Home / Recenzje / Gry rodzinne / Augustus – I Have A Dream

Augustus – I Have A Dream

okładkaWyobraź sobie taką grę. Niebanalną i z ciekawym tematem. O atrakcyjnej szacie graficznej i korzystnej cenie. Dostępnej od 2 do 6 graczy, ale bez problemów ze skalowaniem i zamulaniem. Z odrobiną negatywnej interakcji, ale pozwalającą skupić się na własnym planie rozgrywki. Z losowym setupem, urozmaicającym rozgrywkę, ale nie psującym balansu, czyli równowagi między graczami. A do tego z zasadami, które da się wytłumaczyć w minutę, w góra pięciu zdaniach.

Czujesz to? Taki hicior? Azaliż jest to możliwe? Wymagania nie są wewnętrznie sprzeczne?

Tytuł recenzji jest odpowiedzią na te pytania, stąd mogę teraz rozwinąć moje spostrzeżenia o tej kapitalnej grze, wzorcowej kandydatce do Spiel des Jahres. Nominowanej w 2013, ale pokonanej przez doskonałe Hanabi…

Augustus nie jest moją ulubioną grą. Lepiej odnajduję się w grach o większej negatywnej interakcji i nieco większej złożoności. Jednak muszę podkreślić, że jestem grą zachwycony. Rzut oka na tył pudełka przyprawia mnie wciąż o swoiste osłupienie. Trzy zasady, wyłożone w kilku zdaniach stanowią całą i właściwie pełną instrukcję gry. Przyzwyczajony do lektury całych broszur, z mnóstwem kartek zapełnionych drobnym drukiem, a potem do dalszego mnóstwa pytań – współgraczy i własnych – jestem po prostu zaszokowany jasnością i przejrzystością reguł Augustusa. Tym bardziej, że wiem, iż Paolo Mori stworzył kilka innych, wcale rozbudowanych gier, z których najwyżej cenię sobie dość zapoznaną – Vasco da Gama. A tu taka niespodzianka!

Bingo?

W pewnym uproszczeniu można rzec, że Augustus to wariacja na temat bingo. Gracze mają do realizacji kupony (znaczy się misje), na których skreślają (oznaczają figurkami legionistów) wylosowane numery (symbole związane z ogólnie pojętym starożytnym Rzymem). Gdy kupon (misja) jest kompletny należy krzyknąć Bingo! (Ave Cesar!) i zgarnąć pulę, w tym wypadku mamy punkty oraz możliwość dobrania premii.

Już za chwilę... Ave Cezar!

Już za chwilę… Ave Cezar!
(c) i źródło BGG Ender Wiggins

Prostota rozwiązania mechaniki gry jest tu wielkim atutem. Naprawdę w kilka minut po rozpakowaniu gry można zacząć partyjkę, nawet w zupełnie nieplanszówkowym gronie. A to czy się taka forma rozrywki przyjmie, zależy nie od Augustusa, ale od ogólnych predyspozycji konkretnej grupy.

Instrukcja jest oczywiście nieco obszerniejsza niż te trzy kluczowe punkty z okładki pudełka. Dzięki temu nie można sprowadzać Augustusa do banalnej i nieco trącącej myszką rozrywki dla emerytów jaką jest Bingo.

Raz w czasie rozgrywki gracz może podjąć kafel premiowy za realizację określonej liczby misji (7 misja kończy rozgrywkę). Jest to element do przemyślenia, bo w zależności od liczby graczy może dać nam istotną przewagę punktową.

kafle premii, w środku przechodnie

kafle premii, w środku przechodnie

W mniejszym gronie łatwiej ryzykować zdobywanie tych najwartościowszych kafli, jeśli zrealizujemy już na starcie jakąś misję i staniemy się liderem. W pełnym gronie, może nie być to łatwe, bo wyścig jest bardzo wyrównany i premia może nam uciec sprzed nosa.

Misje

Są bardzo zróżnicowane i wymagają od graczy pewnego doświadczenia w szacowaniu prawdopodobieństwa, ryzyka związanego z opóźnieniem realizacji. Losowane żetony z symbolami są czytelnie opisane na prostych ściągawkach – każdy wie które będą pojawiać się częściej, a które rzadko. Jeden żeton resetuje pulę i w dodatku pozwala wystawić legion na dowolnym polu, często jest to kluczowe pole kończące misję.

żetony

żetony

Misje dające dużo punktów są trudne do skończenia. Z drugiej strony gry nie wygrywa osoba, która ukończy siódmą, słabo punktowaną kartę, ale ta mająca najwięcej punktów po końcowym podliczeniu. Stąd pierwsze nietrywialne wybory. W grze występuje kilka rodzajów premii za wykonanie określonej liczby misji danego typu. Taka premia jest dość wartościowa i dobrze jest obserwować przeciwników, aby nie ubiegli nas w wyścigu po taki łakomy kąsek.

Do tego dochodzą efekty specjalne niektórych misji, w szczególności możliwość wyłożenia dodatkowego legionu albo traktowania dwóch symboli zamiennie. Pozwala to czasem uzyskać ciekawe kombo, swoisty efekt domina, gdy jedna misja w nagrodę pozwala ukończyć inną, a tamta wspiera realizację kolejnej.

misje senatorów

misje senatorów

Czuć wyraźnie, że projektant zna się na rzeczy i prosta mechanika jest dla niego podstawą, inspiracją do znacznie bardziej rozbudowanej gry. Można się bardzo dobrze bawić przy Augustusie, nawet nie czując mijającego czasu.

Interakcja

Jest stosunkowo ograniczona. Poza ewentualnym podbieraniem sobie ciekawych misji, pasujących do ogólnego planu możemy wykonywać czerwono oznaczone misje militarne. W efekcie czasem możemy komuś zniszczyć wykonane zadanie, innemu odrzucić jeden czy dwa wystawione legiony. Jednak misji militarnych jest raczej niewiele w talii i bywają partie, gdy pojawiają się w bardzo ograniczonym zakresie w czasie rozgrywki. Ciekawszym momentem jest za to walka o kafle premiowe. Niby zależy to od losu, ale przecież jest tu dreszczyk emocji w czasie losowania kolejnych żetonów. Chwila zadumy, co by było, gdybym inaczej wybrał misje, w innej kolejności je realizował. Dwa żetony premii są przechodnie. Złoto i zboże występujące na niektórych zadaniach zliczamy na bieżąco i nowy lider może się cieszyć przez pewien czas premią. A jak to mawiają znani i lubiani: „mieć 5 punktów i nie mieć 5 punktów, to 10 punktów różnicy!”.

różne typy misji

różne typy misji

Dla mnie ten brak interakcji jest największą bolączką. Po prostu lubię bardziej konfrontacyjne mechaniki. Do tego stopnia jest to ograniczone, że pozwoliłem sobie rozegrać partię 6 osobową… samodzielnie! Przyjąłem tylko zasadę, że ew. skutki militarnych misji będą odnosić się do aktualnego lidera. I co? Ano bardzo OK. Nie było problemu schizofrenii, bo nie ma tu knucia planów, mogłem przetestować kilka typów taktyki i gra zakończyła się moją sromotną porażką… Pięciu mnie przegrało, a tylko jeden ja wygrał. Żarty żartami, ale to pokazuje, że jest to bardziej pasjansowa gra niż konfrontacyjna. Z drugiej strony grając realnie w pełnym składzie czuć dynamikę rozgrywki, zmieniającą się wystawkę dostępnych misji, emocjonujące rozstrzygnięcia związane z premiami i, czasem, zabawne przekomarzania, komu powinien zaszkodzić, a kogo oszczędzić posiadacz militarnej karty.

Rodzinny skarb

Tak jak zacząłem niniejszy tekst, gra jawi mi się jako idealna na początek planszówkowej przygody. Zwłaszcza jako rodzinny nabytek, pozwalający na łatwe i przyjemne wprowadzenie nowej formy rozrywki do domowego rytuału. Zasady, nawet biorąc pod uwagę objaśnienia efektów misji i zasady końcowego podliczania, są nadzwyczaj przejrzyste i proste. Nie ma problemu ani z ich poznaniem, ani tym bardziej przypomnieniem, jeśli mieliśmy chwilę przerwy w graniu. Element losowy pozwala spokojnie rywalizować młodszym i starszym. Z drugiej strony umiejętność zarządzania swoimi wybranymi misjami daje satysfakcję także bardziej doświadczonym graczom. Znika problem nietrafionego zakupu – kto to ogarnie, kto wyjaśni jak grać? – bo każdy da radę. Spodziewam się, że stosunkowo krótki czas rozgrywki zachęci rodziny do częstszego rozgrywania Augustusa, bez obaw o uszczerbek dla drzemki, serialu czy rodzinnego spaceru.

w trakcie rozgrywki

w trakcie rozgrywki
(c) i źródło BGG Juan Carlos Goyes

Gdyby nie mój zachwyt nad Hanabi, to bardzo ubolewałbym nad faktem, że Augustus nie zdobył Spiel des Jahres. Jest to gra chyba świadomie zaprojektowana zgodnie z misją, celami SdJ i słusznie znalazła się wśród gier nominowanych. Doświadczonych graczy zachęcam do spróbowania i namawiam do kupowania (albo podpowiadania) jako prezent dla tych, którzy jeszcze planszówkami się nie pasjonują. To w pełni przygotowane narzędzie do pozyskiwania nowych osób dla tej przemiłej formy spędzania czasu. Nowy gateway, gra wprowadzająca, o zasadach prostszych niż Osadnicy z Catanu czy Carcassonne. Dodatkowo jakoś tam powiązana z antykiem, który dla wielu osób jest łatwiejszy do zaakceptowania niż wymyślone, fantastyczne klimaty z innych gier.

Gratuluję wydawnictwu Hobbity kolejnego kapitalnego tytułu w portfolio.

Ogólna ocena (9/10):

Złożoność gry (3/10):

Oprawa wizualna (9/10):

Dziękujemy firmie Hobbity za przekazanie gry do recenzji.

One comment

  1. Był to u mnie Hicior tegorocznych świąt. Gra jest dla mnie rewelacyjna w pewnym że tak powiem segmencie gier, z nie każdym ja zagram ale z większością. Bardzo dobrze wykonana, piękne grafiki. Ta gra ma duży plus w tym że zawsze można dołożyć jakieś karty i będzie większa interakcja lub zmieniona rozgrywka.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*