🔍 SZUKAJ
Home | Katalog gier - recenzje | Gry strategiczne | Moonrakers – przyjaciele blisko, konkurenci bliżej

Moonrakers – przyjaciele blisko, konkurenci bliżej [Współpraca reklamowa z IV Studio] Wydawca nie ma wpływu na treść recenzji
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Moonrakers od IV Studio.

Międzygalaktyczne podróże. Nowe planety. Nowi ludzie. Najnowsze technologie. Ekscytujące wyzwania i piękne widoki.

Ulotka nie szczędziła przymiotników i łyknąłem haczyk. Po latach za biurkiem potrzebowałem zmiany, a praca przy kontraktach wydawała się dobrym kierunkiem. Dziś mija 6 lat, od kiedy uzyskałem licencję. Przeleciałem kilkaset parseków i zrealizowałem setki kontraktów. Nie zyskałem po drodze żadnych przyjaciół, ale mogę powiedzieć jedno: widoki są tu naprawdę piękne.

Moonrakers

Poranek w galaktyce Moonrakers

Poranki są ciężkie, zwłaszcza przed pierwszą kawą. Generator od Ventusa znów nawala i wymaga kilku ciosów kluczem francuskim, zanim zacznie grzać wodę. Na szczęście silnik ich produkcji działa bezproblemowo. Póki co.

Moje dni zaczynają się tak samo. Włączam komputer pokładowy i sprawdzam biuletyn. Jest zawsze pełen zleceń. Opuszczona planeta. Pole asteroid. Misja eskortująca. Uszkodzony reaktor. Mokra robota na Vilonie.

Praca nigdy się nie kończy.

A coś robić trzeba – kredyty nie rosną na asteroidach. Część z tych robót jestem w stanie ogarnąć sam. Czasem wymagana będzie pomoc załogi. Dodatkowe moduły na statku pomagają, ale to tylko bezmyślne maszyny. Do prawdziwej pracy potrzeba prawdziwych ludzi. A o nich…

… o nich czasem jest trudno.

Moonrakers

Nostromo Parano

Jeśli kontrakt jest trudny i groźny – wymaga np. mocnych silników, albo grubych tarcz – pozostaje mi jedno: radio.

W tej części Kosmosu chętnych do współpracy konkurentów nie brakuje. Oczywiście, wszystko ma swoją cenę. Jeden zajmie się wszelkimi niebezpieczeństwami na robocie, ale zgarnie dla siebie cały prestiż, czyniąc ze mnie „cichego wspólnika”. Inny chętnie użyczy swojego napędu, ale w zamian chce kredytów.

Bogu dzięki za wynalazek zwany „negocjacjami”.

Bez tego w galaktyce Moonrakers byłoby smutno i nudno. A tak nie dość, że na robocie raźniej, to jeszcze jest do kogo pysk otworzyć. A po robocie, wiadomo, cyk do sklepu po jakieś nowe części do tej kosmicznej łajby, może szybki rzut oka na poszukujących pracy załogantów, potem mokry hop do kajuty i nyny. Jutro kolejny dzień.

A z nim kolejne ekscytujące wyzwania i piękne widoki.

Moonrakers

Wymuszona kooperacja

Moonrakers w bardzo nietypowy sposób podchodzi do współpracy między graczami. Jest ona teoretycznie opcjonalna, ale w praktyce: konieczna i często bolesna. I nie zawsze korzystna.

Głównym celem gry jest realizowanie kontraktów. Te nagradzają nas kredytami, dodatkowymi kartami i Punktami Prestiżu. Jeśli zbierzemy 10 tych ostatnich – wygramy. Ale nie jesteśmy w stanie zrobić tego w pojedynkę.

Moonrakers zmusza nas do dzielenia się pracą i dzielenia się łupami. Nasze talie rozwijają się powoli i bez wsparcia przeciwników/wspólników trudniejsze kontrakty są po prostu nie do ruszenia w pojedynkę. Wybieramy więc co rundę jeden z nich, ustalamy swoją własną moc sprawczą i oferujemy innym współudział w przedsięwzięciu. W zamian za co? To już kwestia do cięższej debaty. Czasem oddamy kredyty, czasami otrzymywany sprzęt i załogę, ale często również sam Prestiż – jeśli aktualnie bardziej potrzebujemy kasy, niż punktów.

