Home | Felietony | O kolonistach, niewolnikach i Cortésie

O kolonistach, niewolnikach i Cortésie
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Kontekst. W ostatnich dniach na kanale youtube ThinkerThemer pojawił się pewien filmik, który wzbudził w internecie falę komentarzy i dość mocnych reakcji. Najlepiej z obiektem kontrowersji zapoznać się samemu:

W skrócie – dwie recenzentki informują, że nie będą recenzować dodatku do Viticulture – Viticulture World, na który bardzo czekały. Dzieje się tak dlatego, że w grze znalazły się karty reprezentujące konkwistadorów (Cortésa i Pizarro) jako postacie o pozytywnym mechanicznym wpływie na rozgrywkę, i zarazem jako reprezentantów winiarstwa w Ameryce Południowej. Jedna z recenzentek pochodzi z Wenezueli, a jej wystąpienie jest silnie emocjonalne.

*

Oczywiście w komentarzach do tej sytuacji natychmiast pojawiły się nawiązania do innych znanych w naszym planszówkowym światku „afer” związanych z kontrowersyjnymi elementami gier: do „kolonistów” uprawiających plantacje w Puerto Rico czy kart niewolników we wcześniejszych wydaniach Five Tribes (w póżniejszych zastąpionych fakirami).

Nie zamierzam streszczać tu przebiegu internetowych „dyskusji”, bo kto ciekaw, z pewnością je znajdzie, a zbytnie zagłębianie się w takie wymiany zdań grozi uszkodzeniem systemu nerwowego. Nietrudno jednak domyślić się, że nastąpił ostry podział na wspierających i rozumiejących reakcję wspomnianych recenzentek (i wydawcy gry, o czym wspomnę później), jak i na tych, którzy tego zrozumienia nie wykazali a zachowanie recenzentek zdecydowanie krytykują.

*

Tu mały antrakt, żeby przedstawić kilka wspomnianych przypadków od strony mojej, czyli Inka grającego w planszówki.

Wciąż grywam w Puerto Rico, a w brązowych kostkach widzę jedynie brązowe kostki, dzięki którym będą działać moje budynki i uprawy.

Karty z niewolnikami jako zasobami w Five Tribes od początku uważałem za niefortunne, ale nie oszukujmy się – gdyby ktoś zaproponował mi partię i okazałoby się, że akurat posiada pierwszą edycję, mało prawdopodobne, bym jej odmówił z powodu, że są tam owe karty.

Gdybym grał we wspomniany dodatek do Viticulture, pewnie nawet nie dostrzegłbym kontrowersji, a wspomnianych konkwistadorów uznałbym za interesującą ciekawostkę dotyczącą rozprzestrzeniania się uprawy winorośli na świecie.

Krótko mówiąc – nawet jeśli w teorii wiem, na czym polegają problemy związane z tymi elementami we wspomnianych grach, to w bardzo nieznacznym stopniu, jeśli w ogóle, wpływają one na mój odbiór samych gier i przyjemność z kontaktu z nimi. Czy wynika to z faktu, że poruszane ciężkie tematy są mimo wszystko odległe dla mnie jako europejczyka z kraju niekolonialnego? Po części na pewno. Czy ma na to wpływ to, że w rozmaite gry grywam od przeszło trzydziestu lat i jestem bardzo dobrze wytrenowany w oddzielaniu świata przedstawionego od rzeczywistego? Po części na pewno. Czy składa się na to jeszcze wiele innych czynników, cech osobowości itd.? Na pewno.

A jednak…

*

A jednak nie mam problemu ze zrozumieniem faktu, że inna osoba ma wrażliwość na te kwestie ustawioną na zupełnie odmiennym poziomie. Czy to ze względu na charakter, czy poziom wczuwania się w grę, czy wreszcie na to, że dane problemy dotyczą jej w sposób znacznie bliższy, niż mnie (na przykład ze względów kulturowych). I w tej sytuacji budzi we mnie sprzeciw oskarżanie takich osób o robienie taniej sensacji, wyzywanie ich od płatków śniegu czy doszukiwanie się w takich sytuacjach upadku naszej cywilizacji. Czy to możliwe, że kreują fałszywy szum dla popularności? Możliwe. Czy to możliwe, że faktycznie kwestia dotknęła je tak mocno, że poczuły konieczność podzielenia się tym ze światem? Możliwe. Nie siedzę w ich głowach, nie mam podstaw, żeby zweryfikować te tezy. Ale potrafię sobie wyobrazić, że taka reakcja jest autentyczna, szczera i prawdziwa. Bo ludzie są różni i mają różną wrażliwość. To, że dla mnie jakiś problem jest mało znaczący nie oznacza, że dla kogoś innego nie może być ważny i kluczowy. Bo moje odczucia nie są wzorcem dla odczuć innych ludzi.

Różni ludzie mają różnie ustawione progi tego, co ich „rusza”. Wynika to nie tylko z ich indywidualnej wrażliwości emocjonalnej, ale często też z tego, jak bardzo abstrakcyjnie lub tematycznie podchodzą do kwestii przedstawionych w grach. Czasem człowiek sam nie wie, gdzie znajduje się jego granica, dopóki na nią nie natrafi.

*

A propos wrażliwości zależnej od tego, jak dana kwestia bliska jest nam kulturowo – mój prywatny przykład z trochę innego poletka, czyli ze świata gier komputerowych. Zawsze wydawało mi się, że grając od dziecka we wszystko, co wpadło mi w ręce, jestem niezwykle uodporniony na cokolwiek, co gra może mi przedstawić od strony tematycznej, bo przecież „to tylko gra”. Wszak zdarzało mi się grać w Panzer Generala Niemcami podczas kampanii wrześniowej, czy też zestrzeliwać Spitfire’y siedząc w kokpicie Messerschmitta. Aż do momentu, kiedy jakiś dziwny darmowy drugowojenny symulator lotu wysłał mnie z misją wykonania nalotów dywanowych na Warszawę, kiedy to uznałem, że jednak grę należy wyłączyć i nigdy do niej nie wrócić. Tam była moja granica.

Jako dygresja, skoro już przy grach komputerowych (choć w zasadzie będących złożonymi grami planszowymi) jesteśmy, to w legendarnej serii Civilization, w jej pierwszej części, liderem reprezentującym cywilizację rosyjską był Stalin, a chińską – Mao Zedong. Fajnie, prawda?

Oczywiście chciałbym oddzielić tu wszelkie gry, które bezpośrednio przedstawiają jakiś konkretny wycinek historii, w szczególności wszelkie gry symulacyjne i wojenne. Jasne, jeżeli odtwarzamy bitwę z II WŚ w której brali udział hitlerowcy, to nie możemy sobie tych hitlerowców wymazać, jak bardzo nie byliby nam wstrętni. Co więcej, prawdopodobnie któryś z graczy będzie się w nich „wcielał”. Zakładam jednak, że jeśli ktoś kupuje albo siada do takiej gry, to podejmuje świadomą decyzję akceptując tym samym to, co otrzyma.

Ale już w grze o winiarstwie potrafię zrozumieć sytuację, gdy trzymanie na ręce karty z postacią historyczną, którą osobiście uważa się za ludobójcę, może powodować sprzeciw.

A jako teścik proponuję taką hipotetyczną sytuację – weźmy względnie oderwaną od konkretnej sytuacji historycznej, średnio abstrakcyjną planszówkę na temat zarządzania prowincjami, w której jedną z postaci do wyboru okazuje się Hans Frank. Jest to dla Was zupełnie obojętne, czy jednak budzi pewien dyskomfort? Żeby nie było – jestem pewien, że znajdą się osoby, których to kompletnie nie ruszy i jestem daleki od tego, by je krytykować. To po prostu różne poziomy wrażliwości, abstrakcji czy też separacji od świata przedstawionego.

Miałem wspomnieć jeszcze o reakcji Jameya Stegmaiera na całą sytuację. Błyskawicznie przyznał się do błędu, wziął winę na siebie, a jego wydawnictwo wydrukuje karty zastępcze i udostępni je za darmo. Ponownie – czy to manewr marketingowy doświadczonego handlowca, czy szczera reakcja na popełniony błąd – nie wiem. Ale nie o tym jest ten felieton.

