Home / Wiadomości / Aktualności / Podsumowanie roku 2010

Podsumowanie roku 2010

Dzisiaj jest ostatni dzień 2010 roku. Z tej okazji w imieniu całej redakcji chciałbym złożyć Wam serdeczne życzenia na nadchodzący 2011 rok. Mam nadzieję, że będziecie mieć w nowym roku dużo czasu na planszówki z rodziną i przyjaciółmi (a także odpowiednio grube portfele na ich zakup ;) ), a nasze ukochane hobby będzie kwitło, a rok będzie obfitować w mnóstwo hitów.

Część redakcji i współpracowników z tej okazji przygotowało podsumowanie mijającego roku. Część drugą tego podsumowania usłyszycie w drugiej połowie stycznia w Planszostacji.

Folko

Ostatnimi laty najwięcej gram w… swoje prototypy. Nie narzekam, bo lubię w nie grać, ale niestety przez to gram mniej w inne tytuły. Nawet jeśli poznaję ich sporo, to jest to znajomość powierzchowna, ot jedna-dwie partie i koniec. Mimo wszystko zrobiłem małe zestawienie gier, które w jakiś sposób zwróciły moją uwagę i które zostały wydane w tym lub pod koniec ubiegłego roku.

Zacznę od małej, niepozornej karcianki, która zawładnęła sercem moim i znajomych. Mowa o Czarnych Historiach, śmiesznej grze imprezowej, a właściwie zabawie. Myślę że większość czytelników GF zna ten tytuł, a Ci którzy jeszcze go nie poznali… zapraszam do recenzji. Równie miłą, a jakże inną zabawą okazał się Boomerang wydany w Polsce przez Grannę. To tytuł zdecydowanie rodzinny, lekki, ale dla mnie bardzo świeży. Przy okazji gier rodzinno-imprezowych muszę przypomnieć o niesamowitej Faunie. To jedna z najlepszych gier edukacyjnych jakie znam (po zastanowieniu – najlepsza). Z drugiej strony to moja największa porażka tegoroczna. Grę kupiłem, a ostatnio sprzedałem… nie spodobała się mojej rodzinie :(

W okolicy wiosny po raz pierwszy zagrałem w Boże Igrzysko. Cenię sobie gry Wallace’a, ale nie jestem jakimś wielkim miłośnikiem jego twórczości.  Igrzysko mnie zachwyciło, klimat jaki odczuwałem podczas tej partii (i kolejnej) jest czymś niesamowitym. Na takie gry czekam!

Jednym z hitów wakacyjnych okazała się Egizia. Osobiście wyżej oceniam Stone Age czy Wikingów (obie gry Hans im Gluck które są podobne ciężarowo), ale rozgrywki w Egizię wspominam bardzo miło i ciągle mogę zagrać.

Jesień to targi w Essen.  Tegoroczne okazały się dla mnie bardzo ważne, K2 okazało się jedną z najwyżej ocenianych gier targów (na 23 grudnia 8 miejsce). Uwielbiam K2 i może nie zabrzmi to dobrze, ale uważam że zasłużyło na tak wysoką pozycję.  Świetnie zaprezentowały się również inne polskie gry, mi do serca bardzo przypadły: Magnum Sal oraz Basilica. Uwielbiam grać w jeszcze jeden tytuł, który premierę miał w tym okresie (aczkolwiek nie na targach), mianowicie w Dywizjon 303. Nigdy nie spodziewałbym się, że tak mała, niepozorna, losowa gra, może wzbudzać we mnie takie emocje.

Wracając do Essen, od targów zagrałem już w kilkanaście (dziesiąt) tytułów które miały tam premierę, spodobało mi się niewiele. Na pewno zaliczę do nich Inca Empire. Klimaty Inków są mi bardzo bliskie, mam chopla na ich punkcie, moim marzeniem jest podróż do Peru. Gra ma pewne wady, ale dla mnie one nie istnieją ;-) Inną świetną grą, raczej u nas nie spotykaną jest Totemo. Postaram się wrzucić na GF większy rzut okiem na ten tytuł. Tu wspomnę, że jest to gra abstrakcyjna z gatunku logiczno-losowych, ze sporą interakcją i prostymi zasadami. Ci którzy mnie znają, wiedzą że lubię takie dziwne gry :-) Kolejny tytuł to wariacja na temat Mr Jacka… a więc Mr Jack Pocket. To co zrobili Bruno Cathala i Ludovic Maublanc jest niesamowite. Mr Jack to jedna z najwyżej przeze mnie ocenianych gier dwuosobowych (nie logicznych), a Pocket… czasami mam wrażenie, że jest jeszcze lepszy!

Na koniec zostawiłem sobie dwie gry, które poznałem niedawno, które mają podobną tematykę, a więc Grand Cru i Vinhos (recenzje obu tych gier niedługo – przp. yosz). Niestety w obie grałem tylko raz (w Grand Cru nawet nie cały), ale obie bardzo mi się spodobały… ze wskazaniem na Grand Cru. Z niecierpliwością czekam na kolejne partie.

Zapomniałem o jeszcze jednej grze, którą przypomniał mi Jacek. Luna – grałem na razie tylko 3 razy, w okresie międzyświątecznym planuję więcej rozgrywek… a potem będzie recenzja. Na razie gra podoba mi się bardzo :)

ja_n

Ten rok raczej nie zostanie dla mnie najważniejszym w historii gier planszowych. Gry, które bardzo mi się podobają są naprawdę nieliczne. Zapamiętam rok 2010 chyba tylko z dwóch powodów. Pierwszy to niestety spore rozczarowanie wysypem gier o winach, z których żadna dotąd poznana nie trafiła mi do przekonania (choć nie grałem jeszcze w Vinhos). Drugi to wspaniały wysyp polskich gier i ich świetny odbiór w świecie, w dodatku zupełnie zasłużony.

Top5 z roku 2010 moim zdaniem wygląda tak:

1. K2 – gra roku, przede wszystkim za świetną mechanikę wprost wyrastającą z tematyki;

2. Haggis – Tichu dla dwóch graczy, czego więcej chcieć?

3. Na Grunwald – nie wiem dlaczego, ale po prostu uwielbiam w to grać;

4. Luna – nieco na kredyt, grałem tylko raz, ale gra wydaje się bardzo ciekawa; sporo planowania, taktyki, udany kompromis między móżdżeniem a frajdą;

5. De Vulgari Eloquentia – gra nie jest wolna od wad, przydługawa, nieco zbyt losowa, niezupełnie jasne zasady; ale nie znalazłem pięciu lepszych od niej w tym roku.

Odi

Rok 2010 stoi dla mnie zdecydowanie pod znakiem Warhammera: Inwazji. Myslę, że Galakta trafiła znakomicie w zapotrzebowanie, decydując się na wydanie w języku polskim tej karcianki. Początkowe, niewielkie opóźnienie szybko zostało nadrobione i zrekompensowane niską ceną. Co więcej, teraz polskie dodatki nie dość, że kosztują mniej od anglojęzycznych, to jeszcze często pojawiają się w sklepach szybciej! Sama gra jest natomiast… obłędna. Kipi wręcz od różnych rodzajów interakcji, wyzwala ogromne emocje, zapewnia nieskończoną regrywalność… Warte podkreślenia jest szybkie formowanie się polskiej sceny WH:I, skupionej wokół forum Galakty i whinvasion.pl. Owszem, można narzekać na niezbyt dobre zbalansowanie ras (aktualnie rządzi tandem krasnoludzko-imperialny, a depczą mu po piętach wysokie elfy – chaos ma zdecydowanie mniej 'dobrych’ kart), ale taki po prostu urok karcianek kolekcjonerskich.  No a poza tym powtórzę: rozgrywka, nawet posiadaczowi słabszej talii, daje mnóstwo radości.

WH:I uzależnia. I ja oficjalnie przyznaje, że się uzależniłem :) Będę brał udział w turniejach, będę zawzięcie składał talie – tak, dla mnie Inwazja to gra z absolutnego topu dwuosobówek.

Dużym pozytywem jest dalszy rozwój rynku planszówkowego w Polsce. Nie dość, że rok 2010 obfitował w wiele ciekawych wydań zagranicznych hitów (Fauna!), to jeszcze na rynku zaczęły pojawiać się wreszcie dopracowane, polskie gry. Mam tu na myśli przede wszystkim K2 i Magnum Sal, którymi naprawdę przyjemnie pochwalić się w świecie: mechaniki sprawne, instrukcje jasne, jakość wykonania bardzo dobra, cena atrakcyjna.  Oby więcej takich produkcji, dopracowanych w każdym detalu.

Tegoroczne Essen nie wywołało we mnie większych emocji. Owszem, z ciekawości sprawdzałem doniesienia blogerów, oglądałem znakomite prezentacje live w kanale BGG, ale wszystko to wzbudziło we mnie jedynie wrażenie nadpodaży eurogier. Te same mechaniki, te same tematy. Jasne, mocno generalizuję. Tym niemniej zdecydowanie bardziej interesuje mnie od pewnego czasu co nowego wymyśli FFG (i co z tego zostanie wydane przez Galaktę!) oraz jakie gry przygotowują polscy autorzy (zwłaszcza ci pracujący nad grami wojennymi), niż kolejne europejskie produkcje o przesuwaniu kosteczek.

Veridiana

Zacznę z grubej rury: 51 Stan – to moja nowość made in 2010. Bez względu na słowa krytyki, domniemane przegięte przebudowy, niedomniemane brakujące żetony – ja tą grą byłam zauroczona zanim jeszcze wyszła. A podejrzewam, że zanim jeszcze Ignacy wpadł na to, by ją stworzyć ;) Ja po prostu czekałam na nią!

Tak więc, 51 Stan rządzi. Ja – zapalona graczka w RftG, lubiąca pięknie zilustrowane karcianki, uwielbiająca silniczki i kochająca klimaty postapokaliptyczne… czy miałam inne wyjście?

Ogólnie rzecz biorąc, z nowości roku 2010 bardzo polubiłam 3 tytuły. Drugim z nich jest 7 Cudów. Ja – zapalona graczka w RftG (i Cywilizację), lubiąca pięknie zilustrowane karcianki (aczkolwiek w mniej jaskrawych barwach), uwielbiająca silniczki (tu w bardzo uproszczonej formie) i kochająca klimaty starożytne … oraz majtanie kartami na prawo i lewo (tu w dosłownym znaczeniu)… czy miałam inne wyjście?

Numer trzy to Boże Igrzysko. To Wallace polityczny, turlany i dla mnie ciągle nie do ogarnięcia (nie bez powodu nie pcham się do polityki nawet lokalnej), a jednak coś w tej grze od samego początku mnie pociągało. Kryje się w niej jakiś taki epicki rozmach, do tego z przewagą rozrywki, a nie frustracji.

Z ledwo liźniętych nowości Essenowskich – podobały mi się pierwsze rozgrywki w Grand Cru (chociaż akcja polegająca na popchnięciu kosteczki na listwie cen w górę to jakieś fatalne uproszczenie) i w Lunę (Macao to to nie jest, ale Feld tworzy bardzo fajne gry-zębatki). Magnum Sal też jest całkiem sympatycznym łorker plejsmencikiem.

Natomiast ogólne ilościowe podsumowanie rozgrywek w mijającym roku prezentuje się następująco i kontrastowo: Cywilizacja, Fußball Ligretto, Scrabble, Race for the Galaxy na bieżąco z dodatkami, Age of Empires III, Ra , Macao. Ta ostatnia gra to mój drugi największy zachwyt, nie wydany jednak w tym roku.

Na koniec chciałam pogratulować koledze z sąsiedniego osiedla rewelacyjnego produktu jakim jest K2 :))) Na razie grałam jedynie wersje solo i jak dotąd wspinaczka marnie mi idzie. Gra jest jednak śliczna i zachwycająca pod względem przełożenia tematu na mechanikę (wiem, oryginalne spostrzeżenie).

Mst

mam nadzieję, że to nie zmęczenie planszówkami ale w 2010 poznałem zaledwie ok.10-15 fajnych, nowych gier (przy czym w kolejce do zagrania czekają jeszcze m.in. Navegador, De Vulgari Eloquentia i Troyes). Na moim stole najczęściej gościły sprawdzone w ubiegłych latach tytuły: Through the Ages, Le Havre, Agricola, Shipyard i Brass. Moje TOP 5 roku 2010 wygląda następująco:

1. Pret-a-Porter – idealnie trafia w moje oczekiwania, wymagająca gra wypełniona planowaniem, decyzjami i interakcją.

2. Vinhos – możliwe, że byłaby jeszcze wyżej ale udało mi się zagrać dotąd tylko 1 partię. Wielością zazębiających się mechanizmów oraz możliwością dokupowania dodatkowych akcji przypomina mi Shipyard – moją Grę Roku 2009.

3. Age of Industry – nowa wersja Brass’a jest bardzo solidną pozycją ale moim zdaniem do pierwowzoru brakuje jej bardzo dużo.

4. 7 cudów świata – król chwilerków. Bardzo proste zasady, krótki czas rozgrywki, emocje związane z oczekiwaniem na to co przyniesie kolejna tura. Świetna zarówno do grania z początkującymi jak i jako rozpoczęcie lub zakończenie spotkania wypełnionego cięższymi tytułami.

5. Grand Cru – kolejna w tym roku gra o produkcji i sprzedaży wina. Solidna gra ekonomiczna z ciekawym elementem licytacyjnym i oryginalną mechaniką.

Filippos

Rok 2010 będę wspominał jako pierwszy (i wierzę że nie ostatni) bardzo dobry dla polskiej myśli planszówkowej! Co tu dużo mówić – namieszaliśmy na tegorocznym Essen :) Pierwszy raz było tam kilka polskich gier na światowym poziomie. Bardzo mnie to cieszy. Jednak ogólnie nie pojawiło się wiele tytułów bardzo dobrych. Wiele gier dobrych, przywoitych ale mało przełomowych. Szczerze powiedziawszy nie byłem w stanie sformułować listy 5 gier wydanych w tym roku, które uważam za naprawdę świetne. Będzie więc top 3 i kilka nominacji.

1. K2 – zdecydowanie najlepsza gra wydana w tym roku. Idealne połączenie mechaniki z tematem, dopracowanie w najmniejszych szczegółach, bardzo dobra jakość wydania. Gra z mojej ulubionej kategorii wagowej: rodzinna plus. Po prostu hit. Gratuluję jeszcze raz Adamie!

2. Glen More – pierwsza od Galaxy Truckera kafelkowa gra która naprawdę mi się spodobała, wciągnęła na kilka rozgrywek i dała naprawdę sporo satysfakcji. Biorąc pod uwagę że to debiut Cramera (drżyj stary Kramerze przez K – młoda konkurencja już cię wygryza;)) oczekuję z niecierpliwościa na jego kolejne gry.

3. Mr Jack Pocket – Bruno Cathala pokazał klasę – udowodnił że można stworzyć uproszczoną wersję świetnej gry nie zabierając nic z jej ducha i klimatu! Mam ochotę grać w wersję kiesoznkową więcej w 2011 roku i mam nadzieję że będą ku temu okazje.

Poza tymi trzema zagrałem w tym roku w kilka gier, które chętnie polecę innym i do których chętnie sam zasiądę. Są to: 20 wiek, Antics, Norenberc, Travel Blog (najlepsza gra edukacyjna tego roku!) (No czekamy na recenzję czekamy – przy. yosz), Famiglia, 51 Stan, 7 Wonders i Jerusalem.

yosz

No i na koniec jeszcze ja. W odróżnieniu od niektórych moich kolegów ja uważam, że rok 2010 jest bardzo dobry – lepszy od 2009. Pojawiło się dużo dobrych i bardzo dobrych gier, chociaż nie brakowało też kilku niewypałów – zresztą jak zawsze. Na pewno w tym momencie nie widzę żadnego hitu na miarę Agricoli, Le Havre czy Dominiona. Moje TOP 5 zmienia się jak w kalejdoskopie z każdą kolejną grą, a w kolejce czekają jeszcze: Inca Empire, Basilica, Dominant Species (ale to najpierw muszę pożyczyć, zresztą podobnie jak Troyes), Grand Cru i Vinhos… dlatego nie podam swojego Top 5 :) Musicie poczekać do Planszostacji.

Ja na pewno będę bardzo mile wspominał 2010 bo jestem dumny z polskiej myśli planszówkowej z K2 na czele. No i Magnum Sal – jak zaczynałem grać te niecałe 3 lata temu nie sądziłem, że kiedykolwiek moja gra będzie wydana… ba, że w ogóle będę próbował gry wymyślać.

Do usłyszenia i jeszcze raz Do Siego Roku

8 komentarzy

  1. Avatar

    „Klimaty Inków są mi bardzo bliskie, mam chopla na ich punkcie, moim marzeniem jest podróż do Peru.”

    Wystarczy zostać premierem ;)

  2. Avatar

    Tegoroczne Essen nie wywołało we mnie większych emocji

    Chyba „nie wywołały”, bo rozumiem, że masz na myśli targi, a nie miasto :-)

  3. MichalStajszczak

    @Geko> Odi napisał prawidłowo. „Essen” to w tłumaczeniu na polski „jedzenie”. A zdanie:
    Tegoroczne jedzenie nie wywołało we mnie większych emocji jest na pewno poprawne gramatycznie :)

  4. Avatar

    U mnie gra roku to zdecydowanie Dominant Species. Na drugim miejscu chyba Innovation. K2 i Magnum Sal też na pewno w czołówce. To był dobry rok.

  5. Veridiana

    DS na razie tylko liznęłam na Vassalu, ale czekam na wersje namacalną. byż może – jeśli jest takie genialne, załapie się do pochwał za rok :) połączenie AoEIII z El Grande brzmi obiecująco.
    wiem, wiem, AoE Cię nudzi …. ;)

  6. Avatar

    Veridiano -> DM nie ma nic wspólnego z AoE3 za wyjątkiem rezerwowania sobie akcji. Z El Grande zaś ma podobną jedynie jedną z mechanik punktowania. Równie dobrze można by powiedzieć, że DM jest podobny do Osadników, bo też są heksy :)

  7. Veridiana

    Heksy nie są elementem mechaniki tylko układu planszy (no i w osadnikach heksów się nie dokłada). moze jestem dziwna, ale mnie sie tak wlasnie pokojarzylo ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Gorycz porażki – rozwiązania mechaniki

O ile nie należycie do będącej błędem statystycznym grupy geniuszy, lub nie zaczęliście dopiero co grać w planszówki, to z pewnością zdarzyło Wam się znaleźć w niewłaściwej części zestawienia ,,zwycięzca i przegrany”. W niniejszej refleksji chciałbym przyjrzeć się rozwiązaniom mechanicznym proponowanym przez gry te kilka rund przed zakończeniem, kiedy jednak ,,wszystko wiadomo”. Zapraszam. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap