Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Zombie Kidz: Ewolucja – czy legacy dla dzieci może zadziałać?

Zombie Kidz: Ewolucja – czy legacy dla dzieci może zadziałać? Recenzja

Najczęściej stronię od gier typu legacy. Mierzi mnie to, że niszczy się karty, pisze po planszetkach czy nakleja coś na planszę. A nawet to, że trzeba (powinno się) grać w tym samym składzie całą kampanię i, że nie można gry sprzedać lub wymienić jak już się znudzi albo po prostu nie spodoba. Z grami dla dzieci jest jednak trochę inaczej. Wiem, że będę w nią grał z synem, do tego w obecnym czasie raczej regularnie. Ponadto wiem też, że gra, którą akurat będę dla Was recenzował oparta jest na mechanice Strasznego Dworu, w który zagrywaliśmy się kilka lat temu, a do tego jest obecnie najlepiej ocenianą grą planszową dla dzieci na świecie.

(zdjęcia i informacje, które znajdziecie w recenzji znane są już od pierwszej partii i nie zawierają spoilerów dotyczących rozwoju gry)

Zombie Kidz: Ewolucja jest grą kooperacyjną przeznaczoną dla od dwóch do czterech graczy. My graliśmy w zasadzie wyłącznie w składzie dwuosobowym, ale na potrzeby celów (o których niżej) symulowaliśmy także rozgrywkę trzy i czteroosobową. Pojedyncze partie są naprawdę krótkie. Początkowo da się je rozegrać w 10-15 minut, później czas ten może skoczyć do około 20.

Zombie Kidz: Ewolucja oparta jest na mechanice legacy. Oznacza to, że gra rozwija się (niemal) z każdą rozgrywką i kolejne partie będą znacząco różnić się od tych początkowych.

Mechanika pierwszych partii w zasadzie nie różni się od tej ze Strasznego Dworu – tym razem bronimy szkoły przed plagą zombie starając się zamknąć cztery prowadzące do niej bramy. Z każdą turą zombie pojawiają się w losowych (rzut kostką) pomieszczeniach. Przemieszczając się do nich przeganiamy zombie, ale żeby zamknąć bramę musimy znaleźć się na polu z tą bramą w dwie osoby jednocześnie (a stojąc przy bramie nie zabijamy zombie, bo pojawiają się tylko wewnątrz szkoły). Słowem czuć ducha (nomen omen) Strasznego Dworu i to nie tylko w pierwszych partiach.

Reszta to już jednak nowości, o których wszystkiego zdradzić Wam nie mogę, żeby nie zepsuć przyjemności samodzielnego ich odkrywania. Napiszę jednak ogólnie o kilku rzeczach, o których wiadomo w zasadzie od początku oraz o moich wrażeniach z rozgrywek.

Na początek licznik partii. Z każda rozegraną partią na torze znajdującym się na końcu instrukcji umieszczamy jedną naklejkę … mózgu. Do tego, jeżeli partię wygramy możemy sprawdzić czy udało nam się zrealizować jakiś cel wskazany w instrukcji. Jeżeli tak, (dodatkowo) na torze umieszczamy naklejkę pucharku.  A wszystko to po to, żeby dotrzeć na tym torze do określonego miejsca, które pozwala nam odkryć jedną z kopert znajdujących się w pudełku z grą. Te dają nam przede wszystkim dodatkowe zasady, które modyfikują rozgrywkę czy dodatkowe zdolności zarówno dla zombie jak i dla naszych bohaterów, ale i achievementy znane głównie z gier komputerowych. Oczywiście nie zabraknie też nowych celów do wykonania.

Dzięki temu gra jest dużo ciekawsza, zombie robią się bardziej agresywne i atakują w większej liczbie, ale i my dostajemy nowe możliwości obrony. Mimo zachowania elementu losowego, rozgrywka staje się też dużo bardziej wymagająca. Nieraz sytuacja wymaga od nas chwili zastanowienia i mądrego zaplanowania najbliższych ruchów. Krótko mówiąc Zombie Kidz: Ewolucja stają się  bardziej gamerskie, zachowując jednak przy tym lekki dziecięcych charakter.

Wykonanie gry stoi na bardzo dobrym poziomie. Składa się na niego solidna, wytrzymała tektura, z której zrobiona jest plansza i pionki postaci, przezroczyste plastikowe podstawki, i instrukcja przygotowana w formie książeczki na grubym, gazetowym papierze. Również grafiki są fajne i szczegółowe, choć przyznam, że bardziej do gustu mi przypadły te stworzone przez Tomasza Larka na potrzeby Strasznego Dworu.

Przechodząc do podsumowania, przyznam, że w Zombie Kidz: Ewolucja trudno mi doszukać się jakichś wad. My rozegraliśmy na razie około pół kampanii, które zajęło nam 12 partii. Odkryliśmy 5 z 13 dostępnych kopert i póki co żadne nas nie zawiodła, a kolejne partie wciąż cieszą. Gra wciąga, szczególnie dzieci, które albo to chcą jak najszybciej odkryć nowe koperty, albo wypróbować nowo odkryte mechaniki. Przy zastrzeżeniu, że jest to jednak głównie gra skierowana do dzieci i od pewnego wieku może się jednak wydawać niektórym nieco infantylna, uważam, że jest to świetny wybór jeżeli chcecie spędzić czas przy planszy ze swoimi pociechami. Ja daję grze dziewięć na dziesięć, ale syn prosił, żeby przekazać, że od niego dostaje dychę :).



Grę Zombie Kidz: Ewolucja kupisz w sklepie

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie FoxGames za przekazanie gry do recenzji.


One comment

  1. Avatar

    jakiCHś wad :(

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Najlepsza gra o kotach

To bardzo prosta karcianka, której główną mechaniką jest zbieranie zestawów. W swojej turze gracz bierze trzy karty z rzędu lub kolumny a następnie umieszcza znacznik kota obok tego rzędu (lub kolumny) i go uzupełnia o nowe karty z talii.