Home / Wiadomości / Aktualności / Jaipur – nowa gra twórcy Yspahana

Jaipur – nowa gra twórcy Yspahana

jaipur[1]Projektant Sébastien Pauchon i szwajcarskie wydawnictwo GameWorks, którego Pauchon jest współwłaścicielem, zapowiedzieli nową grę Jaipur. Tytuł pochodzi od nazwy stolicy Radżastanu, największego stanu Indii. W grze dwóch uczestników rywalizuje o to, który z nich jest najpotężniejszym kupcem w mieście, a co za tym idzie kto zostanie zaproszony na dwór maharadży.

Celem każdego z graczy jest zdobycie dwóch Pieczęci Doskonałości. Można to osiągnąć pokazując, że umiemy kupować tanio, a sprzedawać drogo, oraz przez efektywne zarządzanie dwoma stadami wielbłądów. Szykuje się kolejna lekka, dwuosobowa karcianka, a nigdy za wiele takich tytułów. Premiera w Essen, w październiku. Zainteresowani mogą zamawiać grę przedpremierowo za pośrednictwem maila info@gameworks.ch (cena około 18 euro). Choć nie sądzę, żeby na razie było wielu chętnych.

Jaipur

Jaipur

[BGN]

3 komentarze

  1. Prostych gier dla dwóch osób na rynku cały czas bardzo brakuje, więc myślę, że chętni się znajdą.

  2. jeśli będzie można sobie trochę poprzeszkadzać to już się jeden znalazł. do tego jest bardzo ładna. robi bardzo dobre wrażenie generalnie.

  3. Ty maniaku interakcji ;P grafiki SUPER, ale mam nadzieję, że będzie to coś więcej niż zbieranie jakichś zestawów i nie będziemy kolekcjonować na ręce 5 takich samych ślicznych kart z tkaninami, 6 takich samych ślicznych kart z klejnotami, 4 takie same śliczne…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Pyrkonowy Targ Letni – fotostory

Od 30 listopada 2019 r. kiedy to miały miejsce Planszówki na Narodowym, nie byłem na żadnej planszówkowej imprezie. Na Pyrkonowe Targi Letnie czekałem więc z jednej strony z wielkimi nadziejami, z drugiej jednak też z niemałą obawą. PTL miały być bowiem jedynie namiastką corocznego Festiwalu Fantastyki. Cóż, z pewnością rozmach tego wydarzenia był dużo mniejszy, ale ci co byli (w tym ja) na pewno nie mieli czego żałować. Dlaczego? Zobaczcie sami. Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap