Home | Wiadomości | Nagrody | Gra miesiąca Wrzesień 2008

Gra miesiąca Wrzesień 2008

Kolejny miesiąc, kolejne wybory. Poniżej co najbardziej zainteresowało naszych redaktorów w okresie gdy kończy się lato, a zaczyna jesień, czyli we wrześniu.






Don Simon

Wrzesień jako miesiąc „pionkowy” musiał obfitować w większą liczbę nowo poznanych gier. O wszystkich liczących się pozycjach opowiedzieliśmy w Planszostacji, stąd nie będę wymieniał gier tam poznanych. Dość powiedzieć, że żadna z pozycji nie wskoczyła na listę zakupową. Podobna sytuacja jest niestety również w przypadku gier poznanych na spotkaniach warszawskich.

Indonesia okazała się być ciekawsza, niż się spodziewałem, a problemy z mapą, choć niewątpliwie obecne, nie wpłynęły na jej odbiór. Tym niemniej nie zachwyciła mnie na tyle, by czym prędzej lecieć do sklepu i nie zważając na cenę wrzucać ją do koszyka. Dużo gorzej odebrałem kolejny z „bazikowych” tytułów – Age of Steam. Bardzo lubię Railroad Tycoon, stąd dużo spodziewałem się po jego bardziej rozbudowanej wersji. Niestety, choć szereg rozwiązań jest interesujących, to wszystko niknie w kolosalnie długim czasie oczekiwania na kolejkę. Niewątpliwe przyczyną był fakt, iż troje graczy było zupełnie nowych, ale mimo wszystko nie pamiętam ostatnio tytułu, który tak bardzo by mnie wynudził podczas rozgrywki. Bardzo chętnie ponownie go spróbuję i mam nadzieję, że pierwsze wrażenie zniknie w kolejnych rozgrywkach, tym niemniej póki co mój portfel jest bezpieczny.

Udało mi się rzutem na taśmę zagrać w Civilization – grę legendę, która mimo tylu lat na karku potrafiła zaskoczyć kilkoma bardzo interesującymi rozwiązaniami. Czuć jednak jej wiek i bez szeregu usprawnień raczej nie da się w nią bez bólu grać. Tym niemniej chcąc oddać należne jej honory, planowałem właśnie ją ogłosić swoją Grą Miesiąca.

Niestety, zdemaskowane już przez Pancho, żółwiki nie są w stanie uszanować żadnych świętości i bezwstydnie wyrwały tytuł zasłużonemu dziadkowi. Grą Miesiąca zostają Pędzące Żółwiki, gra, która jak żadna inna ostatnio, zmotywowała wiele osób do wygłoszenia komentarzy i pokazania, iż projekt pod nazwą Planszostacja ma swoich odbiorców. A poza tym to dobra okazja, by dając im tytuł uhonorować symbolicznie wszystkie mierne gry, który w przedziwny sposób zdobywają rzesze wielbicieli, często o iście inkwizytorskiej miłości do swojego ulubieńca… :-).

Folko

Trzy gry w ubiegłym miesiącu zrobiły na mnie wrażenie. Nie na tyle duże by uznać je za super odkrycie, jednak na tyle istotne, żeby przedstawić je innym graczom.

Miejsce trzecie zajęła gra dla dzieci… i nie są to żółwiki :-) Gra o której można było usłyszeć w naszej Planszostacji, gra w którą świetnie bawiłem się z dziećmi oraz z dorosłymi… tą grą jest Geistertreppe.

Walka o finał była bardziej zażarta. Miejsce drugie zajęła gra nominowana do SDJ w 1993 – Zatre. Rozegrałem w nią kilkadziesiąt partii szkoleniowych z komputerem… od którego dostałem niezłą lekcję pokory. W wrześniu trafiła do mojego domu wersja planszowa, jeszcze o niej usłyszycie – albo przeczytacie w ŚGP… jeśli ktoś lubi gry z gatunku logiczno-losowych to polecam.

A miejsce pierwsze… zajęła moja gra :-( Może komuś się wydawać że robię sobie reklamę… i tak jest. Robię, bo gra jest według mnie dobra, nosi tytuł Wąż i należy do gatunku czysto logicznych. Mam nadzieję że wkrótce napiszę o niej więcej.
Pancho

Po pełnym planszówek lecie, gdzie czerwiec, lipiec, sierpień wypełniały się rozgrywkami przy stole nastąpił kryzys. We wrześniu musiałem trochę odpocząć od tego całego hobby i jak to zwykle bywa ze mną wpadłem w inne zainteresowania, czyli komiksy. Na szczęście we wrześniu był Pionek i prawie wszystkie moje partie z września właśnie przypadają na ten konwent.

Muszę powiedzieć, że nie było takich gier, które rzuciłyby mnie na kolana, zmasakrowały, złapały za gardło i kazały oddawać hołd przez następne tygodnie. Jednak udało mi się zagrać w kilka solidnych, dobrych gier, które nie mają się czego wstydzić. Wśród nich najbardziej wybiła się najnowsza gra wydawnictwa Egmont. Chodzi mianowicie o Zlot Czarownic. Świetnie wydana, pomysłowa gra na spostrzegawczość, dostarczająca nieskrępowanej frajdy. Tak, właśnie ona sięga po tytuł Gry Września 2008.

Mst

Pionkowy wrzesień obfitował w ciekawe rozgrywki. Poznałem ostatnią grę z rondlem czyli Hamburgum, nareszcie udało mi się zagrać w Wysokie Napięcie, wypróbowałem b. oryginalne Hameln, a przede wszystkim, dzięki kapitalnemu pomysłowi i realizacji Don Simona, nauczyłem się grać w Through the Ages. Partia w każdą z wymienionych wyżej gier dała mi naprawdę dużo do myślenia.

Jednak moją grą września zostaje gra, w którą w ubiegłym miesiącu zagrałem 4 razy czyli Confucius. Na Konfucjusza czekałem długo, niecierpliwie i z wielkimi oczekiwaniami. Po bardzo dobrej grze oczekuję żeby była niełatwa w odbiorze, żeby różne strategie przeciwników zmuszały do ciągłej czujności w dostosowywaniu do sytuacji moich planów, żeby nie dało się jej łatwo ogarnąć i przeliczyć. Konfucjusz spełnił moje oczekiwania. W każdej z 4 partii gracze obierali różne strategie, każda przebiegała zupełnie inaczej, a rozgrywka zaskakiwała nas czymś innym. Pomimo tego, że nie wszystkie doświadczenia były pozytywne każda kolejna gra powodowała długie dyskusje i mnóstwo przemyśleń. Już nie mogę się doczekać kolejnych rozgrywek – może na Gratislavii?

 

5 komentarzy

  1. Pancho,
    zaskoczenie, tez ostatnio poznalem sporo nowych gier i wlasciwie tylko nad zakupem jednej sie zastanaiwam – Zlot czarownic

  2. Don Simon uznaje wyższość Żółwików!

  3. Kurczę, to są jeszcze ludzie co w Wysokie Napięcie nie grali? ;)

  4. To nic. Są ludzie, którzy zagrali w Wysokie Napięcie i pomimo tego dalej w to grają!!! 8-o
    To dopiero są jaja :P

  5. moze gra jest dla niektórych za trudna a zauważyłem ze jak ktoś nie radzi sobie z jakaś gra to od razu ocenia ją bardzo źle tak w obronie wysokiego napięcia :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*