Home / Audio/Video / Archiwum Planszostacji / Podcast planszówkowy – odcinek 2

Podcast planszówkowy – odcinek 2


Pierwszy odcinek spotkał się z tak dobrym przyjęciem, że tylko przebieraliśmy nogami kiedy wreszcie nagramy kolejny. Wreszcie udało nam się wspólnie zebrać, podyskutować na ulubiony przez siebie temat czyli o grach i na koniec zmontować wszystko w wynik, który możecie poniżej ściągnąć.

W drugim odcinku omawiamy trzy gry: Starcraft: The Board Game, Niagara i Manila, podsumowujemy rok 2007 w Polsce i na świecie, wreszcie podajemy swój Top 5 dla gier z roku 2007. Oczywiście rozwiązujemy też dwa konkursy z odcinka pierwszego, w którym były do wygrania polskie wersje Manili i Niagary, obie ufundowane przez firmę Egmont Polska. Rozpoczynamy też nowy konkurs, a w nim zwycięzca otrzyma nową edycję Neuroshimy Hex ufundowaną przez wydawnictwo Portal. Swoje odpowiedzi prześlijcie na adres podcastograch@gmail.com. Odpowiedzi zbieramy do poniedziałku (21 styczeń 2008)

Wciąż też czekamy niecierpliwie na wasze komentarze.

Planszostacja – odcinek 2 [29 MB]

Prośba o niezamieszczanie linku bezpośrednio do pliku MP3, ale do niniejszego wpisu, zawierającego opis zawartości podcasta i adres e-mail związany z konkursem.

37 komentarzy

  1. znowu fajnie :-)

    a uwagi krytyczne sa takie:

    1.) proponuje bardziej dopowiadac swoje konkluzje – np. przy Starcrafcie byla rzucona jakas uwaga ze minusem jest zakonczenie bo gracze rownoczesnie spelniaja jakies warunki i w zwiazku z tym cos tam cos tam (jakos zostalo to urwane czy zagluszone)… zupelnie nie wiem o jaki wniosek chodzilo. Takich sytuacji w tym odcinku bylo kilka – jakas mysl zostala urwana/zagluszona/niedopowiedziana. Moze nie bylo to tak ewidetne jak przy Starcrafcie, ale bylo i troszke irytowalo..

    2.) w ogole w tym odcinku bylo za duzo przerywania sobie w pol slowa (przerywanie w dobrze wyczutym momencie – ok, ale tu czesto momenty nie byly dobre. Wydaje mi sie ze Pancho najlepiej umie przerywac). Poza tym byly za duzo sytuacji gdy 2 osoby rownoczesnie mowily i probowaly sie przegadac. Pomijajajc juz wszystko inne cierpi na tym znacznie czytelnosc.

    3.)don_simon – przesadziles z ta cena roku 2007 :-) ja rozumiem ze z Twojego punktu widzenia cos bylo wazne, ale trzeba spojrzec szerzej co bylo dobre dla calego rynku planszowkowego w Polsce (i to ze hity z top 10 bgg zostaly wydane bylo BARDZO WAZNE). Jak sie rynek planszowkowy w Polsce nie bedzie rozwijal/upadnie nie bedzie ci chyba wesolo… Wiecej obiektywizmu.

    4.) ja_nie – ciesze sie ze przekonales sie w koncu do Manili ;-)

  2. aha, wyraze jeszcze swoej frustracje z powodu waszych top 5 ;-)

    akurat w zdecydowanej wiekszosci wymieniliscie gry, ktore mi osobiscie wybitnie, mniej lub bardziej nie odpowiadaja i zupelnie nie mam ochoty do nich wracac: Colosseum, Age of Empires III, Notre Dame, Caylus Magna Carta, Venedig, Teby…brr.. :-)

    W zasadzie zgodzilbym sie co do Brassa, Agrikoli (choc nie gralem) czy moze Galaxy Truckera. W moim top 5 pewnie byloby cos z tego z tego : Perikles (to na pewno), W roku smoka, Blokus, Amyitis, Mr Jack.

    Dobra, na tym koncze wylewanie swoich zalow i frustracji ;-)

  3. Jax – moja ocena roku 2007 jest pozytywna zdecydowanie i dzialo sie duzo – moze za malo to zaakcentowalem; z mojego punktu widzenia jednak nic sie wielkiego nie wydarzylo – zadnej z gier z TOP10 wykonanych po Polsku nie kupilem;

    Top 5 gier z roku 2007 – Twoje typy to juz zupelna kompromitacja :-)

    Wstawiasz Agricole, chociaz nie grales?

    Perikles – jest z roku 2006

    Mr. Jack – jest z roku 2006

    Blokus – jest z roku 2000 (!)

    Ladnie sie Pan przedstawil :-P. Jaki bylby Twoj RZECZYWISTY TOP 5?

    Co do przerywania – tez to zauwazylismy i bedziemy nad tym pracowac…

    Dzieki za komentarze.

  4. wylewaj wylewaj :-) konstruktywna krytyka duzo lepsza niz samo ‚jest cool’. z obcietymi wnioskami – znow nie nagralo sie wszystko idealnie, czesc nie dalo sie nie obciac. wchodzenie innym w slowo – popracuje nad tym, bylo gorzej niz za pierwszym razem. top 5 – ogolnie nikt sie nie zgadza z nikim widze…ale blokus to 2000, a mr jack to 2006. perikles jak wiesz mnie nie urzekl, amyitis nie az tak zeby byc w top 5, a rok smoka byl na miejscach 6-8 z caylusem magna cartą :-)

  5. szymon – troche delikatniej, bo wystraszysz ludzi i nie beda komentowac :-D

  6. zastanawia mnie brak informacji o Hannibalu Barkasie wydawnictwa Leonardo

  7. Bazik – no mam nadzieje, ze kto jak kto, ale Jax sie pozna na zartobliwej odpowiedzi;
    Ale oczywiscie przepraszam, jesli kogos urazilem. Wszystkie komentarze mile widziane – zwlaszcza krytyczne…

    Lukasz – w HB chyba nikt z nas nie gral…

  8. Pytani o polskie gry na rodzimym rynku uważacie, że nie warto było nawet nadmienić wydania Hannibala Barkasa i związanego z tym powstania wydawnictwa Gry Leonardo?

  9. don_simon,
    nie podchodzilem scisle naukowo, tylko wymienilem to co lubie z ostatniego czasu, nawet nie zwrocilem specjalnie uwagi czy wasz top5 2007 oznacza ulubione, odkryte/grane w 2007 czy ulubione, wydane w 2007 (zreszta jak lapie sie Hollywood Blockbuster (pewnie nie grany przez ja_na akurat w tej postaci) czy wydane ponownie Thebes spokojnie moze sie lapac debiutujacy w Polsce Blokus). Zreszta niewazne – nieoficjalne wypowiedzi nie musza byc fachowe :-D

  10. Jax – ustalilismy, ze bierzemy pod uwage tylko gry wydane w roku 2007. Z wielka przyjemnoscia przeczytam Twoja liste stworzona z tym zalozeniem…

  11. Szymon,
    Generalnie z rokiem 2007 jest problem. Jak popatrzylem na bgg to gier z roku 2007 mam o grubo ponad 50% mniej niz tych z 2006 (nie – to nie jest kwestia ze stalem sie bardziej wybredny; po prostu slabszy rok)

    w moim top 5 (bez kolejnosci):
    Amyitis, W roku smoka, Brass, Agricola (tak, nie gralem :-) ), Galaxy Trucker (tak, nie gralem :-)ale widzialem dokladnie rozgywke) albo zamiast GT moze byc Hollywood Blockbuster jesli mozemy to uwzgledniac.
    za podium: Hamburgum, Race for the Galaxy, Duel in the Dark, Wiedzmin.
    I tak naprawde niewiele wiecej da sie wymienic. Nie byl to obfity rok. Tak do Essen jak patrzylem na bgg mialem moze jedna kupiona gre z 2007 roku i absolutnie zadnych kandydatow do top5 (nie liczac wznawianego Hollywood B.). Oj, slaby rok.

  12. aha, no i gdzies tam, nie wiem czy do top5 czy top 10 wcisnalbym Hannibala RvC..

  13. Mam tylko nadzieje, ze chociaz nie przepadacie za polskimi grami, to bedziecie o nich mowic. Nie to zebym byl fanem; mysle ze kazdy kto grywal i w polskie i w zagraniczne i w amerykanskie ;) bez trudu rozrozni jedne od drugich. I pewnie wyda podobna ocene. Natomiast wydaje mi sie, ze nie powinno sie omijac szerokim lukiem tematu, bo wiekszosc pozycji jest duzo slabsza od tych zza miedzy. Na dzien dzisiejszy porownanie przykladowej polskiej gry do eurogry ma taki sam cel jak porownanie mistrza polski w pilke nozna do mistrza Hiszpani. Do czego wiec porownywac ? Jedynie do innych pozycji na polskim rynku. Ukazalo się ich sporo w 2007 roku. Ugruntowywanie pogladu ze „polska” znaczy „kiepska” wydaje mi się na wyrost. Sa pozycje lepsze i gorsze. Wrzucanie wszystkiego co z Polski do wora „kiepskie” to ignorancja.
    Podsumowujac, bo nie chciałbym wzbudzic jakies goracej dyskusji – a temat delikatny jak slychac w studio: gry polskie jakie sa każdy widzi. Nie udawajmy ze ich nie ma.
    PS: Nie mowie ze polskie gry sa fajne albo niefajne.

  14. wojtek: jak cos nowego poznamy to opowiemy. niestety ja dlugo nic polskiego sam nie kupie, moi znajomi ktorzy jeszcze niedawno kupowali wszystko co pojawialo sie w empiku tez sie nauczyli ze ‚wszystko co nei polskie’, a redaktorzy SGP tez nie widze zeby sie palili recenzowac akurate te tytuly…

    ja rozumiem ze „wypada” byc na bierzaco z wszystkimi grami, ale w ktoryms momencie czlowiek sobie uswiadamia ze w tym hobby chodzi o przyjemne spedzanie czasu ze znajomymi, nie o zaliczanie kolejnych potworkow z obcymi (znajomi szybko sie ucza dosadnie informowac co mysla o przetestowaniu kolejnego potworka)

  15. jax
    >Generalnie z rokiem 2007 jest problem. Jak popatrzylem na bgg to gier z roku 2007 mam o grubo ponad 50% mniej niz tych z 2006 (nie – to nie jest kwestia ze stalem sie bardziej wybredny; po prostu slabszy rok)

    Moim zdaniem popełniasz jeden błąd wnioskując, że rok 2007 musi być słaby, bo porównałeś na dzień dzisiejszy gry z 2007 z grami z 2006. Może tak być, ale niekoniecznie. Jak już gdzieś mówiłem rynek nie kieruje się rokiem kalendarzowym, ale październikowymi targami w Essen. Bardzo dużo gier z rokiem produkcji 2006 poznałeś dopiero w roku 2007, bo wtedy dopiero pojawiły się w sklepach lub zostały dopiero przez ciebie odkryte (był z nimi związany mniejszy hype). Podobnie może być z grami, które pojawiły się w czasie targów Essen 2007. Jeszcze przez długi okres roku 2008 będziemy się z nimi zapoznawać i stwierdzać – „o to jest bardzo dobra gra”.

  16. Po czesci masz racje Pancho – jest jeszcze kilka gier z 2007 do sprawdzenia/kupienia (do zupelnego odkrycia mysle ze mala szansa) jak Container, Key Harvest, Tribune i cos tam jeszcze, ale *w moim przypadku* mysle ze ilosciowo i tak laczna liczba zakupow gier z 2007 bedzie wyraznie mniejsza niz zakupow z 2006.

  17. Ponownie podcast bardzo dobry, ale trochę mnie trapią anty-amerykańskie sentymenty. Osobiście lubię i eurogry i amerykańskie.
    Brawa dla pana który bronił Starcrafta.
    Może dla zbalansowania do rozmów o amerykańskich grach będziecie zapraszali kogoś kto ten styl gier lubi??

    Ostatnio chodzą mi po głowie gry których tematem są wyścigi. Może zrobiliby Panowie podcast tematyczny o tym (Pitchcar, Wiochmen Rejser i co tam jeszcze jest w tym klimacie)?

  18. No i kolejny odcinek swietnego podcast’u. Oby tak dalej!

  19. Jeszcze nie przesłuchałam 2. odcinka, ale mam drobną sugsestię. Może byście zrobili jakiś feed rss bezpośrednio do podcastu, coby można go było ściągać automatycznie przez iTunes tudzież innego podcatchera? Zdecydowanie by to życie ułatwiało.

    I życzę jeszcze co najmniej 1000 odcinków!

  20. Tak zrobię to wkrótce, już jeden IPodowiec mnie o to prosił :)

  21. Miałem już nie pisac na tej stronie, ale jednak się złamie :)

    1. Technicznie (dźwięk) zdecydowanie lepiej niż w pierwszym podcascie

    2. Fajnie, że urozmaiciliście oceny (spal koledze, albo wyrzuć przez okno :)

    3. Podoba mi się, że bardziej ze soba dyskutujecie. Rzeczywiście może lekko do przesady wchodzicie sobie w słowo, ale jest lepiej niż w cz.1. Tam przedstawialiście swoje zdanie i tyle. Każdy przyjmował to co powiedziały inne osoby. Za mało było polemiki. Moim zdaniem teraz było lepiej. Ciekawiej.

    4. Szymon, czy chcesz się stać na siłę kontrowersyjny? Nie chesz by polskie wydawnictwa wydawały coraz lepsze gry polskich autorów, wolisz by te wydawnictwa upadły :) Ładnie. (By znowu nie było, to nie jest atak ;)

    5. Co do braku chętnych do grania w polskie produkcje, to chyba jest podobnie jak z ludźmi, któzy lubią Amyitisa ;) Ja niezwykle chętnie poznaje nowości wydawnicze na polskim rynku, w szczególności gry polskich autorów. Poważnie. Zapisuje się w ciemno.

    Sam już niezbyt kupuje, bo niestety za każdym razem jest zawód, ale przy każdej następnej pozycji mam nadzieję, a może tym razem się udało.

    Z gier ostatnio wydanych w teorii najciekawiej wygląda Tain. Chętnie też zagram w starsze tytuły, które nie miałem okazji poznać (np. Łowcy Przygód oraz Romeo i Julia). Być może zagrałbym raz i tylko raz, ale warto spróbowac.

    P.S. No dobra, ostatnio odmówiłem Saise Barkasa. Gry strategiczne nie są zbytnio w moim typie. Od czasu do czasu bym zagrał, ale jakoś zawsze jest coś ciekawszego.

  22. Mnie sie ten odcinek podobal bardziej niz pierwszy, byl jakis taki luzniejszy i dynamiczniejszy, nawet kosztem przerywania sobie nawzajem (mieliscie generalnie mniejsza treme chyba). Rowniez zabraklo mi przy ocenie rynku polskiego chocby wzmianki o Hannibalu Barkasie, ktory, badz co badz, ma szanse (mimo pewnych wydawniczych niedociagniec) bycia druga po NH gra wylamujaca sie z przykrego stereotypu „polskiej gry”. Doskonale przy tym rozumiem, ze nie jest to typ gry, w jaki najczesciej gra redakcja podcastu, wydaje mi sie jednak, ze nalezaloby byc przygotowanym na sytuacje, gdy w Polsce (co daj Bog) powstaje gra wojenna bedaca wielkim hitem. Przy obecnym podejsciu ryzykujecie bloga nieswiadomosc – moze warto dokooptowac kogos majacego jakies rozeznanie w grach wojennych? To rzuca zreszta nowe swiatlo na pozalowania godny fakt nieobecnosci „Hannibal: Rome vs. Carthage” w waszych „Top Fives” ;). Bede natomiast bronil Szymona i jego zdecydowanych pogladow na polskie produkcje. Owszem, zyjemy w czasach planszowkowej prosperity, chcemy, aby planszowkowe hobby w Polsce sie rozwijalo, ale to nie oznacza jeszcze, ze polski rynek jest na tyle duzy, zeby znaczna jego czesc zajmowaly gry kiepskie. Ilosc nie przechodzi w jakosc i nie wiem dlaczego ewentualny upadek firm wydajacych buble mialby zahamowac rozwoj hobby. (Bez powodu to, jak wszyscy wiemy, wyzej wspomniany stereotyp polskiej gry sie nie narodzil). Tez czekam na niewidzialna reke rynku, ktora kiepskie gry z niego zmiecie, czego sobie i Wam zycze. Ogolem jednak, dobra robota i zycze sobie i Wam, zeby kolejne odcinki byly jeszcze lepsze.

  23. i nie wiem dlaczego ewentualny upadek firm wydajacych buble mialby zahamowac rozwoj hobby.

    Wilku, a niby jak mają powstać dobre gry? Ot tak po prostu debiutujący autor i debiutujące wydawnictwo wydadzą mega hit? Oczywiście jest to możliwe, ale raczej firmy, które wypuszczają na razie buble, będą się doskonalić i w końcu może wypuszczą coś dobrego.

  24. Można Sztefan i postawić tezę przeciwną :) Czy można się wyszkolić w robieniu dobrych gier? Czy nie jest możliwe, że ktoś kto robi buble będzie je robił wiecznie? Czy robienie dobrych gier to nie jest przypadkiem kwestia talentu, jakiegoś błysku geniuszu, z którym trzeba się urodzić?

    Nie jestem jakimś zażartym zwolennikiem jednej teorii „powstawania wybitnego dzieła”, ale nie można tej powyższej odmówić też sensowności.

  25. Oczywiście, tylko początkujący autor może robić „szkolne błędy”. Z każdą grą będzie nabierał doświadczenia. A wydawnictwo widząc sprzedaż i przyjęcie, może więcej wymagać.

    I jedna i druga teoria tak samo dobra i w związku z tym chyba lepiej życzyć wydawania w końcu dobrych gier polskich autorów, a nie upadku.

  26. sztefan – jesli mniej osob kupi ‚dresa rajdowca 2’, ‚przy glosie karetki’ czy ‚wycieczke’ (bo ich nie bedzie w sklepie), to jest wieksza szansa ze wzrosnie sprzedaz gier wydawnictw ktore juz wypuszczaja cos fajnego. wydawnictw ktore potrafia ocenic jakosc merytoryczna gry przed poslaniem jej do drukarni.

    naprawde niektore wydawnictwa pokazaly raz czy dwa ze nie potrafia ocenic tego czy gra sie do czegos nadaje czy nie. a bez tej umiejetnosci dowolnie dlugie testy nic nie pomoga – skoro nie bedzie sie potrafic ocenic dobrze wynikow tych testow…

    (nie gralem w dresa rajdowca 2, choc prosilem nikt do oka nie przyniosl. nie rozumiem czemu :-( )

  27. Jest fajnie ale:
    1) Jakość dźwięku nie powala. Słychać (a raczej nie słychać) to zwłaszcza w momentach, kiedy wchodzicie sobie w słowo i mówi więcej niż jedna osoba na raz. Ja nie słyszałem wówczas nikogo.
    2) Nazwę jaką wybraliście każdy widzi (słyszy), ale „Planszostacja” jakoś kojarzy mi się ze stacją radiową traktującą o planszówkach. Tymczasem jest to podcast o planszówkach i karciankach (i żeby nie było nie brałem udziału w konkursie na nazwę). No może jeszcze przywodzi na myśl stację kolejową, ale z PKP mam raczej niemiłe skojarzenia :P.
    No, ale to w zasadzie szczegół i Wasz wybór. Mi się nie podoba. Gramofon byłby lepszy.
    3) Nie doczekałem się też zapowiadanego przez Was powrotu do gier nieimprezowych dla 6 graczy, który to temat skończył się „małą porażką” w odcinku pierwszym. No nic. Dla słuchaczy grą dla 6 wciąż pozostaje Wysokie Napięcie z dodatkowymi mapami :/
    4) Słychać, że opuściła Was już pierwsza trema i dyskusja się wyraźnie ożywiła. Drobne błędy językowe poprawiają „naturalność” słuchowiska jednak tekst „Niagara wygrała niemiecką grę roku” mnie rozbawił. Nie jestem purystą językowym, od tego są inni ;), ale coś mi tu nie gra.
    Natomiast co do rankingów TOP5 itp. to nie mam zastrzeżeń i nie rozumiem narzekań, że takiej albo tamtej gry nie wymieniliście. To są WASZE typy i znając Wasze preferencje co do gier to każdy wie czego się po tych rankingach spodziewać.
    Ogólnie jest bardzo fajnie. Trzymam kciuki i czekam na więcej.

  28. Ja chyba wolałem jak panowie mieli tremę i odzywali się z większym namysłem i bez takiego „poszumu”. Słuchało się bardzo źle momentami, nie z przyjemnością i ciekawością, jak być powinno, ale z irytacją, kiedy wszyscy zaczęli przekrzykiwać się przez siebie. Przynajmniej tak było w pierwszej części podczas opisów gier. Lepiej przy ocenach końcowych, gdzie prowadzący udziela głosu jednej osobie. I tak powinno być. W każdym razie, nie wcinać się, gdy ktoś mówi, a szczególnie, gdy mówią już dwie, trzy osoby. Powstaje nieznośny jazgot.

    Niezbyt mi się podobały oceny w postaci „przyjdę i spalę tę grę”. Ciężki humor, a ocena mało merytoryczna. Tym bardziej dziwi tak skrajna ocena osoby, która grała w grę TYLKO RAZ (generalnie, mam propozycję – zróbcie sobie takie założenie – odzywam się w ocenie tylko takiej gry, w którą grałem co najmniej trzy razy, do końca). Inaczej oceny tracą jakikolwiek sens, może poza „wrażeniem pierwszym”. A to jak oceniać samochód po tym, czy się jego kolor podoba.

    Tym bardziej, że nie mając w pełni opanowanych zasad (a często trudno o to po pierwszej rozgrywce), pojawiają sie później zupełne nieporozumienia. Któryś z panów powiedział o Starcrafcie, że w pewnym etapie połowa graczy „nagle” może skończyć grę. Owszem, ale to nagle przychodzi dopiero po wykorzystaniu wszystkich kart z poprzednich dwóch kupek. Na to się pracuje przez większość czasu gry. Jakie to zatem „nagle”? Ponadto, sytuacja na planszy jest dla wszystkich jasna, warunki zwycięstwa są jawne. Grając muszę pod koniec nie tylko zapewnić sobie warunek zwycięski ale i psuć szyki tym, którzy są bliscy spełnienia swojego. Jeśli jednak wszyscy grają tylko „dla siebie”, to owszem, w końcowej fazie nawet wszyscy gracze mogą być bliscy spełnienia warunku zwycięskiego. Ale to akurat świadczy o słabej jeszcze znajomości gry, braku odpowiedniej inicjatywy przeciwko innym. W każdym razie przekłamaniem jest stwierdzenie, że nagle wszyscy mogą wygrać.

    A już zupełnym wprowadzeniem w błąd było stwierdzenie, że każdy gracz ma warunek zwycięstwa, dzięki któremu może wygrać przed czasem. Ja się nie dziwię, że gra się niektórym nie podobała, skoro nie zrozumieliście jednej z kluczowej jej zasad. Otóż właśnie te warunki można spełnić wcześniej, ale tylko w ostatniej fazie pozwolą na zwycięstwo. I tylko wtedy. Wcześniej można najwyżej uzbierać 15 (20) punktów zwycięstwa.

    No właśnie, czyli wygląda na to, że graliście w grę nie rozumiejąc jej podstawowych założeń i stąd nie dziwią później podejścia typu „z ogniem do niej”. Smutne, bo to podważa jakiekolwiek wasze oceny.

    Rozwiązanie już podałem – nie silcie się na ocenianie gier liźniętych po łebku, raz i to z nieudolnym czytaniem zasad. Trzy razy to minimum, dobrze też żeby wszyscy zasady przeczytali, a nie tylko wybrana osoba (właściciel gry).

    Troszkę profesjonalizmu. Wymagacie tego od polskich producentów gier, które oceniacie tak krytycznie, wobec tego przygotujcie się lepiej do ich oceniania.

    Ponadto, czego postronny słuchacz dowiedział się o polskich grach z tej audycji? Że są do bani, do d… i ogólnie wydawcy powinni splajtować. Ok, dobrze, że nie spalić i rodziny pozabijać, ale ja chciałbym wiedzieć DLACZEGO? Dlaczego Wiedźmin jest tak beznadziejny? I jeśli mam zostać odesłany do ocen gry na portalach, to po co jest audycja?

    A zatem druga propozycja – powstrzymujcie się przed ocenianiem gier na zasadzie, beznadziejne (bo polskie?) i tyle. Oczywiście tak samo w drugą stronę (super giera). To za mało i nic nie wnosi. Ja bym chciał usłyszeć jakąś konkretną, rzetelną ocenę, od osoby, która w grę KILKA razy grała i upewniła się, że rozumie zasady.

    Podsuwam wam zatem temat na kolejny podcast – dlaczego gry polskie są takie słabe. Czego im brakuje, jak powinny wyglądać, a może jest w nich coś i dobrego, co warto podtrzymać w przyszłych rodzimych produkcjach (poza ceną ze zrozumiałych powodów niższą niż eksporty)?

  29. Powyższe by Gregg (sorry, niewygodny jest ten system komentarzy), wpisałem nick, ale zgubiło.

  30. Gregg – Odniose sie tylko do Starcrafta, ale caly komentarz bardzo ciekawy i wielkie za niego dzieki.
    Powiedzialem, ze w pewnym momencie po przejsciu odpowiedniej ilosci kart zdarzen (czyli w etapie 3) nagle (bo pojawia sie 1 karta etapu 3) polwoa graczy ma spelnione warunki specjalnego zwyciestwa. Gralem 3 razy i za kazdym razem tak bylo, ze przynajmniej 3 graczy mialo te warunki spelnione. Sa one na tyle roznorodne i komplementarne, ze wlasciwie kazdy moze swoj zdobyc bez specjalnego przeszkadzania innym. Oczywiscie nie jest to jakis bug i przy bardzo zaawansowanych graczach jest to ciezsze do osiagniecia (w mojej pierwszej grze lider zostal sprasowany, jak tylko reszta sie zorientowala), tym niemniej wolalbym, zeby warunki byly bardziej wykluczajace sie.

    Ach i jeszcze w kwestii ilosci rozgrywek – jesli gramy malo razy to ZAWSZE o tym mowimy. To chyba uczciwe postawienie sprawy?

  31. Owszem, przyznajecie się, że w tę, czy inną grę graliście mało, raz, lub w ogóle. To się chwali. Ale lepiej byłoby gdybyście zamiast się do pobieżnej znajomości gry spędzili nad nią nieco więcej czasu przed nagraniem (w końcu to tylko 2-3 gry na warsztacie każdorazowo, a nie dajmy na to dziesięć).

    No i całą pewnością wolałbym, żeby „żarliwość” oceny miała jakieś poważniejsze oparcie właśnie w ilości rozgrywek. Jeśli ktoś chce palić grę po jednorazowym z nią zetknięciu, to kiepsko to o nim świadczy jako recenzencie.

    Gdybym miał recenzować grę (w swoim czasie recenzowałem gry komputerowe, więc nie teoretykuję w próżni) i po pierwszej rozgrywce stwierdził, że wydaje mi się do bani, tragicznie źle sie przy niej bawię, albo przeciwnie, odpadłem z zachwytu, czułbym się w obowiązku wobec odbiorców mojej recenzji lepiej wyważyć opinię, zastanowić, czy na tak ekstremalny odbiór nie wpłynęło coś innego, być może niezależnego od samej gry (każdego może boleć kiedyś głowa lub ząb i nic się wtedy nie podoba, albo światło źle na planszę pada). Gdy trafiam na taką grę, próbuję zagrać w nią w innych warunkach, w innych okolicznościach, w innym czasie, miejscu i z inną liczbą, grupą graczy. Dopiero, jeśli po kilku kolejnych takich próbach moje odczucia się nie zmieniają, mogę z czystym sercem polecić komuś spalenie wytwórcy tej gry.

    Zdarzało się jakże często, że gdy zmusiłem się przy innej okazji do kolejnej partii w grę, która mi całkiem nie leżała, nagle odkrywałem w niej coś interesującego, lub przynajmniej nie wydała mi się już tak tragiczna. A często po prostu wychodziło, że uprzednio grałem źle, lub pomijając jakąś zasadę (warto wypróbować opcjonalne, jak choćby tryb drużynowy Starcrafta). Odwrotnie także, naturalnie. Świetna gra okazywała się nudna za trzecim razem. Albo znienacka wychodził ukryty bug w jej mechanice i założeniach.

    To takie moje noworoczne życzenie – słuchać ocen i sugestii ekspertów, prawdziwych miłośników planszówek, ale przy tym profesjonalistów. Inaczej dostaję bezładne przekrzykiwanie się kilku osób, co kto by spalił, a co nie.

    Wasz system ocen jest zbyt sugestywny. Zasadniczo kwestia kupna gry nie zależy przede wszystkim od jej jakości, lecz od zasobów finansowych. Zakładając, że śpię na pieniądzach dla wszystkich gier mogę podać ocenę – Kupić. Bo mnie stać, a lubię kolekcjonować. Bo mogę i już. Podobnie, gdy ktoś liczy się z każdym groszem, jedyną słuszną ocena (i rozsądną), będzie – zagrać u kolegi. A przenigdy kupić w ciemno.

    Proponuję zatem uśrednić jakoś te ocenę, na przykład w ten sposób – każdy z oceniających dostaje wirtualnie pewną sumę pieniędzy (200 złotych, pół tysiąca). Suma do wydania w danym miesiącu na gry. I dopiero przy tym założeniu oceniamy – mając te 200 (przykładowo) złotych tę a tę grę bym kupił w ciemno, tej na pewno nie, a na tę ewentualnie mogę odłożyć część sumy i poczekać kolejny miesiąc. Pozycję „zagrać u kolegi” wyrzuciłbym w ogóle, ponieważ wydaje mi się ona najlepsza w każdej sytuacji.

    Ponadto, właśnie po to słuchamy waszej audycji, aby już nie musieć grać „u kolegi” w daną grę, tylko wyrobić sobie miarodajną decyzję według waszych (rzetelnych) opinii. Właśnie na zasadzie, mam 200 złotych, gra kosztuje 150, nie wiem, czy kupić, choć stać mnie na tę jedną grę. I dowiaduję się, że albo kupuj śmiało, graliśmy kilka razy, jest godna polecenia. Albo daj sobie spokój, nigdy za tę cenę, albo w ogóle nigdy. Czy wreszcie, gra jest OK, ale jeśli masz kupić sobie tylko to w danym miesiącu (kwartale, roku), lepiej kup coś innego, a na to odłóż trochę grosza.

    Ot taka propozycja.

    Aha, jeszcze w kwestii technicznej. O wchodzeniu sobie w słowo już wiecie. Przydałoby się jeszcze przed nagraniem odsłuchać sobie próbnego nagrania każdego dyskutanta, bo czasem mikrofony są fatalnie ustawione. Niektórych słychać aż za głośno, inni coś szemrzą, albo „gwiżdżą” w mikrofon (znaczy, za blisko ust).

    I co montażu całości – czasem przycięta jest wypowiedź, co samo w sobie jest zrozumiałe i powszechnie stosowane, ale mam nadzieję, że montażysta szybko nabierze w tym lepszej praktyki, bo co innego ucięcie w pół zdania, a co innego w pół… wyrazu. To słychać i to trzeszczy.

    Oby ku lepszemu zatem, trzymam kciuki!

    Gregg

  32. Rzeczywiście oceny gier powinny być oparte na kilku próbach grania w nie, ale tekst o spaleniu Starcrafta (choć sie z nim nie zgadzam) podobał mi się. Dodaje to CHARAKTERU i pikanterii podcastowi i recenzentowi. Oby tylko balansowały się głosy zwolenników poszczególnych stylów i typów gier.

    A Wiochmen Rejser („dres rajdowec”?)jako tzw. beer & pretzels game jest całkiem fajny (a mówi to fan min. Caylusa).

  33. Jacek Nowak (ja_n)

    Hehe, widzę że herezja o paleniu starcrafta zalazła za skórę. I bardzo dobrze. Kontrowersje muszą być, od tego jest Planszostacja.

    Niestety, nie zajmujemy się robieniem tego podcastu zawodowo. Mamy też inne obowiązki, na przykład zarobić na życie, utrzymać rodzinę. Spędzanie kilkunastu godzin nad złą grą tylko po to by się przekonać czy rzeczywiście jest zła, to w tym świetle nonsens. Zwłaszcza, że podcast jest z definicji hobbistyczny, nie ma tu czegoś takiego jak „obowiązek recenzenta”. Gry, które omawiamy sami kupiliśmy, nie mamy żadnych zależności w stosunku do sponsora itp. Jeśli gra mi się nie podoba, to nie mam zamiaru owijać tego w bawełnę czy wyważać opinii – mówię że mi się nie podoba i tyle. Po jednej rozgrywce bardzo często już świetnie wiem, że mi się nie podoba, nie potrzebuję kolejnych. Nieudolne czytanie zasad nie ma tu nic do rzeczy, nie zrobiliśmy błędu w zasadach.

    Z drugiej strony taka gra nie miała prawa mi się spodobać, o czym powiedziałem z góry. O Starcrafcie gadały cztery osoby o zupełnie różnych podejściach i opinii o tej grze i to było słychać. Każdy mógł sobie wyrobić własną opinię zamiast się wściekać, że ktoś zjechał jego ukochaną grę. Gregg, Twój komentarz jest ciekawy i z pewnością na kilka rzeczy zwraca uwagę, ale nie każ nam być grzecznymi chłopczykami i chwalić wszystkiego o czym mówimy. Przemyśl też, czy gdybyśmy w ten sposób rozmawiali o grze, której nie lubisz, miałbyś do nas takie same zastrzeżenia.

  34. odswiezajaca odmiana- bardzo sie zgadzam z ja_nem. myslisz ze lepiej i bardziej naturalnie wyjdzie rozmowa o grze w ktora zagralismy raz ale dzien wczesniej czy rozmowa o grze ktora kazdy z nas zagral ponad 10 razy… 2 lata temu? czas na przemyslane 3 razy sady jest bardziej w sgp/recenzjach, tu dostajesz wrazenia na zywo, nie przemyslane 4 razy, nie popoprawiane przy ponownym czytaniu, etc. jesli oczekujesz czegos zupelnie innego to musze jednak chyba polecic sgp – poza mna ci sami ludzie, oceny na podstawie wielu gier, 4 sesje poprawek, zero spontanicznego humoru, piekna stylistyka. nie bardzo wyobrazam sobie zebysmy dali rade z radoscia to powtarzac w planszostacji – dostajesz nas za to naturalnych (w kazdym razie coraz bardziej), z spontanicznymi reakcjami.

    mnie boli jak jacek osmiela sie glosic herezje nie zachwycajac sie w kazdym zdaniu agricola, ciebie boli jak ktos znas osmieli sie nie modlic do bogow starcrafta. obaj jakos musimy chyba pewne rzeczy przelknac…

  35. Hej, a kto mówił, że Starcraft to moja ukochana gra? Ja tego nigdzie nie napisałem. Owszem, znam Starcrafta, grałem odpowiednio dużo, by mieć swoje zdanie o tej grze. Nigdzie jednak nie wyjawiłem swojej opinii o niej. Może jesteście telepatami i wiecie, czy za nim przepadam, czy nie? Starcraft nie ma nic do rzeczy, akurat o Starcrafcie było mówione i mówiąc o Starcrafcie podawaliście wprowadzające w błąd komentarze odnośnie zasad. Co do innych gier nie wiem, bo nie grałem, ale teraz już straciłem zaufanie, gdy opisujecie jakieś ich mechanizmy. A jeśli chodzi o palenie gier, mogło to dotyczyć jakiejkolwiek innej gry. Także tych, które autentycznie bardzo lubię, także tych, których nie cierpię, oraz tych, których nie znam. Nie sprowadzajcie mnie do jakiegoś fanatyka jednej gry. Ja się nie wściekłem i tego nie napisałem. Byłem co najwyżej zniesmaczony i lekko zawiedziony.

    Po prostu obojętnie, jakiego tytułu dotyczy ocena, mierzi mnie szafowanie ekstremalnymi ocenami na podstawie pobieżnego kontaktu. A zatem nie muszę niczego przemyśliwać. To wy sobie założyliście, że wielbię Starcrafta i imputujecie strzelając w ciemnio, że mnie zabolało, bo ktoś „ukochaną” grę mi krytykuje. Niestety tak prosto nie jest.

    Miałbym TAKIE SAME zastrzeżenia wobec DOWOLNEGO tytułu potraktowanego w ten sposób.

    Mam również zastrzeżenia do tak ogólnej krytyki gier polskich. Pomijając, czy się z tym zgadzam (nie zgadzam, generalizacje ogólnie są krzywdzące), znowu brak jakiegokolwiek uzasadnienia, a tylko miałkie złośliwości (to wtrącenie z Konfrontacją na przykład).

    I nie lubię myśli o paleniu gier w ogóle. Nawet tych, które na to zasługują. Kojarzy mi się z paleniem książek.

    Przyznaję, że zgubiłem się trochę w założeniu tego podcasta. Jeśli chcecie to robić na całkowitym luzie, to wkrótce wyjdzie godzina przekrzykiwania się, niezrozumiałych gagów, rzucania ocenami typu „na stos” i relacjami, kto jak bardzo był wypity w Sylwestra (vide no.1). A zero merytorycznej oceny gier, konkretnego uzasadnienia, skąd taka, czy inna opinia. Profesjonalizm w moim rozumieniu to nie tylko robienie czegoś rzetelnie wyłącznie, gdy mi za to płacą, gdy zajmuję się tym zawodowo. To także rzetelne prowadzenie audycji kierowanej do pewnej publiczności, wykraczającą poza wąski krąg rodziny i kolesiostwa. Profesjonalizm i rzetelność nie wyklucza też humoru i lekkości wypowiedzi. Być może nie dojrzeliście jeszcze do tego, żeby znaleźć środek między pewnymi ekstremami. Trzymam kciuki, żeby tak się stało jak najszybciej.

    Ale może faktycznie taki był zamysł, a ja liczyłem na coś w rodzaju sgp w formie mówionej.

    Ja wam niczego nie każę i nie mam zamiaru, to wasza audycja. Podsuwam swoje odczucia jako słuchacz. Podsuwam też konstruktywne uwagi i rozwiązania. Skorzystacie, nie skorzystacie – nie moja rzecz. Ale osobiście życzyłbym sobie więcej informacji o grze, jako takiej, niż o ulotnych wrażeniach i hermetycznych dowcipów. Bo wychodzi z tego taka bezsensowna zabawa z mikrofonem, która nikomu do niczego nie służy, chyba, że uwielbia się wsłuchiwać w wasze głosy (albo sami to uwielbiacie). Nie chciałbym rezygnować z oczekiwania na kolejne wydanie podcastu. Po prostu.

    Nigdzie też nie sugerowałem opowiadania o grach, w które grało się 2 lata temu, proszę nie wypaczać mojej wypowiedzi. 10 rozgrywek sprzed 2 lat jest równie bezwartościowe (w sensie rzetelności oceny) jak jedna-pierwsza wczoraj. Nie pisałem tez o konieczności grania ponad 10 razy. 3 wystarczy, nawet wydaje mi się to optymalną liczbą rozgrywek do ukształtowania oceny.

    Widzicie, nikt nie musi niczego przełykać. Ja nie muszę was słuchać, choć chciałbym, bo jednak coś ciekawego o grach znajduję w audycji. Wy nie musicie przełykać i stosować się do moich sugestii i wniosków. Możecie robić swoje jak chcecie. Możecie jednak nakłonić ucha dla potrzeb słuchaczy (nawet jednego, który potrafi wyraźnie określić, swoje oczekiwania) i coś tam jednak zmienić, wprowadzić jakiś kompromis. To chyba wyszłoby z korzyścią dla wszystkich.

    Żadnego bolesnego przełykania czegokolwiek.

    Pozdrawiam,
    Gregg

  36. Gregg – dzieki za dlugo komentarz. Odnoszac sie do niektorych kwestii:

    1. Podtrzymuje zdanie, iz w naszej dyskusji o Starcrafcie nie bylo blednych informacji o zasadach. Ponadto z pewnoscia gralismy bez bledow.

    2. Podcast jest luzny i taki chyba zostanie – na SGP w formi mowionej nie ma szans z wielu powodow, m.in dlatego, ze nie chcemy powielac tamtych tresci i chcemy stworzyc cos innego, co by bylo czyms dodatkowym, a przy tym posiadajacym mniej sztywne ramy.

    3. Opinia o braku merytorycznej oceny jest moim zdaniem krzywdzaca – przedstawiamy konkretne zarzuty, mowimy o konkretnych zaletach – ciezko uznac, ze tylko krzyczymy bez sensu nie opierajac sie na niczym.

    4. Jakosc humoru jest kwestia gustu – moja ocena nie jest tak surowa jak Twoja (wydaje mi sie, ze nie robimy z audycji wynurzen mlodziencow o tym, kto ile wypil…). Nad hermetycznoscia dowcipow popracuje…

    5. Chcac podejsc do ocen gier w sposob przez Ciebie wskazany musielibysmy nagrywac 1 odcinek na miesiac – w innym przypadku nie bedziemy w stanie przerobic tyle gier.

    6. O polskich grach bylo bez szczegolow, bo te pojawialy sie wielokrotnie na blogu, forum i w SGP. Trudno po raz kolejny powtarzac to samo. Gdy bedziemy grali w kolejne polskie gry to na pewno poswiecimy im bardziej szczegolowe odpowiedzi. Ogolna ocena polskich produkcji roku 2007 (mizeria i dno) pozostaje w mocy, a jej przyczyny sa chyba znane.

    7. Mam nadzieje, ze bedziesz nas dalej sluchal i czekam na kolejne komentarze. #3 juz wkrotce.

  37. Gregg, wydaje mi sie, ze masz za duze oczekiwania. Po pierwsze to luzny podcast a nie formalne pismo. Chlopaki ostrzegaja, jezeli grali tylko raz, mowia co im sie nie podobalo a co podobalo. Czesc tematow traktowane jest powierzchownie, bo nie na wszystko jest czas. Nikt nie sugeruje, ze to profesjonalne recenzje i powinienes na ich podstawie podejmowac jakies decyzje. Na podstawie audycji mozesz najwyzej sie zainteresowac jakims tytulem – np. Brassem, i poszukac czegos wiecej na jego temat. Ja i tak nie wyobrazam sobie kupowania gry bez przeczytania przynajmniej 2-3 recenzji (chyba ze to nowosc uznanego wydawcy lub uznanego autora, ale tez tylko w szczegolnych przypadkach). IMHO podcast ma pomagac, ma bawic, ma byc po prostu fajna rzecza do posluchania dla milosnikow planszowek. I te role SWIETNIE spelnia.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*