*

Żeby nie było wątpliwości – mój cały wywód dąży do tego, żeby uszanować zdanie osób, które mają inną wrażliwość niż nasza, a nie do tego, by się im bezwarunkowo podporządkować. Absolutnie nie nawołuję do tego, żeby z wszystkich gier usuwać wszelkie elementy, które mogłyby urazić kogokolwiek na globie. Fajnie byłoby przywiązywać do tego wagę, ale stworzenie stuprocentowo „bezpiecznego” produktu prawdopodobnie nie jest możliwe, a dążenie do tego byłoby najpewniej zabójcze dla jakiejkolwiek kreatywności. Stopień dbałości o to bezpieczeństwo pozostawmy jako kwestię wewnętrzną poszczególnym wydawnictwom.

Jeszcze raz – wysłuchać z szacunkiem i przemyśleć kwestię to nie jest to samo, co automatycznie podporządkować się. Doskonale wiem, że istnieje problem z drugiej strony skali – czyli absolutnie niewspółmiernych konsekwencji dotykających osoby czy firmy, przeciw którym wystosowano zarzuty w mediach społecznościowych. Niszczenie karier i życia prywatnego za najmniejsze potknięcie czy głupie zdanie wypowiedziane dekadę wcześniej. Nie jest to wielkim odkryciem, że przesada i brak umiaru w jakimkolwiek aspekcie i w którąkolwiek stronę prowadzą do wszelkiego rodzaju negatywnych konsekwencji.

Natomiast kwestią, o którą możemy zadbać sami, jest próba okazania szacunku dla zdania i uczuć innych osób. Nawet jeśli tych uczuć sami nie podzielamy, a może nawet mamy problemy, żeby je w pełni zrozumieć. Wierzę, że jeśli ktoś chce się takim odczuciem podzielić i robi to w sposób kulturalny, nie narzucając swojego punktu widzenia innym, to ma do tego prawo. I ma prawo oczekiwać poparcia lub polemiki, ale nie chamskich kpin, odsądzenia od czci i wiary, kwestionowania zdrowia psychicznego czy uczciwości intencji.

6 komentarzy

  1. Avatar

    Mamy do czynienia z reakcją na postać i wyobrażenie działań postaci która zmarła pół tysiąca lat temu. Hernan Cortes – data śmierci 1547.

    Nonsens emocjonalności tego wystąpienia jest niebywały. Z kolei jej racjonalne uwagi są ciekawe, w końcu gra jest o miłym sadzeniu winorośli więc Cortes jest tam jak pięść do nosa. Ale to wystarczyło tyle powiedzieć.

    A łzy? Płacz? Nad wydarzeniami sprzed 500 lat? Kabaret. Jeżeli ktoś przeżywa z taką intensywnością tak zaprzeszłe wydarzenia będąc jednocześnie dojrzała dorosłą osobą to tylko można współczuć i poradzić terapię.
    Nieadekwatność reakcji względem przyczyny sprowadza rzecz do absurdu.

    Żenujące wystąpienie tej pani tylko obrazuje tą zaskakującą nieumiejętność rozdziału życia i fikcji, historii i resentymentów z nią związanych, poważnej oceny zdarzeń a niepoważnego wykorzystania elementów zaprzeszlych zdarzeń czy postaci do gry i zabawy.

    • Avatar

      A co można powiedzieć o osobie, która podejmuje się psychoanalizy i oceny osoby nakręcającej film na YT, siedzącej po drugiej stronie globu i w ogóle jej nie znając i nic o niej nie wiedząc?