I w tych negocjacjach ta gra żyje i/lub umiera, w zależności od grupy. Otwartość na współpracę, racjonalne oczekiwania, spryt i elastyczność są niezbędne w świecie kosmicznych pertraktacji. Jeśli ktoś nieustannie odmawia współpracy albo stawia nierealne warunki – gra się blokuje. Bo prostymi misjami można ciułać w nieskończoność, ale nie posuwa to gry do przodu. Oczywiście, że wszyscy chcą wygrać i dostawać największe kawałki tortu. Ale nasze zwycięstwo w Moonrakers będzie raczej wynikiem cierpliwego realizowania strategii, aniżeli efektem szybkiej, widowiskowej szarży.

I z tym należy się pogodzić jeszcze przed rozpoczęciem gry.

Moonrakers

Umiejętności miękkie w służbie korporacji

Miałem to wielkie szczęście, że moja grupa podeszła do gry zgodnie z jej duchem. Pracowaliśmy razem, realizowaliśmy kontrakty, dzieliliśmy się zyskami i powoli dążyliśmy ku 10 punktom Prestiżu.

Stół był żywy od dyskusji, podpuszczaliśmy się nieprzystojnymi żartami, oferowaliśmy momentami naprawdę apetyczne zachęty do współpracy, by innym razem ścibolić każdy kredyt i nie odpuszczać nawet w obliczu nieuchronnej klęski kontraktu. Pomyłki się zdarzały, brakowało „luck” w push your luck, miewaliśmy bezpłodne tury i przeklinaliśmy swoją zuchwałość. Towarzyszyły temu wszystkiemu pozytywne emocje, raczej niż frustracja czy złość. Gra jest otwarta w tym sensie, że gracze sami decydują o tym, jak trudno będzie im realizować cele, jak często będą prosić o pomoc i jak wysoko tę pomoc wycenią.

W tym aspekcie gra rządzi, bo ta semi-kooperacja przybiera tu naprawdę emocjonujące barwy. Uwielbiam te rozmowy, to przeciąganie liny i to nieodpuszczające poczucie, że w następnej rundzie już na pewno nie będziemy nikogo potrzebować. Rynek kontraktów jest jednak nieprzewidywalny i – nie licząc początkowego rozstawienia, w którym eliminowane są te naprawdę najtrudniejsze – mogą się zdarzyć sytuacje, że przyblokuje się zleceniami, których nie możemy lub nie zechcemy robić. Nie ma jednak w grze momentów nudy czy downtime’u. Jesteśmy tak samo aktywni we własnych turach, jak i turach przeciwników – zawsze może się okazać, że jesteśmy nagle potrzebni. Albo sami możemy, nieco nieoficjalnie, zaoferować pomoc nawet, jeśli nikt o nią nie prosił, i przebić ofertę konkurentów – często zanim zdążą ją zaprezentować.

Moonrakers

Na Księżyc i z powrotem!

Nie samymi negocjacjami Moonrakers stoi, i znajdziemy tu sporo mechanizmów, dzięki którym zbudujemy nowe strategie i zyskamy nową siłę. Wszystko po to, by jedną, jedyną dostępną akcję w turze zamienić na całe stado akcji, rozgałęziających się od tej pierwszej. Zaczynamy z reaktorami dającymi dwie akcje, silnikami pozwalających dobierać karty i kilkoma innymi – ale to za mało, by zrobić w grze prawdziwą karierę.

Moonrakers

Budowanie talii działa tu niejako dwutorowo. Bo z jednej strony mamy tarcze, silniki i działa, które możemy wzmacniać, by spełniać parametryczne założenia kontraktów. A z drugiej – załogę, która swoimi zdolnościami umożliwi nam sprawniejsze lawirowanie po kontraktowych zawiłościach. Będziemy mogli np. zadać 5 obrażeń, ale zniszczymy jedną kartę z naszej talii, dobrać kartę i zyskać 1 tarczę / zadać 1 obrażenie / zyskać 1 akcję – zagrywając jedną załogantkę, przerzucić wybrane kości Zagrożenia czy obniżyć wymagania kontraktu.

