata przekładają na to jak dobrze gra jest przetestowana :).

    Jak ja bym testował swoją grę raz w miesiącu przez 20 lat to jest to dobrze przetestowana gra, czy nie? No bo w końcu mogę napisać, że ją tworzyłem 20 lat co z miejsca budzi respect :).

  8. clown

    Konev – w oczywisty sposób przejaskrawiasz :) lata testów oznaczają drobiazgowe sprawdzanie wszelkich potencjalnych możliwości, co akurat w przypadku EE wydało jak najlepsze owoce. Oczywiście, że czas sam w sobie nie ma znaczenia i jest dobrym chwytem marketingowym, natomiast w EE po prostu to widać.
    Jakoś się boję tej „dyplomacji” w SE, bo sfera dyplomatyczna nie działała tak jednoznacznie jak w poprzednich konfliktach. Tutaj o sprzyjaniu Osi czy Aliantom decydowało raczej fizyczne zajęcie stolicy danego państwa niż zabiegi dyplomatyczne. Innymi słowy autor może nas tu poczęstować niezłą science – fiction.

  9. Odi

    clown – czy wpływy (mniejsze lub większe) w takich krajach jak Rumunia, Węgry, Turcja, Hiszpania, Portugalia, Szwecja, Irak osiągano poprzez zajęcie ich stolic?

    Wojna do czerwca 1941 wyglądała nieco inaczej, niz po tej dacie, gdy ukształtowały się dwa walczące ze sobą bloki – przecież doskonale to wiesz. Zresztą z wypowiedzi autora wynika, że dyplomacja to podobno konik początkujących graczy. Rzucają się na nią na starcie, a dopiero potem zauważają inne – bardziej efektywne – mozliwości zagrywania ops’ów.

  10. clown

    Rumunia (pakt trzech w 1940) – proniemiecka od początku, zmieniła front po katastrofie na Wschodzie.
    Węgry (podpisanie paktu trzech w 1940 roku) – to samo, po zajeciu Budapesztu wypada z gry.
    Turcja – neutralna przez cały okres wojny
    Hiszpania – to samo, nawet symboliczny udział „Błękitnej Dywizji” tego nie zmienił
    Portugalia – to samo co Hiszpania
    Szwecja – neutralność
    Nie widzę tego, chyba że tworzymy „political fiction”, ale to nie będzie gra o drugiej wojnie światowej. Nie było takich możliwości żeby nagle dane państwa występowały po „nienaturalnej” stronie konfliktu. Dowodzi tego także fikcja o polskiej armii walczącej ramie w ramie z Wehrmachtem. Co to za bzdury?

  11. Odi

    Co to znaczy 'neutralna’ Szwecja?
    Owszem, nie brała udziału w wojnie militarnie. Ale do 1943 roku niemieckie siły zbrojne miały prawo tranzytu przez jej treytorium, z czego kilkukrotnie skorzystano. Do tego Szwedzi sprzedawali Niemcom rudę żelaza, na podstawie umów handlowych, aliantom nie.

    W przypadku Hiszpanii prawo tranzytu niemieckich wojsk intensywnie negocjowano. Nie udało się, ale czy takie prawo tranzytu w SE to science-fiction? Dlaczego gra o takiej koncepcji jak SE ma mi zabronić próbowania uzyskania prawa tranzytu przez Turcję? gdzie tu science fiction?

    Rumunia i Wegry tez nie stały się sojusznikami osi 'same z siebie’, bez żadnych podszeptów zewnętrznych. Że niby co – że nie trwały tam w najlepsze zabiegi dyplomatyczne aliantów zachodnich w 1939 roku? A gdzie uciekł nasz prezydent, i czym, jak nie 'nieformalnym prawem tranzytu żołnierzy’ nazwać przedostawanie się tylu polskich żołnierzy do Francji, po klęsce wrzesniowej przez te własnie kraje?

    A przewrót pro-niemiecki w Jugosławii w 1939-1940 r, to niby takie science-fiction?

    Wszystko to odzworowano w grze. Można uzyskac prawo tranzytu, można podpisac pakt handlowy. Można wreszcie starać się włączyć dane państwo do własnego bloku wojskowego.

    Można spróbowac dokonać tego, co nie udało się historycznie. Nie udało się – nie znaczy 'było niemożliwe’.

    A co do możliwości wystapienia Polaków po stronie Hitlera i atakujących ZSRR w 1939-1940 roku, przyjmuję to jako pokłosie ewentualnej reorientacji polityki obozu rządzącego, która mogła nastapić w latach 1935-1939. Gra tego okresu nie obejmuje, ale jest to dla mnie dopuszczalne na tym poziomie abstrakcji. Poza tym autor wyraźnie zaznaczył, że taka opcja jest mozliwa przy wyjątkowym zbiegu okoliczności. Jeśli rzeczywiście 'przy wyjątkowym’, to mi to pasuje jak najbardziej.

  12. clown

    A mnie to akurat nie pasuje. Z prostej przyczyny – żadne z tych państw nie ma (albo nie widziałem tego w informacjach o grze) „poziomu stabilności”, co oznacza, że na każdym państwie w równym stopniu każda z osi konfliktu będzie mogła wymusić lub próbować wymusić ustępstwa. A to już jest bzdura z przyczyn, które wymieniałeś – Rumunia i Węgry łatwiej uległy Niemcom nie bez przyczyny. Podobnie Szwecja. Norwegia już jakoś nie. Belgia i Holandia?
    Przy „wyjątkowym zbiegu okoliczności” Polacy mogli wygrać kampanię wrześniową i pomaszerować na Berlin. Taki scenariusz pasuje? Czy to fikcja, czy jedynie „akceptowalna abstrakcja”?

  13. Odi

    Tego podobno nie da rady zrobić, chyba że alianci zachodni ruszą. Z tego co czytałem – jeśli Polakom uda się zniszczyć 3 niemieckie bloczki, jest to ich wielki sukces.

    Uwaga o poziomie stabilności słuszna – zobaczymy, czy jest coś na kształt tego zawarte w grze. Z drugiej strony, Twilight Struggle ma ten sam poziom abstrakcji (dowolny kraj może wejść w sowiecką strefe wpływów, i na odwrót), a jakoś nikt nie narzeka.

  14. clown

    No tak, ale Twilight Struggle jest pod tym względem wyjątkowy, bo opisuje dość szerokie spektrum czasowe – tutaj mówimy o krótkim przedziale czasowym i pewnych preferencjach danych państw do sprzyjania pewnym opcjom politycznym. Jeżeli w grze będzie coś takiego, to od biedy takie „kształtowanie historii na nowo” może się udać.

  15. Avatar
    Luke mccredie

    Any news about a potential release date?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Gry z Essen już u redaktorów GF!

No i zaczęło się wielkie testowanie! Pierwsze planszówkowe nowości z targów Spiel’14 spłynęły już do Polski. W różnych zakątkach kraju gracze skwapliwie przystąpili do rozgrywek w najgorętsze tytuły tegorocznego Essen. Oczywiście wszyscy rzucili się na „nowego Wallace’a”, „nowego Felda” czy innego „nowego Rosenberga”. My… również :) ALE oprócz tego mamy do zrecenzowania ponad 40 innych tytułów, debiutujących w tym roku. Sami jesteśmy ciekawi, czy wśród nich kryją się jakieś niezauważone do tej pory perełki. Zapraszamy do przeglądu gier z Essen, nad recenzjami których zaczynamy właśnie pracę. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap