Home | Katalog gier | Gry dla wielu graczy | Factory Funner – historie tysiąca i jednej rury

Factory Funner – historie tysiąca i jednej rury [Współpraca reklamowa z Allplay] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji

❍ Reading Time: 6 minutes   
 
Autor: Corné van Moorsel (Habitats, Combi-Nations, Nova Luna)
Liczba graczy: 1-6
Wiek: 12+
Czas gry: ok. 30 minut
Wydawca: Allplay
Rok wydania: 2016
Ciężar wg BGG: 2.35 / 5
Główne mechaniki:
budowanie sieci
gra w czasie rzeczywistym
gra kafelkowa
asymetryczne plansze graczy
gra solo

„Panie kierowniku, przecie to jest logiczne.

Tu się postawi zbiornik zielony, tu się przesunie rezerwuar, pójdzie naokoło filara, tam się zatenteguje i wszystko ładnie popłynie do trójeczki.

AAA, tu jeszcze trzeba z żółtym połączyć. A to nie będzie takie proste, trzeba by usunąć te dwie rury krzyżowe, potem naokoło filara, nad tą rurą z dwójki i mamy to. Tanio nie będzie, ale przynajmniej dobrze będzie.

Tylko jak pan kierownik tu wstawi znowu tę kadź z niebieskim to nie ma opcji, żeby nam obie trójki zasilić. No nie ma siły, rur może i starczy, ale podłączyć tego nie ma jak. Filara nie możemy przesunąć? No to klops, panie kierowniku najdroższy, klops fabryczny!”

48 najróżniejszych maszyn, 4 zbiorniki, by je zasilić i tylko osiem rund, by je wszystkie podłączyć, połączyć i skutecznie wyprodukować punkty.

A co gorsza – wiele z naszych decyzji będziemy podejmować pod ogromną presją czasu.

Factory Funner to w istocie gra kafelkowa, w której zmierzymy się z wyzwaniem zbudowania najwydajniejszej fabryki. Co ta fabryka produkuje – nie wiemy. Gdzie eksportuje swoje towary – nie mamy pojęcia. Wiemy natomiast, że napędzana jest czterema kolorowymi cieczami, które będziemy przepuszczać przez skomplikowaną maszynerię, by z drugiej strony uzyskać… coś.

Na razie nie skupiajmy się na szczegółach – skupmy się na barwnikach.

Fabryka kolorów

Wyobraźmy sobie całą naszą fabrykę jako sieć połączonych naczyń.

Z jednego się leje, do drugiego wpływa, jeden rezerwuar nadaje, inny kolektor przyjmuje. Ale połączenia nie są ani krótkie, ani proste.

Maszyny mają tu od 1 do 3 wejść i 1 lub 2 wyjścia. Kolory łączą się w nich, przetwarzając w inne, które mogą płynąć dalej i zasilać kolejne maszyny. Mogą też przemienić się w ciecz czarną, która z natury swej nie popłynie już nigdzie dalej, ale będzie bardzo lukratywna w zakresie punktów.

Naszym zadaniem jest systematyczne umieszczanie i podłączanie w naszej fabryce kolejnych maszyn. A do tego niezbędne będą rury. I to w zasadzie na nich powinniśmy się skupić.

Podłużne połączenia o przekroju kolistym

Nasze tury w Factory Funner składać się z szybkiego pochwycenia nowej maszyny i nieco mniej dynamicznego umieszczenia jej w racjonalnym miejscu na planie naszego zakładu produkcyjnego.

I tutaj rozgrywa się prawdziwa walka – o punkty, o pieniądze i o zainteresowanie graczy.

Przebieg tury i akcje są proste: mamy tylko dobrać nowy kafelek i rozmyślnie dołożyć go tam, gdzie nam pasuje. I nie ma tak naprawdę wielu zasad dookoła tego dokładania – możemy dowolnie dodawać, odejmować i przekładać wszystkie elementy naszej fabryki. Wszystkie poza maszynami – te, raz położone, zostają na miejscu do końca gry.

Zadanie rozplanowania kafli na ograniczonej przestrzeni proste już nie jest. Porównałbym tu grę do świetnego Calico – niby proste ruchy, ale wykonywane na coraz bardziej kurczącej się przestrzeni. Tym razem jednak musimy nie tylko zmieścić kafle, ale połączyć je z innymi elementami, wprowadzającymi i odbierającymi kolorowe ciecze i produkty końcowe.

Wyzwanie jest intrygujące, bo nawet w podstawowej wersji (plansze graczy są dwustronne, z standardową i asymetryczną stroną) na samym środku naszego „placu manewrowego” stoi bezlitosny słup, już od startu zmuszając nas do kombinowania naokoło siebie. A kombinowania w grze będzie sporo – prawie tak dużo, jak wszędobylskich rur i łączników.

Rurociąg na miarę naszych możliwości

Podłączanie wejść i wyjść to skomplikowany proces logistyczny.

Wszystkie łączniki możemy dowolnie nabywać, przekładać i usuwać, co daje nam dużą swobodę. Ale już utrzymanie w ryzach tego, ile nowych elementów kupiliśmy w danej turze, jest trudne. Całe to podłączanie ma to do siebie, że próbujemy jednego rozwiązania, wycofujemy się z niego, potem wpadamy na genialny pomysł, idziemy za nim, mylimy się w którymś elemencie i dopiero za trzecim czy czwartym podejściem znajdujemy nie tylko możliwe, ale i optymalne rozwiązanie. Gra jednak nie daje żadnego wygodnego sposobu monitorowania tego, ile tak naprawdę elementów kupiliśmy. Każdy z nich kosztuje dolara, więc to niby śrubki, ale w grze, w której tor punktów kończy się na wartości 69, jedna czy dwie dolarowe pomyłki w każdej z ośmiu rund mogą znacząco zakłamać wynik. A przecież nie spędzamy czasu weryfikując ruchy innych graczy – skupiamy się na sobie.

Drugi problem to samo zadanie. Maszyny zajmują konkretne miejsce i są zwrócone w konkretną stronę. Możemy niby przekładać wszystko dookoła i pomiędzy nimi, ale to nadal trudne zadanie. Nasze rurociągi przeplatają się ze sobą, krzyżują, układają piętrowo, lecą naokoło – wszystko, byleby dostarczyć surowce pomiędzy strategicznymi punktami.

W grze występuje aż 11 kształtów łączników – od prostych, przez te rozdwajające się, aż po trójniki, czwórniki i łączniki sześcioramienne. Elementów jest MNÓSTWO – 154 rury, a do tego rezerwuary i kolektory w kilku rodzajach. Na stole robi się tłoczno, mimo relatywnie małych plansz graczy, a na dodatek pudełko z grą nie zawiera żadnego insertu ani podajników ułatwiających obsługę gry. Wypakujcie sobie więc kilkanaście woreczków, utwórzcie z nich kilkanaście stosów i obserwujcie „cudowny” chaos, który rozpęta się, ilekroć gracze jednocześnie zaczną redesign swoich fabryk.

O jedną rurę za daleko

Podchodziłem do Factory Funner z dużym zaciekawieniem. Podoba mi się wizualny sznyt, podoba mi się idea centralnej zagadki, asymetryczne plansze, element gry w czasie rzeczywistym podczas dobierania maszyn (jest opcjonalny – domyślnie gracze na znak odkrywają po jednym kaflu i dobierają ten, który najbardziej im się podoba, otrzymując bonus lub karę za bycie ostatnim lub pierwszym, który tego dokona), podoba mi się kompaktowość rozgrywki i jej sugerowany, krótki czas. Miałem nadzieję, że po świetnym Habitats tego samego wydawcy i tutaj trafię na solidny tytuł.

Nie ukrywam jednak, że pierwsze starcie z Factory Funner było dla mnie trudne. Gra w założeniach jest bardzo prosta – dobierz, dołóż, połącz, podlicz – a bardzo krótka, ledwie dwustronicowa instrukcja zdaje się tę prostotę podkreślać. Ale wcale nie jest tak różowo.

Skondensowanie informacji na jednym arkuszu sprawia, że niektóre informacje trudno jest odnaleźć. Krzyżowanie się rur, łączenie dopływów i odpływów, martwe końce rurociągów, rozstrzyganie remisów, używanie ponownie elementu usuniętego z istniejących połączeń – wszystkiego w praktyce da się dowiedzieć z instrukcji, choć część informacji trzeba już wyciągać z forum BGG. W naszych rozgrywkach spotykaliśmy przypadki skrajne i mieliśmy sporo pytań, które zapewne byłoby łatwiej rozstrzygnąć przy nieco mniej skompresowanej instrukcji.

Obsługa gry – z jej wieloma stosami elementów na stole, ciągłym przekładaniem ich z tych stosów na planszę i z powrotem, żetonami oznaczającymi pobór z maszyny, a nie rezerwuaru i brakiem sensownego rozwiązania na śledzenie tego, co się kupiło w danej turze – to jednak mniejsza bolączka. Największym problemem Factory Funner jest jej losowość. Na początku gry każdy z graczy dobiera osiem zakrytych kafli maszyn z 48 dostępnych w pudełku. Te maszyny definiują nasze przychody, które przełożą się na możliwy do uzyskania wynik końcowy. Jeśli dobierzemy większość nisko punktujących maszyn, nasi przeciwnicy dobiorą te bardziej dochodowe, a następnie nie zdążymy w porę chwycić ich zanim zrobi to ktoś inny – jesteśmy usmażeni. To powoduje uzasadnioną frustrację, podobnie jak dobieranie łatwiejszych do podłączenia, ale oferujących mniejszy „wypływ” maszyn na początku, a tych bardziej skomplikowanych, ale bogatszych na końcu gry. Nie ma tu sposobu na mitygowanie tego elementu szczęścia – możemy co najwyżej dobrać maszynę i nie wykorzystać jej w fabryce, co powoduje z kolei utratę 2$ i brak nowych przychodów w turze.

Kraj samodzielnych fabrykantów

Sytuację trochę ratuje świetny tryb solo – pozbawiony elementu losowego i czasowego, pozwalający nam grać spokojnie, bez presji innych graczy, którzy skończyli wcześniej i czekają, aż przestaniemy się bawić rurami. Wyzwanie jest nadal spore, ale odchodzi kilka czynników, które mogą nas deprymować w normalnej grze, z żywymi przeciwnikami.

Factory Funner świetnie sprawdziłby się jako gra komputerowa, z automatycznym podliczaniem wydatków i przychodów w danej turze, bez grzebania w stosach rur i żetonów, może z nieco bardziej równomiernym, choć nadal losowym rozkładem żetonów. Jako gra planszowa jest tu za mało gry, a za dużo manipulacji komponentami i kalkulacji, które mogły być zautomatyzowane w wersji komputerowej.

Przebudowa fabryki, ilekroć dokładamy nową maszynę, to wąskie gardło gry. W praktyce najlepiej byłoby przebudować ją w głowie, zanim ruszymy choćby jedną rurę, bo przywrócenie poprzedniego stanu może być trudne albo niemożliwe. Czytelność wpływów, wypływów i przynależnych za nie punktów jest również utrudniona, zwłaszcza w późniejszych etapach gry.

W obecnej postaci jest to ciekawy koncept, który jednak nie jest do końca dobrze zrealizowany – albo po prostu inne gry realizują go lepiej. Skoro w grze zdarzają się momenty, gdzie dołożenie kolejnej maszyny wymaga po prostu zbyt wiele pracy, by było warte zachodu i gracze wolą zrezygnować, niż bawić się w wielkie przemeblowanie swojej i tak już skomplikowanej fabryki – to znaczy, że coś jest nie tak. Rozgrywka w czasie rzeczywistym nie dodaje tu chyba nic, poza dodatkową presją, zwiększającą szansę podejmowania złych decyzji. A te będą mścić się przez całą, bez możliwości ich skorygowania (zwłaszcza w przypadku źle umiejscowionych i niemożliwych do przeniesienia maszyn). W poprzedniej wersji gry – Factory Fun – maszyny również można było ruszyć i przełożyć, choć wiązało się to z karą finansową. W tym aspekcie Factory Funner to krok w tył w stosunku do pierwowzoru. Interakcja w grze jest niewielka i sprowadza się do podbierania kafli na początku każdej rundy – grając w wariant, gdzie nie ścigamy się o maszyny, gra jest już stricte wieloosobowym pasjansem.

Może zamiast cierpieć frustrację w ciasnej i ciemnej fabryce, lepiej wybrać inny tytuł, realizujący podobne cele i mechanizmy? Nie musi być to od razu Pipeline, ale może np. Galaxy Trucker, Space Alert czy nieco inne, ale świetne The Guild Of Merchant Explorers, Niezbadana Planeta czy nawet Hansa Teutonica?

 

Zalety:
+ ciekawa, wymagająca zagadka przestrzenna
+ kompaktowe pudełko
+ dwustronne, asymetryczne plansze i spora ilość maszyn zwiększają różnorodność w grze

Wady:
– losowość i dobieranie kafli na czas mogą czasem zepsuć zabawę
– instrukcja mogłaby być bardziej wyczerpująca
– brak insertu czy organizerów utrudnia obsługę i składanie/rozkładanie gry



Grę kupisz w sklepie


 

Dziękujemy firmie Allplay za przekazanie gry do recenzji.


 

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (6.5/10):

Ogólna ocena (6/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Do tej gry mamy konkretne zarzuty. Może być fajna i dawać satysfakcję, ale… ale jest jakieś zasadnicze „ale”. Ostatecznie warto się jej jednak bliżej przyjrzeć, bo ma dużą szansę spodobać się pewnej grupie odbiorców.

Przydatne linki:

One comment

  1. Avatar

    O, nie wiedziałem że jest nowe wydanie. Chyba mój ulubiony filler, 15 minut a czacha paruje. Zgoda że gra może budzić frustrację, ale też ciężko mi się przejmować czymś, co trwa te 15 minut. Nie zgadzam się, że gra jest krokiem wstecz w stosunku do pierwszej wersji. Możliwa pełna przebudowa powodowała, że ostatnie rundy to robienie zdjęcia planszy, próba ułożenia tego lepiej i przeliczanie czy się opłaciło, czy jednak lepiej wrócić do pierwotnego układu. Pompowało to bardzo czas gry przy niewielkiej wartości dodanej do samej gry.

    Nowe wydanie wygląda ładnie, ale jednak jest dużo mniej czytelne, za to duży minus. No ale przynajmniej pudełko się zamyka :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active
wordpress_test_cookie

Privacy Policy

What information do we collect?

We collect information from you when you register on our site or place an order. When ordering or registering on our site, as appropriate, you may be asked to enter your: name, e-mail address or mailing address.

What do we use your information for?

Any of the information we collect from you may be used in one of the following ways: To personalize your experience (your information helps us to better respond to your individual needs) To improve our website (we continually strive to improve our website offerings based on the information and feedback we receive from you) To improve customer service (your information helps us to more effectively respond to your customer service requests and support needs) To process transactions Your information, whether public or private, will not be sold, exchanged, transferred, or given to any other company for any reason whatsoever, without your consent, other than for the express purpose of delivering the purchased product or service requested. To administer a contest, promotion, survey or other site feature To send periodic emails The email address you provide for order processing, will only be used to send you information and updates pertaining to your order.

How do we protect your information?

We implement a variety of security measures to maintain the safety of your personal information when you place an order or enter, submit, or access your personal information. We offer the use of a secure server. All supplied sensitive/credit information is transmitted via Secure Socket Layer (SSL) technology and then encrypted into our Payment gateway providers database only to be accessible by those authorized with special access rights to such systems, and are required to?keep the information confidential. After a transaction, your private information (credit cards, social security numbers, financials, etc.) will not be kept on file for more than 60 days.

