Home / Wiadomości / Aktualności / Targi Spiel 2011 w Essen – co nas podnieca

Targi Spiel 2011 w Essen – co nas podnieca

Marudzimy jaka jest masa gier, jak mało gier innowacyjnych, ale przed Essen każdy zaciera z niecierpliwości ręce i wytrzeszcza oczy na te ogromne ilości zapowiadanego dobra. Tegoroczne Essen zapowiada się pod kątem zatrzęsienia gier kosmicznych, ale jest też parę pozycji z tematów rzadko eksploatowanych jak choćby cyrk, tworzenie broni nuklearnych albo ucieczka z więzienia. Sprawdźcie co wpadło redaktorom GameFanatic.pl w oko, bo Essen już wyłania się zza zakrętu. Jeszcze tylko jedenaście dni!

Don Simon

Na pierwszym miejscu mojej tegorocznej wyliczanki muszę wstawić Eclipse. To jedyna gra, w którą już grałem (prototyp) i jedyna, którą na 100% kupię (jak szybko zależy od ostatecznej ceny). Na pewno sprawdzi się w moim cywilizacyjno-ekonomicznym gronie – wreszcie będziemy mogli pograć w Master of Orion na stole w rozsądnym i akceptowalnym czasie.

Colonial: Europe’s Empires Overseas pociąga nie tylko schludną i elegancką oprawą, ale też interesującą mieszanką eksploracji, kolonizacji i handlu z zawsze lubianą negatywną (ale nie przesadnie) interakcją. Kilka ciekawych mechanizmów (monopole, rozwój kolonii, dyplomacja) daje szansę na odpowiednio głęboką rozgrywkę. Obecność kostki trochę odrzuca, ale możliwość wpływania na jej przychylność sprawia, że nie powinno to być problemem.

Do Power Grid: The First Sparks przyciąga mnie nazwisko projektanta – Wysokie Napięcie mnie niezmiennie bawi i nowy tytuł z tej „rodziny” zawsze wzbudza moje zainteresowanie. Martwi tylko krótki czas rozgrywki (zaledwie godzina), przez co ostatecznie gra może się okazać za mało „growa” jak na mój gust.

The Manhattan Project wydaje się być oryginalnie klimatycznym „worker placementem”. Trochę się obawiam, że sama rozgrywka będzie zbyt oklepana i powtarzalna, ale póki co zdecydowanie chciałbym ten tytuł sprawdzić. [niestety nie będzie dostępny w Essen – przyp. yosz]

ja_n

Jak zwykle gorączka przed Essen zupełnie mnie omija. Nie czuję palącej potrzeby bycia tam na miejscu, nie widzę wielkiego sensu przedzierania się przez tłumy zwiedzających tylko po to, żeby kupić grę wcześniej niż inni. W dodatku grę, o której niewiele wiadomo, bo warunki do przetestowania są na targach skandaliczne. W dodatku najczęściej drożej niż po targach.

Pewnie jak już targi wystartują, ruszą relacje, pojawią się prezentacje na żywo robione przez ekipę BGG, to się zainteresuję, zacznę ekscytować, śledzić nowe pomysły i wypatrywać ciekawostek. A na razie – przejrzałem listę zapowiedzi raczej z obowiązku niż chęci i oto co mi wpadło w oko.

Power Grid: The First Sparks – Jestem zdeklarowanym fanem Wysokiego Napięcia, ta gra cały czas ląduje u mnie od czasu do czasu na stole, albo przynajmniej jest poważnie rozważana jako alternatywa na główne danie wieczoru.  Friedemann Friese jest autorem, który moim zdaniem robi generalnie gry dość przeciętne, a nawet słabe, jednak od czasu do czasu potrafi zaskoczyć prawdziwą perełką. Na pewno będę chciał znaleźć okazję żeby wyrobić sobie zdanie na temat nowej gry w dorobku tego autora. Z podobnych względów jestem też zainteresowany dodatkiem Power Grid: The Robots.

Santiago de Cuba – Wiem, wiem, wygląda na to, że daję się wydoić. Znowu zwracam uwagę na grę tylko dlatego, że zawiera odniesienia do innej gry, którą lubię. Cuba to jedna z moich ulubionych gier, choć już bardzo dawno w nią nie grałem. Hawana zawiodła moje oczekiwania, okazało się, że chociaż pomysł miała nowy i świeży, to jednak odpowiadała mi jedynie jako dwuosobówka. Santiago jednak bliżej do planszowego przodka niż do chaotycznej karcianki i dlatego trafia na mój radar.