  2. Avatar

    Teraz jest moda, że różne „płatki śniegowe” rozmaitej maści i wszelkich kolorów tęczy muszą poczuć się urażone czymś tam-kimś tam. Tylko że przypominam – gdyby nie kolonizatorzy południowoamerykańscy, to ludy tamtych ziem być może wciąż latały by wśród kamiennych piramid, grając w piłkę na śmierć i życie, w której przegranym wyszarpywano by serca – to jakoś pań recenzentek jakoś nie bulwersuje i zapewne nie odmówiłyby zagrania w którąś z gier na T o cywilizacji Indian Południowej Ameryki (?). Dlatego, dajmy sobie spokój. Kiedyś nikt nawet by nie wiedział, że jest tylu niemądrych ludzi – co najwyżej mieszkańcy ich wioski. A teraz internet ujawnił istnienie tak wielkich pokładów głupoty, sam Stanisław Lem nawet kiedyś chyba to stwierdził. Nie dajmy się zwariować. Pozdrawiam

  3. Avatar

    Rozumiem Twoje podejście, mam podobnie. Choć to wszystko jest mocno pokręcone. Ja sam nie potrafię zrozumieć, aż takiej reakcji, ale sam też np. nie zagram w Narcos, bo jest dla mnie mocno problematyczne robienie z faktycznego mordercy – ikony popkultury. Trochę mnie dziwi, że przy tamtej grze nie było dymów.

  4. Pingwin

    W wielu aspektach się z Tobą zgadzam, każdy ma inną wrażliwość. Też zrobiłam sobie eksperyment. Podejrzewam, że za 5, 10 czy 15 lat będzie można nabyć grę traktującą o wojnie w Ukrainie. I tak jak w grę o tematyce II Wojny Światowej mogę grać bez zaburzeń emocjonalnych, tak w grę o agresji Putina na naszych wschodnich sąsiadów – już nie. Nie byłabym w stanie grać żadną ze stron – ani Rosjanami (wiadomo), ani Ukraińcami (wolałabym uczcić pamięć tych co polegli i tych co przeżyli dramaty minutą ciszy bardziej, niż czynić z tego przedniot – bądź co bądź – rozrywki). Więc tak, z jednej strony rozumiem.

    Z drugiej jednakże strony – usuwanie pewnych postaci czy pewnych zjawisk społecznych z gier planszowych bardzo, ale to bardzo pachnie mi fałszowaniem historii. Jaki sens ma to, że nie możemy sobie w grze kupić niewolnika? Przecież niewolnictwo jest lwią częścią naszej historii. To, że w grze mam niewolników nie oznacza, że w prawdziwym życiu nie szanuję człowieka niezależnie od jego wykształcenia, koloru skóry czy płci. Jeśli mielibyśmy nigdy i nigdzie nie dotykać zła, jeśli nie moglibyśmy jako Ci źli grać i wygrać to co robią jeszcze na rynku takie gry jak np. Kingsport Festiwal?

    Reasumując uważam, że dziewczyny przesadziły, mam podobne odczucia co Tommyray, a reakcja wydawcy wcale mi się nie podoba. Jest politycznie poprawna. W dzisiejszych czasach polityczna poprawność jest ważniejsza niż prawda. A ja uważam, że takie rzeczy jednak powinien regulować wolny rynek. Nie podoba mi się Cortez? to nie kupuję gry.

    A przy okazji – dzięki za notkę na temat Five Tribes. To już wiem, że muszę szukać pierwszego wydania ;) ;) ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active

Privacy Policy

What information do we collect?

We collect information from you when you register on our site or place an order. When ordering or registering on our site, as appropriate, you may be asked to enter your: name, e-mail address or mailing address.

What do we use your information for?

Any of the information we collect from you may be used in one of the following ways: To personalize your experience (your information helps us to better respond to your individual needs) To improve our website (we continually strive to improve our website offerings based on the information and feedback we receive from you) To improve customer service (your information helps us to more effectively respond to your customer service requests and support needs) To process transactions Your information, whether public or private, will not be sold, exchanged, transferred, or given to any other company for any reason whatsoever, without your consent, other than for the express purpose of delivering the purchased product or service requested. To administer a contest, promotion, survey or other site feature To send periodic emails The email address you provide for order processing, will only be used to send you information and updates pertaining to your order.

How do we protect your information?

