Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Dobble Kids – Mikołaj poleca cz. 3

Dobble Kids – Mikołaj poleca cz. 3

pic2740770_mdCzy grę Dobble trzeba komuś przedstawiać? Jeżeli tak to proszę: jest to zamknięta w małym metalowym pudełku, przezabawna i megagrywalna imprezówka. To gra na refleks i spostrzegawczość, w której musimy odszukiwać (i wykrzykiwać) takie same obrazki na kartach. Kieszonkowe rozmiary, stosik okrągłych kart, bardzo proste zasady, a przy tym godziny dobrej zabawy. Dobble stało się przez kilka lat od swojej premiery na tyle lubianą i popularną grą, że Rebel (myślę, że bez większego wahania) zdecydował się wydać w Polsce jej wersję dla dzieci – Dobble Kids. Akurat idealnie w czasie, żeby Mikołaj miał co włożyć do skarpety, w kapcie czy pod poduszkę naszym małym planszówkowym fanom.

Założenia Dobble Kids są w zasadzie identyczne jak przy Dobble w wersji „dla dorosłych” Mamy tu okrągłe karty, a na kartach obrazki (w wersji podstawowej po 8 na karcie, w wersji dla dzieci po 6). Karty są tak zaprojektowane, że zawsze każdą z nich łączy z inną tylko jeden wspólny obrazek (ni mniej ni więcej). Identyczne obrazki mogą być na dwóch kartach w różnym rozmiarze, ale ich kolor i kształt muszą zawsze się zgadzać. Zadaniem graczy, niezależnie od wariantu gry, jest jak najszybsze odnalezienie wspólnego obrazka i jak najszybsze jego nazwanie. Instrukcja do Dobble Kids opisuje zasady czterech minigier opartych na opisanej wyżej mechanice.

IMG_20151125_114841

Jak się bawić?

W wariancie „Zabawa w chowanego” gracze wykładają przed sobą odkryte karty (dorośli – 6, dzieci – 4), następnie wykładamy jedną kartę na środek stołu i zaczynamy. Gracze muszą jak najszybciej znaleźć wspólny obrazek dla każdej z wyłożonych przed sobą kart i karty ze środka stołu. Po jego odnalezieniu oznajmiany na głos jego nazwę, a kartę znajdującą się przed nami odwracamy do góry rewersem. Wygrywa gracz, który jako pierwszy zakryje wszystkie swoje karty.

W kolejnym wariancie o nazwie „Szybkie palce” przygotowanie i zasady wyglądają identycznie jak poprzednio, z tą różnicą, że karty zamiast odwracać dokładamy na środek stołu tworząc stosik w taki sposób, że jedne zakrywają drugie, przez co gracze za każdym razem będą musieli się odnosić do karty znajdującej się na górze stosu, a nie jak poprzednio wciąż do jednej i tej samej. Wygrywa oczywiście osoba, która jako pierwsza pozbędzie się kart leżących przed nią.

Następna minigra pod nazwą „Piekielna wieża” powinna być już znana posiadaczom podstawowego Dobble. Dla przypomnienia – w tym wariancie każdy gracz dostaje po jednej karcie, którą kładzie przed sobą. Z pozostałych kart tworzymy stosik, który na „trzy cztery” odwracamy awersem do góry. W tym momencie gracze zaczynają poszukiwania rysunku wspólnego dla karty wyłożonej przed nimi z wierzchnią kartą stosiku, a po jego odnalezieniu i nazwaniu zabierają tą kartę i kładą przed sobą jedna na drugiej, po czym zaczynają poszukiwania kolejnych wspólnych symboli na wierzchnich kartach. Gra kończy się, kiedy stosik kart na środku stołu się wyczerpie, a wygrywa gracz, który w tym momencie posiada najwięcej kart przez sobą.

Ostatnia minigra – „Studnia” to taka odwrócona „Piekielna wieża”. Graczom na początku rozdawana są karty z wyjątkiem ostatniej, która ląduje na środek. W tym wariancie gracze muszą, szukając wspólnych obrazków, wyzbywać się kart kładąc je na stosik tworzący się w centrum stołu. Wygrywa gracz, któremu jako pierwszemu uda się pozbyć całej swojej talii.