Ora et Labora – No oczywiście, że tak. Kogo by ta gra nie interesowała? Nie ma takiego w każdym razie, kto by się do tego braku zainteresowania chciał przyznać. Mnie również interesuje. Lubię Agricolę, bardzo lubię Le Havre (choć długo się przekonywałem do tej gry), uwielbiam Loyang, lubię Merkatora. No i Fasolki. Fasolki też lubię, a kiedyś uwielbiałem. Ora et Labora kupiłbym w ciemno.

Vintage – W zeszłym roku gry o winnej tematyce uderzyły szeroką ławą i – mnie przynajmniej – potężnie rozczarowały. Wprawdzie nie miałem jeszcze okazji zagrać w Vinhos,  ale rewelacji nie będzie – nie wierzę w to specjalnie. Vintage nie powala mnie wyglądem, sprawia wrażenie raczej gry-gadżetu promującego region, ale sprawdzić nie omieszkam, jeśli znajdzie się okazja.

9tka – Ten tytuł oczywiście wymieniam z przymrużeniem oka. Nie jestem wcale ciekaw jak w tę grę się będzie grało, bo świetnie to wiem. Miłośnikom gier logicznych zwracam jedynie uwagę na ten tytuł, bo jest niedoceniany, a w prostych zasadach kryje potężny potencjał na móżdżenie. Teraz będzie dostępny w postaci wydanej, z czego się cieszę.

Rallyman: Dirt – Oczywiście nie mogłem przeoczyć dodatku do jednej z najlepszych gier z mojego ulubionego gatunku. Dirt wprowadza ciekawe modyfikacje  i nowe plansze z trasami. Kupię z pewnością, to akurat pewniak.

K2: Broad Peak – Dodatek do K2 wprowadza do gry nowe wyzwania i zupełnie zmienia sposób rozgrywki, zachowując jednocześnie wszystko to, co w K2 mi się podobało. Grałem jedynie w prototyp na planszy z trawersem masywu, więc nie znam dobrze całego dodatku. Czekam z ciekawością, zwłaszcza na odbiór dodatku przez fanów K2 na świecie. Nieśmiało przewidując wielki hit.

Pancho

Age of Industry Expansion #1: Japan and Minnesota – Brass był wspaniały, Age of Industry jest boskie. Martin Wallace nie zawsze tworzy dodatki, nawet do udanych gier, więc tym bardziej cieszę się z nowych plansz do Age of Industry. Czas szykować się do przepędzania szopów z japońskich lasów i zatruwania 10 000 jezior w Minnesocie. Nikt lokomotywy postępu nie zatrzyma!

Casus Belli – Anitke leży i kurzy się w szafie choć bardzo ceniłem tę grę. Aż się człowiek za serce chwyta, co za marnotrawstwo. Taka gra i tak przeze mnie zapomniana. Ale dlaczego? Może dlatego, że słabo się gra w dwie osoby? Mac Gerdts usłyszał płacz swojego dziecka i proponuje mi Casus Belli, czyli Antike zopytmalizowane pod dwie osoby. Grzech odmówić.

City Tycoon – Wstępne podsumowania gry brzmią lepiej niż dobrze. Sim City? Nawiązania do różnych komputerowych tycoonów? Te zwroty kojarzą się dla mnie bardzo pozytywnie. Polacy Hubert Bartos oraz Łukasz Kowal przygotowują prawdziwą bombę. Proszę, błagam, nie zawiedźcie! Chcę wciągającej gry o rozwoju nowoczesnego miasta i dbania o wygodę życia jego mieszkańców.

Dominion: Hinterlands – Tak, jestem uzależniony od Dominiona, należę do AD – Anonimowych Dominionoholików. Najgorsze, że Vaccarino nie może mnie wyleczyć wydając jakiś kompletnie denny dodatek, poczęstować zepsutym kotletem. Zawsze coś w tym dodatkach ciekawego jest i rozgrywki sprawiają frajdę. Kolejne 26 kart dla naiwnych, młodych pelikanów? Już się oblizuję ze smakiem.

