Home / Wiadomości / Zapowiedź / Zapowiedzi 2014 – cz. I: Wydawnictwo Phalanx

Zapowiedzi 2014 – cz. I: Wydawnictwo Phalanx

PhalanxDzisiaj rozpoczynamy cykl zapowiedzi wydawniczych na rok 2014. Będzie to seria artykułów i wywiadów, w których będziemy chcieli opowiedzieć Wam o niemal każdym polskim wydawnictwie i jego planach na najbliższą przyszłość. Na pierwszy ogień idzie wydawnictwo Phalanx, które podsumowuje miniony rok, oraz informuje o nowej wersji Bożego Igrzyska, swojej eurogrze o wojnie Wyścig do Renu, a także wspomina gdzieś cichcem o kolejnej grze Martina Wallace’a, jaką zlokalizuje. A teraz głos oddajemy już przedstawicielom opolskiego wydawnictwa.

Witamy wszystkich czytelników Games Fanatic! Zanim powiemy o planach na 2014, pozwolimy sobie podsumować rok 2013, który był dla nas bardzo interesujący. W końcówce roku, razem z TVP, wydaliśmy grę Czas Honoru. To pierwszy tytuł autorstwa grupy kreatywnej Diablos Polacos, który doczekał się publikacji. Gra ma niezłe notowania na BGG, a jej pierwszy nakład już się wyczerpał w naszym magazynie. Możemy chyba uznać ten debiut za udany.
Prawie jednocześnie na półki trafiły gry ze Świata Dysku: Wiedźmy wraz z dodatkiem kolekcjonerskim Sabat Czarownic, a także kolejny dodruk Ankh-Morpork.
Ubiegły rok był dla nas ważny również z powodów biznesowych. Markę Phalanx Games Polska zastąpiła marka PHALANX, której jesteśmy jedynym operatorem. To nasze małe success story, bo gdy kilka lat temu rozmawialiśmy o naszych marzeniach związanych z publikowaniem gier, wskazywaliśmy na ówczesne Phalanx Games, jako wydawnictwo godne naśladowania. A dzisiaj PHALANX ma nowy logotyp, nową stronę internetową, a na Facebooku profil firmowy oraz profil gier ze Świata Dysku.
Musimy przyznać, że w Nowy Rok wkraczamy z bardzo ambitnymi planami i jednocześnie z pewnymi obawami. Nazwijmy to „napięciem”, wynikającym z głębokiej wiary we własne projekty i niepewnością dotyczącą tego, jak przyjmie je rynek.
Jakiś czas temu rozpoczęliśmy prace nad dodatkiem do Czasu Honoru, który uczyni z niej grę dla trzech graczy. Zarys brzmi obiecująco, ale wyniki testów jeszcze nas nie satysfakcjonują. Jeśli to się zmieni, to nic nie stoi na przeszkodzie, by wydać go jeszcze w tym roku. Jednocześnie negocjujemy kontrakt na wydanie w Polsce kolejnej gry Martina Wallace – na razie jednak za wcześnie, by powiedzieć więcej. Oprócz tego planujemy kolejny dodruk Ankh-Morpork, bo końcówka zeszłego roku była znów bardzo udana dla tego tytułu. Ta gra to już klasyka – trzeci rok z rzędu utrzymuje się w top 10 sklepu Rebel.pl, dystrybutora naszych gier. Dziękujemy, że kupujecie nasze gry i wspieracie w ten sposób nasze wydawnictwo. Dzięki temu możemy myśleć o kolejnych tytułach. Wierzymy, że się na nich nie zawiedziecie.

A teraz o tych nowych tytułach. Mamy w naszych szufladach dwie gry, które w naszej ocenie mają bardzo duży potencjał. Pierwsza z nich, to sequel gry Boże Igrzysko. Dzieje Rzeczypospolitej Szlacheckiej autorstwa Martina Wallace’a. Gry, która została uznana w Polsce za Grę Roku 2011. Mimo sukcesu, jaki odniosła, postanowiliśmy jej nie wznawiać. Dotrzymujemy w ten sposób obietnicy danej graczom, że otrzymają produkt ekskluzywny i limitowany. Dzisiaj cena tej gry dochodzi w aukcjach do kwoty 400 zł i okazuje się całkiem niezłą inwestycją.
Od maja 2012 intensywnie pracujemy nad drugą pozycją w serii, grą Boże Igrzysko: Rzeczpospolita Obojga Narodów. To wielkie wyzwanie. Pierwsza gra w serii, a następnie Sigismundus Augustus z FGH, wysoko ustawiły poprzeczkę. Dlatego też nowy tytuł idzie w nieco inną stronę, stosuje inną optykę, korzysta z innych mechanizmów.

Fragment mapy nowej gry wydawnictwa Phalanx

Fragment mapy nowej gry wydawnictwa Phalanx

Nie chcemy „nowej edycji” starej gry. Chcemy nowej jakości. BI: RON to gra szybka, symultaniczna, ale nie mniej interaktywna, bo przecież interakcja jest kwintesencją pierwszej gry z serii. Gracze nie mają swoich tur, tylko wspólnie – jednocześnie rozgrywają poszczególne fazy gry. Akcja toczy się wiec wartko, bez downtime’u. Każdy z graczy zarządza swoim, szeroko rozumianym rodem. Ale nie tylko jego atutami, lecz też, łagodnie mówiąc, pasywami. Czyli ludźmi, których historia oceniła zdecydowanie negatywnie.
Dzięki zastosowaniu w rozgrywce kart, mechanizmy są łatwiejsze do opanowania, a przepisy uległy dwukrotnemu zmniejszeniu w porównaniu do poprzednika. Zauważyliśmy też w testach, a tych było naprawdę dużo, że wyjaśnienie celu gry osobie początkującej jest łatwe i szybko zaczyna ona odczuwać satysfakcję z rozgrywki. Jednocześnie, BI: RON jest znacząco bogatsze z punktu widzenia informacji o historii Polski i Polakach, którzy tę historię kreowali. Tworzy ciekawszy klimat gry, opowiada historię Pierwszej Rzeczypospolitej w sposób barwniejszy.
Nie określiliśmy jeszcze daty premiery, ale pierwsze grafiki planszy i kart można już zobaczyć i ocenić na naszym firmowym profilu na Facebooku. Rozważamy różne warianty produkcji. Nie wykluczamy poszukiwania finansowania i wydania gry poprzez któryś z polskich systemów crowdfundingowych. A to ze względu na fakt, że jednocześnie realizujemy inny ambitny projekt.

Druga propozycja na 2014 r. to 1944. Monty vs Patton. Race to the Rhine, czyli Wyścig do Renu. To niezwyczajna gra hybrydowa: trochę z eurogry i trochę z gry wojennej. Gra, w rozumieniu naszym oraz większości osób, którym ją prezentowaliśmy, łamie dotychczasowy podział między tymi kategoriami.
Postrzegamy Wyścig do Renu, jako grę logistyczną. Jedynie zamiast „kolorowych kostek” towarów, wozimy paliwo, żywność i amunicję, by zasilić nimi front i przyśpieszyć koniec II wojny światowej. Ten, kto będzie umiał zorganizować najefektywniejszy łańcuch dostaw – tzn. najlepiej pozyskać i dowieźć zaopatrzenie dla wojsk ścigających wycofujących się Niemców – ten wygra grę.

A czy Ty dostarczyłeś już zaopatrzenie na front?

Czytelnicy Games Fanatic jako pierwsi na świecie mogą obejrzeć finalną grafikę planszy!

Testerzy mówią, że Wyścig do Renu łamie wiele schematów stosowanych w grach. I że jest na tyle bogaty w każdej ze swych „hybrydowych połówek”, że zarówno eurogracze, jak i zwolennicy gier wojennych, widzą w nim grę dla siebie.
To prawdopodobnie zasługa przyjętej koncepcji, spojrzenia na wojnę z perspektywy zaopatrzeniowca, czyli dziedziny, która jak ulał pasuje do tematyki eurogier. Perspektywy, której z kolei za bardzo nie lubią fani gier wojennych. Zazwyczaj przecież mówi się, że gra ma być wodzowska, a nie kwatermistrzowska. Jest tak, ponieważ przepisy dotyczące zaopatrzenia w grach wojennych są po prostu nudne, wydają się nieuzasadnione a graczy jedynie karzą i ograniczają.
My zmieniamy tę optykę. W elegancki i łatwy sposób pokazujemy, w jaki sposób logistyka decydowała o sukcesach i porażkach wielkich operacji wojennych. Wyścig do Renu to gra, w której zarządza się niedostatkiem. Porzuca się po drodze wszystko, co zbędne, byle tylko czołówki armii posunęły się choć jeszcze trochę do przodu. Niestety, często okazuje się, że porzucone po drodze, uznane za zbędne zapasy, są jednak niezbędne na froncie, bo zamiast na zdemoralizowane ucieczką dywizje, czołowy korpus trafia na twardy opór niemieckich weteranów.
Drugim atutem gry jest osadzenie jej w fascynującej fabule. Rywalizacja między alianckimi generałami, dążącymi do wygrania wojny „samodzielnie”, był tematem niejednego filmu i książki. W Wyścigu do Renu, Niemcami zarządzają gracze, którzy mogą w ten sposób pokrzyżować plany swoich przeciwników. Dzięki temu Niemcy, mimo tego, że nie mają „swojego” gracza, zachowują się niezwykle inteligentnie, zawsze w najlepszy sposób dążąc do powstrzymania Aliantów.
Wszystko wskazuje, że stworzyliśmy piorunujący koktajl zależności – dlatego uważamy, że ta gra może być przebojem. Aktualnie trwają prace nad ostateczną grafiką. Chcemy w niej nawiązać do ówczesnej stylistyki i podkreślić charakter gry (wyścig). Inspirujemy się atlasami drogowymi z epoki, które nota bene gen. Patton rozdawał z braku map swoim podkomendnym. Tempo ich pościgu było zbyt szybkie, by dowieźć mapy sztabowe.
Dzisiaj, po raz pierwszy, pokazujemy koncepcję finalnej grafiki planszy. Będziemy wdzięczni za wszelkie uwagi.

Jaro, Waldek i Michał

9 komentarzy

  1. Avatar

    @Wyścig do Renu:
    Z przejęciem śledziłem AAR Driving Home For Christmas i jestem żywo zainteresowany tym, jak gra będzie finalnie wyglądała. Trzymam kciuki!
    A teraz, skoro prosicie o uwagi, to podzielę się: dużo bardziej podobała mi się tamta, prototypowa, plansza. Było czuć sztabowy klimat wojskowej mapy dzięki jej mapowemu tłu i schematycznym połączeniom. Nie wiem, jaka była ówczesna stylistyka, ale to tylko moja opinia. I zdecydowanie wolałbym podkreślenia tematyki dowodzenia i generalskiej dumy niż ‚wyścigu’!
    Niemniej, i tak jestem zachwycony grą. Czekam z niecierpliwością na nowe informacje! Powodzenia!

  2. ozy

    Kyuzo – dzięki za uwagi.
    Rzecz w tym, że nie możemy z tą sztabowością przesadzic, próbujemy więc projekt nieco odciążyc wizualnie. Grafika nie powinna zamykac gry w kategorii gier wojennych, bo to by było wprowadzanie ludzi w błąd.

  3. Avatar

    Kyuzo: chcemy w grafice odwołać się do sposobu ilustrowania historii tej wojny przez uczestników. Oczywiście, w sztabach używano map, ale kiedy spojrzy się na ilustrowane historie oddziałów amerykańskich to Wyścig do Renu pokazywany jest tam właśnie jako wyścig i przygoda a nie krwawa i trudna przeprawa.

  4. Andy

    Trzecia strona w Czasie Honoru? Spadochroniarze sowieccy? UFO? Siły nieczyste?
    ;)

  5. Avatar

    Rozumiem. Nie muszę być main targetem grafika, grunt, że mechanika jest bardzo interesująca. A czy plansza podoba mi się bardzo czy mniej – i tak macie moje pełne poparcie!

  6. Avatar

    Zgadzam się z Kyuzo, prototypowa plansza mi też bardziej sie podobała (a wargamerem nie jestem) dodatkowo wydaję mi się że karty w grze bardziej współgrają ze „starą” planszą.

  7. Avatar

    Widziałem dzisiaj projekty nowych kart i myślę, że będzie jeszcze lepiej niż w prototypie.

  8. Avatar

    To nazywam porządną zapowiedzią. Kuba, jeśli będziesz kontynuował serię, postaraj się z innych wydawnictw wycisnąć coś tak mięsistego.

    Plansza 1944 – moim zdaniem rewelka. Bardzo elegancka i prosta. Ostatnio widuję straszny barok na planszach, trochę jestem już nim znudzony. W grze, jak sądzę, będzie jeszcze sporo elementów do zbudowania wojskowego klimatu.

    Na nowe Boże igrzysko czekam z wypiekami;) Do poprzedniej edycji straciłem dostęp i pamiętam z pierwszych rozgrywek tylko straszliwą wariantowość: „jeżeli jest taka sytuacja albo taki etap, to tu możesz położyć dwie kostki, a jeśli inny to tylko jedną, i pamiętaj że przed samym końcem Habsburgowie zrobią ci jesień średniowiecza. Zapomniałeś? A to szkoda…” Jeśli prostsze zasady nowego wcielenia będą pozbawione takich niuansów – może być z tego dobra pozycja!

  9. Odi

    A ja ciekaw jestem najbardziej tej ‚negocjowanej’ gry Wallace’a.

    Obstawiam coś związanego z historycznym profilem wydawnictwa: A Field of Glory albo Waterloo (bo Gettysburg to jednak w polskich warunkach znacznie mniej interesujący temat…).

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*