Home / Recenzje / Gry imprezowe / Potwory w Tokio czyli dzień z życia Kaijū

Potwory w Tokio czyli dzień z życia Kaijū

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej edycji!

06:55 UTC + 09:00 Dziś rano obudziłem się w wybornym nastroju. Wczoraj właśnie skończyłem montować zapasowy panel kontrolny g0-dz1-LL4 w prawym ramieniu mojego Króla I Światowego. KrólIŚ, jak go pieszczotliwie nazywam, aż rwał się do akcji, a tak się zabawnie złożyło, że dziś do miasta wpadało kilkoro dawno nie widzianych znajomych. Czas było im przypomnieć, kto tu jest Królem.

07:35 UTC + 09:00 Po po rannej kawie zbożowej i kawałku marchewkowego ciasta, wybrałem się na przebieżkę po okolicy. Musiałem się rozejrzeć, dawno nie wychodziłem z domu, a na dodatek w konsoli pojawił się dziwny błąd i załadował się jakiś wschodnioeuropejski język, którego za żadne skarby nie byłem w stanie zrozumieć. Kto to widział, szeleszczące zgłoski w Japonii? To nie było jednak bardzo istotne, ważne, że teksty wyświetlały się na bardzo dobrze przygotowanych tłach, niczym nie odstających od tych, które znałem do tej pory, więc wystarczyło przepuścić tekst przez translator i wyświetlały się po angielsku – zero różnicy. To miło, gdy lokalny dostawca systemów operacyjnych sprawdza się równie dobrze, jak giganty z Doliny Krzemowej (mówię przenośnie, nie chodzi mi o Tytanów).

Ja rule

Ja rule

07:52 UTC + 09:00 Przy rutynowym teście kości pamięci stwierdziłem delikatne niedociągnięcia w kryciu farbą. Nie ma to co prawda wpływu na ruch odnóży KrólIŚ-a, nie wpływa też na żaden inny aspekt jego sprawności, ale niech to lis pożre, mogli się bardziej przyłożyć. Niestety, nie wszystko można wyprodukować w Japonii, część rzeczy nawet mój lokalny dystrybutor musi sprowadzać od licencjodawcy. To na pewno wina tych drani od Rapid Polarity Gears. RPG-owcy zawsze nam zazdrościli dobrej zabawy, a tak się przecież jarają swoimi kostkami. No, ale co się dziwić, wszyscy wiemy, jakie korzenie ma TomKo-San, szef mojego lokalnego dostawcy części.

08:00 UTC + 09:00 Ooooch, baterie naładowane, jakież to przyjemne przyglądać się jak wirnik pozytronowy obiera te zielone paskudztwa dokopując się do tego, co naprawdę ważne – potvornium! Szkoda, że nikt nie widzi, jak KrólIŚ podnosi z ożywieniem działko plazmowe i miotacz neutronowy. Tak, kochany, tak, tatuś wie, co dla Ciebie dobre, tatuś kocha kruszynkę tatuś… Cholera, over and out.

08:21 UTC + 09:00 Przed chwilą zdjąłem dach z basenu miejskiego, by przyjrzeć się swojemu odbiciu. Musze powiedzieć, że wyglądam imponująco. Moje białe futerko idealnie komponuje się z niezdrową czerwienią nabiegłych krwią oczu. Bardzo mi do twarzy w KrólIŚ-u. Oczywiście, to zasługa bardzo dobrych komponentów, z jakich powstał. A co! Nikt mi nie zabroni kupować dobrej jakości elementów!

08:30 UTC + 09:00 No dobra. Siedze w Tokio. Gdzie reszta? Z nudów chyba przejrzę instrukcję do oprogramowania. Ładniutka. (…) Eee, prościzna, mam to wszystko w jednym palcu.

Rzuca się o byle co

Rzuca się o byle co

08:37 UTC + 09:00 O-ho! O wilku mowa! A dokładniej o małpie. Siema, Kong! Co? Kochany, King to jest tylko jeden. Hej, co to za maniery, gdzie z tymi łapami, hola, hola! Ostrzeżenie? Jakie ostrzeżenie? To moje miasto, nigdzie się stąd nie ruszam! A dwa poziomy energii moje kości odnowią w ciągu sekundy! Instrukcja? Po co mi instrukcja, wiem, jak… och. „Nie używać na terenie zabudowań miejskich”? To co ja mam z tymi kośćmi zrobić? Sławy szukać?

08: 56 UTC + 09:00 Patrzcie, coś się tam wynurza! Hehe, Krakenku, nie wiesz, że po Fukushimie to się nie kąpiemy w oceanie? Jeszcze ci wyrośnie… jasny gwint, ale szczypce! No szaczuneczek! Eeeej, co wy tacy agresywni, no fajne macki, fajne, nie musisz mi ich od razu pod elektrotarczę wciskać! Przewody mi popalisz, ty przerośnięty kalmarze!

09:23 UTC + 09:00 Siema, Geko! Kopę lat, nie? Słyszałem, że film o tobie robią w tym roku! Gratki, gratki, fajna sprawa. Ale chyba kasa im się skończyła, jak policzyli makijażystkę dla ciebie, co? Hehehe, Puff Daddy to już ci raczej nie zaśpiewa, nie? (…) No weź, żart przecież, co ty, na żartach się nie znasz? Ała, to bolało. Dobra, tak ci zależy, to właź sobie do tego Tokio, ja spadam, jesteś jacyś adehadowcy, dżendery normalnie. Ale dobra, chcecie się bawić, to się pobawimy.

09:45 UTC + 09:00 Dobra, KrólIŚ, czas pokazać tym przerośniętym uciekinierom z tohokańskiego zoo, kto tu naprawdę rządzi. Dobra, uruchom kości. Trzeba trochę podreperować stan pancerza. No, dalej… Cooo? Stan pancerza mówię, a nie twoje przerośnięte ego, ty puszko konserw! Co mi po chwale z tego, że rozwaliłeś trzy rządowe krążowniki! Jak zaraz nie przełączysz się na tryb naprawy, to nie będzie komu o tym… No co ty robisz z tymi kośćmi! KrólIŚ! Króliczku! Kochany Królku! Tak nie można, daje ci ostatnią szansę…

09:47 UTC + 09:00 No to sobie polatałam… Tak, tak, dzięki Gigazaur, dzięki, to super, że wpuszczasz mnie do Tokio. Mhm. Tak, dzięki, uśmiechnij się szerzej ty… ty… gaaaadzie ty!

Taki straszny, myślałby kto.

Taki straszny, myślałby kto.

09:55 UTC + 09:00 Kong? Znaczy King! The King! No weź, hominoidku kochany… Czy ja ci kiedyś coś? No przestań, przecież my na jednym podwórku chowani! Co? Ja? Nigdy! To inni z tymi bananami… Choć przyznasz, że to było zabawne… Nie, nie było zabawne! Nie, nie! Okrutne i… Au! Ała! No Kinguś! Ej… O,o.

10:03 UTC + 09:00 KrólIŚ? Halo? System? Zrestartuj sterowniki. System? Haalo? Heeej! (…)

10:11 UTC + 09:00 No dobra, chłopaki, skończyliście już te głupie przepychanki? Jasne, że postawiłem system. Nie od parady zwą mnie  CyberKrólikiem, nie? Jasne, że chcę jeszcze raz. Dobra, kto kryje?

17:19 UTC + 09:00 O rany, jak późno! Sorry, panowie, muszę lecieć, mama czeka z kolacją! Rety, kilka godzin zleciało jak z laserowego bicza strzelił! Do następnego! Widzimy się w znowu w Tokio! Czy może… w Nowym Jorku?

 

Link do recenzji Yosza z anglojęzycznej wersji gry znajdziecie tutaj.

Link do videorecenzji Board Game Girl znajdziecie tutaj.

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (4/10):

Oprawa wizualna (9/10):

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji.


3 komentarze

  1. Perpetka

    Jak nic nie wiedziałam o tej grze, tak po lekturze nadal nic nie wiem. Domyśliłam się tylko, że spolszczenie dobre, wydanie ok i jakieś drobne problemy z farbą na kościach.

  2. KubaP

    Masz rację, dzięki za zwrócenie uwagi, dodałem na koniec linki do recenzji Yosza oraz videorecenzji Board Game Girl.

  3. Odi

    Rzecz w tym, że właśnie tak się gra (i tak należy grać) w KoT/PwT. Niepoważnie, chaotycznie, klimatycznie…

    Zasady są banalne aż do przesady: w swojej kolejce rzucam kostką, potem ewentualnie przerzucam wybrane celem dopasowania wyników do wybranych kombinacji (dających energię – czyli życie, uderzających w rywala/rywali, dających kredyty na zakup kart specjalnych). Uderzam w tych w innej niż ja lokacji (Tokio lub poza Tokio). Jesli przetrwam kolejkę wszystkich współgraczy będąc w Tokio, dostaje punkty. WYgrywam na punkty, albo zabijając inne potwory. Reszta to czysty fun, chaos, śmiech, radocha, dziwne teksty itp. Własnie jak u Kuby :)))

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*