Seria Hidden Games od Magicbox.
Czy agencje detektywistyczne właśnie rozpoczęły rekrutacje? Bo takie mam wrażenie po moich przygodach z serią Hidden Games! Oto przygoda śledcza w pudełku – mały test Twoich zdolności dedukcji i analizy. Czy poprawne rozwiązanie wszystkich trzech części gwarantuje mi angaż w jednej z agencji? Mam nadzieję, że tak – w przeciwnym razie muszę rozesłać CV do innych miejsc…
Private dicks in a box
Cały koncept jest rozbrajająco prosty. W każdym pudełku znajdziemy jedną sprawę kryminalną do rozwiązania. Możemy znaleźć tu list od anonimowego autora lub inną wiadomość wprowadzającą nas w sprawę i precyzującą oczekiwania względem nas. Analizując dołączone akta, paragony, zdjęcia, wydruki, gazety czy wycinki z kalendarza będziemy musieli dojść do tego kto dokonał danej zbrodni i odpowiedzieć na kilka pytań z nią związanych.

Nie ma tu żadnych sztywnych zasad czy wyznaczonych tur. Praca nad sprawą to freestyle’owa wycieczka po materiałach, dyskusje nad stołem, rozmowa na czacie z pomocnikami i nie tylko. Staram się tu nie zdradzać zbyt wielu szczegółów, bo każda sprawa to nieco inna historia i dużą częścią zabawy jest odkrywanie, jakimi tym razem metodami dotrzemy do kolejnych informacji.
W każdej z trzech spraw czekają nas niespodzianki, nowe pomysły i przede wszystkim – zawiłe intrygi, które musimy, supełek po supełku, rozwikłać.
Co dwie lupy, to nie jedna
Hidden Games to dla mnie rozrywka przede wszystkim towarzyska. Dzielenie się materiałami, rozczytywanie ich i wyłapywanie kluczowych informacji, a następnie wymiana informacji – to clue tej gry. Gdy przyniosłem je do domu, gry odleżały kilka dni zupełnie nie budząc zainteresowania mojej głównej partnerki w zbrodni – mojej żony. Gdy jednak rozpakowałem jedno pudełko w kuchni, chcąc wyczuć klimat, od razu zainteresowała się rozłożonymi przeze mnie świstkami. I w rezultacie w trzy dni przebiliśmy się przez wszystkie trzy sprawy – poświęcając mniej-więcej 2-3 godziny na każdą z nich.


Rozwiązywanie sprawy to zderzanie perspektyw i domysłów. Przyglądanie się tym samym zdjęciom w poszukiwaniu przeoczonych szczegółów. I przede wszystkim – jest to trening w łączeniu faktów w ciągi przyczynowo-skutkowe. Hidden Games to rozsypane okruszki chleba. Z pozoru niektóre mogą się wydawać nieznaczące – jak np. spis transakcji na stacji benzynowej, czy wydruk z czyjegoś facebookowego profilu. Im dłużej jednak patrzymy, tym więcej widzimy i kropki zaczynają się łączyć. Gorąco jednak zachęcam do grania w przynajmniej dwie osoby. Jest tu tyle dowodów, by bez problemu obdzielić całą grupę. A wspólne łamanie głowy jest z pewnością przyjemniejsze i skuteczniejsze, niż samotne dedukcje.


Ta cholerna papierkologia
To, co Hidden Games tak naprawdę sprzedaje, to pomysł. Unikatowe, wydestylowane do maksimum doświadczenie z poszukiwania rozwiązań w gąszczu dowodów i informacji. Niestety, jakość dołączonych materiałów jest w najlepszym wypadku średnia. Słabo fotoszopowane zdjęcia, pseudo-odręczne fonty, druk na lichym papierze i miejscami dość drętwe kwestie lektorskie sprawiają wrażenie produkcji niskobudżetowej – zupełnie niepasującej do świetnych i angażujących zagadek.


Efekt dodatkowo psuje wymuszona jednorazowość. Dostajemy np. plakatowego formatu arkusz, ze zdjęciami podejrzanych i ofiary, na którym możemy zrobić notatki. I gdyby nie on, grę można byłoby spokojnie sprzedać dalej lub przynajmniej dać komuś innemu do rozwiązania. I niby możemy „nie pisać” po załączonym wydruku. Ale wtedy ilekroć szukamy kogoś na zdjęciach i próbujemy połączyć fakty, będziemy zmuszeni i tak do tego arkusza wracać i porównywać go z naszymi notatkami.
Pudełko z grą z pewnością pomieściłoby jeszcze np. 2 czy 5 egzemplarzy tego, co zostaje zniszczone w trakcie rozwiązywania zagadki. Niestety w obecnej postaci jest to gra podwójnie jednorazowa – bo i rozwiązanie jest jedno, i same komponenty są w części jednorazowe. OK, nazwijmy to „grą legacy”.
To elementarne, drogi Watsonie
Oczywiście Hidden Games nie poprzestaje na papierowych dowodach. Znajdziemy tu – mały spoiler – mini-eksperyment chemiczny do przeprowadzenia, będziemy szukać ludzi na Facebooku, zadzwonimy na skrzynkę głosową, a nawet wyślemy naszą wspólniczkę do rozmaitych miejsc, które odkryliśmy na mapie miasteczka. Multimedialność jest tu naprawdę ciekawa i mimo, że część materiałów trochę trąci myszką, to obcowanie z nimi jest nadal bardzo stymulujące dla naszej wyobraźni. Na tyle, że przymykamy oko – albo dwa – na małe niedociągnięcia.
Jest to nietypowa rozrywka, z luźną strukturą i bardzo różnorodnymi pomysłami charakteryzującymi poszczególne sprawy. Każda z nich wnosi coś nowego i zabiera detektywów w nowe terytoria. Cena – 80-100zł – jest przystępna, ale należy liczyć się z jednorazowością doświadczenia i trudną odsprzedażą. Nie ma jednak na rynku innej pozycji tak zbliżonej do autentycznej pracy detektywa. Bez tur, bez punktów, za to z pełnym skupieniem na analizowaniu materiału dowodowego i podążania drogą dedukcji. To unikatowe doświadczenie, które nie tylko zbliżyło mnie do żony – i przekonało ostatecznie, że to ona jest mózgiem naszej operacji – ale też rozbudziło we mnie nowy głód: głód dedukcji. I teraz nie mogę się doczekać premiery kolejnej części, by znów w kuchni na kilka godzin stać się połączeniem Colombo i Porucznika Borewicza.
Zalety:
+ urzekająco niski próg wejścia, otwierający drogę do bardzo immersyjnego systemu
+ mnogość pomysłów wśród różnorodnego materiału dowodowego
+ cwane wykorzystanie smartfona, stron internetowych i chatu
+ możliwość przeprowadzania własnej dedukcji, w swoim tempie i swoją ścieżką – bez prowadzenia za rączkę
+ opcjonalne porady i rozwiązania, dostępne na stronie internetowej
Wady:
– przeciętna jakość papieru i niektórych materiałów graficznych czy dźwiękowych
– jednorazowość wymuszona nie tyle przez charakter zagadki, co pojedynczy egzemplarz arkusza do notatek
Ogólna ocena
(8.5/10):









Złożoność gry
(2.5/10):









Oprawa wizualna
(6/10):









Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Bardzo dobry przedstawiciel swojego gatunku, godny polecania. Wady mało znaczące, nie przesłaniające mocno pozytywnego odbioru całości. Gra daje dużo satysfakcji.
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony

















