Home / Recenzje / Gry dla dzieci / Formuła 1

Formuła 1

Każdy kto wychował się w latach osiemdziesiątych dobrze pamięta te czasy kiczu i zacofania. Czasy gdy słowo „zagraniczny” było synonimem jednocześnie nowoczesności, wysokiej jakości i świetnego wyglądu. Pewexy, lotniska czy hotele stawały się dla ówczesnych dziaciaków prawdziwą mekką, gdzie można było zobaczyć budzące podziw towary na wystawach lub unikalne zachodnie samochody zaparkowane na zewnątrz. W tym właśnie okresie do najpopularniejszych zajęć należało kolekcjonowanie zagranicznych folderów, puszek, butelek, kartonów i paczek od papierosów. Tym atrakcyjniejsze im więcej miały napisów i rysunków ze zgniłego Zachodu.

Wśród gier planszowych ciężko było znaleźć pozycje wyjątkowe, a każdy nietuzinkowy tytuł był na wagę złota. Stąd nic dziwnego, że właśnie w tym czasie wielką popularnością cieszył się Grand Prix, autorstwa: Jana Rojewskiego i Michała Stajszczaka. Tematyka trafiła na podatny grunt, bo wyścigi, a w szczególności Formuła 1, zawsze były u chłopaków w cenie. Siłą gry była też atrakcyjnie skonstruowana, modularna plansza, umożliwiająca za każdym razem stworzenie trochę innej trasy. Wreszcie prosta, ale wciągająca mechanika, nieźle oddająca emocje związane z szalonym wyścigiem bolidów.

Wydawnictwo Granna wraz z autorami postanowili odświeżyć ten legendarny tytuł i po latach, po transformacji ustrojowej i gigantycznych zmianach ekonomicznych rzucić go znowu na rynek. I tak parę tygodni temu, w okresie renesansu planszówkowego remake Grand Prix pod tytułem Formuła 1 pojawił się na sklepowych półkach.

Co nowego?

Formuła 1 jest remakiem swojego słynnego poprzednika i trzyma się znaczenia tego słowa w całej rozciągłości. Jeżeli liczycie na sequel lub przeniesioną na współczesny grunt mechanikę to możecie się zawieść. To co zostało zmienione to przede wszystkim wygląd. Czasy mamy inne, brzydki produkt sprzedać jest trudno. Wie o tym dobrze też wydawca i dlatego przygotował kolorową, ładną (choć trochę infantylną) oprawę graficzną. Najważniejsze jednak, że bolidy przedstawione są jako plastikowe samochodziki co od razu pozwala lepiej się wczuć w klimat Formuły 1.

W mechanice zmieniły się drobiazgi, zlikwidowano karty hamulców i opon na rzecz żetonów opon. O ile się nie mylę są niewielkie zmiany na tabeli przyśpieszania i hamowania. Do tego kształt elementów planszy jest bardziej elastyczny, a tor jazdy odpowiednio zmodyfikowano, tak, że łatwo rozstrzygnąć kto jest pierwszy przy bolidach stojących obok siebie. A poza tym jest to stare, dobre Grand Prix.

Mechanika

Jest banalna. Zwiększamy lub zmniejszamy prędkość, co oznaczamy przez wskaźnik na prędkościomierzu. Próbujemy pokonywać zakręty, często przekraczając bezpieczną prędkość i co za tym idzie rzucając kostkami, aby sprawdzić czy utrzymaliśmy się na trasie czy wypadliśmy. Za wszelkie gwałtowne przyśpieszenia, hamowania czy akrobacje na zakrętach płacimy żetonami opon i modlimy się, żeby nam wystarczyły na cały wyścig.

Wrażenia

Gra jest lekka i bardzo losowa. Aby liczyć się w wyścigu trzeba ryzykować wpadając w zakręty z niebezpiecznymi prędkościami. Ale jeżeli zabraknie szczęścia to lądujemy na poboczu. Ale co najciekawsze, wypadek nie powoduje, ze już nie będziemy się liczyć w wyścigu, tak jak to jest w prawdziwej Formule 1. Wprost przeciwnie spokojnie można to nadrobić. Może jest to mało realistyczne, ale zwiększa grywalność i nie zniechęca do zabawy dotychczas przegrywających. Tym samym wyścig w grze Formula 1 przypomina bardziej rajd samochodów WRC, gdzie „zaliczenie pejzażu” nie równa się automatycznie przegranej.

Losowość jest spora, ale dzięki odpowiedniemu napięciu budowanemu podczas pokonywania zakrętów jest też frajda. Ludzie z uwagą przypatrują się wynikowi kostek, wyją ze śmiechu jak po raz któryś raz z rzędu wypadłeś czy z niedowierzaniem machają głową jak ostro przekroczyłeś bezpieczną prędkość i utrzymałeś się na trasie. Choć trzeba też stwierdzić, że autorzy poszli trochę na łatwiznę i zamiast poszukać jakiegoś pomysłowego rozstrzygania czy utrzymasz się na zakręcie postawili na zwykły rzut kostką.

Formuła 1 – dla kogo

Przede wszystkim Formula 1 jest grą dla dzieci i autorzy się z tym nie kryją, że celem jest ten sam target, co przed dwudziestoma laty. Dzieciaki i te, które mają mniej niż dziesięć lat, jak i te, które posiadają na karku kilkanaście wiosen powinny dobrze się przy niej bawić. W ostatnich latach przyzwyczailiśmy się trochę do gier, które są skierowane do dorosłych, stąd może mylne wrażenie, że współczesny remake Grand Prixa też taki powinien być. I później zdziwienie, że jest inaczej. Wśród samych dorosłych Formuła 1 nie poraża i choć śmiechu bywa całkiem sporo to raczej rzadko będzie wracać na stół. Podsumowanie, więc sprowadza się do implikacji – masz dzieci zainteresuj się, nie masz to poszukaj czegoś innego.

Ogólna ocena:

Złożoność gry:

Oprawa wizualna:

15 komentarzy

  1. Osobiście uważam że zaniżona ocena. Zagrywaliśmy się w to godzinami, a samochodziki zamiast pionów też wtedy były

  2. Mowisz o graniu niedawno w remake, czy opierasz sie na sentymentalnych wspomnieniach?

  3. zdecydowanie brakuje na koniec tabelki z cenami w sklepach ;-)

  4. zagralem i niestety korstki kroluja w tej grze :( Moze dla malych dzieci to OK, ale jakis wariant alternatywny by sie przydal. No na razie pierwszym warunkiem do wygranej jest posiadanie farta

  5. Zagralismy w piątek w OKO i mieliśmy emocjonującą końcówkę. Wygrać mogłem ja i magma. Osoba, która jedzie na drugim miejscu na dużo latwiej niż osoba jadąca na pierwszym. Zawsze może zaryzykować i minimalnie wyprzedzić. Tak sie działo u nas. Gra za bardzo losowa. Wypadanie z toru jest niepotrzebne. Mogłoby sie pjawiać dopiero jak sie skońcża opony.

  6. dokładnie tak!

  7. To nie jest przemyslane rozwiazanie – wtedy kazdy by jechal przez pierwsza polowe toru na maksa (320km/h) tracac calkiem opony i liczac ze kilka rzutow pod koniec okrazenia nie pokaze 6. Nie.

  8. MichalStajszczak

    Różnice między Grand Prix a Formułą 1 Granny są następujące:
    1. Pasy ruchu są przesunięte o 1/3. Dzięki temu mozna w kazdej chwili określić kolejność samochodów
    2. Gracze wykonują ruchy w kolejności zajmowanych miejsc, a nie zegarowo
    3. Prędkość zmienia sie co 40 km/h, a nie co 30 (nie ma to wpływu na mechanikę gry)
    4. Nie ma hamulców – za hamowanie płaci się tylko oponami
    5. W Grand Prix mozna było przyspieszać tylko o 1, 2 lub 3 jednostki (30, 60 lub 90 km/h). W Formule 1 można przyspieszać dowolnie, ale za gwałtowne przyspieszenie płaci sie oponami według postępu geometrycznego.
    6. Nie ma kart taktycznych.
    7. Gracze z drugiego i trzeciego szeregu dostają odpowiednio o 1 lub 2 opony więcej od startujacych z pierwszego szeregu (w Grand Prix do wyrównania szans służyły karty 1 pole do przodu)

    Dzięki temu, że można przyspieszać bez ograniczeń (chociaż nie za darmo, bo płaci się oponami) gracz, który wypadł na zakręcie, może łatwo odrobic straty. Przez to nie ma z pewnością efektu kuli śnieżnej, bo gracz, który prowadzi, musi podejmować decyzje jako pierwszy. Gdy pojedzie ostroznie, inni mogą zaryzykować i go wypzedzić. Gdy pojedzie zbyt brawurowo i wypadnie z toru, następny może go wyprzedzić jadąc bezpiecznie.
    A co do zarzutu, że gra jest zbyt prosta i przeznaczona dla młodszych graczy, a nie koneserów, to odpowiedź jest prosta. Granna wydaje gry w znacznie większych nakładach niż Lacerta czy Galakta i dlatego muszą one mieć znacznie szerszą klientelę. A przede wszystkim autorzy maja płacone od sprzedanego egzemplarza :)

  9. Nie jacku – nie jechalby max 320 – sa na to proste sposoby, chocby ten o ktorym pisalem na forum. W wyscigu w ktorym bralem udzial 6 nie dalo sie odrobic nawet majac duuzo opon. Moeze na 3 okrazeniach tak, na jednym nie ma szans.

    I nic nie stoi na przeszkodzie by posiwecic dwa akapity na wersje zaawansowana, opcjonalna czy jakby to nie nazwac – no chyba ze to planowany dodatek zmieni ;)
    ragozd

  10. Zasady w porównaniu ze starą Grand Prix wg mnie są gorsze. Na plus zaliczam wyeliminowanie hamulców (jeden rodzaj żetonów to dobre uproszczenie). Wyeliminowanie kart taktycznych w związku z wprowadzeniem ruchu zgodnie z kolejnością na torze da się też przeżyć. Nie podoba mi się natomiast dodanie możliwości przejazdu środkiem zakrętu oraz przesunięcie pól w stosunku do siebie o 1/3. Według mnie gra traci przez to na przejrzystości, a zalety tych rozwiązń są dyskusyjne. Samo wykonanie gry jest ok. Plansze z torami ładne, prędkościomierze bardzo dobre, żetony ok, natomiast dwie rzeczy są dla mnie na duży minus. Po pierwsze ilość elementów toru jest zbyt mała. Chciałoby się przygotować tor o dwóch, trzech dłuższych prostych, a po prostu nie można, szkoda. Osobiście dałbym dwa razy tyle prostych i jeszcze co najmniej 4 plansze trójkątne z zakrętami. Druga rzecz to samochodziki, czemu takie przekombinowane? Ruchome koła są zupełnie zbędne. Wzornictwo ze starej GP było idealne.

  11. Michal Stajszczak

    krisow:
    Przesunięcie pól o 1/3 wynikało głównie ze zmiany kolejności ruchu (w Grand Prix zegarowo, w Formule – według kolejności na torze). Przy takim układzie pól, jak w Grand Prix, ustalenie kolejności byłoby skomplikowane. Drugi powód to realizm. Samochód zmieniajacy tor jazdy powinien na tym tracić. A po trzecie układ samochodów na starcie jest taki, jak w prawdziwym wyścigu Formuły 1.
    Nie wiem, dlaczego Ci przeszkadza mozliwość przejechania środkiem zakrętu. Dla wielu osób właśnie taka dziura w torze stanowiła jakiś dysonans i odejście od realizmu.
    Co do liczby segmentów toru, to wcale nie jest taka mała. W Grand Prix było ich początkowo 24 ale później ówczesny wydawca zmniejszył ich liczbę (dla oszczędności) do 18. W Formule 1 segmentów jest 16. Po prostu więcej nie zmieściłoby się do pudełka, a zmiana pudełka na większe drastycznie zwiekszyłaby cene gry. Teraz jest tak niska, że jak ktoś uważa liczbę segmentów za niewystarczajacą, może kupic drugi egzemplarz gry :)
    Co do samochodzików – mnie się też bardziej podobały początkowo te z Grand Prix. Ale niestety koszt regeneracji starej formy był porównywalny z wykonaniem nowej, a cena zakupu wyprodukowanych w Chinach samochodzików z ruchomymi kołami wyszła niższa, niż koszt wyprodukowania w Polsce takich, jak były w Grand Prix.

  12. Pamietam te gre z tygodnika „RAZEM”, wydali to chyba w 1984r.
    Nalezalo wtedy wyciac/wyciagnac z gazety plansze, kolka i zegary (wyskalowane co 30km/h), podkleic i JAZDA!
    Cale lata gralismy w „Formule 1” z kuzynami.
    I dlatego, gdy zobaczylem te gre w wersji pudelkowej, zaraz ja kupilem.
    A kiedy zagram – juz za kilka dni, jestem umowiony…!

  13. Powodowany po części wspomnieniem chwil spędzonych przy ‚Grand Prix’ od czasu do czasu szperam w sieci w poszukiwaniu informacji o tej grze. Swój egzemplarz wygrałem w szkole podstawowej w „Świecie Młodych”, w konkursie związanym z F1 i razem z kilkoma kolegami z klasy graliśmy dość regularnie przez 2-3 lata aż do końca szkoły.

    Zaintrygowało mnie w recenzji nowszej wersji gry i we wpisach p. Michała dotyczących reguł ‚Grand Prix’ kilka spraw. Jeśli dobrze pamiętam, w mojej wersji gry nie było kart taktycznych (jedynie opony i hamulce – gracze dostawali po 15 opon i 10 hamulców), tabela „opłat” pojawiała się jedynie w kontekście hamowania. Nie było tabeli związanej z przyspieszaniem. Całkiem możliwe, że trafił mi się jeden z pierwszych egzemplarzy z większą ilością segmentów toru, bo trasy, jakie można było wówczas ułożyć z elementów z pudełka były całkiem długie.

    O ile się nie mylę to kolejność ruchów w edycji, którą miałem była określana kolejnością na torze, a nie wynikająca z kolejności przy stole (a tym samym powielająca schemat z pierwowzoru „Formula 1” firmy Waddington).

    Ciekaw jestem, czy w późniejszej edycji reguły gry uległy modyfikacjom?

    W nowszej wersji podoba mi się wykorzystanie wszystkich trzech torów jazdy, bo puste pole na środku zakrętów faktycznie nie było zbyt realistyczne. Przesunięcie pól względem siebie pozwala ustalać w łatwy sposób kolejność ruchów.

    Niemniej niektóre zasady poszły niekoniecznie w dobrą, w moim mniemaniu, stronę, choć pewnie zapewniają ciekawszą rozgrywkę – ot choćby start od 0 do 320 km/h z miejsca.

    Niefortunne jest też umieszczenie na trójkątnych elementach toru identycznych prędkości na zakrętach po obu stronach elementów (i tylko dwóch wersji!). Te ciekawsze zakręty są umieszczone są na odwrocie prostych, a to z kolei ogranicza w dość poważny sposób możliwości ułożenia ciekawych wersji torów.

    „Formułę 1” z magazynu ‚Razem’ także mam w swoim archiwum – pamiętam, że nie grałem w nią często, po tym jak trafił do mnie egzemplarz ‚Grand Prix’ :)

  14. Mała aktualizacja poprzedniego komentarza.

    Czas potrafi zatrzeć niektóre detale… Karty taktyczne w „Grand Prix” były, a jakże (4 rodzaje), ale ponieważ rzadko z nich korzystaliśmy z kolegami w trakcie gry, nie zapadły tak w pamięć jak opony i hamulce (ponad 25 lat przerwy od ostatniego wyścigu robi swoje ;) ).

    Z przyczyn czysto sentymentalnych uzupełniłem niedawno swój zestaw planszówek o egzemplarz Grand Prix wypatrzony na aukcji internetowej. Niestety bez pojazdów, ale za to w idealnym stanie jeśli chodzi o stan pozostałych elementów.

    Co ciekawe – w pudełku znalazła się także dodatkowa gra pt. „Mini Grand Prix” :)

    Więcej detali:

    http://www.boardgamegeek.com/boardgame/137472/grand-prix

  15. MichalStajszczak

    Jakby co, to trochę pojazdów do Grand Prix jeszcze mam

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*