Home / Recenzje / Abalone Offboard – Lepsze wrogiem dobrego?

Abalone Offboard – Lepsze wrogiem dobrego?

Czy znaną i lubianą (w kręgu miłośników abstrakcyjnych gier planszowych) grę można ulepszyć? Czy wydanie znanej gry w niemal nie zmienionej postaci (zamiast kul czarnych i białych są żółte i czerwone, a plansza nabrała niebieskiej barwy) wystarczy, by zachęcić do spróbowania nowej wersji? Czy uwagi i zastrzeżenia wysuwane przez graczy bywają uznawane przez autorów gier? O co chodzi z tymi dziwnymi wypustkami na krańcach planszy?

Oto lista pytań, które i mnie nurtowały od chwili gdym przeczytał o Abalone Offboard.

Abalone to jedna z pierwszych gier jakie kupiłem do swojej kolekcji. Uwielbiam abstrakcyjne gry logiczne. A opisy Abalone dawały nadzieję na niezwykle pasjonujące rozgrywki. Zakupiony Abalone Travel nieco rozczarował swoim wykonaniem (kulki jednak nie były kulkami a kluchami ;(, a przyjemność z przepychania ustąpiła przed irytacją wynikającą z poprawiania). Później wpadł mi w ręce duży Abalone Quattro i tu już kłopotów nie było.

Proste zasady, mnóstwo możliwości w czasie rozgrywki. A do tego opcja grania w nawet we 3 i 4 osoby to coś co ja bardzo polubiłem. Naturalnie zaintrygowała mnie nowa wersja Abalone Offboard.

W pudełku

Pierwsze zaskoczenie to niecodzienny kształt pudełka.

Po kie licho jest ono trapezowe? Przecież – o ile wiem – plansza jest płaska! A tu proszę…

Ono może zostać ustawione w pionie na półce i nie sprawi problemów jak oryginalny Abalone, który musi leżeć.

Ileż ja mam za sobą westchnień, gdy usłyszałem charakterystyczny grzechot zsypujących się kulek z dużego Abalone

Okazuje się zatem, że da się nieco pomyśleć i tak zaprojektować wypraskę i pudełko, by kosztem nieco ekstrawaganckiego kształtu można było go traktować normalnie.

Pudełko zawiera po tuzinie kul żółtych i czerwonych (dla tych co znają więcej kolorów niż przeciętny facet mogę napisać – zasłyszaną opinię ;) – że drugi komplet jest czereśniowy… Cóż, dla mnie czereśnie są do jedzenia!). Ponadto planszę, która prócz znajomego kształtu (dla tych, co z Abalone mieli już do czynienia) zawiera intrygujące wypustki.

Plansza typu heksagonalnego, o pięciu polach na boku, pozwala na swobodny ruch kul w każdym z sześciu kierunków. Jej konstrukcja jest na tyle sprytna (opatentowana!), że samo przepychanie kul dla wielu jest ogromną przyjemnością.

Owe wypustki, to właśnie ta nowość wprowadzona w Offboard. Mieszczą po jednej kuli – wg zasad kolejna kula w tej samej łuzie nie daje już punktów – i do tego każda ma swoją punktację od jednego do trzech punktów.

Zatem na pierwszy rzut oka zmian niewiele. Ot kolorowiej, ot jakieś śmieszne łuzy – wątpliwości narastały we mnie miast maleć.

Jednak samo wykonanie jest olśniewające. Świetna jakość kul i planszy.

Żywe kolory, które nie rozpraszają, a dodają grze uroku. Wypraska jakże inspirująca i odmienna od innych oraz ergonomiczne pudełko. Tak, to jest jakość!

Abalone – o co chodzi?

Zatem jak gra się w Abalone Offboard? (klasyczna wersja ma swoją własną recenzję, a różnice opisałem niżej)

Każdy z graczy może przepychać swoje kule o jedno pole. Można przepchać jedną kulę, ale zwykle dotyczy to całego rządka kul.

Nie ma tu ograniczeń co do kierunku, bo nie żadna ze stron planszy nie jest nikomu przypisana. Stąd nie istnieją pojęcia ruchu „w przód” czy „w tył”. Jeśli przed naszym rządkiem są kule przeciwnika, to po prostu sprawdzamy, czy mamy przewagę. Takie przeciąganie liny à rebours. Można też porównać to do sumo – więcej przepycha mniej.

I to wszystko, jeśli chodzi o zasady ruchu! Nadzwyczaj proste.

Łatwo zauważyć, że w wyniku tych przepychanek może udać się wypchać przeciwne kule poza planszę. I to jest ta najwyrazistsza analogia do sumo!

Kula poza planszą wpada, dzięki zmyślnie skonstruowanym wypustkom, w łuzy oznaczone punktami. Zatem możemy zdobyć jeden, dwa, a nawet trzy punkty za takie wypchnięcie.

Wystarczy zdobyć tych punktów sześć, by cieszyć się ze zwycięstwa.

Chwila obserwacji albo zabawy z tymi kulami pozwala zaobserwować ciekawą rzecz. Łuzy mieszczą tylko jedną kulę! Jeśli łuza dwupunktowa jest pełna, to kolejna kula wpadająca tym samym torem da już trzy punkty! O! To zmienia kapitalnie sposób myślenia o rozgrywce! Czasem mamy przygotowany ruch dający nam dwa punkty, ale jednak nie korzystamy, bo grozi to zdobyciem trzech punktów przez adwersarza! Nie opłaci się taka skórka za wyprawkę.

Jeszcze ciekawiej wygląda sytuacja, gdy do pełnej łuzy usiłujemy wepchnąć kolejną kulę. Nie wchodzi! (i nie pomoże tu słoik masła… ;) ) I nie daje punktów! Zgodnie z regułami teraz decyzję podejmuje przeciwnik. Może on albo usunąć swoją kulę z gry (ale bez punktów dla nas!) albo w swojej turze umieścić taką kulę na planszy (zamiast przepychania innych kul). I to w dowolnym miejscu! O! to już jest sytuacja bardziej w stylu zamienił stryjek siekierkę na kijek.

Zamiast zdobytego punktu wzmacniamy przeciwnika w najmniej dla nas korzystnym miejscu na planszy.

I to wszystko, jeśli chodzi o punktowanie.

Aha! Jeszcze jedno. Ustawienie początkowe.

Dla ułatwienia wyróżniono na planszy miejsca na których należy ułożyć kule na początku.

Teraz mamy po dwa sąsiadujące, ale wrogie, trójkąty złożone z sześciu kul.

Czym to się różni?

Zmiany jakie wprowadzono w regułach Abalone Offboard, w stosunku do klasycznej wersji Abalone, są subtelne.

Zmniejszono ilość kul (do dwunastu), a w konsekwencji zmieniono ustawienie początkowe. Teraz jest ono znacznie bardziej wymagające. Każdy ruch stanowi zachętę do ataku. Nie trzeba mozolnie zbliżać się do przeciwnika, by zaczęły się przepychania.

Usunięto możliwość ruchu ławą (tak zawsze go określam, gdy objaśniam grę), czyli przepchnięcia dwóch lub trzech swoich kul w bok (jak na zdjęciu).

Z tego co zauważyłem, wiele osób nie pamiętało o takiej regule. Zdarzały się nawet aplikacje, które wręcz bez tego przepisu działały… Zatem może i niewielka to strata.

Zniesiono ograniczenie ilości naszych kul, które możemy przepychać. W klasycznej wersji można było przepychać co najwyżej trzy kule. Teraz ogranicza nas jeno wielkość planszy. Teoretycznie możemy nawet i ośm swoich kul przepychać!

I jeśli chodzi o zasady ruchu to wszystkie zmiany. Braku ruchu ławą pewnie nawet niektórzy nie zauważą. Ruch większą ilością kul zachęca do śmielszych działań. (teraz mogę swoją czwórką przepychać wrogą trójkę!) – to korzystne zmiany.

Największe zmiany dotyczą punktacji. Nadal należy zdobyć 6 punktów, by zwyciężyć. Jednak o ile w tradycyjnej wersji każda kula dawała zawsze jeden punkt, to teraz jest to bardziej złożone – zgodnie z opisem nieco wyżej.

Wrażenia z rozgrywki

Ustawienie początkowe jest z pewnością reakcją na zgłaszane przez fanów problemy ze statycznością rozgrywki. Łatwiej w klasycznym Abalone bronić się niż atakować. Często partia się dłużyła, bo gracze umiejętnie unikali konfrontacji. Obecnie każdy ruch jest zaproszeniem do zwarcia. Rozbicie kul na dwie grupy utrudnia obronę, a ułatwia atak. To bardzo korzystnie wpływa na rozgrywkę. Odświeżająco i dynamizująco!

Możliwość przepychania dowolnej ilości kul znakomicie przyspiesza grę. Łatwiej konstruować swoje konfiguracje zaczepno-odporne, bo nie musimy na to zużywać aż tylu ruchów. Również dzięki temu unikamy tworzenia pasywnych struktur typu wielki mur ;), gdzie nie da się ugryźć wroga, bo niemal w każdą stronę miał te trzy kule, których nie ma jak ruszyć. Teraz, w Offboard, robimy koncentrację i przepychamy każdego! Bo nas więcej!

Już te dwie zmiany – ustawienie początkowe oraz przepychanie wielu kul – świetnie wpływają na dynamikę partii. Jednak to byłoby za mało na nową wersję, a dla wielu byłyby to po prostu home rules – nieco podejrzane usprawnienia.

Kapitalny jest za to pomysł z punktowaniem. Teraz już nie ma „miętkiej gry”. Skończyły się komfortowe wymiany punkt za punkt. Każdy ruch może okazać się tym krytycznym, gdy ja zdobywam punkty, a oponent nic albo mniej. I to jest najfajniejsze w tej wersji.

Oczywiście tradycjonalistów to nie przekona. Podobnie jak szachy w wersji klasycznej mają o niebo większą popularność niż mnóstwo ich odmian. Jednak Abalone ma jednak mniejszą rangę i zachęcam, by spróbować nowego wyzwania.

Spotyka się opinie, że Offboard bliższy stał się w klimacie grom z rodziny GIPF. I zgodziłbym się z tym. Grając w Offboard należy znacznie głębiej planować i analizować niż w tradycyjnej odmianie. Możliwe są ruchy „próżne”, czyli takie, gdy wypychając kulę przeciwnika z planszy nic nie zyskam. Zdarzają się klincze, gdy w pewnym miejscu planszy lepiej pozostawić status quo niż ryzykować straty, ale nie ma już – czasem wiejącej w tradycyjnym Abalone – nudy. Nudy wynikającej z pasywnej postawy graczy, którzy raczej się bronią niż myślą o zyskaniu punktów. Ja z tą nudą osobiście się nie spotkałem – gram raczej agresywnie – jednak na turniejach, które prowadziłem widziałem partie ponad godzinne, które (w pewnym sensie) polegały na czyhaniu na zagapienie się rywala. Nie wydaje mi się to możliwe w Offboard. Inny układ początkowy oraz możliwość rozbijania dużych grup daje oręż. A zmienione zasady punktowania dają motywację, by tak ofensywnie grać. Wszak teraz można wypchać dwie kule przeciwnika i wygrać (dwakroć po trzy punkty!) nawet jeśliby on naszych kul wypchnął więcej (bo po jednym punkcie albo wręcz bez punktu, gdy łuza pełna).

Dodam jeszcze, że mi osobiście brakuje ruchu ławą. Ale cóż, tak musi być.

Resume

Moim zdaniem, Abalone Offboard, to świetny przykład na to, że znaną i lubianą grę można ulepszyć. Jest to argument dla nas, graczy, by uwagi zgłaszać, proponować modyfikacje, dyskutować. Autorzy wzięli sobie do serca i głowy te postulaty, a dzięki swojej pomysłowości uzyskali bardzo zgrabny efekt końcowy.

Gra nabrała dynamiki, taktyka jest teraz głębsza i bardziej złożona, a reguły nadal nieskomplikowane. Wręcz zostały uproszczone. Zachęcam do spróbowania – warto!

Ogólna ocena (5/5):

Złożoność gry (3/5):

Oprawa wizualna (5/5):

Dziękujemy firmie G3 za przekazanie gry do recenzji.


4 komentarze

  1. Jax

    Przekonująca recenzja. Faktycznie po tym opisie grze blisko do gier GIPFowych – trafna uwaga. A więc może warto się zainteresować? ;)

  2. Także grałem w Offboard niedawno i przez chwilę zastanawiałem się po co zmieniać dobrą grę. Jednak zarówno nowe kolory jak i nowe zasady i nowe ustawienie początkowe szybko mnie do siebie przekonały. Offboard ma wszystkie zalety Abalone (kulki, proste zasady, fajne przepychanie) i nie ma jego wad (statyczna gra obronna).

  3. MichalStajszczak

    W tradycyjną wersje Abalone też można grać z innymi ustawieniami początkowymi. Na stronie gry we francuskiej Wikipedii jest kilkanaście propozycji ustawień startowych

  4. WRS

    Znam te alternatywne ustawienia początkowe. Jednak wartość punktowa kul (1) nadal premiuje grę obronną. W Offboard gracze muszą zmienić swój styl gry. I jest to z korzyścią dla samej gry ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*