Do we use cookies?

Yes (Cookies are small files that a site or its service provider transfers to your computers hard drive through your Web browser (if you allow) that enables the sites or service providers systems to recognize your browser and capture and remember certain information We use cookies to help us remember and process the items in your shopping cart, understand and save your preferences for future visits, keep track of advertisements and compile aggregate data about site traffic and site interaction so that we can offer better site experiences and tools in the future. We may contract with third-party service providers to assist us in better understanding our site visitors. These service providers are not permitted to use the information collected on our behalf except to help us conduct and improve our business. If you prefer, you can choose to have your computer warn you each time a cookie is being sent, or you can choose to turn off all cookies via your browser settings. Like most websites, if you turn your cookies off, some of our services may not function properly. However, you can still place orders by contacting customer service. Google Analytics We use Google Analytics on our sites for anonymous reporting of site usage and for advertising on the site. If you would like to opt-out of Google Analytics monitoring your behaviour on our sites please use this link (https://tools.google.com/dlpage/gaoptout/)

Do we disclose any information to outside parties?

We do not sell, trade, or otherwise transfer to outside parties your personally identifiable information. This does not include trusted third parties who assist us in operating our website, conducting our business, or servicing you, so long as those parties agree to keep this information confidential. We may also release your information when we believe release is appropriate to comply with the law, enforce our site policies, or protect ours or others rights, property, or safety. However, non-personally identifiable visitor information may be provided to other parties for marketing, advertising, or other uses.

Registration

The minimum information we need to register you is your name, email address and a password. We will ask you more questions for different services, including sales promotions. Unless we say otherwise, you have to answer all the registration questions. We may also ask some other, voluntary questions during registration for certain services (for example, professional networks) so we can gain a clearer understanding of who you are. This also allows us to personalise services for you. To assist us in our marketing, in addition to the data that you provide to us if you register, we may also obtain data from trusted third parties to help us understand what you might be interested in. This ‘profiling’ information is produced from a variety of sources, including publicly available data (such as the electoral roll) or from sources such as surveys and polls where you have given your permission for your data to be shared. You can choose not to have such data shared with the Guardian from these sources by logging into your account and changing the settings in the privacy section. After you have registered, and with your permission, we may send you emails we think may interest you. Newsletters may be personalised based on what you have been reading on theguardian.com. At any time you can decide not to receive these emails and will be able to ‘unsubscribe’. Logging in using social networking credentials If you log-in to our sites using a Facebook log-in, you are granting permission to Facebook to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth and location which will then be used to form a Guardian identity. You can also use your picture from Facebook as part of your profile. This will also allow us and Facebook to share your, networks, user ID and any other information you choose to share according to your Facebook account settings. If you remove the Guardian app from your Facebook settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a Google log-in, you grant permission to Google to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth, sex and location which we will then use to form a Guardian identity. You may use your picture from Google as part of your profile. This also allows us to share your networks, user ID and any other information you choose to share according to your Google account settings. If you remove the Guardian from your Google settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a twitter log-in, we receive your avatar (the small picture that appears next to your tweets) and twitter username.

Children’s Online Privacy Protection Act Compliance

We are in compliance with the requirements of COPPA (Childrens Online Privacy Protection Act), we do not collect any information from anyone under 13 years of age. Our website, products and services are all directed to people who are at least 13 years old or older.

Updating your personal information

We offer a ‘My details’ page (also known as Dashboard), where you can update your personal information at any time, and change your marketing preferences. You can get to this page from most pages on the site – simply click on the ‘My details’ link at the top of the screen when you are signed in.

Online Privacy Policy Only

This online privacy policy applies only to information collected through our website and not to information collected offline.

Your Consent

By using our site, you consent to our privacy policy.

Changes to our Privacy Policy

If we decide to change our privacy policy, we will post those changes on this page.
Save settings
Cookies settings