
Na początku był chaos.
Po otwarciu pudełka, ujrzałam bardzo dużo materii. Karty, kafelki w różnych kształtach i rozmiarach, drewniane liście i… jakieś robaki.
Ale potem zerknęłam w instrukcję. Raptem 8 stron zasad dot. przebiegu rozgrywki. I to dużą czcionką. Z obrazkami!
A to oznaczało, że da się ten chaos ujarzmić szybciej niż myślałam ;)

Z miłości do astronomii
Entropia to gra o tworzeniu. Tworzyć będziemy całe układy planetarne, z tymi wszystkimi aspektami, charakterystycznymi dla kosmosu. Wszak autorzy sami deklarują, że gra wyrosła z ich amatorskiego zamiłowania do astronomii, zaś pomimo pewnych uproszczeń, inspiracja widzą naukową była autentyczna. I to widać. Entropia jest grą spójną w zamyśle. Tworzymy gwiazdę, wokół której lokujemy planety, dla których zagrywamy karty, aby powołać na nich życie, a także wprowadzić biom. Gdy w naszym układzie pojawi się asteroida, również coś się dzieje i aktywuje. Wgląd gry, nazewnictwo, drobiazgowość przekonuje mnie, że gra wyrosła z pasji. Temat gry jest odczuwalny, przede wszystkim wizualnie. Widzimy jak nasz wszechświat się przed nami rozbudowuje i ubogaca. Podoba mi się ten ogólny zamysł tworzenia kilku małych światów. A że kosmos ma to do siebie, że zajmuje sporo miejsca, to i na stole będzie go trzeba „kosmicznie” dużo, szczególnie przy grze czteroosobowej ;)
Na około jak rondo
W Entropii w każdej turze wędrujemy naszym pionkiem naukowca po kole akcji na planszy, wybierając pola, które pozwalają realizować obraną strategię. A że mały krok dla człowieka, to duży dla meepla, za zbyt dalekosiężne ruchy nie dostajemy bonusów. Krótki ruch = dodatkowe korzyści (np. zasoby), dłuższy = szybsze dotarcie do potrzebnej akcji lub odzyskanie znacznika tworzenia.

Znaczniki tworzenia. No właśnie. Są one związane z akcjami kluczowymi dla gry. Podoba mi się, że częstotliwość wykonywania tych akcji jest reglamentowana. Musimy odczekać, aż zrobimy akcje tworzenia ponownie (gdy odzyskamy znaczniki), ale… mamy możliwość poszukiwania sposobności na ich wykonanie w innych miejscach, np. z aktywacji planet czy gwiazd. I tu można nieźle pokombinować i wysprycić się ;) To duży plusik dla Entropii.

Jednakże to, co dla jednych będzie ciekawą zagwozdką (->jak pogodzić ograniczenia związane z ruchem po rondu z tempem realizacji planów), dla innych może sprawiać wrażenie chodzenia w kółko zamiast faktycznego wyboru. Jeśli będziemy w danym momencie potrzebować konkretnej akcji, ale znajduje się ona na kole niekorzystnie względem aktualnego położenia naukowca, możemy mieć wrażenie, że mechanika wymaga po prostu przebycia konkretnej odległości. A akcje w zewnętrznym kręgu występują tylko raz na kole, więc pomijając je należy mieć świadomość, że szybko do nich nie wrócimy.

Wszechświat się rozszerza
W Entropii nie tylko rozbudowujemy wszechświat, ale również rozbudowujemy silniczek. Bardzo podoba mi się możliwość wzmacniania akcji na kilka sposobów, np. poprzez wprowadzenie biomów czy ulepszanie konsoli. Dzięki temu wartość danych akcji jest różna dla różnych graczy, a to różnicuje ich działania. Czuć, że określone akcje stają się jakościowo lepsze niż kilka rund wcześniej, co jest spójne z koncepcją gry na tworzenie. Pozytywnie oceniam również różnorodność akcji, których przebieg pomocnie wyjaśnia karta pomocy gracza.

Niestety, mam wrażenie, że niektóre elementy gry są nierówne. W czasie gry miałam wrażenie, że np. kafelki biomów bywają mniej lub bardziej interesujące pod względem nagrody. A nagroda to ulepszenie akcji. A jedne akcje (np. tworzenia) robimy częściej niż inne, więc chcemy je boostować. Zdarzało się, że chciałam pobrać biom, ale efekty nie były w mojej sytuacji interesujące, a z drugiej strony nie miałam opcji przewertowania stosu. Mam mieszane uczucia również względem kart misji. Może się zdarzyć, że już w setupie coś nam się nie dopasuje, np. posiadałam misję, która jako nagrodę oferowała dodatkowe karty, ale miałam też ulepszenie konsoli na dodatkowe karty, a jednak nie potrzeba aż tylu kart. Dużo korzystniejsze są misje oferujące formy życia (zyskać bakterie/rośliny), bo potrafią istotnie i z zaskoczenia dla innych graczy przybliżyć nas w wyścigu o cel na formy życia.

