Home / Targi w Essen / Essen 2013 / Essen 2013 – nieco wieści

Essen 2013 – nieco wieści

DSC_0023Piękna jesień za oknami w Essen, a w sobotę jak zwykle na targach tłumy takie, że przemieszczanie się między stoiskami odbywa się w iście żółwim tempie. Widać już też, jakie tytuły cieszyły się powodzeniem, bo coraz więcej na halach napisów „sold out”.

W pierwszym dniu wyprzedały się głównie tytuły azjatyckich wydawców, którzy po prostu przyjechali z małą ilością pudełek jak np. Patchhistory czy Lost Legacy. Zresztą jak dzisiaj patrzyłem na wystawę Japan Brand to ponad 7 tytułów już było niedostępnych. Z innych tytułów zabrakło już angielskich wersji takich tytułów jak Russian Railword, Glass Roadm, Mush, Mush czy np. Tank of Wars rosyjskiego wydawnictwa Hobby World. Zresztą udało mi się namówić na kilka zdań Uwe Rosenberga, który przyznał,  iż dla niego Caverna Farmers to najlepsza gra jaka wyszła spod jego rąk. Testowana przez ponad półtora roku przez tę samą ekipę testerów, gdzie każdy zagrał w nią kilkadziesiąt  razy. Gdy okazało się, że gra ma jeszcze kilka błędów, autor je naprawił i potem znowu była testowana przez tę samą grupę ponad 50 razy!! Przy okazji zdradził także, iż jego kolejna gra szykowana na Essen 2014 będzie dotyczyła budowy miast. W grze będą występowały 3 rodzaje surowców, z czego każdy będzie można pozyskać na kilka sposobów. Gra fabularnie będzie umiejscowiona w północno-wschodniej Norwegii ale nie ma jeszcze tytułu :-).

Tak wyglądał ranking Fairplay dzisiaj o godzinie 14

Tak wyglądał ranking Fairplay dzisiaj o godzinie 14

Przy wyprzedażach kolejki nieustanne. Choć wybór powiem szczerze bardzo ubogi.

Przy wyprzedażach kolejki nieustanne. Choć wybór powiem szczerze bardzo ubogi.

Wspominałem wczoraj o Dice+, dzisiaj zaś wpadłem na winowajcę tego całego zamieszania czyli Patryka Strzelewicza. Póki co wydawał się być zadowolonych z targów, podczas których już udało mu się pozyskać parę gier od pewnego znanego wydawcy. Tak więc obiecane tempo wydawania gier czyli raz na miesiąc z pewnością będzie utrzymane w tym m.in. niedługo światło  dzienne ujrzą jeszcze dwie gry Reinera Knizii.  Ceny gier mają być utrzymane na poziomie 3-4 euro.

To będzie zapewne następca Stefana Felda.

To będzie zapewne następca Stefana Felda.

Nie od dziś wiadomo, że granie rozwija nie tylko umysł

Nie od dziś wiadomo, że granie rozwija nie tylko umysł

Polscy gracze także zapewne niedługo będą mogli cieszyć się jednym z nowych tytułów White Goblin Games, rodzinnym tytułem z wydawnictwa Drei Hasen in der Abendsonne. a także są pewne nadzieje na gorący tytuł targów czyli Nations. Mam nadzieje, że więcej szczegółów zdradzą nam przedstawiciele wydawnictw niedługo po targach.

Światowy mathandel przeprowadzony na BGG. Tak wygląda codziennie o 12 miejsce spotkań w celu odbioru czy przekazu gier.

Światowy mathandel przeprowadzony na BGG. Tak wygląda codziennie o 12 miejsce spotkań w celu odbioru czy przekazu gier.

Tu odbywają się światowe mistrzostwa w Carcasonne.

Tu odbywają się światowe mistrzostwa w Carcasonne.taj

 Na koniec proponuje Wam małą zabawę. Możecie zmierzyć sobie Wasz stopień planszoholictwa. Jeśli na każdym zdjęciu rozpoznacie jedną osobę to znaczy, że  te hobby już  Was połkneło na dobre. Podpisy pod zdjęciami pojawią się za kilka dni.