Dungeon Petz – Po Dungeon Lords, Bunny Bunny Moose Moose i 20th Century moje zafascynowanie czeskimi grami gwałtownie spadło. Nie zmienia to faktu, że nie mogę zapomnieć o poprzednich hitach. Dungeon Petz mechanicznie to wariacja worker-placement, fabularnie wysyłanie impów do opieki na niebezpiecznymi stworzeniami dla Władcy Lochów. Brzmi fajnie, relacje z rozegranych prototypów były jak najbardziej pozytywne. Biorę.

Drum Roll – Rzadko eksploatowany w większych grach temat cyrku, śliczna grafika, mechanika typowo eurogrowa, ale z kilkoma pomysłami. A za wszystkim stoją greckie nazwiska, przy których można połamać sobie język, ale gwarantują jakąś świeżą krew na rynku. Dostają mój kciuk w górę, zobaczymy czy zasłużenie.

Eclipse – Tworzenie kosmicznego imperium zamknięte w trzygodzinną, ciekawą rozgrywkę. Grałem 6 razy w prototyp i nie zmieniam zdania – nadal chcę to mieć. Must have.

Fortuna – Tandem Michael Rieneck oraz Stefan Stadler stworzyli takie perełki eurogier jak Filary Ziemi czy Cuba, i jak tu ich za to nie kochać? Teraz obiecują mnóstwo frajdy przy nowej grze Fortuna, gdzie będziemy walczyć o wpływy w Imperium rzymskim, jednocześnie ratując cesarstwo przed spadającymi na nie katastrofami. Będę musiał odwzajemnić moją miłość do ich twórczości w formie szeleszczących banknotów.

Helvetia – Od faceta, który zrobił Glen More. A Glen More był prawdziwą perełką w obrębie gatunku klasycznych eurogier, którymi zwykle się już krztusimy z obżarcia. Znowu klimat pozornie typowy – mała wioska w szwajcarskich górach, praca, handel i budowa. Ale z drugiej strony też zgrabny pomysł ze ślubami mieszkańców z wiosek należących do różnych graczy. Czuć zapach innowacji, czai się zza węgła jakiś nowy twist. Czyli jak Glen More – niby nic, a jednak tak wiele.

Kingdom Builder – Choć gdzieś w głębi tkwi przekonanie, że Vaccarino to twórca jednego hitu, to trzymam się swoich zasad. A te mówią, że jeżeli ktoś dał ci arcydzieło to zaufaj mu. Ufam mu i interesuję się Hacien… tfu! Kingdom Builder. Ale zgadza się – wygląda jak Hacienda…. eeee coś mi mówi, że to będzie porażka. Shut up – durny, wewnętrzny głosie.

Last Will – Twórca Shipyarda rzucił mnie na kolana swoim pomysłem – wygra ten, kto najszybciej wyda otrzymany spadek. Kompletne wywrócenie do góry nogami skostniałych rozgrywek opartych na ciułaniu pieniędzy przez całą partię. Wróciła nowatorska, czeska fala gier? No ja myślę!

Mage Knight Board Game – Czyli Vlaada Chvatil na wyjeździe, bo tym razem wydaję pod marką WizKids. Budowanie armii, zapełnianie talii kartami czarów i akcji, zwiedzanie podziemi i podbijanie miast. Mieszanka elementów z RPG, budowania talii i planszówki. Gdyby był to inny autor powiedziałbym, że szarlatan i sprzedaję mi wodę w ładnej butelce. Jeżeli to Chvatil, to myślę: „a nuż mu się udało?”

Nefarious – Ścigamy się w wyścigu na wynajdowanie przedziwnych urządzeń. Szybka, wieloosobowa karcianka. Podobnie jak z Kingdom Builder, stoi za tym Vaccarino i chcę boleśnie się przekonać, że jest on zespołem jednego przeboju.

Ora et Labora – W czasach urodzaju gier zawsze najbezpieczniej stawiać na pewniaki. Merkator może nie był tym na co wszyscy czekaliśmy, ale też zupełnie słabą grą nie był. Od geniusza jednak oczekiwaliśmy czegoś pokroju Agricoli, Le Havre czy At the Gates of Loyang. Może tym razem? Jak nie sprawdzę to się nie dowiem.

Power Grid: The First Sparks – Wysokie Napięcie w epoce kamienia łupanego? Lubię Spin-offy, wysoko oceniam gry Friedemanna Friese, cenię jego poczucie humoru. Ostatni spin-off, czyli Factory Manager był godny zakupu, tak więc ufam autorowi dalej i tytuł ląduje na liście.

Power Grid: The Robots – Moduł mający usprawnić i rozwinąć przede wszystkim rozgrywkę dwuosobową (choć nie tylko) w Wysokie Napięcie. W to mi graj – jestem zainteresowany.

The New Era – W 51st State miałem 11 rozgrywek. Dla takiego niestałego w uczuciach do gier sukinkota jak ja, to naprawdę mnóstwo. Jednak wpadłem w grze w dość utarte schematy zapewniające łatwe zwycięstwa. Potrzebuję zmian. New Era da mi nowe karty, piątą frakcję i więcej, więcej, jeszcze więcej interakcji – hahaha!

Trajan – Stara miłość nie rdzewieje. Feld dał mi Notre Dame, moją dziesiątkę na BGG… Ale też dość nudnawy Strasbourg! Ale też fajne Zamki Burgundii! To co teraz będzie? Teraz będzie eksperymentował z mechaniką rodem z mankali w czasach starożytnego Rzymu. Jak mu tu nie dać szansy?

Welcome to Walnut Grove – Współautorem jest Touko Tahkokallio, twórca Eclipse, to dla mnie duża zachęta. Planszówka opisywana jest jako połączenie Carcassonne z Agricolą. Pfff, ile razy już słyszeliśmy o tych wymarzonych krzyżówkach, które w ostateczności dawały niegrywalne produkcje. Jednak Touko z Eclipse pokazał, że zna świat gier planszowych i umie z niego wyłuskiwać intrygujące rozwiązania. Niech będzie – podejmę się pracy na ranczu i poszukam innowacyjnych i grywalnych rozwiązań, co mi tam.

Veridiana

Co lubię robić w grach? Oprócz tego, że wygrywać, to lubię budować. Budować silniczki, miasta, gospodarstwa itp. Miejsce akcji nieważne, środki, elementy i składowe też nie odgrywają zbyt wielkiej roli. Byleby nie były to rasy kosmicznych świń warzących piwo (vide: wątek „Złote Maliny w Świecie gier”). Wszystko, co mieści się w granicach rozsądku i jako takiego realizmu ma duże szanse trafić w moje gusta. Pośród miliona trzystu nowości zapowiedzianych na tegoroczne Essen, trzy zwróciły moją uwagę od razu.

Po pierwsze, The City autora Race for the Galaxy. Jestem race’owcem, więc nie mogłam przejść obojętnie wobec nowości ojca galaktycznego wyścigu, tym bardziej, że mechanika zbliżona, a ponoć sporo uproszczona tak więc może okazać się dobrym pierwszym krokiem do przekonania moich współgraczy do RftG.  A może wręcz zauroczy mnie bardziej? Trudno przewidzieć, czekam z niecierpliwością.

Po drugie,  Urban Sprawl. I znowu tematyka miejska, ale ostatnio właśnie to taka sceneria skręca mi żołądek pozytywnie. Między Bogiem a prawdą to zelektryzował mnie tytuł i surowa okładka. Ale i środek wygląda całkiem apetycznie, szczególnie, że zapowiada się niezła porcja post-ekonomicznego myślenia połączonego z konstruowaniem i wymieszaniem kilku mechanik. Mam tylko nadzieję, żę będzie mniej najeżone detalami niż Dominant Spiecies.

Po trzecie, Ora et Labora. Wielki kucharz Uwe Rosenberg znowu namawia nas do gospodarzenia, żywienia (?), skakania po budyneczkach. I całe szczęście, bo to jest to, co wychodzi mu najlepiej. Czy przebije Le Havre’a w moim osobistym rankingu? Może być trudno, ale tym bardziej zacieram rączki :)

WRS

Uwielbiam Wysokie napięcie. Dlatego informacja o świętowaniu 10-lecia tytułu przez wydanie gry Power Grid: The First Sparks bardzo mnie ucieszyła. Na razie zbyt mało jeszcze wiadomo o szczegółach, ale jestem „uzależniony” stąd czekam z niecierpliwością.

Uwielbiam gry Adama Kałuży, dlatego Drako jest tytułem na który czekam z niecierpliwością. Do tego tak bliska mi tematyka: khazady polujące na smoka… Mechanika zapowiada się oryginalnie (inna niż w dotychczasowych tytułach Folko) i to tym bardziej mnie ciekawi.

Z tej samej przyczyny (Folko fan :) ) czekam na K2: Broad Peak. K2 było przemiłym zaskoczeniem w ubiegłym roku. Chce się znów zmagać z górami!

