Home / Recenzje / Gry kooperacyjne / Kroniki Zbrodni – myśl, obserwuj i skanuj!

Kroniki Zbrodni – myśl, obserwuj i skanuj!

Aplikacje Panie, wszędzie aplikacje. Romans współczesnych gier planszowych z nowoczesnymi technologiami trwa w najlepsze. Niektórzy na taki stan rzeczy kręcą z niesmakiem nosem, a inni ekscytują się nowymi możliwościami. Dla jednych konieczność korzystania ze smartfonu stanowi niepotrzebne utrudnienie, podczas gdy reszta cieszy się z rozszerzenia rzeczywistości. Ile ludzi, tyle opinii. Nie będę jednak po raz kolejny rozpoczynać tej samej dyskusji i po prostu sprawdzę, czy kolejny tytuł łączący rozgrywkę cyfrową z analogową, ma coś interesującego do zaoferowania oprócz marketingowych sloganów o niesamowitych doznaniach, nowatorskim wymiarze rozgrywki itd. …

Kroniki Zbrodni od FoxGames, jak sama nazwa wskazuje, zabiorą nas do świata przestępstw, detektywistycznych zagadek oraz złożonych, wielowarstwowych intryg. Do fizycznych elementów oraz aplikacji dochodzi jeszcze… wirtualna rzeczywistość, czyli mechanika przeszukiwania miejsca zbrodni, gdzie lokacje możemy obejrzeć w perspektywie 3D. Spora doza swobody powinna pozwolić nam wczuć się w nastrój prowadzonego śledztwa. Na stronie wydawnictwa doczytamy jeszcze kilka innych obietnic, jednak jak to wszystko sprawdza się w praktyce?

Estetyka Posterunku

W pudełku znajdziemy mnóstwo kart i planszetek lokacji. Do tego dochodzi jeszcze plansza główna, gdzie będziemy gromadzić dowody, informacje oraz poszlaki. Super, że wydawca wziął pod uwagę przyszłe dodatki (niezbędne dla pozycji tego typu) przy projektowaniu wypraski, więc nie grozi nam kartonikowe zbieractwo – wszystko ładnie się zmieści. Dobrą decyzją było także dołożenie plastikowej pokrywki na wszystkie komponenty. Nic nie lata po pudle, a jego przenoszenie z miejsca na miejsce, to kaszka z mleczkiem. Przyjęta estetyka nie powala na kolana, całość jest po prostu poprawna. Kojarzy mi się  z serialami kryminalnymi z lat 90, które nigdy nie należały do moich ulubionych, lecz zawsze znajdowały jakichś zwolenników. Prawdopodobnie ilustracje z Kronik Zbrodni też niektórym przypadną do gustu, aczkolwiek dla mnie po prostu były. Nie wywołały żadnych innych wrażeń . Ponadto możemy dokupić specjalne okulary, aby grać z modułem wirtualnej rzeczywistości. Nie jest to wyłącznie niepotrzebny gadżet, ale urządzenie, które naprawdę przenosi ten tytuł na zupełnie inny poziom, o czym rozpiszę się później.

Instrukcja jest krótka, jasna i klarowna. Bez problemu wyjaśnia wszystkie reguły, choć przyznam szczerze, że za wiele ich tutaj nie ma. Już po 5 minutach, bez niespodziewanych trudności, zasiądziemy do gry. I tak, czy siak na początku rozgrywki najważniejsze zasady przypomni nam aplikacja.

Jak prowadzić śledztwo?

W Kronikach Zbrodni nie ma kostek, znaczników albo drewnianych kostek. Mechanika sprowadza się do zbierania kart i ich skanowania. Skanujemy lokacje, żeby tam się przenieść. Skanujemy kartę postaci, aby z nią porozmawiać. Kartę przedmiotu skanujemy w celu zadania określonego pytania konkretnej postaci. Zdobyte karty składujemy na planszy głównej. Nowe lokacje dokładamy obok. Im bardziej skomplikowane śledztwo, tym więcej miejsca będziemy potrzebować. Powolutku zbieramy niezbędne informacje. Śledztwa są trochę zaskryptowane i chociaż możemy w dowolnej kolejności odwiedzać poszczególne miejsca oraz bohaterów, raczej po sznurze idziemy ku rozwiązaniu. Jednakże, nawet jeśli nie wpadniemy na to, że daną osobę musimy zapytać o konkretną rzecz, to podczas końcowego sprawdzianu, prawdopodobnie będziemy w stanie wydedukować poprawną odpowiedź.

Dochodzenie kończymy w wybranym przez nas momencie, klikając odpowiedni przycisk w aplikacji. Następnie odpowiadamy na serię pytań, które generują nasz końcowy wynik (i określają, czy rozwiązaliśmy zagadkę). Niemniej nasz sukces jest jeszcze determinowany przez czas. Każde przejście z lokacji do lokacji, rozmowa, przeszukanie miejsca zbrodni itd. kosztuje nas odpowiednią ilość czasu. Nie warto zatem wszystkiego bezmyślnie skanować, lecz warto pomyśleć nad najlepszą kombinacją ruchów. Dodatkowo upływ czasu dokłada realizmu do tej naszej policyjnej roboty – pewne rzeczy zrobimy tylko w konkretnej porze. Proste, acz niezwykle sympatyczne rozwiązanie.

Nie miałam żadnych problemów ze skanowaniem. Wszystko przebiegało szybko i bezproblemowo, jednak czytałam, że nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Jednak do gry z perspektywą 3D potrzebny jest dobry telefon wyposażony w żyroskop. Inaczej zamiast przyjemności dedukcji otrzymamy zszarpane nerwy. Niemniej także bez odpowiedniego sprzętu też możemy cieszyć się pełnią rozgrywki. Podobnie klawo wygląda kwestia z wirtualną rzeczywistością. Przeszukiwanie miejsc zbrodni jest fenomenalne! Aczkolwiek tylko na wysokiej jakości smartfonach (np. na tablecie obraz się podwaja). Kiedy poradzimy sobie z ewentualnymi problemami technicznymi, to wchodzimy w świetnie zaprojektowaną perspektywę 3D, w której  podziwiamy scenę w każdym kierunku. Chciałoby się wszystkiemu dokładnie poprzyglądać, ale nie będzie tak łatwo. Znów mierzymy się z presją czasu. Mamy 40 sekund i ani minuty dłużej. W wyborny sposób zmieszano tutaj dreszczyk emocji, miłą nerwowość oraz dobrą zabawę. Każdy z moich współgraczy wyczekiwał tego momentu partii. Czasami nawet niepotrzebnie powtarzaliśmy sekwencje, aby popatrzeć sobie na niebo, bruk czy inne elementy otoczenia.

W trakcie każdej sprawy korzystamy z pomocy specjalistów z komendy: analityka, informatyka, patologa i kryminologa. Nie lekceważcie tego ostatniego, co było dużym błędem mojej drużyny oraz przyczyniło się do niezłego zastoju w naszym śledztwie. Najbardziej jednak zawiódł mnie patolog – nie tylko w większości powtarzał informacje od analityka, to jeszcze rzadko mówił coś ciekawego. Po pewnym czasie odwiedzaliśmy go jedynie z kurtuazji. Cóż, nadzieja na postęp w śledztwie umiera ostatnia.

W podstawowej wersji gry otrzymujemy parę śledztw o różnym stopniu trudności, co zapewni nam przynajmniej kilka godzin rozgrywki. Oczywiście będziemy mieli sposobność dokupić kolejne, choć ich cena jest dość wysoka (około 25 złotych). Same śledztwa są interesujące, zachęcają do poznania całej historii. Jednakże mogłyby być odrobinę trudniejsze. Dla miłośników kryminałów nie będą stanowiły większego wyzwania, choć kilka razy zdarzyło mi się zastanowić nad następnymi ruchami. Fajnie, że nie zawsze dostajemy jednoznaczną odpowiedź, lecz nieraz będziemy musieli dojść do rozwiązania na podstawie zgromadzonych dowodów.

CSI: Gra Paragrafowa

Kroniki Zbrodni nie są standardową grą bez prądu. Nazwałabym je raczej rozbudowaną grą paragrafową. Nie będziemy ani przesuwać pionków, ani zbierać znaczników, ani rzucać kostkami. Jeżeli poszukujecie klasycznego tytułu dedukcyjnego, gdzie tektura odgrywa główną rolę, to niestety (a może stety) powinniście oddalić się w innym kierunku. Aczkolwiek nie jest to zabawka, lecz wspaniała pozycja, w której przyjdzie nam nie tylko rozgrzać nasze szare komórki, lecz także odnajdziemy w niej ogromną ilość dobrej zabawy. Kroniki Zbrodni są niesamowicie wciągające – od razu chcemy poznać każdy sekret ukryty w poszczególnych scenariuszach. Z pewnością nie pożałujecie wydanych pieniędzy.

Rzadko zdarza mi się zagrywać dzień po dniu w jeden tytuł. Zdecydowanie wolę różnorodność. Jednakże w tym przypadku pragnęłam po prostu grać, grać i jeszcze raz grać. Nie ma co się rozwodzić oraz wymyślać fikuśnych zdań bowiem można podsumować Kroniki Zbrodni jednym słowem – genialne. Prosty pomysł został przekuty w wiele godzin fenomenalnych śledztw, gdzie nowoczesne technologie nie tyle są efektowym gadżetem, o ile przenoszą rozgrywkę na zupełnie inny poziom. Ten inny poziom zarówno dodaje grze pikanterii, jak i w innowacyjny sposób zmusza nasze mózgownice do nowego niż zazwyczaj typu wysiłku. Niemniej została zachowana równowaga między poziomem trudności a przyjemnością płynącą z rozgrywki. Przypuszczalnie nie utkniemy na amen w jakimś miejscu, aby ze złością szukać odpowiedzi w internecie. Ewentualne kłopoty  pokonamy drogą dedukcji. Ja nawet oczekiwałabym trochę trudniejszych wyzwań, ale jestem w stanie przymknąć na to oko, gdyż zbytnie skomplikowanie nie zawsze przekłada się na fun w trakcie gry. Nierzadko za to prowadzi do zniechęcenia oraz rzucenia pozycji w kąt.

Po prostu zakochałam się w mechanice przeszukiwania miejsca zbrodni! Naturalnie rozumiem rozgoryczenie części graczy, którzy nie mogą w pełni korzystać z możliwości gry, ponieważ nie posiadają odpowiednio zaawansowanych urządzeń. Jednakże, wciąż jestem zachwycona i nie mogę powstrzymać się od odgłosów zadowolenia. Perspektywa 3D została dopieszczona w najdrobniejszych szczegółach i żeby w zadowalający sposób sprostać czekającym na nas zagadkom, powinniśmy nauczyć się sztuki obserwacji. A do tego jeszcze zapamiętać wszystkie najdrobniejsze detale.  Z niecierpliwością wyczekiwałam następnej lokacji do przeszukania. Nawet jeśli za pierwszym razem udawało nam się znaleźć komplet przedmiotów, to nikt nigdy nie rezygnował z patrzenia w okularki. Szczerze zachęcam do tego nieobowiązkowego zakupu.