Czy w kosmosie jest przestrzeń na interakcję?
Entropia stawia na optymalizację i skupienie się na własnych działaniach. Co do zasady nie interesuje nas co robią inni i nie mamy na celu komuś w czymś przeszkadzać. Gramy obok siebie, jedynie zerkamy jakie inni czynią postępy. Mimo braku szczególnej interakcji, preferuję rozgrywkę w składzie ponad 2osobowym. Było więcej napięcia związanego z wyścigami czy „strachem” przed nagłym końcem gry. Chociaż pionki naukowców innych graczy nieznacznie utrudniają poruszanie się po kole akcji, to jednak ich obecność ma większe znaczenie niż w partii 2osobowej.

Polowanie na punkty
Entropia to gra w zbieranie punktów zwycięstwa. Źródeł ich pozyskiwania mamy wiele, co oczywiście służy temu tytułowi. Ale. Przyznaję. Nie przepadam za koncepcją na punktowanie celów form życia. Nie podoba mi się występujący tu dysonans. Punktowanie polega na tym, że każdy gracz, który będzie posiadał określoną liczbę danej formy życia (bakterii, roślin, zwierząt) otrzymuje „małe punkty”, zaś gracz, który pierwszy spełni wyższe wymagania liczbowe, ma dodatkowe 20 punktów. Dużo. I teraz: z jednej strony niby to powinno napędzać wyścig i interakcję. Przecież nagroda jest odczuwalna. Ale z drugiej strony przegrana w wyścigu jest sporą karą, bo poświeciliśmy czas na akcje, a przegrywając zostajemy z niczym. Kolejnym razem zastanowię się czy warto ścigać się w tym celu czy nie podejmować ryzyka i skupić się na innym punktowaniu. Może jednych to zachęci do wyścigu, ale innych pewnie zniechęci. Mnie – zniechęca.
Inne punktowanie to cele główne. Zawsze 3 do wyboru na grę. Generalnie są w porządku. Szkoda tylko że kafelki punktowania w formie nakładek nie są dwustronne, bo zmienność punktowania bardzo wpłynęłaby na regrywalność. Przeciwnie, przy kilku partiach pod rząd z tymi samymi celami możemy mieć pokusę podążania utartymi ścieżkami.

Natomiast bardzo podobają mi się karty zwierząt, z tego względu, że zapewniają dodatkowe indywidualne punktowania. Tak samo jak gwiazdy. Możemy nie zapunktować dobrze w jakimś punktowaniu wspólnym (cele główne czy formy życia), ale sporo nadgonić na punktach indywidualnych! Bardzo podoba mi się ta alternatywa. Nie trzeba robić wszystkiego. Uf ;) Mając pewne karty zwierząt od początku gry, możemy pod ich zapunktowanie zaplanować działania.

Podsumowanie
Entropia wygląda grawitacyjnie. W sensie przyciągająco ;) Już po pierwszym kontakcie wzrokowym wiedziałam, że muszę zobaczyć jak to działa. Bajeczna kolorystyka. Miękka i ciepła. Pieczołowitość i finezja w graficznym kreowaniu świata. Estetyczne drewniane znaczniki zasobów. Samo obcowanie z grą, która dla mnie jest kosmicznie ładna i tematyczna, to przyjemność.

Entropia nie była dla mnie szokiem na miarę wielkiego wybuchu, ale kosmiczna przygoda była interesująca ;) Rozkminka nie powodowała czarnej dziury w mózgu, raczej wiemy na bieżąco do czego zmierzamy i mamy plan na następne przedsięwzięcia. Konfrontowanie naszych planów z ograniczeniami (dostępnością akcji, posiadaniem zasobów) stwarza realną decyzyjność.
Chociaż nie każdy element gry mnie przekonał, to nie mogę odmówić Entropii dobrej energii. Wśród moich współgraczy Entropia emitowała pozytywnym promieniowaniem. Rozgrywki zostały odebrane jako satysfakcjonujące, a rzeczywiście różne drogi do zwycięstwa zachęcały do testowania możliwości gry.

Ps. Uwaga, w Entropii mogą zalęgnąć się również ponadnormatywne formy życia ;)

Ogólna ocena
(7/10):









Złożoność gry
(6/10):









Oprawa wizualna
(8,5/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Dobry, solidny produkt. Gra może nie wybitnie oryginalna, ale wciąż zapewnia satysfakcjonującą rozgrywkę. Na pewno warto ją przynajmniej wypróbować. Do ulubionych gier jednak nie będzie należała.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony









