Home | Wiadomości | Aktualności | Na radarze: Hab & Gut

Na radarze: Hab & Gut

Najbardziej lubię w planszówkach spotykać się z nowymi, świeżymi pomysłami autorów. Natrafiać na kompletnie nowe rozwiązania, na które nikt dotąd nie wpadł, chociaż po ich poznaniu człowiek zachodzi w głowę jak to możliwe. Przecież to takie proste i efektywne – jak to się stało, że nikt wcześniej tego nie wymyślił? Wprawdzie przyglądając się corocznej gorączce pod hasłem „Essen” nadal odczuwam najwyżej znużenie, to czasem któraś z zapowiadanych gier przyciągnie przypadkiem moją uwagę. No i właśnie dzisiaj wydarzyło się coś takiego – przeczytałem o grze Hab & Gut. Od razu z góry przepraszam wszystkich, którzy wybierają się do Essen i którzy do tej pory nie zwrócili na tę grę uwagi. Jeżeli żyliście w błogiej nieświadomości a mój artykuł spowoduje dodatkowe komplikacje w waszym napiętym harmonogramie, to wiedzcie, że nie taka była moja intencja.

Hab & Gut to gra giełdowa. Oczywiście, to nie jest nic specjalnie nowego, elementy rynku akcji są obecne w wielu grach, jak choćby cała seria pociągowa 18XX. W piątym numerze Świata Gier Planszowych, w felietonie z cyklu Kapusta planszowa Maciek opublikował grę giełdową opartą o termometr i gorączkującego pacjenta. W Polsce wydano kiedyś ciekawą grę Makler Giełdowy (chociaż nie ma tam obrotu akcjami, a raczej surowcami i produktami). Tak więc mamy oto zapowiedź kolejnej gry giełdowej, takiej jakich wiele.

Skąd więc moje zainteresowanie? Otóż autor wpadł tu na genialny w swej prostocie pomysł udostępnienia graczom części informacji na temat przewidywanych kursów akcji. Jak? Do manipulacji kursami używamy losowo wybranych kart, zawierających zwyżki i zniżki kursu jednego z sześciu walorów będących w grze. Rozgrywka ma dwie fazy, w każdej z nich gracze mają cztery rundy, w których oprócz kupowania akcji zagrywają po dwie takie karty. Jednak wybierają je ze stojaków umieszczonych po swojej prawej i lewej stronie. Na każdym z tych stojaków mają do dyspozycji osiem kart, które współdzielą z przeciwnikiem siedzącym na prawo albo na lewo. Tak więc każdy gracz ma dostęp do kart (i informacji o nich) razem ze swoimi sąsiadami przy stole. Na tej podstawie (a także obserwując zagrania sąsiadów) musimy prognozować kurs akcji w dalszej perspektywie czasowej i decydować, w którą spółkę inwestować.

Dodatkowa drobna modyfikacja tego czystego i pięknego mechanizmu giełdowego polega na przeznaczaniu akcji na cele dobroczynne. Gracze mogą (i powinni) w trakcie rozgrywki oddawać część zakupionych akcji na organizacje charytatywne. W efekcie te akcje są sprzedawane po kursie giełdowym i dochód z nich stanowi wkład gracza w lepszą przyszłość świata. Ten z graczy, który przeznaczy na ten cel najmniejszą kwotę, nie może wygrać gry, obojętnie jak dobrze mu poszło z pomnażaniem swojego własnego majątku. Bogactwo, którym nie chcemy się dzielić jest więc w tej grze nic nie warte.

Współdzielenie informacji, podgrywanie przeciwnikowi kart co do których miał on inne plany, szczypta blefu, czyhanie na niski kurs żeby zakupić akcje, krótka rozgrywka (45 minut) – to wszystko powoduje, że mam zamiar śledzić dalsze losy tego tytułu i obserwować uważnie wrażenia graczy. Gra jest przeznaczona dla 3-5 osób, przy czym sam autor wyznaje, że woli grać z kompletem przeciwników, bo choć kontrola nad grą jest mniejsza, to gra daje wówczas więcej zabawy.
Opis gry tutaj

 

2 komentarze

  1. Podobny mechanizm (choć nieco uproszczony) wymiany cząstkowych informacji na temat przewidywanych kursów akcji występuje już w Stock Market Guru. Tam gracze jednak nie współdzielą „stojaków”, ale wymieniają się karteczkami modyfikującymi kursy poszczególnych akcji (wyciągając je losowo z zakrytej ręki przeciwnika).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*