IMG_20151125_114948 IMG_20151125_115036

Wrażenia i uwagi

W podstawowym Dobble talia składa się z 55 kart, obrazków na kartach jest po osiem i należą one do różnych kategorii tematycznych (od kotka, poprzez iglo, do znaku jin jang). Gra „dozwolona” jest od lat sześciu, a grać w nią może od 2 do 8 graczy. Dla porównania Dobble Kids to jedynie 30 kart, a na każdej z nich mamy narysowanych po 6 zwierzątek. Według pudełka z rozgrywką poradzą sobie dzieci od czwartego roku życia, a w grę może zagrać naraz od 2 do 5 osób.

O ile pomysł zamieszczenia na kartach jedynie ilustracji zwierząt przypadł mi do gustu (w końcu ile dzieciaków wie co to znaczy jin jang), a zmniejszenie liczby obrazków na kartach jestem w stanie zrozumieć, to ograniczenie liczby kart, a co za tym idzie i liczby graczy zupełnie mi się nie spodobało, zwłaszcza z perspektywy identycznej ceny obu wersji gry. Rozumiem, że dzieciom potrzebne są gry krótkie, bo bywają one bardzo niecierpliwe i szybko potrafią się nudzić, ale nawet podstawowe Dobble należy do najszybszych gier jakie poznałem, a jeżeli komuś i tak zdawałyby się za długie, mógłby po prostu spokojnie odłożyć część kart do pudełka. Grafiki na kartach są bardzo ładne, chociaż obrazki przedstawiające rekina, wieloryba i delfina, zwłaszcza przy małych rozmiarach potrafią notorycznie się mylić nie tylko dzieciom, ale i dorosłym. Jakość wykonania jest w zasadzie identyczna jak w pierwowzorze, czyli piękne i wytrzymałe metalowe pudełko oraz cienkie i niestety niezbyt trwałe karty.

IMG_20151125_114731

Mikołaj poleca !

Mimo urzędowego narzekania, grę mogę z czystym sumieniem polecić wszystkim rodzicom, jako podpoduszkowy podarek od Brodatego Grubaska (zwłaszcza, jeżeli Wasze pociechy są jeszcze za małe na podstawowe Dobble). Gra bardzo rozwinie spostrzegawczość i refleks dziecka, a świetnie przemyślane nowe warianty „Zabawa w chowanego” i „Szybkie palce” potrafią odpowiednio zbalansować rozgrywkę dzieci i dorosłych. A przede wszystkim zapewnimy naszym pociechom nie tylko bezpieczną i rozwijającą, ale przede wszystkim świetną zabawę i mnóstwo radości i uśmiechu. A czy to nie jest bezcenne?

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (2/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Rebel za przekazanie gry do recenzji.


2 komentarze

  1. MichalStajszczak
    MichalStajszczak

    Rozumiem, że recenzentowi nie spodobało sie ograniczenie liczby kart do 30. Ale to nie wina wydawcy, tylko matematyki. Ściśle rzec biorąc kart, mogło być więcej … ale tylko o jedną. Uzasadnienie można znaleźć w artykule, zamieszczonym na tej stronie przed kilkoma miesiącami.

  2. Ginet

    Faktycznie, o tym nie pomyslalem :/ Sypie wiec glowe popiolem.
    Glowne przeslanie sie jednak nie zmienia – gra godna polecenia jako prezent mikolajkowy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

New Frontiers – o granicach, które nowe były kilkanaście lat temu

Nie wiem jak zacząć. Po prostu nie wiem. Dla kogo ma być ta recenzja? New Frontiers to gra, której genealogia jest pokręcona jak rodzinne zażyłości połowy bohaterów netfliksowego serialu Dark. Wspominać o Perto Rico? Mam zapomnieć, że mój licznik rozegranych partii w Race for the Galaxy przekroczył niedawno okrąglutki tysiąc? Odnoszę wrażenie, że to szczegół, który może mieć leciutki wpływ na moją perspektywę.