Home / Recenzje / Gry logiczne / Torres – logika budowania zamków

Torres – logika budowania zamków

Torres przez długi czas był jedynym laureatem Spiel des Jahres od 2000 roku, który nie doczekał się polskiego wydania. Uważana za czwartego bliźniaka trylogii maski (Tikal, Java, Mexica) gra, w tym roku pojawiła się w nowej, odświeżonej wersji, którą na terenie Polski dystrybuuje wydawnictwo Egmont. Nowa edycja zawiera m.in. polską instrukcje i polski opis na pudełku, zaś sama gra jest niezależna językowo więc chyba możemy się pokusić o stwierdzenie kolejny laureat SdJ doczekał się polskiego wydania.

Torres to gra panów Kieslinga i Kramera. Duet to znany i zacny, nagradzany wieloma prestiżowymi nagrodami. Panowie są autorami m.in. takich tytułów jak wspomniane Tikal, Mexica i Java, ale też Szczęść Boże, Mumia: Wyścig w Bandażach, Porta Nigra czy Palaces of Carrara.

Opisywany dzisiaj Torres jest grą przeznaczona dla od 2 do 4 graczy w wieku 12 lat plus. Czas jednej partii wyznaczony na pudełku to 60 minut. Według kategorii na BGG, Torres jest grą logiczno – strategiczna. Krótki opis fabularny na początku instrukcji informuje nas, że stary król szuka swojego następny. Koronę odda temu księciu, który przez 3 lata zbuduje największy i najwyższy zamek i tym samym wygra zorganizowane przez władcę zawody.

Mechanika gry jest wzorowana na Tikalu. Podobnie mamy tu punkty akcji (tym razem 5 a nie 10 na turę), podobnie wydajemy je na wystawienie ludzików na planszę i ruch nimi. Tak jak w Tikalu mieliśmy odkopywanie świątyń, tak tu mamy rozbudowę zamków (u podstawy lub na wysokość).

Oczywiście jest też wiele różnic nadających Torresowi zupełnie odrębnego charakteru. Punktujemy 3 razy, ale inaczej niż w Tikalu moment punktowania nie wypada już losowo, po wyciągnięciu określonego kafla, a po zakończeniu konkretnej liczby rund. Mamy też karty akcji pozwalające najczęściej na specjalny rodzaj ruchu albo dodatkową rozbudowę czy przebudowę zamku. W trakcie punktowania otrzymujemy punkty zwycięstwa mnożąc powierzchnie podstawy zamków razy wysokość zamku na której stoi nasz rycerz. Powoduje to, że każdy z graczy może otrzymać inną ilość punktów za ten sam zamek, w zależności od poziomu na którym stoi jego rycerz. Mamy też dodatkowe punkty za obecność w zamku, który wizytuje król, a także za spełnienie celu dodatkowego, o ile gramy w wariant mistrzowski.

Zanim przejdziemy do podsumowania rozgrywki, kilka słów o wykonaniu. Pod koniec partii plansza wygląda naprawdę wspaniale i majestatycznie. To co widać na zdjęciu nawet w połowie nie oddaje widoku, który podziwiamy na żywo. Klocki z których składamy zamki są dobrze wykonane i dopasowane do siebie więc nie mamy problemu z ich składaniem. Niestety więcej pochwalić się nie da. Grafiki na planszy prawie nie występują, a te na kartach ograniczają się do wyjaśnienia działania akcji czy zasad punktacji specjalnej (na dodatek niezbyt intuicyjnego). Prawdziwą udręką jest jednak sposób wykonania pionków. Wszystkie pionki rycerzy swoim wyglądem przypominają nabój lub … czopek. Nie to jest jednak najgorsze, a to że jakość ich wykończenia nie pozwala na ich stabilne ustawienie. Wystarczy najmniejsze poruszenie stołu, żeby piony się przewróciły  i większość z nich odturlała z zajmowanego miejsca na planszy (w tym na torze punktacji). Mimo że staraliśmy się grać dość ostrożnie, to u mnie  problem powtarzał się w każdej partii i to zazwyczaj kilkukrotnie. Niestety ten aspekt praktyczny zupełnie przesłania mi wrażenie, które robi monumentalny wygląd planszy na zakończenie partii.

 

Clue stanowi jednak sama rozgrywka. W tej jest natomiast mnóstwo decyzji i kombinowania. Do tego, jeżeli zagramy w wariant mistrzowski, w którym dysponujemy od razu wszystkimi akcjami na ręce, to rozgrywka zostanie zupełnie pozbawiona losowości. Prawdziwy raj dla zapalonych szachistów i miłośników gier logicznych. Inaczej niż w szachach nie możemy jednak przewidzieć naprzód ruchów przeciwnika, a co za tym idzie musimy reagować na sytuację na planszy na bieżąco. Wachlarz naszych nieco zawęża się, a partia staje się bardziej taktyczna również wraz ze wzrostem liczby graczy i większa liczbą rycerzy na planszy.

Niestety gra ma kilka irytujących wad, które istotnie obniżają moją osobista sympatie do niej. Najpoważniejsza to czas rozgrywki i związany z tym downtime. Kultowa w redakcji stała się już anegdotka, gdy na ostatnim Zgranym Wawrze jedna z redakcyjnych koleżanek rozegrała czteroosobową partię w Scythe, w czasie kiedy ja z Asią przy takiej samej ilości osób zdążyliśmy dojść do bodaj 6 (z 10) rundy w Torresa. Sam czas oczekiwania na swój ruchy podczas czteroosobowej partii w Torresa potrafi skutecznie zniechęcić do dokończenia partii, stąd też bardziej podobały mi się partie trzyosobowe, w których częściej wykonujemy nasze tury. Ale również i te potrafiły się dłużyć zwłaszcza kiedy do stołu zasiadły osoby lubiące zbyt długo myśleć nad ruchem.

Druga kwestia, która stanowi mój osobisty zarzut to negatywna interakcja. Rozumiem, że blokowanie rycerzami wyższych pięter zamku wiąże się z pozbawianiem punktów przeciwnika, i wielu uzna to za zaletę gry. Moim zdaniem boleśnie zaszkodzić komuś jest jednak zbyt łatwo. Przykładowo w sytuacji, kiedy trójka graczy zaweźmie się na lidera (chociażby był on z przodu  jedynie o kilka punktów), to wówczas może okazać się, że nie ma on w swojej turze możliwości wykonania żadnego sensownego ruchu i najlepsze co może zrobić to przesunąć się o pięć pól na torze punktacji.

Słowem podsumowania. Daję grze 6 z plusem Jest to solidny i dosyć oryginalny (zwłaszcza jak na swoje czasy) tytuł, który może zapewnić satysfakcje grupie osób gustujących w grach logicznych. Do tego jest chyba jedną z najbardziej wymagających gier, które zdobyły Spiel des Jahres, pozwalającą mocno wysilić szare komórki przy optymalizacji naszych ruchów. Niestety ja nie bawię się przy Torresie zbyt dobrze, głównie ze względu na czas partii i liczne przestoje podczas rozgrywki. Nie podoba mi się też duża ilość negatywnej interakcji. Myślę jednak, że dla wielu osób będzie to gra, która zapewni im wiele godzin dobrej zabawy. Dlatego też warto sprawdzić ten tytuł przy nadarzającej się okazji.

Plusy:

  • wiele możliwych decyzji,
  • sporo kombinowania podczas gry,
  • kilka źródeł punktowania,
  • minimalna lub żadna (w wariancie mistrzowskim) losowość,
  • proste zasady i duża głębia gry,
  • rozbudowane zamki robią świetne wrażenie

Minusy:

  • rozgrywka potrafi się baaardzo ciągnąć, szczególnie w pełnym składzie,
  • duży downtime,
  • za dużo negatywnej interakcji,
  • fatalnie wykonane pionki



Grę Torres kupisz w sklepie

Ogólna ocena (6.5/10):

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (5/10):

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji.


Odpowiedz

Twój adres email nie będzie widoczny publicznie.Pola wymagane są oznaczone *

*