Home / Rzut okiem / The Best of Magazyn Portal – Tom I

The Best of Magazyn Portal – Tom I

Dziwne czasy nastały. Zamiast nowego tłustego euro opisuję na łamach Games Fanatic jakąś książkę. I to jeszcze wcale nie książkę o planszówkach, a o RPG. Dziwne czasy. Ale narzekać nie mogę, bo jest to z jednej strony bardzo odświeżające, a z drugiej mocno dla mnie nostalgiczne.

No, i książkę da się przetestować solo, co jest zaletą nie do przemilczenia w tych dziwnych czasach. Tak więc dzisiaj napiszę o antologii The Best Of Magazyn Portal – Tom I.

Trzy zdania notki biograficznej, żeby czytelnik wiedział, czy mam jakiekolwiek pojęcie o tym, o czym piszę. A sytuacja wygląda tak. W RPG bawiłem się wiele lat, ale było to również wiele lat temu. Tak jednak w czasach aktywnego grania, jak i przez dłuższy okres później, fascynowałem się równie intensywnie całą teorią wokół zabawy w odgrywanie ról, od czysto praktycznych porad dla graczy i mistrzów, aż po popularnonaukowe analizy psychologiczno-socjologiczne wszystkiego, co się wokół grania dzieje. Nie będąc już aktywnym graczem nadal często trafiałem na erpegowe prelekcje na konwentach czy też zagłębiałem się w lekturę polskich czy zagranicznych materiałów.

Powiedziałbym, że czytanie o RPG jest dla mnie w tym momencie naturalniejsze, niż granie.

No, ale na bieżąco z trendami na pewno nie jestem, szczególnie że siłą rzeczy im dłużej nie mam wiele wspólnego z praktyką i środowiskiem, tym mniej też śledzę materiały pisane. Jako gracz otarłem się jedynie o wysyp mniej lub bardziej pokręconych systemów indie, nie załapałem się na tryumfalny powrót D&D, o Savage Worlds i tym podobnych już nie wspominając.

Szczęśliwie się zatem składa, że w opisywanym zbiorku znajdziemy teksty, które powstawały w czasach, kiedy jak najbardziej aktywnie zasiadałem po obu stronach zasłonki MG. I to teksty, których nigdy wcześniej nie widziałem na oczy.

Tak się bowiem złożyło, że jako posiadacz wszystkich numerów Magii i miecza (tego drugiego, czy raczej pierwszego czasopisma o RPG w Polsce), który większość artykułów czytał pewnie po kilka razy, Magazynu Portal nigdy nie miałem nawet w rękach. Tym ciekawej zatem było mi usiąść do antologii tekstów z tegoż, bo nie znając żadnego z nich czułem się trochę jakby wpadł mi w ręce zagubiony numer czasopisma z tamtych czasów. Szczególnie, że część wspólna zbiorów autorów obu pism nie jest bynajmniej pusta.

Ok, po tym przydługim wstępie do rzeczy.

Jak wygląda konstrukcja The Best of Magazyn Portal? Wydaje się, że nie ma nic prostszego – wybrać gotowe stare artykuły, złożyć, wydrukować, gotowe. Na szczęście Portal nie poszedł na łatwiznę i wykonał sporo dobrej roboty, żeby pozycję dostosować do czasów, w których będzie czytana.

Po pierwsze zatem każdy z artykułów został poprzedzony przedmową, która czasem uzasadnia dlaczego ten właśnie a nie inny tekst trafił do zestawienia. Jednak co cenniejsze – przedmowy koncentrują się najczęściej na tym, jak dany tekst prezentuje się w kontekście dzisiejszych czasów – czy się zestarzał, czy porusza problemy nadal aktualne, jeśli na aktualności stracił – co jest w nim na tyle cennego, że jednak trafił do książki.

Drugi pomysł, który uważam za rewelacyjne rozwiązanie, to opracowanie ikonografii. Na początku książki napotykamy rozpisany niczym w instrukcji do planszówki zestaw ikon, którymi następnie opatrywane będą tak artykuły, jak i poszczególne ich akapity. I tak dowiemy się, które zdania redaktorzy uznali za szczególnie trafne, które prezentują tezy kontrowersyjne, a które po prostu nie zestarzały się dobrze i dziś budzą w czytelniku raczej uśmieszek pobłażania. Ta ikonkowa oprawa z jednej strony jest zabawna, bo można sprawdzić, co redaktorzy myślą o co niektórych stwierdzeniach sprzed 20 lat. Z drugiej strony warto wspomnieć, że zarówno wstępy, jak i ikonki niebezkrytycznie traktują dzieła kolegów, co w niektórych przypadkach jest jak najbardziej zasłużone. Czasem zaś osobną zabawą jest zorientowanie się, co akurat w danym przypadku zostało uznane za celne/przestarzałe/kontrowersyjne.

Sztandarowym przykładem artykułu, który nieopatrzony komentarzem mógłby być bardzo dziwaczny, jest tekst „Kobiety na sesji”. Od czasów jego powstania zarówno podejście do kobiet w fandomie, jak i standardowy profil fandomowego geeka zmieniły się znacząco, zmienił się też zupełnie sposób pisania o takich kwestiach. Nawet jeżeli artykuł potraktujemy jako żart, prześmiewcze wyolbrzymienie i ironię, to nadal czyta się go… dziwnie.

Dla kontrastu podam artykuł, który spodobał mi się najbardziej, czyli tekst Michała Oracza o dostosowywaniu cyberpunkowego świata do swoich potrzeb za pomocą techniki equalizera (którą zresztą można zastosować do dowolnych innych realiów). Ale… może dlatego uważam go za najlepszy, że światotworzenie to zawsze był mój konik?

A co jeszcze tu znajdziemy? Iście profetyczny artykuł Tomasza Majkowskiego o przewidywanym wpływie Dungeons & Dragons  na rynek polski. Budzący uśmieszek krótki tekścik o wykorzystaniu komputera (!) jako narzędzia pomocnego MG. Jak zwykle pełen wielkich słów poradnik Ignacego Trzewiczka o stawianiu graczy przed osobistymi wyborami. Ale też pełen emocji tekst Piotra Smolańskiego o tym, że nie można na wszystko wiecznie marudzić.

Wszystko to na łączną kwotę piętnastu dłuższych i krótszych, poważniejszych i bardziej żartobliwych, użytecznych lub wspominkowych tekstów.

Muszę przyznać, że nie do końca rozumiem, jaki klucz towarzyszył doborowi tekstów do antologii. Znajdziemy tu zarówno artykuły ewidentnie wyróżniające się w ten czy inny sposób, jak i krótkie notatki, które równie dobrze mogłyby pojawić się jako wpis na facebooku. Mam wrażenie, że jakość jest dość nierówna, ale to już ocena bardzo subiektywna, a w dodatku nacechowana tym, co mnie osobiście interesuje czy też co uznam za tak oczywiste, że niewarte wspomnienia. Taka już uroda antologii – nie wszystko jest dla wszystkich. Tym niemniej całość czytało mi się bardzo przyjemnie, z dużą ciekawością i więcej niż nutką nostalgii. I, oczywiście, niepotrzebnie przebudzoną nadzieję, że może by kiedyś znowu spróbować zagrać?

Nie potrafię też jednoznacznie ocenić przydatności praktycznej tekstów, po części pewnie dlatego, że pochodzą z okresu kiedy w kwestiach RPG byłem solidnie oczytany, więc niewiele tu dla mnie prawdziwych nowości, nawet jeśli tych konkretnych artykułów nigdy wcześniej nie widziałem. Całość nie jest więc przeznaczona dla weteranów, chyba że właśnie w funkcji wspominkowej, a nie jako materiały do praktycznego wykorzystania – prawdopodobnie większość sztuczek i koncepcji uznają za oczywiste. Chociaż z drugiej strony przy odpowiednio dużej liczbie pomysłów zawsze coś się komuś przyda, a przynajmniej może go zainspirować w ten czy inny sposób. Z kolei jak na podręcznik dla początkujących zbyt wiele tu tekstów o tym, jak ongiś bywało, albo ciekawostek. Tak więc pozostaję chyba przy interpretacji historyczno-nostalgicznej.

A tak w ogóle to książka nazywa się The best of Magazyn Portal – Tom I. Jeśli o mnie chodzi, to gdy tylko ukaże się Tom II – wchodzę w to. Bo nawet jeśli od dawna nie gram, to nadal czytam o RPG z wielką przyjemnością.

2 komentarze

  1. Ginet

    Ink bardzo fajny tekst o tekstach. Nawet mi mi tego, że nie wiem o czym czytałem, czytałem go z wielką przyjemnością 🙂

  2. Pingwin

    A mnie się zachciało z Tobą zagrać w Star Trek Adventures, co w dobie koronawirusa jest …. wykonalne bardziej niż kiedykolwiek indziej :-D
    Tak jak RPG z gruntu są mi obce (poza STA) tak z przyjemnością przeczytałam Twój tekst i zdołał on pobudzić moją wyobraźnię….

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Dobble Harry Potter

Cześć. Nazywam się Aga. I jestem Potterheadem. Mam też skłonności do zbieractwa. Nałogowo kolekcjonuję gry planszowe… I karciane też. W obliczu tych faktów jasne jest, że Dobble Harry Potter musiało znaleźć się w mojej kolekcji. Wreszcie maleńka karcianka Wydawnictwa Rebel trafiła w moje ręce (trochę mi wstyd, że dopiero teraz, bo premierę miała pod koniec zeszłego roku). Jak spodobała mi się kolejna odsłona jednej z najpopularniejszych gier rodzinnych ostatnich lat? Nie ma co ukrywać, że się spodobała. Ale po kolei…