We implement a variety of security measures to maintain the safety of your personal information when you place an order or enter, submit, or access your personal information. We offer the use of a secure server. All supplied sensitive/credit information is transmitted via Secure Socket Layer (SSL) technology and then encrypted into our Payment gateway providers database only to be accessible by those authorized with special access rights to such systems, and are required to?keep the information confidential. After a transaction, your private information (credit cards, social security numbers, financials, etc.) will not be kept on file for more than 60 days.

Do we use cookies?

Yes (Cookies are small files that a site or its service provider transfers to your computers hard drive through your Web browser (if you allow) that enables the sites or service providers systems to recognize your browser and capture and remember certain information We use cookies to help us remember and process the items in your shopping cart, understand and save your preferences for future visits, keep track of advertisements and compile aggregate data about site traffic and site interaction so that we can offer better site experiences and tools in the future. We may contract with third-party service providers to assist us in better understanding our site visitors. These service providers are not permitted to use the information collected on our behalf except to help us conduct and improve our business. If you prefer, you can choose to have your computer warn you each time a cookie is being sent, or you can choose to turn off all cookies via your browser settings. Like most websites, if you turn your cookies off, some of our services may not function properly. However, you can still place orders by contacting customer service. Google Analytics We use Google Analytics on our sites for anonymous reporting of site usage and for advertising on the site. If you would like to opt-out of Google Analytics monitoring your behaviour on our sites please use this link (https://tools.google.com/dlpage/gaoptout/)

Do we disclose any information to outside parties?

We do not sell, trade, or otherwise transfer to outside parties your personally identifiable information. This does not include trusted third parties who assist us in operating our website, conducting our business, or servicing you, so long as those parties agree to keep this information confidential. We may also release your information when we believe release is appropriate to comply with the law, enforce our site policies, or protect ours or others rights, property, or safety. However, non-personally identifiable visitor information may be provided to other parties for marketing, advertising, or other uses.

Registration

The minimum information we need to register you is your name, email address and a password. We will ask you more questions for different services, including sales promotions. Unless we say otherwise, you have to answer all the registration questions. We may also ask some other, voluntary questions during registration for certain services (for example, professional networks) so we can gain a clearer understanding of who you are. This also allows us to personalise services for you. To assist us in our marketing, in addition to the data that you provide to us if you register, we may also obtain data from trusted third parties to help us understand what you might be interested in. This ‘profiling’ information is produced from a variety of sources, including publicly available data (such as the electoral roll) or from sources such as surveys and polls where you have given your permission for your data to be shared. You can choose not to have such data shared with the Guardian from these sources by logging into your account and changing the settings in the privacy section. After you have registered, and with your permission, we may send you emails we think may interest you. Newsletters may be personalised based on what you have been reading on theguardian.com. At any time you can decide not to receive these emails and will be able to ‘unsubscribe’. Logging in using social networking credentials If you log-in to our sites using a Facebook log-in, you are granting permission to Facebook to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth and location which will then be used to form a Guardian identity. You can also use your picture from Facebook as part of your profile. This will also allow us and Facebook to share your, networks, user ID and any other information you choose to share according to your Facebook account settings. If you remove the Guardian app from your Facebook settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a Google log-in, you grant permission to Google to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth, sex and location which we will then use to form a Guardian identity. You may use your picture from Google as part of your profile. This also allows us to share your networks, user ID and any other information you choose to share according to your Google account settings. If you remove the Guardian from your Google settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a twitter log-in, we receive your avatar (the small picture that appears next to your tweets) and twitter username.

Children’s Online Privacy Protection Act Compliance

We are in compliance with the requirements of COPPA (Childrens Online Privacy Protection Act), we do not collect any information from anyone under 13 years of age. Our website, products and services are all directed to people who are at least 13 years old or older.

Updating your personal information

We offer a ‘My details’ page (also known as Dashboard), where you can update your personal information at any time, and change your marketing preferences. You can get to this page from most pages on the site – simply click on the ‘My details’ link at the top of the screen when you are signed in.

Online Privacy Policy Only

This online privacy policy applies only to information collected through our website and not to information collected offline.

Your Consent

By using our site, you consent to our privacy policy.

Changes to our Privacy Policy

If we decide to change our privacy policy, we will post those changes on this page.
Save settings
Cookies settings