Bios Megafauna to kolejna pozycja, która mnie intryguje. Mam nadzieję, że lżejsza niż Dominant species. Mam w domu maniaka dinozaurów i chciałbym mieć w kolekcji grę tematycznie związaną. Jednak bardziej wymagającą niż Dino Bussiness czy Dino Detektive.

Kibicuję polskim grom na Essen. Dlatego Mare Balticum i The New Era są w kręgu moich zainteresowań. Mare Balticum dla moich Skarbów – gra familijna do relaksowania się w niedzielne popołudnia przy arcyładnej oprawie graficznej. New Era jako kolejny etap wtajemniczenia w klimat Neuroshimy poznany przeze mnie w 51. stanie. Chcę się przekonać, że to dobre, świetne pozycje trafiające w mój gust.

yosz

Niestety w tym roku nie pojadę do Essen. Im bliżej targów tym bardziej chciałbym tam być. Im bliżej targów tym mniej gier mnie pociąga. Początkowo miałem dość pokaźną listę gier do sprawdzenia, ale z każdą instrukcją, z każdymi detalami, kolejne pozycje wypadały z listy. Gdybym miał teraz jechać do Essen nie wiem czy wracałbym z taką liczbą gier jak w tamtym roku, ale oczywiście parę tytułów się znajdzie. Polskie edycje, które wyjdą po targach w Essen m.in. Ora et Labora czy pewnie też Eclipse wylądują prawdopodobnie w mojej kolekcji, ale tutaj o nich nie chciałem pisać. O dodatkach też nie wspominam.

Last Will – nowa gra Vladimira Suchego, która się opiera na bardzo ciekawym pomyśle. Otrzymujemy fortunę i wygramy jeżeli wydamy ją najszybciej ze wszystkich graczy. Tak jest – tym razem nie o zarabianie chodzi, a o wydawanie. Sam cel gry jest tak intrygujący, że nie potrafię odmówić sobie tej gry

Urban Sprawl – po bardzo dobrze przyjętym Dominant Species czas na kolejną eurogrę Chada Jensena. Tym razem o budowie miasta. Ale wiadomo – biznes to ciężki kawałek chleba więc i tutaj będzie krwiożerczo, a do celu często będziemy iść po trupach swoich współgraczy

Star Trek: Fleet Captains – niestety jak się okazało WizKids na targach w Essen będzie miał tylko egzemplarz pokazowy. Dawno żadna gra tak do mnie nie nawoływała „kup mnie, kup mnie”. Po pierwsze bardzo lubię Star Trek. Po drugie gra jest klimatyczna jak najlepsze ameritrashe i zawiera kilka ciekawych mechanizmów niczym najlepsze eurogry. Dodajmy do tego 24 plastikowe figurki statków z uniwesrum ST i gra wskazuje na szczyt mojej listy zakupowej

Przyglądam się też innym tytułom, ale tutaj raczej pokieruję się standardowym: Zagraj u Kolegi. Te tytuły to m.in: Undermining, Panic Station, Santiago de Cuba i Kingdom Builder.

8 komentarzy

  1. melee

    dodatek do Age of Industry mam już od kilku miesięcy ;)

  2. A ja go kupię w Essen bo się nie chciało mi się zamawiać w treefrogu i płacić za przesyłkę (a w sklepach u nas się skończył jak chciałem kupić)

  3. Pancho

    @melee
    Hehe, łotr :) W sumie ominęła mnie informacja, że dodatek wyszedł już wcześniej. I jak się sprawują nowe plansze?

  4. melee

    bardzo fajnie, tylko od wyjazdu z Poznaniakami leży u Ja_n’a i nie miałem czasu odebrać.. W treefrogu było nawet tanio, z przesyłką wyszło chyba 70 zł

  5. Tylko zerknęłam na okładkę Fortuny i… Gladiator? Od razu gra przykuła moją uwagę, ponieważ jest to jeden z moich ulubionych filmów. Ciekawy zabieg :)

  6. @WRS Bios Megafauna – nie licz na to, że to jest lżejsze niż Dominant Species.
    Wagą porównywalne jest do High Frontier. Dostałem od Phila Eklunda instrukcję do tłumaczenia i na pewno jest to gra typu heavy.

  7. Colonial z zwłasza Last Will wchodzą na moją(baaaardzo krótką) listę

  8. WRS

    @Dr Doom – dzięki za info… Ale pewnie i tak popróbujem…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*