Oczywiście Kroniki Zbrodni nie są pozycją bez wad. Przede wszystkim nie widzę sensu w przechodzeniu scenariuszy w więcej niż 2 osoby. Po pierwsze powoduje to techniczne problemy bowiem w takim przypadku potrzebujemy  połączenia telefonu z telewizorem bądź innym większym ekranem. Inaczej rozgrywka jest strasznie niewygodna i wręcz bezsensowna. Po drugiej co za dużo głów do dedukcji, to niezdrowo. Niby pomysłów jest więcej, lecz przeważnie utrudnia to znalezienie właściwej ścieżki. Po trzecie, kiedy przy stole jest tłum, a całość kręci się wokół skanowania kart, to po pewnym czasie ktoś w końcu zacznie się nudzić. Ponarzekać warto też na liczbę podstawowych scenariuszy – ograni gracze z łatwością rozpracują poszczególne fragmenty Kronik Zbrodni, toteż ich przygoda z grą skończy się w kilka godzin, a nie w wiele godzin. Konieczność kupowania kolejnych scenariuszy (i to nie tanich!) zawsze trochę cieszy i trochę smuci.

Nie potrafię  zgodzić się z surową opinią Gineta. Nie będę się spierać, że jest to klasyczny przykład dedukcyjnej gry bez prądu, niemniej z pewnością nie jest to wariacja na temat prostej komputerowej przygodówki. Kronikom Zbrodni najbliżej do gier paragrafowych, a nie point and clicków. Ponadto sama rozgrywka nie jest sprowadzona wyłącznie do poziomu aplikacji. Owszem jest to jej  najbardziej znacząca część. Jednak nasz wynik zależy przede wszystkim od wyboru odpowiednich kart oraz ich połączeniu z wybranymi postaciami bądź lokacjami. Nie klikamy po prostu kolejnych okienek na ekranie. Aplikacja w głównej mierze sprawdza wyniki naszej dedukcji oraz sprawnego kojarzenia faktów. Ani nie łączymy przedmiotów, ani nie wybieramy właściwej linii dialogowej jak w klasycznych, cyfrowych przygodówkach. O wiele ważniejsze jest to, co dzieje się poza ekranem – z tego powodu Kroniki Zbrodni to dla mnie dalej gra bardziej analogowa niż cyfrowa. Jeśli oceniamy paragrafówki, to tak samo możemy potraktować ten tytuł. Jednakże taki typ rozgrywki nadal trzeba lubić, inaczej nie ma sensu się męczyć.

Kroniki Zbrodni to wyśmienita gra detektywistyczno-paragrafowa, w której nowoczesne technologie nie przeszkadzają, lecz wzbogacają rozgrywkę. Zajmujące oraz interesujące scenariusze gwarantują godziny wyśmienitej zabawy, podczas której sprawdzimy nasze zdolności analityczne. Mechanika przeszukania miejsca zbrodni to prawdziwy majstersztyk, będący nie tyle zabawką, o ile wspaniałym ćwiczeniem spostrzegawczości oraz zdolności kojarzenia faktów, miejsc i zdarzeń. Jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich miłośników kryminałów (sprawdza się również solo!). W ostateczności nawet kłopoty technologiczne, zaskryptowanie niektórych scenariuszy bądź cena kolejnych nie są w stanie zmienić mojej wysokiej oceny, gdyż przeważył jeden zasadniczy argument – niesamowita przyjemność płynąca z rozgrywki. I chęć na więcej, więcej i jeszcze więcej! Każdemu radzę chociaż spróbować, nawet jeśli nie jesteście przekonani do gier paragrafowych. A nuż zmienicie zdanie :)

Plusy:
+ ciekawe i intrygujące sprawy
+ mechanika przeszukiwania miejsca zbrodni
+ dużo dedukcyjnych wyzwań
+ mimo dużej roli aplikacji – najważniejsze rzeczy dzieją się poza ekranem
+ niezwykła przyjemność płynąca z rozgrywki
Minusy:
– wymaga sprzętu wysokiej jakości do grania z wirtualną rzeczywistością
– zaskryptowanie niektórych scenariuszy
– poziom trudności mógłby być odrobinę wyższy
– przydałoby się więcej scenariuszy w podstawce
– cena następnych scenariuszy

 

Ogólna ocena (8,5/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (6/10):

Dziękujemy firmie FoxGames za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*