Home / Wiadomości / Konkursy / Rozwiązanie szlacheckiego konkursu z Liberum Veto

Rozwiązanie szlacheckiego konkursu z Liberum Veto

Nastał ten czas Waszmoście. Pora rozprawić się z konkursem szlacheckim, dotyczącym gry planszowej Liberum Veto. Kilkanaście dni czekaliśmy na Wasze odpowiedzi, w których mierzyliście się z cytatami z trylogii Henryka Sienkiewicza. Okazało się, że jesteście doskonałymi śledczymi, ponieważ niektóre cytaty były „googleoporne”. Mamy nadzieję, że w wielu przypadkach konkurs przyczynił się do sięgnięcia przez Was po przygody Pana Wołodyjowskiego, historię Potopu lub dzieje bohaterów Ogniem i Mieczem. Ale bardziej niż to, mamy nadzieję, że przybliżyliśmy Wam grę planszową Liberum Veto.

Dziękujemy wydawnictwu Veto za przekazanie egzemplarza gry do konkursu.

A teraz do dzieła!

Egzemplarz gry planszowej Liberum Veto w nagrodę za poprawne odpowiedzi otrzymuje… FANFARY!!

Marek Tyczyński

Serdecznie gratulujemy, prosimy o kontakt z redakcją w celu podania danych adresowych (kontakt@gamesfanatic.pl), a wszystkim uczestnikom dziękujemy i do zobaczenia w kolejnym konkursie.

A poprawne odpowiedzi to:

1. Com ja winien, kiedy natura we mnie taka: gdy mnie gniew na kogo uchwyci, to bym go rozdarł, a gdy przejdzie, to bym zszył”
Andrzej Kmicic

2. „…gdy się białogłowa przeciw tobie zaweźmie, choćbyś się w szparę w podłodze skrył, jeszcze cię stamtąd igłą wydłubie.”
Jan Onufry Zagłoba

3. „Za parę dni działa ciężkie nam przyjdą… Wykopiemy tych lisów z jamy, a później co będzie, to będzie!”
Andrzej Kuklinowski

4. „… bo tak sobie myślę, że prawda to owies, a łgarstwo sieczka.”
Adam Nowowiejski
5. „A może waćpan takoż czystość ślubował?”
Longinus Podbipięta

One comment

  1. Avatar

    Musiało być Jan Onufry Zagłoba ? Odpowiedzi w postaci Jan Zagłoba nie były uznawane?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Dżem dobry – praca u podstaw

Nie wiem jak Wy, ale ja, jeśli chodzi o gry słowne, jestem rozdarty jak ta sosna z książki Żeromskiego. Z jednej strony bawi mnie klejenie wyrazów z pojedynczych literek, a z drugiej wiem, że nie jestem w tym tak dobry jak bym chciał. I w gruncie rzeczy to jest dla mnie (i pewnie nie tylko dla mnie) podstawowy i największy problem z tego typu tytułami: inni ludzie przy stole. Szczególnie tacy, którzy w dzieciństwie wpadli do kociołka z płytkami od Scrabble a teraz potrafią ułożyć siedmioliterowy wyraz korzystając z samych spółgłosek i wspomnienia dawnego wypadu na Mazury, podczas którego poznali nazwę jakiegoś technicznego elementu wykonania takielunku. Nic tylko usiąść i płakać nad tym, że na pierwszy rzut oka przede mną składają się jedynie “kot”, “tok” i ewentualnie, w porywach kreatywności: “kupa”.