Qwixx

pic1508557_mdLubię „głupie losowe gry”. Muszę mieć znaczący wpływ na wynik, ale losowość zwykle mi nie przeszkadza. Słowem kluczem jest „zwykle” i tutaj odpada część tytułów, które wymagają ode mnie wyłącznie turlania. Nominowana do Spiel des Jahres 2013 Qwixx obiecywała sporo. Dotrzymała? Tjaaa…

Opakowanie to zwykłe twarde tekturowe pudełko od karcianek typu Fasolki czy 6 bierze. W środku poza instrukcją leży tylko bloczek punktacji i sześć zwykłych kości w pięciu kolorach. Jak można się domyślać, oryginalność pomysłu musi się kryć w sposobie punktacji – i rzeczywiście, ale o tym za chwilę.Wszystkie (dwa) elementy są wykonane doskonale i ich jakość jest absolutnie bez zarzutu. Sama instrukcja też została przygotowana w niemieckim stylu, czyli rzetelnie, zwięźle i jasno. Po jej przeczytaniu nie ma żadnych wątpliwości, jak grać. A więc do dzieła!

Setup powala prostotą: każdy gracz bierze jedną kartkę do notowania punktów, po czym jedna osoba rzuca kośćmi. Tutaj od razu ważna uwaga – kości są w pięciu kolorach: cztery „punktowane” i dwie białe, „dzikie”. Wygrywa osoba, która, uwaga… zdobędzie najwięcej punktów. W swojej turze gracz rzuca wszystkimi kośćmi, sumuje wartości wyrzucone na dwóch „dzikich” kościach, po czym wszyscy gracze – z nim włącznie – decydują, czy zaznaczą (nie muszą) tę wartość na swoich arkusikach punktacji. Na koniec gracz aktywny wybiera jeden z zestawów („kość punktowana” + „kość dzika”), zaznacza tę sumę na swoim arkusiku w wierszu w kolorze wybranej „kości punktowanej” i oddaje kości następnej osobie.

Zawartość pudełka (autor: Olav F., BGG)

Zawartość pudełka (autor: Olav F., BGG)

Oczywiście jest haczyk – sposób zaznaczania liczb na arkuszach punktacji. W największym skrócie: na kartce znajdują się cztery szeregi liczb 2-12 w czterech kolorach. Dwa są rosnące, a dwa malejące. Muszę zaznaczyć liczbę na prawo od już zaznaczonej, ale mogę opuścić kilka po drodze. Ostatnią liczbę wolno mi zaznaczyć tylko, jeśli wcześniej zaznaczyłem ich w szeregu przynajmniej pięć – zaznaczenie ostatniej powoduje blokadę całego szeregu. A jeśli w swojej kolejce gracz aktywny nie zaznaczy żadnej liczby, dostaje punkty karne (też zaznaczane na arkusiku). Gra kończy, kiedy zostaną zablokowane dwa szeregi u dowolnych graczy.

Jak widać, interakcja jest tu żadna, ale hasło reklamowe mówi prawdę: „Hierbistdudran – immer”, czyli w wolnym tłumaczeniu „Twoja kolej – teraz i zawsze”.Ponieważ możemy zaznaczyć liczbę także podczas cudzego rzutu, nie ma przestojów, co w tak szybkiej grze jest dość istotne. Z tego też powodu skalowanie jest bardzo dobre – niezależnie od liczby graczy (2-4) odczucia z rozgrywki są podobne.

Co mi się podobało? Wykonanie, proste reguły, brak przestojów, dynamiczna rozgrywka, wrażenie lekkiej zabawy. Co nie do końca? Przede wszystkim brak możliwości przerzutu kości. Rozumiem powód takiej decyzji autora. Gra ma być szybka i lekka, a dodanie możliwości przerzucenia kości zwiększa czas rozgrywki i niepotrzebnie spowalnia grę. Więc w tego punktu widzenia jest to w pełni uzasadnione. Jednak powoduje to zwiększenie wpływu losowości na nasz wynik. Rzucam raz i muszę sobie z tym radzić. Trochę jak w klasycznym Can’t Stop SidaSacksona. Jednak dzięki różnemu ułożeniu liczb w szeregach – dwa rosnące, a dwa malejące – jest miejsce na taktykę i minimalizowanie wpływu losu. Działa tu mechanizm podobny, jak w Backgammonie: dobry gracz jest w stanie tak ruszać kamienie, że w prawie każdej sytuacji będzie miał możliwość wykonania ruchu, niezależnie od wyrzuconych na kostkach wartości. Podobnie w Qwixx: jeśli zaznaczam liczby w ten sposób, że w następnych kolejkach odpowiada mi jak najwięcej kombinacji, minimalizuję ryzyko.

Arkusz po rozgrywce (autor: Martijn Althuizen, BGG)

Arkusz po rozgrywce
(autor: Martijn Althuizen, BGG)

Czyli od strony projektu gra jest solidnie przemyślana i być może stąd wynikła jej nominacja do Spiel des Jahres. Moim zdaniem umieszczenie Qwixxa na liście SdJ jest pomyłką, ale jeśli rok wcześniej znalazło się na niej Vegas Ruedigera Dorna, to może w przyszłym roku zobaczymy tutaj bierki? (ironia modeoff) Przy czym moja uwaga wynika raczej z dysonansu pomiędzy renomą Spiel des Jahres, a poziomem komplikacji rozgrywki, niż z jakości samej gry. No i mam trochę spaczoną perspektywę – przecież w 1993 roku Spiel des Jahres zdobył Bluff (czy inaczej Perudo lub Liar’sDice), więc może tytuły nieco jednak poważniejsze, które wygrywały kilka lat temu (choćby Kingdom Builder, Dominion, Keltis, czy cięższy i jeszcze starszy Torres), to tylko chwilowa czkawka, a gry lżejsze niż leciutkie to trend na najbliższe lata.

Cały powyższy fragment, to wyłącznie moje marudzenie – grałem w tę grę w gronie rodzinnym i sprawdza się doskonale. Nikt nie miał problemów ze zrozumieniem zasad, rozgrywka była płynna, a po zakończeniu aż się prosiło o powtórkę. I siadałem do niej chętnie. Czy będzie pasowała graczom zaawansowanym? Moim zdaniem zależy to od ich tolerancji na losowość. Jeśli lubią sobie poturlać, gra im się spodoba. Jeśli nie – na pewno ich

Logo NSV

Logo NSV

odrzuci. Ale w końcu czego – jak nie losowości – można się spodziewać po grze, składającej się z sześciu kostek?

Plusy

  • Wykonanie
  • Proste reguły
  • Brak przestojów
  • Dynamiczna rozgrywka

Minusy

  • Losowość może bardzo silnie decydować o wyniku

 

Vester – 2/10    Gra jest totalnym nieporozumieniem. Nie sprawdziła się na gruncie rodzinnym, bo losowość odstraszyła nawet dzieci. Natomiast sama mechanika bazuje na pomyśle Zaginionych Miast, tyle, że te ostatnie coś oferują. W Qwixxie decyzje są iluzoryczne, a w drugiej połowie gry nie ma ich prawie wcale – totalny autopilot. Nawiązując do anegdotki o pewnej pani, która poprosiła w sklepie planszówkowym o grę, przy której nie trzeba myśleć – oto pozycja w sam raz dla niej. Co do nominacji do SdJ zgadzam się z Gargiem w 100%. – albo idzie nowe, albo ktoś nie pomyślał. Sumując, jeśli szukacie gry imprezowej, jest wiele znacznie lepszych. Jeśli podoba się Wam pomysł, zagrajcie w Zaginione Miasta lub Keltisa. Jeśli nie macie na co wydać 20 PLN,  dajcie na biedne dzieci.

KubaP – 8/10 – Wspaniały, szybciutki, rodzinny tytuł, do turlania między kawą a śniadaniem. Dużo zabawy dla dużych i małych, mnóstwo emocji i kolorowe kostki. Wbrew pozorom sporo decyzji do podęcia, szczególnie w drugiej połowie gry.

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (8/10):

Dziękujemy firmie Nürnberger-Spielkarten-Verlag za przekazanie gry do recenzji.

2 komentarze

  1. Avatar

    Gra jest lekka i przyjemna, ale zauważyłem mały błąd na planszy – jest podpowiedź, za ile skreśleń w danym kolorze ile dostaniemy punktów, z tym, że nie uda nam się w żaden sposób osiągnąć 12 skreśleń, gdzie sumujemy oczka z 2 kostek sześciościennych.

  2. Avatar

    Oczywiście, że się uda – skreślenie kłódki (zamknięcie rzędu) wlicza się do punktacji.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*