Home / Audio/Video / Dwuosobówki GF / #1 Dwuosobówka GF: Adam Kwapiński i Polish Publishing League

#1 Dwuosobówka GF: Adam Kwapiński i Polish Publishing League

dwuosobowka GamesFanaticDzisiaj zaczynamy nowy, zupełnie nieregularny cykl na Games Fanatic. Dwuosobówki, bo tak się cykl będzie nazywał, to spotkania z interesującymi czy ważnymi dla planszówkowego świata osobami, prowadzone w formule „jeden na jeden”. Oznacza to, że gdy w naszym światku będzie działo się coś ważnego, to za pomocą takiego wirtualnego spotkania któryś z redaktorów GF będzie mógł szybko zareagować i wziąć delikwenta na spytki.

PPL-logo-page-001Pierwszym naszym gościem jest Adam Kwapiński z Fabryki Gier Historycznych i Polish Publishing League. To ostatnie to konglomerat dziewięciu polskich wydawnictw, które… Ale o tym w rozmowie!

 

 

Wywiad w formie dźwiękowej (mp3):

Wywiad w formie video:

Wydawcy, którzy wchodzą w skład klastra, to:

 

Wydawcy PPL w pełnej krasie

Wydawcy PPL w pełnej krasie

Badger’s Nest

Board&Dice

Bomba Games

Fabryka Gier Historycznych

Game Fabrica

Let’s Play

Phalanx

TransDesign (siostrzane wydawnictwo Badger’s Nest)

Wydawnictwo Alter

12 komentarzy

  1. Takie pierwsze spostrzeżenie: Adam Kwapiński chyba nie do końca jest zorientowany w celach, jakie konglomeracja sobie wyznaczyła. Jeżeli on występuje tu jako przedstawiciel wszystkich członków PPL to mam pewne obawy co do świadomości wydawnictw wchodzących w skład tego tworu. Część z nich powstała na wskutek impulsu i wchodzący w ich skład ludzie nie mają pojęcia o poważnym biznesie. Treść wywiadu tylko to potwierdza. Target tych wydawnictw różni się od targetu dużych graczy na Polskim rynku (specjalne dodatki na Essen, jakieś tam bzdety) i zebranie tych firm w jednym dużym ciele nie zmieni ich pozycji na rynku, jeżeli w końcu same nie dokonają zmiany swojej małomiasteczkowej mentalności. To samo tyczy się doboru partnerów. Wiadomość o powstaniu PPL i sam pomysł są super, ale część partnerów nie nadaje się do takiej inicjatywy. To wszystko zajeżdża mi dużym lamerstwem większych wydawnictw wchodzących w skład PPL. Jak słyszę, że „rynek się rozrasta” (ten hermetyczny rynek, który od kilku lat ulega znacznemu zawężeniu) to chce mi się śmiać.

    pomysł dobry,
    inicjatywa dobra,
    dobór partnerów zły (ilość kosztem jakości),
    brak poważnego planu działania i zasłanianie się „mamy dużo pomysłów”, kiedy wszystkie dobre pomysły sugeruje prowadzący ten wywiad. Ba, on wręcz domaga się konkretów!

    Członkowie konglomeratu – czas wziąć się za siebie, pomyśleć o poważnym biznesie. Popatrzcie na guillotine games! Szlaki macie już przetarte.

    z pozdrowieniami
    BK

  2. Rynek planszówkowy w Polsce ulega znacznemu zawężeniu?

  3. sipio

    No ja też jestem ciekaw na jakiej podstawie kiki stwierdza, że rynek ulega zawężeniu jak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują co innego.

  4. Nie chodzi o popularność, ani ilość gier planszowych, tylko o trudność w przebiciu się nowych tytułów. Rynek z perspektywy wydawniczej mocno się zawęża.

  5. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że większa liczba wychodzących nowych tytułów nie świadczy o zawężaniu rynku. To nie są gry elektroniczne, że się doi tylko kontynuacje, bo nowe marki się nie przyjmują. Znakomita większość wydawanych w Polsce gier to właśnie nowe marki. Oczywiście zgadzam się, że łatwiej się przebić mając konkurencję 5 tytułów niż 50, ale skoro wychodzi te 50 nowych tytułów, to znaczy że może i kawałki są mniejsze, ale tort większy. Z perspektywy wydawania średniej gry to faktycznie może i jest mniejszy rynek, ale jeżeli się wydaje np. Osadników albo Dice Brewing, to ten rynek jednak jest i tak większy niż 3 lata temu.

  6. Myślę, że nieporozumienie wynika z interpretacji ‚rynku’. Obaj macie na myśli rynek zbytu, podczas gdy ja piszę o rynku początkowym. Rynek zbytu się rozwija, ma jakąś tam swoją chłonność i nadal z roku na rok pojawia się więcej graczy niż odchodzi. W stosunku do docelowego rynku zbytu macie rację. Jednocześnie PPL to konglomeracja wydawnictw, które zamiast biernie kisić się w domu postanowiły ruszyć z miejsca i zrobić coś w kierunku zawojowania rynku i bardzo dobrze. Te wydawnictwa borykać się będą z problemami natury wydawniczej i dystrybucyjnej, a nie sprzedażowej. Nawiązując do tego co napisał kwiatosz – Akurat gry elektroniczne to zupełnie inny rodzaj sprzedaży. Tam od lat odnotowywane są znaczne skoki popularności, a szybkość z jaką powstaje nowy sprzęt elektroniczny wzmaga zapotrzebowanie na rotację tytułów – potrzeba rynku docelowego. Nie słyszy się już tyle o hitach ubiegłego dziesięciolecia a to za sprawą postępu technologicznego i prawdziwego przerobu. Rynek gier komputerowych to najdynamiczniej prosperujący rynek na świecie. W branży gie planszowych istnieje kilkadziesiąt niepodważalnych tytułów, które zdominowały rynek. Mówimy oczywiście o potrzebach zwykłego konsumenta, a nie geeka. Z perspektywy znalezienia/wymyślenia naprawdę mocnego tytułu do wydania (mam na myśli grę pokroju osadników z cathanu, neuroshimmy hex, talizmana, dixita, carcassonne) i ominięcia czujnej konkurencji, która również poluje na takie tytuły rynek jest wąski jak otwór, przez który Luke Skywalker wleciał x-wingiem, by zniszczyć gwiazdę śmierci. Na potwierdzenie tej opinii dodam, że największe wydawnictwa w Polsce zapożyczają od siebie popularne koncepty – gry Foksal do złudzenia przypominają gdy innych wydawców i nie mam na myśli wyłącznie oprawy graficznej zabranej z Egmonta (Rebelowe wsiąść do pociągu europa vs pociągi europa Foksal). Dominujące do niedawna „czarne historie” od G3 borykają się z Rebelowskim „takie życie”. Długo by wymieniać. Trudno obecnie pojawić się z hitem pokroju IPN’owskiej kolejki i fakt, że Trefl kupił prawa od IPN wskazuje tendencję wąskiego rynku, w którym lepiej jest kupić i odgrzać popularny kotlet schabowy niż inwestować w sushi i wmawiać ludziom, że wolą sushi od schaboszczaka ;)

  7. KubaP

    Cofasz się rakiem, bo się zagalopowałeś (śmiejesz się, jak słyszysz, że rynek się rozrasta, a teraz mówisz, że miałeś na myśli inny rynek), ale staram się zrozumieć ogólną myśl: Twoim zdaniem FGH czy Phalanx popełniły błąd wchodząc z np Game Factory w jakąś formę współpracy?

  8. Co do pierwszej wypowiedzi kiki_gonzales zastanawiam się skąd tak autorytarne oceny sytuacji. Określenia takie jak małomiasteczkowość, lamerstwo czy też nakłanianie kogokolwiek do wzięcia się za poważny biznes (co jest tym samym co określenie ich biznesów jako niepoważne) itp. Nie mówiąc o ocenianiu kto się nadaje do takiej inicjatywy, a kto nie. Całość wypowiedzi brzmi jakby została wykreowana kogoś kto ma ogromną wiedzę na temat rynku planszówek w Polsce albo kogoś kto uważa, że ma taką wiedzę – nie oceniam, bo nie wiem jakie argumenty i doświadczenie stoją za tymi stwierdzeniami.

    Ostatnia rzecz to kwestia braku pomysłów co jest tylko oceną wysnutą z pojedynczego wywiadu. O pewnych pomysłach się nie mówi w takich wywiadach – szczególnie przed konkretami za tym stojącymi. Mogę tylko zapewnić, że pomysłów w naszym gronie nie brakuje – po prostu na realizację niektórych rzeczy potrzeba czasu.

  9. Panowie – pax. Mogę jedynie oceniać to co usłyszałem w wywiadzie. Kwestię postrzeggania zmian rynku gier planszowych wyjaśniłem powyżej – nie jestem świadkiem jehowy, nie będę Was nakłaniał do przyjęcia moich poglądów. Nie chcę tu również wzniecać ognia, wręcz odwrotnie – zależało by mi na tym, aby zmotywować inicjatywę PPL do działania, ponieważ w przyszłości oże mieć ona dobre skutki dla sceny gier planszowych i biznesów z nią związanych – tych dużych i tych małych. W zasadzie chwilę po opublikowaniu pierwszego komentarza przesłałem e-mail do redakcji z prośbą o jego usunięcie, ponieważ znajomy zwrócił mi uwagę, że może on zostać źle odebrany. Teraz już trochę za późno.

    Zaznaczam, że moje wszystkie powyższe komentarze to wyłącznie moja subiektywna ocena. Zamiast się źlić – podzielcie to przez pół i może dostrzeżecie w tym co napisałem odrobinę mądrości, którą w przyszłości się posłużycie – a może uznacie to za totalne bzdety i jutro nawet nie będziecie chcieli o tym pamiętać. Na co dzień interesuję się rynkiem gier i zabawek, sprzętów elektronicznych, gier komputerowych, a także nowinkami z ww. Wydawało mi się, że mam o nich jakieś pojęcie, niemniej jednak mogłem się mylić.

    Adamie rozumiem Twoją reakcję, niemniej jednak zgodzisz się chyba ze mną, iż udzielając wywiadu niejako dajesz świadectwo swoich poglądów na dany temat. Kwestie takie jak wspólne wystawianie się na targach, współwydawnictwo, określenie ram współpracy – to wszystko jest szalenie interesujące dla widzów… jakiekolwiek pomysły powinny wyjść od Ciebie. Wywiad to wspaniała możliwość do zareklamowania firmy/inicjatywy. Tutaj całą robotę odwalił za Ciebie prowadzący i niestety – ja tego nie kupuję. Przepraszam, jeżeli poczułeś się tym urażony.

    Życzę szczęścia inicjatywie Polish Publishing League i liczę, że całe zaangażowanie i energia przyniosą rychłe efekty.

    Z pozdrowieniami,

  10. Oczywiście, że wywiad to wypowiedź publiczna dająca świadectwo pewnych poglądów podobnie jak cokolwiek co wyrażamy na jakimkolwiek forum. Urażony się nie poczułem – chociaż uważam, że komentarz był w formie wyrazu bardzo niesprawiedliwy dla wielu z nas głównie poprzez określenia, o których pisałem we wcześniejszym komentarzu i to one zaważyły na jego odbiorze.

    Co do inicjatywy w wywiadzie… Cóż skłamałbym gdybym powiedział, że ze mnie jest szczególnie medialny zwierz. Dodatkowo jestem człowiekiem, który nie zwykł się chwalić planami – wolę je realizować. I myślę, że Twoja opinia odnośnie tego, że wywiad był niejako ciągnięty przez Kubę może wynikać z tych dwóch powodów właśnie. Plus medialności samego prowadzącego;p

    Póki co mam wrażenie, że robimy z PPL coś czego nie zrobił jeszcze nikt w Polsce. To jak wykorzystamy ten potencjał i jakie skutki to przyniesie dla nas i dla rynku gier planszowych w kraju zobaczymy. Efekty naszej działalności będzie można oceniać za jakiś czas, bo tegoroczne Essen było premierą pierwszego wspólnego projektu, którym był katalog ale wiem, że stać nas na znacznie więcej.

    Cieszę się, że dyskusja nie brnie dalej w kierunku jakiś sieciowych flejmów i dzięki za dobre słowo.

    Pozdrawiam

  11. Phalanx Games to małe wydawnictwo, heheszki.

  12. @kiki_gonzales rozumiem, że chcąc wyjść z twarzą obrałeś Świadków Jehowy jaką neutralną grupę, idealną do odwrócenia uwagi od swoich nie do końca dobranych słów… ale wiedz, że wielu z nas, świadków, również lubi gry planszowe (procentowo pewnie by to wyszło więcej niż jakakolwiek inna grupa religijna). Ostatnie czego bym chciał to wywoływać tutaj dyskusje światopoglądowe, bardziej chodzi o to, że można prowadzić rozmowę bez wrzucania komukolwiek.

    wracając do wywiadu; Adamie, życzę realizacji tych planów!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*