Re Re Kum kum! – była sobie żabka mała…

(14:39 wtorek, Wrzesień 29, 2009)


Pudełko (źródło: Egmont)Większość gier dla dzieci jest o zwierzętach. Bardzo dobra sprzedaż tytułów o tej tematyce zachęca do tworzenia kolejnych. Miesiąc temu nakładem wydawnictwa Egmont ukazała się na rynku następna gra eksploatująca niewyczerpalne zasoby miłości do braci mniejszych. Tym razem wcielamy się w żaby i co nikogo nie dziwi skaczemy nimi po liściach na stawie. Gra autorstwa Thierry’ego Denouala została po raz pierwszy wydana w Ameryce dwa lata temu i nosi tam tytuł Froggy Boogie. Polski tytuł Re re kum kum nie oddaje pierwowzoru, ale łatwo go zapamiętać i przyjemnie się kojarzy. Oby więcej takich tłumaczeń.Re re kum kum

Amerykanin Thierry Denoual nie jest znanym autorem gier, choć nowa gra Egmontu, to jego trzeci tytuł, który klienci mogą znaleźć w polskich sklepach z grami planszowymi. Jego autorstwa są także gra logiczna Gobblet i zakręcająca wersja domina – Rondomino.

Re re kum kum jest grą przeznaczoną dla 2 do 6 osób. Posiada dwa warianty rozgrywki, łatwiejszy od 4 roku życia i trudniejszy od 5 roku życia. W obu wariantach gra trwa około 15 minut. Jak widać gra jest przeznaczona do grania z dziećmi w wieku przedszkolnym. Re re kum kum zostało wydana w standardowym dużym, przyciągającym wzrok pudełku 30 na 30 centymetrów. Przyjazna i kolorowa grafika sprawia miłe wrażenie zarówno na dorosłych, jak i na dzieciach. Rysunek uśmiechniętej żaby zachęca do zajrzenia do środka.

Prostszy wariant

Wewnątrz znajdziemy 9 dużych kolorowych żab z pustymi oczodołami, 18 ócz, 6 małych żabek, kilkanaście pól planszy, dwie kostki, instrukcję i małe czarne okulary. Instrukcja napisana jest czytelnie, z dużą liczbą rysunków i nie pozostawia wątpliwości, co do reguł gry. Grafika pól utrzymana jest w tym samym przyjemnym stylu, co pudełko. Za to żaby i kostki są drewniane. Nie wiem, czy to zabieg celowy, ale kostki różnią się barwną drewna, przez co pomarańczowy kolor wygląda na nieco zgniły. Poza tym minimalnym zgrzytem nic nie można wykonaniu gry zarzucić. No prawie nic, ale o tym za chwilę.

Która mamy nie słuchała

Jak już pisałem gra ma dwa warianty. Przygotowanie obu wymaga włożenia wszystkim dużym żabom dwóch oczu. Oczy mają pod spodem rysunki żab. Każdy płaz powinien mieć jedno oko z rysunkiem innej żaby oraz jedno oko bez rysunku. Po włożeniu oczu nie widzimy, w którym oczodole jest oko z rysunkiem a w którym nie. I tu pojawia się problem. Źle wywiercone oczodoły powodują, że czasami oko nie chce wejść do otworu, a czasami jest za luźne.

W prostszym wariancie układamy dla małych żab tor podobny do tego w Pędzących Żółwiach, ale płazy poruszamy za pomocą kostek. Rzucamy obiema i wynik rzutu wskazuje nam dokładnie jedną dużą żabę. Aby poruszyć naszą małą żabkę musimy wybrać oko, które jest puste pod spodem. Gracz, który doskoczy swoją zabką do mety wygrywa.

Trudniejszy wariant

Trudniejszy wariant ma inne ułożenie elementów. Duże żaby układamy na przemian z polami w okrąg. Naprzeciw pola startowego umieszczamy metę wraz z okularami słynnego śpiewaka Mieczysława Frogga. Żart wykorzystujący postać nieżyjącego muzyka uważam za bardzo udany. Może dzięki niemu dzieci poznają kawałek historii muzyki. Celem gry jest zabrać okulary i obskoczyć z nimi staw dookoła. Do poruszania nie wykorzystujemy już kostek, ale po prostu wybieramy, które oko żaby stojącej przed nami podnosimy.

Re re kum kum, bęc!

Grałem w Re re kum kum wielokrotnie, głównie w prostszy wariant z moją żoną i niespełna trzyletnią córką. Mała radzi sobie z grą bardzo dobrze. Gra ma na celu w przyjemny sposób nauczyć dzieci kolorów, zapamiętywania i coś, czego nie spotkałem w żadnej innej grze – rozróżniania strony lewej i… i tej drugiej lewej. :) Ponieważ moja córka jest na tym etapie, to gra sprawdza się znakomicie. Nie trwa za długo, cieszy dziecko kolorami, możliwością rzucania kostkami i skakaniem. Trudniejszy wariant jest dla dzieci o 5 roku życia, ale grałem z 4,5-letnią dziewczynką i radziła sobie bez problemów.

Polecam grę rodzicom, którzy mają dzieci w wieku przedszkolnym. Co prawda gra dorosłych nie pociąga tak jak Pędzące Żółwie, ale najważniejsze, że dziecku sprawia radość i uczy wielu potrzebnych w życiu rzeczy. Uważam, że gra powinna być na wyposażeniu każdego przedszkola, gdyż można zająć doskonałą edukacyjną zabawą aż 6 dzieci na raz.

Ostateczna ocena: 3/5 dla dorosłych, 5/5 dla dzieci, więc po uśrednieniu 4/5.

Ogólna ocena:

Złożoność gry:

Oprawa wizualna:

Temat recenzje


29 komentarzy

  1. Nauczyciel ;) 14:45, Wrzesień 29, 2009

    ócz się ócz bo nauka to potęgi klÓcz!
    Oczu :)

  2. Trzewik 15:03, Wrzesień 29, 2009

    Uśrednienie jest skrajnie bez sensu, bo to jest gra dla dzieci, więc po jaką cholerę obiżasz jej ocenę za to, że nie nadaje się dla dorosłych.

    To tak jakbyś napisał, że boiska Orliki do piłki nożnej są swietne, choć obniżasz im ocene, bo raczej słabo się na nich gra koszykarzom…

    [gra jest fajna dla dzieci, potwierdzam]

  3. dominusmaris 15:11, Wrzesień 29, 2009

    Wolnoć herezji we własnej diece…e,recenzji.

  4. Anonim 15:21, Wrzesień 29, 2009

    Ócz się ócz bo nałka to potęgi klócz…

  5. Filippos 15:23, Wrzesień 29, 2009

    Fajna, lekka, szybka recenzja – taka jak gra;)
    Natomiast muszę się zgodzić z trzewikiem co do oceny. Np., ja TtA oceniam na 10 na BGG jako grę dla dorosłych, jako grę dla dzieci oceniam ja na 2. Czyli wychodziłoby że powinno mieć ocenę 6. Czyżby jednak bez sensu?;)

  6. Nataniel 15:51, Wrzesień 29, 2009

    Filippos> Moj Krzysiek (2,5) gra w TTA i mu sie podoba. A jak mowi, ze sie nie podoba – to nie ma dobranocki :D

  7. Filippos 16:03, Wrzesień 29, 2009

    To sie nazywa twardy chów;)

  8. Cnidius 16:04, Wrzesień 29, 2009

    Natanielu, nie wiedziałem, ze tak Ci zależy na zwycięstwach… przecież to nie problem, powiedz przed grą, to ci się trochę podłożę :)
    Zostaw Krzysia, biedak przy Tobie wyrobi sobie złe nawyki grania w TTA.

    [btw. bardzo ładna recenzja, "przeoczyłem" trochę tę grę, ale widzę, że warto jej się przyjrzeć bliżej]

  9. Draco 16:04, Wrzesień 29, 2009

    Gra ma na pudełku 4+, czyli dorośli też mogą w nią grać i uważam, że ich ocenę też należy uwzględnić. TtA ma na pudełku 12+, więc z oceną 2,5-latka bym się nie liczył, bo to zabawka nie dla niego. ;-)

  10. Ja_n 16:08, Wrzesień 29, 2009

    Draco – dość lekko potraktowałeś niedoróbkę z wielkością otworów pod oczy. Dla mnie to potężny problem, którego nie ma jak naprawić we własnym zakresie i psuje on grę. Kupiłbym Re Re Kum Kum (jako tytuł dla dzieci oczywiście) gdyby nie ten problem. Nie przeszkadzało to Tobie w graniu z dziećmi?

  11. MichalStajszczak 16:15, Wrzesień 29, 2009

    @Draco> Grałeś w Re Re Kum Kum wielokrotnie z żoną i córką. Napisałeś, że córka radzi sobie z grą bardzo dobrze. A żona?

  12. Draco 16:15, Wrzesień 29, 2009

    @ja_n – Rozwiązaliśmy ten problem. Jak dotkniesz jednego oka, to już nie możesz zmienić zdania.
    @Michał – żona też kuma. :)

  13. Anonim 16:53, Wrzesień 29, 2009

    czy ktoś poprawi błąd z óczami?

  14. Don Simon 16:58, Wrzesień 29, 2009

    Draco – ta gra jest w ogole grywalna w gronie ludzi doroslych?

  15. Folko 17:02, Wrzesień 29, 2009

    @Szymon – jest grywalna z małymi dziećmi i chyba tyle. Dla maluchów to faktycznie bardzo dobra pozycja. Starsi (nawet tak zdziecinniali jak ja) lepiej niech trzymają się od niej z daleka ;-)

  16. Nataniel 17:16, Wrzesień 29, 2009

    Cnidius > zalezy mi na graniu, a ze niektorzy potencjalni chetni to pantoflarze (zona mi nie pozwala), to musze sobie radzic :P

  17. Zielu 17:53, Wrzesień 29, 2009

    Jakiś anonim czepil sie tych ócz i nie daje za wygraną…

    Wystarczy sobie przypomniec role Papkina:
    „Ten zapewnia, ów nie wierzy/
    Ale każdy z ócz mych czyta [...]”

    A slowniki podaja w dopelniaczu l.mn. nudne „oczu”, ale tez „ócz”, a nawet „oczów”!

  18. Don Simon 18:02, Wrzesień 29, 2009

    Folko – no wlasnie. Czyli pisanie, ze gra dla doroslych to 3/5 to chyba przesada?

  19. Folko 19:17, Wrzesień 29, 2009

    No dla mnie 3/5 to przesada, zagrałem 2 razy – dwa warianty i raczej więcej nie planuję… tym bardziej że takich maleństw do grania też nie planuję ;-)

  20. geheime 20:42, Wrzesień 29, 2009

    Ja grałem dwa razy i uważam, że ta gra nie nadaje się dla dorosłych.

  21. Veridiana 22:00, Wrzesień 29, 2009

    Co Wy ciągle z tymi pociagającymi/fajnymi/super/extra, hiper/ultra Pędzącymi Żółwiami???
    bo to nudna gra była…

  22. Anonim 23:23, Wrzesień 29, 2009

    Zielu : nie wiedziałem że Draco posługuje się staropolszczyzną, a WSPÓLCZESNYM polskim językiem, którym recenzuje współczesną grę o tematyce przyrodniczej. Może gdyby była to celowa stylizacja w recenzji np. Bożego Igrzyska – to ok.

  23. geheime 23:52, Wrzesień 29, 2009

    Anonimie, wygląda na to, że czepiasz się dla zasady, bo ktoś udowodnił ci brak wiedzy. Wyluzuj trochę. Ja też nie wiedziałem, że ta forma jest poprawna. Człowiek uczy się całe życie. Jeśli uważasz, że nietypowa forma pewnego słowa to jedyna rzecz o którą warto drzeć szaty, to widać Draco opanował sztukę pisania recenzji niemal do perfekcji.

    I uzupełniając: jest sporo fajnych gier w które mogą grać dorośli (np. Der Schwarze Pirat od Haby) natomiast Re re kum kum nie jest jedną z nich i mam wrażenie, że dorosły grając ze swoim dzieckiem będzie się raczej męczył, a nie o to przecież chodzi. Stąd ocenę wystawioną przez Draco uważam za częściowo uzasadnioną.

  24. Draco 09:02, Wrzesień 30, 2009

    Trochę się dziwię waszym ocenom. Gra nie jest rewelacyjna, ale oryginalnie rozwija ideę gry pamięciowej i posiada bardzo ładne wykonanie. Osobiście nie najgorzej się bawiłem przy zamienianiu żab miejscami. Zobaczcie na ocenę gry na bgg.

  25. jax 11:02, Wrzesień 30, 2009

    draco, proszę nie osłabiaj mnie z tą oceną bgg – wszystkie 10, 9 i 8 tam wystawione są z perspektywy gry dla dziecka a nie gry dla dorosłych – a tu była mowa o perspektywie gry samych dorosłych

  26. geheime 11:17, Wrzesień 30, 2009

    Ale osohosi? Jax, przecież gra zgarnęła zdecydowanie najwięcej ocen w przedziale 5-8. Średnia to 6.6. Widać większość osób ma podobną opinię o grze co Draco…

  27. JaBa 15:59, Wrzesień 30, 2009

    A myśmy dodali element losowy, żeby kazdy miał podobne sznase: po natknięciu się na nie białe oko, dla tej żaby oczy były wyciągane, mieszane, znów wsadzane i wtedy żaba zmieniała miejsce ;-)

  28. Jaszczur 16:12, Wrzesień 30, 2009

    Czy tylko mnie wyjmowanie i wkładanie oczu wydaje się makabryczne?

  29. geheime 19:05, Październik 2, 2009

    @Jaszczur
    Jeden z naszych klientów powiedział to samo, więc chyba nie :D

Napisz komentarz

Musisz się zalogować aby umieścić komentarz.

Więcej tekstów

Poprzedni tekst: