Home / Recenzje / Gry dwuosobowe / Quoridor – o jeden krok za daleko

Quoridor – o jeden krok za daleko

Okładka

Postanowiłem kontynuować serię recenzji gier logicznych z dodatkowym opisem mini strategi, jakie można wykorzystać w rozgrywce. Po Inside i Tortudze przyszedł czas na jedną z najbardziej znanych gier wydawnictwa Gigamic, a mianowicie Quoridor. Co ciekawe, na naszym rynku nie ma ciągle recenzji tej gry, ta wydaje się być pierwsza ;-)

Autorem Quoridor jest Mirko Marchesi, który na swoim koncie ma niewiele wydanych gier, poza Quoridorem i jego wcześniejszymi implementacjami (o czym za chwilę), był współautorem Q-Blasta oraz najnowszej gry Gigamica – Eclipse.

Szybie zasady

Zacznę trochę inaczej niż zwykle bo od zasad gry. Rozgrywka toczy się na planszy – szachownicy o rozmiarze 9×9. Gracze ustawiają swoje pionki (po jednym) na przeciwległych stronach planszy, po środku rzędu startowego. W trakcie tury gracz może przesunąć swój pion o jedno pole w przód, tył, bok lub postawić ściankę, która blokuje drogę. Ścianka zasłania dwa pola szachownicy, nie można przez nią przejść, raz postawiona, nie może zostać przesunięta czy też zdjęta z planszy. Ściana nie może zablokować piona przeciwnika całkowicie, ten musi mieć możliwość dojścia do celu… można jednak tę drogę wydłużyć. Przesuwający się pion może napotkać inny przeciwnika, wtedy może go przeskoczyć. Osoba która jako pierwsza ustawi swój pion w rzędzie z którego startował pion współgracza – wygrywa.

Początek gry

Początek gry

Jak widać zasady są proste, nawet bardzo proste, a jak to się zaczęło?

Trochę historii

Proponuję cofnąć się w czasie o 34 lata, do momentu gdy na rynku pojawiła się gra Blockade, której autorami byli Philip Slater i bohater dzisiejszego tekstu: Mirko Marchesi. Na planszy o rozmiarze 11×14 gracze starali się przeprowadzić jeden z dwóch swoich pionów z pola startowego, na pole startowe przeciwnika. W trakcie ruchu mogli przesunąć pion do dwóch pól, oraz postawić ścianę. Te były w dwu kolorach: zielonym i niebieskim, w zależności od koloru mogły być układane wzdłuż lub w poprzek planszy. Gdy graczowi brakło ścianek, pozostało mu przesuwanie pionów.

Bohaterowie

Bohaterowie

Gra była bliźniaczo podobna do Quoridora, chociaż lepiej byłoby powiedzieć, że Quoridor bardzo przypomina Blockade… ale to nie wszystko. W 1995 roku na rynku pojawia się kolejna gra – Pinko Pallino, której autorem był już sam Mirko Marchesi. Plansza oparta była o szachownicę 11×11, każdy z graczy miał do dyspozycji zestaw ścianek – dokładnie po 21 – a pion w przeciwieństwie do Quoridora mógł przesuwać się również po skosie.

Dwa lata później Gigamic wydaje Quoridora, do którego dołącza dodatkowe dwa piony – możliwa jest rozgrywka czteroosobowa.

Sytuacja się zagęszcza

Sytuacja się zagęszcza

Po co o tym wspominam? Dla mnie miłośnika gier logicznych, człowieka, który lubi poznawać historię gier i sam dodatkowo takie wymyśla, jest to bardzo ciekawa informacja. Jest to przykład upraszczania tytułu. Sam często coś takiego stosuję, dążenie do minimalnych zasad nie tracąc przy okazji możliwości strategicznych rozgrywki to bardzo ważny aspekt powstawania gry, szczególnie logicznej. Blockade jak widać różniło się najbardziej, dwa pionki, dwa rodzaje ścian na pewno zmieniały zabawę, ale czy były potrzebne? Jak widać po Pinko Pallino autor postanowił uprościć zasady. Mniejsza plansza, jeden pionek, ścianki które można układać na dwa sposoby… to co było do ułatwienia zostało zrobione. Następne zmiany – podejrzewam że miało tu wpływ wydawnictwo Gigamic – wiązały się ze zmniejszeniem planszy, a co za tym idzie, z liczbą ścianek, oraz zmianą ruchu na bardziej elegancki (brak możliwości przemieszczania po skosie). Nie grałem Pinko Pallino, ale po kilkudziesięciu (licząc partie z komputerem to pewnie i po więcej niż stu) partiach w Quoridor, wydaje mi się że zmiany te były bardzo trafne. Bo Quoridor to szybka gra…

Licz i blokuj

Zawartość pudełka

Zawartość pudełka

Licz i blokuj, tymi dwoma słowami można opisać rozgrywkę w Quoridora. Mała, ale wystarczająco duża plansza jest areną na której dwóch graczy stara się przeliczyć drogę dojścia do wymarzonego celu, a zarazem zablokowania piona przeciwnika. Jeśli do czegoś można porównać Quoridor to do łamigłówki, chociaż mi bliższy jest przykład problemu goistycznego. Na niewielkiej planszy w której już od pierwszego ruchu może dość do blokowania, czuć wręcz jak u graczy pracują szare komórki ;-) Mała liczba ścian to wyzwanie, to ciągłe sprawdzanie czy mi ich starczy, czy przeciwnikowi nie zostanie za dużo – przez co może je wykorzystać w końcowej fazie gry, w trakcie dochodzenia do celu. Partia Quoridora często składa się z 3 części: początku – czyli skradania się ku środkowi planszy; budowania – czyli blokowania przeciwnika; oraz dochodzenia – marszu piona do celu. Czasami etap pierwszy prawie nie istnieje, a etap trzeci jest nie potrzebny – bo po drugim widać kto wygrał, ale przeważnie tak wygląda partia. Gdyby plansza była większa, gracze mieliby do dyspozycji więcej ścianek, to według mnie niczego by nie zmieniło. W grze nie ma w niej miejsca na przygotowanie rozgrywki, rozkładanie ścian by wykorzystać je później, tu od początku jest bezpardonowa walka, większa plansza, więcej ścian by ją tylko niepotrzebnie wydłużało.

O jeden krok za daleko...

O jeden krok za daleko...

Quoridor to szybka, dynamiczna gra. To 10-15 minut wytężonej gimnastyki umysłu, po której chce się więcej. Rozegranie kilku partii pod rząd to norma. Cenię Quoridor za coś jeszcze, za możliwość obserwacji współgraczy. W trakcie tej gry częściej i szybciej niż w przypadku innych, można zaobserwować jak osoby nowe, rozpoczynające zabawę z tytułem w każdej kolejnej partii odkrywają małe strategie prowadzące do wygrania.

Quoridor to świetna gra, to co w niej najlepsze to genialnie prosty pomysł na mechanikę, który rewelacyjnie się sprawdza. Bardzo polecam ten tytuł, na pewno miłośnicy gier logicznych powinni go poznać – mimo wydawało by się niewielkich możliwości potrafi zaskoczyć; z drugiej strony gra świetnie sprawia się w zabawie z dziećmi, chociaż tutaj warto przypomnieć o wersji Kid, bardziej kolorowej, z myszkami zamiast pionków – starającymi się dojść do sera przeciwnika (pola końcowego), z pomniejszoną planszą do rozmiarów 7×7.

A teraz biegiem do mety!

A teraz biegiem do mety!

W Quorridor można grać również w czwórkę, ale osobiście nie polecam tego wariantu, istnieje wiele lepszych gier przeznaczonych dla tylu osób.

Drewniane ścianki

Nietypowo, bo na koniec, opiszę wykonanie gry. Jak to u Gigamica bywa, całość wykonana jest bardzo  estetycznie z drewna. Na szczególną uwagę zasługuje plansza, pola po których poruszają się piony są wyższe, między nimi znajdują się rowki, a w nich przesuwane są ścianki. Jedyne do czego mogę się doczepić to kolor pionów. Dwa z pośród czterech są w bardzo zbliżonych kolorach, przez co przy gorszym świetle mogą się mylić. Pionki i ścianki po grze wrzucane są do lnianego woreczka – właściciele starszych egzemplarzy mogą pamiętać woreczki foliowe, do gry dołączona jest instrukcja, która jest również w języku polskim. Z tego co wiem to zasługa dystrybutora, instrukcje w nowych oraz dodrukach gier Gigamica wśród wielu innych są również po polsku.

Trochę podobne te kolory...

Trochę podobne te kolory...

Wady:

  • za krótka partia
  • nie najlepiej dobrane kolory pionów

Zalety:

  • świetny pomysł na mechanikę
  • proste zasady
  • dynamiczna rozgrywka

Mini strategie – czyli Quoridor po raz wtóry?

Quoridor należy do grupy gier, w których trudno opisać długoplanową strategię, ponieważ ona nie istnieje ;-) Gra jest krótka, dynamiczna, wiąże się z przeliczaniem ruchów, a nie planowaniem… aczkolwiek chciałbym wymienić kilka elementów, które mogą pomóc w wygranej.

Blokowanie. Jak wynika z powyższego tekstu, gra traktuje o blokowaniu. Wydawać się może, że blokowanie od samego początku jest dobrym pomysłem… z mojego doświadczenia wynika, że nic bardziej mylnego. Blokując współgracza po pierwsze pozbywamy się ścianek (a mamy ich tylko 10) po drugie, tak na prawdę odcinamy sobie drogę. Najlepiej znaleźć się przecież po drugiej stronie barykady…

Przykład 1

Przykład 1

Gracz niebieski postanowił przyblokować czerwonego. Niestety sam sobie odciął drogę dojścia (rys. A). Gracz czerwony wykorzystał to (rys. B), co w konsekwencji doprowadziło do jego zwycięstwa.

Blokowanie siebie to element który umożliwia nam znalezienie się po odpowiedniej stronie muru. Niestety nie zawsze jest to takie proste jakby się wydawało. Przeciwnik widząc że odcinamy się od swojego pola startowego, często robi to samo. To bardzo częsta spotykana sytuacja w trakcie partii, jej konsekwencją bywa stworzenie ślimaka, w środku którego znajdują się pionki graczy. Faktem jest, że blokowanie siebie jest często drogą do sukcesu, trzeba to jednak zrobić w odpowiednim momencie.

Przykład 2

Przykład 2

Gracz niebieski postanowił odciąć się od swojego miejsca startowego (rys. A), tą samą strategię zastosował gracz czerwony (rys. B). Na rysunku C można zauważyć tworzenie się ślimaka. Rysunek D to ślimak w pełnej krasie…

Blokowanie to pozbywanie się ścian, a tych jest mało. Może się zdarzyć sytuacja, że pion przeciwnika dzięki naszym blokadom znajduje się w przegranej sytuacji, ale dzięki większej liczbie dostępnych ścian, przeciwnik przegraną może zamienić na zwycięstwo. Karygodnym błędem jest pozbycie się wszystkich ścianek w momencie gdy na ręce przeciwnika zostało ich kilka. Nie ma wtedy możliwości na przecięcie blokad tworzonych przez współgracza, jedynym co nam pozostaje to powolne zmierzanie do celu.

Ślimak, to bardzo ciekawa sytuacja, w której bardzo istotne jest wyprzedzenie ruchu blokującego przeciwnika. Ten z graczy który jako pierwszy odetnie drogę współgraczowi, jest na wygranej pozycji.

Przykład 3

Przykład 3

Na powyższym przykładzie wydaje się że gracz czerwony ma zwycięstwo w kieszeni. Niestety w trakcie blokowania pozbył się wszystkich ścianek (rys. A). Gracz niebieski wykorzystał swoją przewagę, wybudował czerwonemu labirynt (rys. B), a następnie spokojnie podążył ku zwycięstwu (rys. C).


Przeliczanie. To najważniejszy element tej gry. Powyższe uwagi są istotne, ale bez liczenia szanse na wygranie w Quoridor są małe. Trzeba liczyć ścianki, liczyć możliwości blokowania, liczyć ilość ruchów… nie są to bardzo skomplikowane przeliczenia, nie są też nudne (jak w niektórych grach logicznych)… ale są wymagane.

Na zakończenie chciałbym polecić mały programik pozwalający na grę w Quoridor. Może nie jest to specjalnie wymagający przeciwnik, ale na początek do ćwiczeń, do poznania zasad jest w sam raz. Z niego pochodzą przykłady rozgrywek opisane w sekcji opisującej mini strategie.

ja_n: Spośród gier wydanych przez Gigamic najwyżej cenię sobie Pylos i właśnie Quoridor. O ile granie w Pylos idzie mi w miarę, to w Quoridora właśnie grać raczej nie umiem. To gra bez krztyny losowości, porażki zupełnie nie ma na co zwalić. Dlatego mimo że gra ma doskonałe, eleganckie i proste zasady, jest kapitalnie wykonana, grywam w nią nieczęsto. A już bardzo rzadko zdarza mi się zagrać kilka partii pod rząd – tak grałem tylko raz w życiu. Z drugiej strony muszę polecić taki pomysł na Quoridora, można się wiele nauczyć i jest pole do eksperymentowania z różnymi taktykami.

mst: Quoridor jest jedną z ulubionych gier mojego 9-letniego syna, który gra w nią z powodzeniem już od dwóch lat. Ponieważ reguły są bardzo proste Mateusz często uczy ich odwiedzających go rówieśników. Dodatkowym atutem jest możliwość wyrównywania szans podczas gry z dzieckiem poprzez zmniejszanie ilości płotków, którymi dysponuje dorosły. Oczywiście pojedynki w gronie dorosłych również są bardzo ciekawe. Quoridor, chociaż niepozorny (zwłaszcza w posiadanej przeze mnie wersji mini), jest bez wątpienia wart bliższego poznania.

Pancho: Zaznaczam, że grałem tylko w wersje mini, ale podobno oprócz wymiarów nie różni się ona niczym od pierwowzoru. Nie jestem wielkim znawcą i sympatykiem gier logicznych, ale muszę przyznać, że Quoridor sprawił mi zaskakująco dużo frajdy. Banalne reguły, a wciąga jak diabli. Najfajniejszy jest motyw, gdy plansza jest juz zasypana płytkami i gracze muszą pokonywać istną sieć zakrętów i ślepych zaułków, aby zbliżyć się do celu. Naprawdę fajne, muszę w końcu kupić.

Ogólna ocena (5/5):

Złożoność gry (1/5):

Oprawa wizualna (4/5):

Dziękujemy firmie G3 za przekazanie gry do recenzji.

20 komentarzy

  1. Poznałem grę jakiś czas temu, a na Gratislavii biorąc udział w turnieju gier logicznych kilka partii rozegrałem i to była jedyna gra, w którą pokonałem ostatecznego zwycięzcę turnieju. Gra jest naprawdę dobra, ale szkoda, że wszystkie produkty Gigamica są tak drogie.

  2. charlie brown

    Dzięki za recenzję. Chodziła ta gra za mną od jakiegoś czasu, a teraz utwierdziłem się w przekonaniu że jest interesująca.

    Aczkolwiek jak przeczytałem tytuł to myślałem, że to będzie recenzja negatywna :)

  3. Dziękuję za kolejną recenzję gry logicznej.
    Również mam Quoridora za jedną z lepszych (i bardziej niedocenionych) gier logicznych.
    Fantastyczna mieszanka prostych reguł i żelaznej konsekwencji w ich stosowaniu.