17 komentarzy

  1. Veridiana

    Wszędzie to Amerigo… ja chcę to mieeeeeeeć! :D

  2. Avatar

    Chyba raczej chcesz mieć Amerigo, więc wszędzie je zauważasz :)
    Z tego posta to bardziej mnie zdziwiło, że Friese bierze aż 2 kopie CV – to dopiero rekomendacja (gdyby brał 2 Amerigo to co innego :P)

  3. MichalStajszczak

    Test na „planszoholictwo” nie do końca udany, bo dwa zdjęcia są podpisane :)

  4. Veridiana

    To specjalnie, aby nikt się nie załamał, że nikogo nie poznał ;)

  5. sipio

    Skopiowały się nazwy plików ale już poprawiłem i brak podpowiedzi.

  6. oopsiak

    nie znam dwóch :(

  7. stalker

    Widziałem, jak Cathala przyszedł do Trzewika po dodatek do Robinsona i Tezeusza :)

    Jeśli chodzi o Amerigo, moi przyjaciele z Poznania, którzy zawieźli tam moją skromną osobę po czym przywieźli z powrotem, zakończyli partię po 4 rundach z pięciu i z ulgą stwierdzili, że zaoszczędzili 45 euro. A są miłośnikami Bora Bora i wielkimi fananmi Trajana. Jak dla mnie osobiście — gra niedopracowana, taka familijna (ale familijna gra z 12 stronami instrukcji!?).

    Oczywiście, ja wyznawcą Felda nie jestem i znam jego trzy gry na krzyż. A może nawet dwie? :)

  8. Avatar

    Może właśnie ta piąta runda warta jest 45 ojro? ;)

  9. stalker

    Nie bardzo było co robić w piątej rundzie,a wykupione power-upy/rozwinięcia/zdolności specjalne okazały się bezwartościowe, było to takie dopychanie się ostatnim wafelkiem z pudełka, żeby już to pudełko można było zabrać ze stołu.

    No i akcja „Piraci” w Monsoonie szybko by została wyrzucona do kosza, zresztą już kilka osób w komentarzach na BGG zauważyło, że coś nie za bardzo jest ona potrzebna.

    I jeszcze sobie przypomniałem jedną uwagę: W Amerigo — podobno jak w wielu innych grach Felda — wygrywa ten, kto jest zawsze pierwszy na torze kolejności. Zaniedbasz to — nie masz szansy na zwycięstwo ;)

  10. stalker

    @elmotoja szkoda, że nie wziął sobie torby — Granna dawała drugie pod względem wybajerowania torby na targach. Największe i najbardziej rzucające się w oczy dawali jednak Amerykanie z AEG — którym nieźle poszło i wyprzedali wszystkie egzemplarze Trains w wersji angielskiej już do piątku rano.

  11. KubaP

    @stalker:
    grałeś w Amerigo, czy tylko relacjonujesz uwagi znajomych?
    Czym jest akcja „Piraci”, bo grałem w Amerigo już kilka razy, a nie znam takiej akcji?
    „Podobno jak w wielu innych grach Felda” – przecież mówiłeś, że grałeś w dwie na krzyż.
    Podobno ludzie z Monsoona krytykują mechaniki w grach innych autorów, nawet jak w nie nie grali :)

    A tak serio – zauważyłem, że Amerigo budzi powszechny zachwyt… tylko nie wśród projektantów gier (tak, jeszcze jeden polski projektant się nie wypowiadał pochlebnie na jej temat w prywatnej rozmowie). Brzmi mi to na zawodową zazdrość ;)

    Amerigo For The Win!

  12. stalker

    Powtórzyłem kilka opinii graczy, z którymi grałem przy tym samym stoliku demo.

    Uwaga o kolejności została powtórzona za współgraczami, którzy komentowali mój wynik: Ja byłem ostatni na torze kolejności i miałem najmniej punktów i nic, ale to nic już nie mogłem zrobić pod koniec — kiedy się zorientowałem gdzieś w 3 rundzie, że dałem ciała z planowaniem, mogłem już wstać od stołu i iść parzyć herbatę, ponieważ niewielkie już miałem szanse na prawidłowe zabudowanie swoich wysp i uniknięcie bycia zablokowanym, a dopłynąć dalej już nie miałem jak.

    Piraci — mam tu na myśli czarne kostki, które można wykorzystać na wzmocnienie swoich dział, aby obronić się przed potrąceniem punktów wynikającym z liczb na odkrytych żetonach piratów.

    Co do zawiści itp.: W zupełności nie mam czego zazdrościć. Każdy ma to, na co sobie zasłużył :) ja nie narzekam i cieszę się z tego, co mam.

    Pan Feld stworzył wiele świetnych gier, od super lekkiego Um Ru(h)m and Ehre, które bardzo lubie, poprzez W roku smoka, które lubię mniej, ale jest dla mnie zawsze ogromnym wyzwaniem i różne inne tytuły, które podziwiam. Autorowi tak wielu uznanych gier należy się tylko szacunek.

    Tym niemniej, nie wiem, czemu ta gra budzi zachwyt.
    Amerigo ani mnie nie zachwyca, ani nie widzę tu jakiegoś odkrycia, ani nie ma super „Łał, kurcze, jaka niesamowita gra!”. Tylko takie sobie coś… ale ja dobrze wiem, że bardzo często nie jest to winą autora — wydanie gry to przecież ogromne przedsięwzięcie.

  13. sipio

    Łukaszowi pewnie chodzi o akcje armat, która ma przeciwdziałać piratom. To akurat typowo feldowski mechanizm, gdzie gracz jest karany jeśli zaniedba ochronę. Zresztą jak cała gra, która jest kwintesencją jego stylu. Jego fani pewnie tytuł pokochają a Ci co do jego gier dotychczas się nie przekonali niech nie liczą, że tutaj coś się zmieni.

    Ja nie wiem kto takie plotki rozsiewa o Monsoonie, proszę o dowody, bo inaczej uznam, że to zawodową zazdrość ;-)

  14. stalker

    To znaczy, ja nie bardzo rozumiem, po co są te kostki piratów — taka wymuszona zupełnie akcja. Czy po to, żeby mieć niby jeden wybór: „Mogę się bronić przed piratami, ale może zużyję te kostki na coś innego”? Nijak się to z niczym fabularnie nie wiąże, ani nie mają żadne inne akcje na to wpływu, nie wiem — takie coś przylepione na siłę. To jest chyba najsłabszy element.

    Ta piąta tura jest po to, żeby zapchać wyspy, które się już zajęło, ale daje to tylko punkty tym, co dobrze zaplanowali na początku, a kto się pomylił, to tylko pogrąża się jeszcze bardziej — to po co się męczyć dłużej? :)

    Ogólnie rzecz biorąc, to jest poprawna gra, na pewno zyskująca po jakimś ograniu, ale jak napisałem — „ochów” nie rozumiem, bo grę można by wymaksować na dużo lepszą.

    Zresztą, dam tego przykład — grałem też w Rockwell, który jest bardzo fajną grą górniczą, ale ma bardzo uproszczony krok „giełdy metali”. Jak się okazało, zasady tłumaczył nam jej autor, który przyznał między wierszami, że giełda była lepsza, ale ze względów rynkowych wydawca ją wyciął, żeby gra była bardziej przystępna. Dopiero w prawdopodobnym dodatku giełda zyska duże znaczenie.

  15. KubaP

    To tak jakbyś napisał, że ostatnia runda w Zamkach Burgudnii jest już „tylko” po to, żeby pozamykać duże przestrzenie i dostać maxa punktów, a kto to zaniedbał wcześniej, to w panice łapie resztki… No tak, tak właśnie jest :D Ale nie rozumiem, dlaczego to ma być zarzut?

    Co do czarnych kostek – jak to, fabularnie sie nie łączy? o.O Jestesmy na wyspach, grasują piraci i albo zbudujesz działa do obrony swoich wysp, albo zagrabią Ci skarby. Nie kumam zarzutu ;)

  16. sipio

    A to przy okazji jak tam Rockwell i co Łukasz na Tobie zrobiło największe wrażenia na targach?

  17. stalker

    Ale te działa są takie sztuczne! Wysilone! Bardzo suche! Błe ;) Natomiast co do łapania ostatnich przestrzeni, w Amerigo słaby gracz może tylko parzyć herbatę… więc jemu ostatni runda zbędna, a dobrym? Też zbędna. Ona nic nie wnosi po prostu. Nie ma tak, że jeszcze coś złapiesz, bo w Amerigo mogą Cię odciąć i nic nie złapiesz. Ot po prostu.

    Dobra, koniec trollowania.

    Rockwell? Bardzo fajny, tylko rynek jest bardzo uproszczony — można sobie kupić/sprzedać co się chce, a ceny są niezmienne. Bardzo długo nas to dziwiło, myśleliśmy, że może są jakieś fluktacje, zmiany, coś — a tu nic, takie spłaszczenie. Poza tym gra jest bardzo fajna, ma mnóstwo komponentów, różnych opcji na zdobywanie punktów, po pierwszej grze nie ogarniam :) Nie jest bardzo trudny, ale nie jest też za łatwy. W to bym jeszcze zagrał, żeby to załapać. A autor okazał się bardzo sympatycznym, skromnym gościem.

    Największe wrażenie? Stoisko G3. Ogromne, wypasione, profesjonalne. Potem Granna — niestety, w ciemnym kącie, bo kolorki i gadżety były super. No i większość polskich stoisk robiła bardzo dobre wrażenie, ze wskazaniem na FGH, Diablos Polacos oraz Galaktę.

    Potem super ładna gra Corto — gra jako gra może badziwena, nie zagrałem, bo ją wypatrzyłem dopiero w sobotę, gdy już jest ścisk, ale jest naprawdę PIĘKNA.

    Potem japońska gra Guild Stack — kupiłem, żartowaliśmy, że będą to jedyne 2 egz. w Polsce. Na BGG jej nie ma jeszcze — jest w kolejce do dodania. Jak się pojawi, wrzucę fotki ;)

    Potem Wybierz swojego misia polarnego (Pick-a-Polar Bear).

    Poza tym… chciałem zagrać w Trains, ale znikły już w piątek rano, zanim znalazłem czas na partyjkę :) (mówię o kopiach po angielsku z AEGa).

    Sipio, te dwie siostry nad planszą też widziałem — byłem przy tym stoisku ze 20 min przed Tobą ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Lewis & Clark – Go West!

Wśród tytułów, które po ostatnich targach w Essen (a do kolejnych mamy już bliżej, niż minęło od poprzednich!), wzbudziły wśród graczy wielkie, i zwykle pozytywne emocje, jest gra o odkrywaniu Dzikiego Zachodu. Lewis & Clark jest typową eurogrą, gdzie klimat jest doczepiony do rozgrywki, ale tutaj zrobiono to raczej starannie. Dość napisać, że wszystkie karty zawierają postacie historyczne związane z wydarzeniami wokół której osnuta jest rozgrywka. Kolejnym istotnym czynnikiem wpływającym na wysokie oceny jest staranna oprawa graficzna. A jeśli o tym piszę w pierwszym akapicie – gdy zwykle nie poświęcam temu zbyt wielu słów – to oznacza, że wyróżnia się in plus i stanowi miły dla oka wyróżnik wśród wielu przeciętnych (a czasem nawet brzydkich) tytułów. Od strony mechaniki oraz związanej z tym oceny grywalności, pozycja ta jest ciekawym połączeniem wyścigu z budowaniem karcianego mechanizmu napędzającego naszą wyprawę ku brzegom Pacyfiku. A jest to tak oryginalne połączenie, że podoba się zarówno geekom, jak i początkującym graczom (chociaż próg wejścia, trudność zrozumienia zasad, jest dość wysoki). Zachęcam zatem do przeczytania recenzji jednego z wybitnych tytułów minionych targów w Essen. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap