Home / Recenzje / Gry rodzinne / Cafe international – najgorsze SdJ w historii? – ze starej półki cz. 41

Cafe international – najgorsze SdJ w historii? – ze starej półki cz. 41

Po wydaniu Manhattan przez Fox Games – gry starej, ale ongiś bardzo docenianej i zasłużonej (nagroda Spiel des Jahres w 1994 roku) zacząłem się zastanawiać ile jeszcze zapomnianych laureatów tego prestiżowego wyróżnienia zasługiwałoby na mały lifting i polskie wydanie. Przypomniałem sobie przy tej okazji, że jakiś czas temu obejrzałem jedną z topek Toma Vasela. Dotyczyła ona najgorszych gier, które dostały nagrodę Spiel des Jahres. (Mało) zaszczytne pierwsze miejsce otrzymała gra Cafe international – laureat nagrody z 1989 r. Pewnie taka niezbyt pochlebna rekomendacja odstraszyłaby mnie od tego tytułu na dobre … gdyby nie to, że od kilku miesięcy leżał on już u mnie na półce. Wiedziony ciekawością w końcu więc sięgnąłem po grę i zagrałem.

A dokładnie, najpierw sięgnąłem po instrukcję, która od razu po przeczytaniu, nawet bez potrzeby kontaktu z grą wydała się dziurawa jak szwajcarski ser (przynajmniej jej polskie i angielskie tłumaczeni, bo oryginalnego, niemieckiego nie jestem w stanie ocenić). Co by jednak o niej nie mówić, podstawowe reguły wyłożyła klarownie więc po pierwszej lekturze można było przystąpić do rozgrywki.

Tak więc zaczynamy od tła (klimatu) gry. Wcielamy się w managerów restauracji, dostajemy do obsługi klientelę i mamy zadbać o to, żeby była ona zadowolona. A żeby była, musimy posadzić wszystkich do odpowiednich stolików. Tak żeby nikt nie siedział sam, wszyscy goście siedzieli z osobami tej samej lub zaprzyjaźnionej narodowości, a do tego, żeby każdy stolik zajmowały osoby różnych płci – w konfiguracjach para, dwie pary, dwie kobiety i mężczyzna lub dwóch mężczyzn i kobieta (brzmi jak nazwa jakiegoś sitcomu). Jak już nie możemy nikogo usadzić przy stoliku to sadzamy przy barze. O ile miejsce przy samy barze jest ok, to już jednak miejsca w kolejce do niego powodują, że ludzie się denerwują a my tracimy punkty zwycięstwa.

No właśnie, słowo o mechanice i punktach zwycięstwa. Dostajemy na początku gry 5 klientów. W swojej turze możemy wysłać jednego lud dwóch do odpowiednich stolików, jednego do baru lub wymienić klienta kosmopolitę (pasuje do każdego stolika) na klienta odpowiedniej narodowości. Po ruchu dobieramy klientów do pięciu. Chyba, że udało nam się zamknąć stolik klientami jednej narodowości, wówczas nasza ręka się zmniejsza. Punkty zwycięstwa zdobywamy co turę, za każdym razem, kiedy dosadzimy jednego lub dwóch gości do odpowiedniego stolika. Ujemne punkty przynoszą nam klienci wysłani do kolejki przy barze, a także Ci, którzy na koniec gry zostali nieobsłużeniu.

Szata graficzna starej wersji gry jest przeciętna. Do plusów można by tu zaliczyć dużą i czytelną mapę. Do kafelków klientów restauracji, mimo że są małe i dosyć cienkie, da się jeszcze przyzwyczaić, ale już plastikowe monety, stanowiące PZ są ewidentnie do wymiany. Chociażby dlatego, że nie ma na nich nominałów, a jedynym elementem, który je rozróżnia jest kolor. Rzecz jasna konieczność ciągłego zastanawiania się czy czerwony jest za 10, 5 czy 1, itp., powoduje nie tylko nierzadkie pomyłki, ale też frustrację związaną z koniecznością ciągłego zaglądania do instrukcji lub odręcznej przypominajki.

Trudno nie zauważyć też, że gra nie należy do zbyt poprawnych politycznie. Podział stolików ze względu na narodowości, konieczność dopasowywania gości według płci, a do tego potraktowanie Afrykańczyków jako jednego narodu i usadzenie ich w kącie restauracji. Wydaje się, że w dzisiejszych czasach, kiedy niewolnicy zostali zastąpieni w Puerto Rico kolonistami, a w Pięciu klanach fakirami, taki temat by nie przeszedł.

Niestety mechanice Cafe international też sporo można wytknąć. Po pierwsze losowość. Dobór osób z woreczka powoduje, że niekiedy nie możemy nic zrobić poza dostawieniem klienta do baru. Na początku gry możliwości jest więcej więc ta losowość raczej nam nie przeszkadza, ale im dłużej gramy tym w restauracji staje się gęściej, a nasza ręka się kurczy przez co wybory stają się ograniczone. Końcówka, kiedy brakuje już tylko jednego lub dwóch gości, jest już niestety tragiczna. W zasadzie ruch ogranicza się wówczas do wylosowania klienta, sprawdzeniu czy pasuje on do wolnego krzesła i ewentualnego posadzenia go w barze. Przypomina to trochę oczekiwanie na konkretną produkcję w Catanie, kiedy jedyny brakujący nam surowiec leży u nas na dwójce lub dwunastce, a nikt nie chce się z nami wymieniać.

Druga istotna wada to brak realnych decyzji. No chyba że za decyzję uważamy to czy chcemy dostać 4 czy 6 punktów. Gra jest wybitnie taktyczna, nie ma możliwości zaplanowania żadnej strategii, a nasza aktywność ogranicza się do znalezienia na planszy stolika / stolików, do którzy najkorzystniej możemy dołożyć posiadane żetony. W tym kontekście można pokusić się o stwierdzenie, że jest to gra na spostrzegawczość, bo łatwiej  przegapić dobry ruch niż podjąć niewłaściwą decyzję, kiedy ten ruch już widzimy (ok, czasami zdarzy się, że świadomie decydujemy o niedokładaniu drugiego klienta do stolika, żeby nie ułatwić przeciwnikom jego zamknięcia, ale to sytuacje raczej rzadkie).

Te trzy wady (archaiczne wykonanie, dokuczająca losowość i brak decyzji) to wady poważne, a mimo to przy grze bawiłem się dobrze. Rozgrywka jest lekka, szybka i niezobowiązująca, bez niepotrzebnych przestojów czy zbędnego kombinowania. Gra podobała się też wszystkim znajomym, z którymi grałem i dopiero końcowy etap wzbudzał w graczach niepotrzebną frustrację. Gdyby ten błąd jakoś naprawić, a wykonanie dostosować nieco do naszych czasów, to wydaje mi się, że nawet mimo braku w rozgrywce głębszych decyzji, Cafe international znalazłoby szerokie grono zwolenników wśród graczy familijnych lub osób rozpoczynających dopiero swoja zabawę z nowoczesnymi planszówkami. Ja do każdej kolejnej partii  zasiadałem z przyjemnością, która nie opuszcza mnie przez mniej więcej ¾ rozgrywki.

I mimo, że wszystko wskazuje na to, że w skali GF gra powinna dostać 4/10 (Tu już są jakieś zasadnicze wady  – problem z balansem, brak sensownego poziomu decyzyjności itp. Grać można, ale zasadniczo odradzamy.), ja daję szóstkę (Tu mamy już jakieś konkretne zarzuty do gry. Może nadal być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.), bo zagram w nią chętniej niż w wiele poprawnie działających, ale przynoszących mniej satysfakcji planszówek.



Grę Cafe international kupisz w sklepie

Ogólna ocena (6/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (5/10):


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*