Moonrakers

Do tego dochodzi konstrukcja naszego statku, z czterema miejscami na upgrade’y. Kajuta Klonowania pozwoli zagrać tę samą kartę Załogi dwukrotnie, Pijawka doda nam 1 akcję za każdego uczestnika Kontraktu, Sterownik Kwantowy potroi pierwszą zagraną kartę obrażeń, a Generator Kamuflażu pozwoli rzucić jedną kością Zagrożenia mniej. Większość części, oprócz zdolności, zapewnią nam dodatkowe karty do talii – czasem nawet kilka za jednym zamachem. Z zakupu części biorą się więc nie tylko pasywne korzyści, ale też większe możliwości wspierania współgraczy… za odpowiednią cenę. W tych czasach trudno o dobrego specjalistę. Człowiek, który weźmie na siebie wszystkie zagrożenia, bo jego statek jest stworzony do obrony przed nimi, jest na wagę złota.

Łatanie, spawanie, nitowanie

Mamy więc realne poczucie budowania nie tyle talii, co faktycznego statku: z określonymi modułami od różnych producentów, ze stale rosnącą mocą i zmieniającą się, barwną Załogą. To system żywotny, bardzo elastyczny i zachęcający do eksperymentów, lekko podsycanych realizowanymi w trakcie gry Celami. Te premiują np. zbieranie części od jednego producenta, czy wręcz przeciwnie – umieszczenie na statku części w czterech różnych kolorach. Tu tworzą się też małe historie: np. cel Utopia zaliczymy, gdy do współpracy zaprosimy wszystkich graczy jednocześnie, a Sabotażystę, gdy doprowadzimy do porażki w kontrakcie, w którym jesteśmy gościem, a nie kapitanem.

Wszystko to jest podawane w bardzo zwięzłej, pozbawionej niepotrzebnego fluffu postaci. Gracze sami piszą historie swoich ekspedycji, tworzą wysoce wyspecjalizowane statki lub łatają je niemal przypadkowymi, niezwiązanymi nadrzędną myślą modułami. I w każdym wymiarze ta zabawa jest wyborna, każda talia i każdy statek, nieważne z jaką myślą budowane, znajdą tu swój moment, by lśnić.

Często to podkreślam, bo bardzo lubię te cechę w grach – Moonrakers daje graczom okazje i mechanizmy, by być sprytnymi. By kreatywnie kombinować. By z niemal losowych elementów stworzyć rzeczy pięknie sensowne i używać ich w sposób graniczący z wirtuozerią.

Ale skoro jesteśmy przy losowości…

Fragment o rzucaniu kosmicznymi kośćmi

Moonrakers, przy całej swej cudności mechanicznej, jest grą, w której dobrze jest mieć szczęście po swojej stronie… albo dobrze radzić sobie z jego brakiem.

Karty na rynku. Dostępne kontrakty. Załoga, części, zagrożenia, cele do spełnienia. Wszystko dobieramy z talii albo turlamy. O wszystkim decyduje ślepy traf. Jedynym pocieszeniem jest możliwość – raz na turę! – zapłacenia 1 kredytu, by wymienić, uwaga: jedną kartę z Kontraktów lub Zbrojowni.

Moonrakers

Nie zrozumcie mnie źle.

Nieprzewidywalność bywa fajna. Ale w Moonrakers ma ona druzgocący wpływ na rozgrywkę. Zatkany rynek Kontraktów, nieciekawe części do statku czy nieprzydatne na początku karty Załogi mogą sprawić, że pierwsze rundy w grze mijają na bezpłodnym czekaniu. Talie początkowe są słabe, pechowy dociąg może zupełnie niweczyć szanse na nawet najprostsze Kontrakty, a dzielenie się nimi – przy 1 kredycie i 1 punkcie do podziału – jest niewiele lepsze od zwykłego pasowania.

To nie znaczy, że gra nie działa, jest zepsuta i nie ma w niej frajdy. Zdarza się natomiast, że rozruch jest mozolny, pozbawiony emocji i zwyczajnie nudny. Można zapewne zastosować homerule’owe „preludium” i rozdać po kilka kart w ciemno, dla dynamiczniejszego startu – ale skoro to takie dobre rozwiązanie, to czemu nie ma go w instrukcji?

Przyjaźń ponad podziałami

Mimo, że spotkałem przy stole ludzi odpornych na urok Moonrakers i widziałem, jak radość ucieka z twarzy tym, którzy kilka tur z rzędu nie mieli nic ciekawego do roboty, to nadal jestem tą grą zauroczony – wbrew jej wadom, a może nawet trochę… przez nie?

To gra, która boleśnie uczy cierpliwości – bo trudno tu o szybkie i dynamiczne pierwsze rundy. Ale to też gra, która tę cierpliwość dziarsko nagradza – bo gdy już uzupełnimy talię nową Załogą i doczepimy do statku parę modułów, to naprawdę zaczynamy zygzakować po Kontraktach z gracją i werwą, odczyniając niemałe wolty przy okazji. Budowanie karcianego drzewka staje się sztuką, w której losowość owszem, odgrywa rolę, ale jest minimalizowana – staje się przyprawą, dzięki której gra jest mniej policzalna, pierwiastkiem niewiadomej, dodającej pikanterii kolejnym dociągom.

No i może z Moonrakers jest trochę jak z recenzją „Creep” Radiohead, w którymś z odcinków Beavis & Butt-head. Że cienka zwrotka jest dlatego taka cienka, żeby refren jeszcze bardziej nas poczochrał? I może ten powolny start jest po to, żeby docenić późniejszy etap gry, gdy już nabraliśmy sił?

W Moonrakers umiejętność zbudowania strategii odpornej na wichry i sztormy jest tak samo ważna, jak elastyczność i gotowość do nagłej zmiany kierunku. Albo do przeczekania zawiei, jeśli wiatr jest zupełnie niesprzyjający. I jeśli podobnie jak ja najlepiej czujecie się w kokpicie ze stopu mimetycznego, który co kilka tur zmienia kszałt i adaptuje się do zmieniającej się sytuacji za oknem – to w Moonrakers poczujecie się jak ryba w zimnej, kosmicznej wodzie.

Zalety:
– świetne wykorzystanie deck-buildingu
– ciekawie pomyślane Części i Załoga zachęcają do kombinowania z naszym statkiem i jego obsadą
– wysmakowanie minimalistyczna oprawa graficzna
– interesujące podejście do kooperacji, a w zasadzie: semikooperacji

Wady:
– losowość na niemal każdym kroku utrudnia grze nabieranie rozpędu
– w związku z powyższym regularnie zdarzają się liche, bezpłodne tury, dopóki gracze nie zyskają na mocy sprawczej
– m.in. dlatego gra czasem się dłuży
– grę łatwo „zepsuć” brakiem chęci do kooperacji – duch gry musi być uniwersalny dla wszystkich graczy, inaczej jej centralny zamysł po prostu nie działa

Moonrakers

 



Dziękujemy firmie IV Studio za przekazanie gry do recenzji.


 

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (5.5/10):

Oprawa wizualna (8.5/10):

Co znaczy ta ocena według Games Fanatic?
Bardzo dobry przedstawiciel swojego gatunku, godny polecania. Wady mało znaczące, nie przesłaniające mocno pozytywnego odbioru całości. Gra daje dużo satysfakcji.

Przydatne linki:

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Cookies settings
Accept
Privacy & Cookie policy
Privacy & Cookies policy
Cookie name Active

Privacy Policy

What information do we collect?

We collect information from you when you register on our site or place an order. When ordering or registering on our site, as appropriate, you may be asked to enter your: name, e-mail address or mailing address.

What do we use your information for?

Any of the information we collect from you may be used in one of the following ways: To personalize your experience (your information helps us to better respond to your individual needs) To improve our website (we continually strive to improve our website offerings based on the information and feedback we receive from you) To improve customer service (your information helps us to more effectively respond to your customer service requests and support needs) To process transactions Your information, whether public or private, will not be sold, exchanged, transferred, or given to any other company for any reason whatsoever, without your consent, other than for the express purpose of delivering the purchased product or service requested. To administer a contest, promotion, survey or other site feature To send periodic emails The email address you provide for order processing, will only be used to send you information and updates pertaining to your order.

How do we protect your information?

We implement a variety of security measures to maintain the safety of your personal information when you place an order or enter, submit, or access your personal information. We offer the use of a secure server. All supplied sensitive/credit information is transmitted via Secure Socket Layer (SSL) technology and then encrypted into our Payment gateway providers database only to be accessible by those authorized with special access rights to such systems, and are required to?keep the information confidential. After a transaction, your private information (credit cards, social security numbers, financials, etc.) will not be kept on file for more than 60 days.

Do we use cookies?

Yes (Cookies are small files that a site or its service provider transfers to your computers hard drive through your Web browser (if you allow) that enables the sites or service providers systems to recognize your browser and capture and remember certain information We use cookies to help us remember and process the items in your shopping cart, understand and save your preferences for future visits, keep track of advertisements and compile aggregate data about site traffic and site interaction so that we can offer better site experiences and tools in the future. We may contract with third-party service providers to assist us in better understanding our site visitors. These service providers are not permitted to use the information collected on our behalf except to help us conduct and improve our business. If you prefer, you can choose to have your computer warn you each time a cookie is being sent, or you can choose to turn off all cookies via your browser settings. Like most websites, if you turn your cookies off, some of our services may not function properly. However, you can still place orders by contacting customer service. Google Analytics We use Google Analytics on our sites for anonymous reporting of site usage and for advertising on the site. If you would like to opt-out of Google Analytics monitoring your behaviour on our sites please use this link (https://tools.google.com/dlpage/gaoptout/)

Do we disclose any information to outside parties?

We do not sell, trade, or otherwise transfer to outside parties your personally identifiable information. This does not include trusted third parties who assist us in operating our website, conducting our business, or servicing you, so long as those parties agree to keep this information confidential. We may also release your information when we believe release is appropriate to comply with the law, enforce our site policies, or protect ours or others rights, property, or safety. However, non-personally identifiable visitor information may be provided to other parties for marketing, advertising, or other uses.

Registration

The minimum information we need to register you is your name, email address and a password. We will ask you more questions for different services, including sales promotions. Unless we say otherwise, you have to answer all the registration questions. We may also ask some other, voluntary questions during registration for certain services (for example, professional networks) so we can gain a clearer understanding of who you are. This also allows us to personalise services for you. To assist us in our marketing, in addition to the data that you provide to us if you register, we may also obtain data from trusted third parties to help us understand what you might be interested in. This ‘profiling’ information is produced from a variety of sources, including publicly available data (such as the electoral roll) or from sources such as surveys and polls where you have given your permission for your data to be shared. You can choose not to have such data shared with the Guardian from these sources by logging into your account and changing the settings in the privacy section. After you have registered, and with your permission, we may send you emails we think may interest you. Newsletters may be personalised based on what you have been reading on theguardian.com. At any time you can decide not to receive these emails and will be able to ‘unsubscribe’. Logging in using social networking credentials If you log-in to our sites using a Facebook log-in, you are granting permission to Facebook to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth and location which will then be used to form a Guardian identity. You can also use your picture from Facebook as part of your profile. This will also allow us and Facebook to share your, networks, user ID and any other information you choose to share according to your Facebook account settings. If you remove the Guardian app from your Facebook settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a Google log-in, you grant permission to Google to share your user details with us. This will include your name, email address, date of birth, sex and location which we will then use to form a Guardian identity. You may use your picture from Google as part of your profile. This also allows us to share your networks, user ID and any other information you choose to share according to your Google account settings. If you remove the Guardian from your Google settings, we will no longer have access to this information. If you log-in to our sites using a twitter log-in, we receive your avatar (the small picture that appears next to your tweets) and twitter username.

Children’s Online Privacy Protection Act Compliance

We are in compliance with the requirements of COPPA (Childrens Online Privacy Protection Act), we do not collect any information from anyone under 13 years of age. Our website, products and services are all directed to people who are at least 13 years old or older.

Updating your personal information

We offer a ‘My details’ page (also known as Dashboard), where you can update your personal information at any time, and change your marketing preferences. You can get to this page from most pages on the site – simply click on the ‘My details’ link at the top of the screen when you are signed in.

Online Privacy Policy Only

This online privacy policy applies only to information collected through our website and not to information collected offline.

Your Consent

By using our site, you consent to our privacy policy.

Changes to our Privacy Policy

If we decide to change our privacy policy, we will post those changes on this page.
Save settings
Cookies settings