  4. Folko

    @charlie brown – faktycznie tytuł może być mylący… i nigdzie poza zdjęciem nie odwołałem się do niego bezpośrednio :-)

    @wrs – dopóki ja* będę w GF dopóty będą tu recenzje gier logicznych ;-)

    *Gwoli prawdy nie tylko ja jestem ich miłośnikiem, ja_n, mst również. Bazik jest miłośnikiem jednej gry logicznej, a ostatnio nawet Szymcio przyznał się że podobał mu się Quoridor ;-)

  5. Don Simon

    Potwierdzam, ze Quoridor to gra fajna. Gralem tylko w wersje 2-osobowa i przegralem, wiec jest to glupia, losowa i nudna gra, ale jest fajna. Nie kupilem tylko dlatego, ze nie bardzo mialobym z kim w nia grac. A granie z nowymi osobami (jak w przypadku kazdej gry logicznej) z racji duzego znaczenia doswiadczenia, jest srednio fajne.

  6. Bezwzględnie najlepsza z szybkich gier na dwóch graczy, jaką znam.

    Marzę tylko, by zrobili wersję magnetyczną, bo dość często zabieram Quorridor do pociągu…

  7. Bardzo fajna recenzja. Mam jedno pytanie – czy planszę w Quoridorze możemy nazywać szachownicą? Nie ma dwóch różnych kolorów pól ułożonych w naprzemienny wzór.

  8. Folko

    @Draco – chyba masz rację… muszę pomyśleć nad zamiennikiem…

  9. Na forum g-p podpowiadałem komuś mechanizm z kratką na której są rozpisane działania i skacze się po niej pionkiem jak konikiem w celu oznaczenia działania właśnie wykonywanego.

    Użyłem wtedy słowa ,,kratkownica”, ale strasznie mi się to słowo nie podoba. Dlatego rozważałem podział akcji na dwa typy/kolory by móc wprowadzić szachownicę.

  10. Może po prostu kwadratowa plansza 9 na 9 pól?

  11. charlie brown

    Mnie nazwa szachownica w odniesieniu do tej planszy nie razi.
    W Wikipedii (nie jest to najlepsze źródło, ale za to szybkie :)o szachownicy piszą: „Wcześniej używane szachownice (np. w szachach indyjskich, perskich lub arabskich) miały pola jednobarwne, zresztą w niektórych dzisiejszych odmianach szachów (np. japońskich) pola również są jednego koloru.”

  12. folko dziekuje za recenzje,super gra dla dwoch osob .W3lasnie dzisiaj quaridor zasilil moja kolekcje.

  13. Folko

    :-) Miłej zabawy :-)

  14. Mam dość ciekawe zapytanie, a mianowicie czy można postawić „płotek” pionowo, pomiędzy stojące już poziomo 2 płotki, tak że przypomina znak krzyża. dziękuję za odpowiedź.

  15. Mst

    Nie można stawiać płotków pionowo.

  16. to jest trochę dziwne, ponieważ można ustawić to o czy mówię ale stawiając po koleji, (najpierw jedna poziomo potem pionowa i znów pozioma). Wydaje mi się że to jest kwestia może dogadania bo w żadnym regulaminie nie znalazłem o tym żadnej wzmianki.

  17. Mst

    Sądzę, że mówiąc o pionowym stawianiu płotka mieliśmy co innego na myśli. Płotek musi być włożony na planszę dłuższym bokiem, tak żeby blokować dwa pola (czyli cały musi znaleźć się na planszy). Jedynym ograniczeniem jest zakaz ustawiania płotka w taki sposób żeby całkowicie uniemożliwić sobie lub przeciwnikowi dojście na przeciwną stronę planszy. Wszystko inne jest dozwolone. :-)

  18. dziękuję za odpowiedź. Nigdzie nie mogłem znaleźć rozwiązania tego problemu.

  19. Dzięki za recenzję, naprawdę świetna :-)

  20. Veridiana

    Dziękujemy, przekażemy adamowi, jako że już u nas nie pisze :-)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*