Home / Gry karciane / Pojedynek Superbohaterów – klasyka w świetnym wydaniu

Pojedynek Superbohaterów – klasyka w świetnym wydaniu Recenzja

Już sam tytuł jest majestatyczny. Czujemy patos w każdej sylabie Pojedynku Superbohaterów Deck Building Game od Egmontu. I wszystko jest też w nim zawarte. Budujemy talię i pierzemy łotrów całą potęgą uniwersum DC. Dla fanów komiksu jest to naprawdę wielka gratka. Pojawiają się ukochani posiadacze super mocy oraz uwielbiani złoczyńcy, obdarzeni głębokimi traumami oraz nie do końca jasnymi celami. Gadżety też będą. I słynne miejsca. Ale czy w ogóle warto w to grać?

Słuchajcie, co do zasad, to… macie talie i gracie. Ta pozycja jest tak klasycznym deck builderem, że aż przypomnicie sobie o Dominionie. Będą grać same szlagiery: karty startowe, rynek, stos dobierania, discard. Tyle, że przed samym starciem wybierzecie bądź wylosujecie swoją postać. Oferta ciągnie się od Batmana, przez Aquamana i Wonder Woman, aż do Supermena. Naszym zadaniem jest pokonanie wcześniej przygotowanej talię łotrów, którą otwiera nie kto inny a Ras al Ghul! A potem robi się naturalnie jeszcze trudniej i bardziej wymagająco.

Same umiejętności kart również nie wychodzą poza ramy gatunku. Możemy tworzyć różnorodne combosy, wykładać lokacje, które działają przez całą grę, zwiększać moc (służącą też jako waluta), dobierać karty oraz oczywiście niszczyć najsłabsze karty z talii. Trąci trochę myszką? Cóż gra ma już swoje lata, bo powstała w 2012 roku! I doczekała się ogromu, większych i mniejszych, dodatków. Ludzie dalej młócą w tym komiksowym świecie… czy tylko dla klimatu?

Klimat naturalnie odgrywa wielką rolę. Profesjonalni znawcy stajni DC poczują się jak w 7 niebie. Tam nawiązanie, tu coś się kojarzy, o a tutaj zdarzyło się to i to. Osobiście wolę Marvela (mimo inicjałów – he, he, he…), ale z tego też co nieco się czytało i nawet z moją wiedzą na poziomie, powiedzmy początkujący średnio-zaawansowany, co jaki czas uśmiechałam się widząc daną kartę. Jednakże dobry setting z automatu nie tworzy fantastycznego tytułu.

Chociaż wszystko tu jest klasyczne, tradycyjne i bez większych twistów, to całą magię kreują trzy rzeczy. Po pierwsze moc, czyli zasób, którego używamy zarówno do zakupu nowych kart, jak i zwyciężania czarnych charakterów. Decyzja, czy dysponując sporą siłą (i jednocześnie) budżetem zdecydujemy się na walkę, czy też na zakupy, wcale nie jest taka oczywista. Szybkie punkty kuszą, ale zbyt pochopny wybór potrafi przyblokować nasze ewentualne szanse na zwycięstwo, gdy na kolejne starcia zostaniemy tylko ze słabymi kartami. Z jednej strony niejako wymusza to na nas nałożenie pewnej strategii na nasze taktyczne poczynania, podczas gdy z drugiej strony obserwacja ruchów innych graczy okazuje się konieczna. Zwłaszcza tego, jakie karty kupują, gdyż tych, szkodzącym pozostałym rywalom wcale nie jest tak mało.

Po drugie zdolności kart, choć nie wychodzące poza standard, w dobrym połączeniu, potrafią  nieźle zaskoczyć w trakcie rozgrywki. Do moich ulubionych należy przede wszystkim Rentgenowski wzrok, umożliwiający zagranie karty z wierzchu talii naszego towarzysza stołu. Pięknie pomaga to wykonać ostateczny cios. Dodatkowo natkniemy się na karty, które zapewniają więcej punktów na koniec, jeśli mamy w talii odpowiedni układ (zazwyczaj wiele kopii tej samej postaci) oraz takie, potrafiące przemienić wady decka w zalety (np. przemienić słabości, dające ujemne punkty, na lepsze punktowanie). I trochę napsujemy krwi innym, i się przed nimi obronimy, i tak to się kręci w tym superbohaterskim świecie. Karty zazębiają się, tworzą efektywne tury oraz przyjemnie podkręcają emocje w trakcie partii. W sumie poziom interakcji wcale nie jest taki niski, ale bez obaw – szkodzimy po równo każdem, więc nikt się na nas nie obrazi ;)

Po trzecie – złoczyńcy. Po ich pokonaniu nie tylko zyskujemy punkty oraz wsadzamy ich do osobistej talii, aby od teraz działali na naszą korzyść, lecz także przy odsłanianiu kolejnego łotra odpalamy również jego dodatkową zdolność, dziejącą się w tym właśnie momencie. Ich konsekwencje bywają straszne np. mogą zablokować umiejętność naszego herosa lub wywalić najlepszą moc z naszego decka. Prosty, ale strasznie fajny mechanizm, który zarówno wzmacnia decyzyjność, jak i wprowadza miłą dla ducha nerwowość. Czy będziecie za wszelką cenę lecieć po punkty? Cóż, to już zależy od was.

Sama rozgrywka jest dynamiczna, tury są błyskawiczne, trzeba być czujnym na wszystko, co się zdarza, a i skalowanie też wyszło całkiem przyzwoicie. Co ciekawe w rozgrywkach dwu osobowych zwiększa się sposobność długofalowego planowania. Spada mniej kart, toteż nie tylko wydłuży się nasza misja, lecz także lepiej przygotujemy talię, skoro nikt tak łatwo nie zabierze nam najlepszych, najbardziej pożądanych kart. Jednocześnie mamy pewność, że to właśnie my zawsze będziemy obrywać. Szkoda, że nie udało usunąć się problemu, który pojawia się przy grze w pełnym składzie – ostatni ma najgorzej, bo najlepsze okazy zejdą z rynku, a nie wiadomo, co tam się pojawi.

Czy coś jeszcze może nam się nie spodobać? Osobiście pałam nienawiścią do kart lokacji, który po prostu nie da się usunąć z gry. Ktoś złapał świetną kartę z ekstra zdolnością i będzie z niej korzystał aż do samego końca. Potrafi to nieźle wzmocnić danego gracza. Naprawdę aż chciało się podrzeć niektóre egzemplarze lokacji, pomimo ciepłych, komiksowych skojarzeń. Dodatkowo karty z umiejętnością niszczenia najsłabszych kart z naszego decka także wzmacniają nierówności między przeciwnikami. Jeżeli nie zdążymy się w nie zaopatrzyć, to będzie nam bardzo ciężko wygrać. Powinno ich być po prostu więcej i tyle. I jeszcze jedno – niektóre zdolności superbohaterów są zdecydowanie lepsze od innych. Taka Wonder Woman to naprawdę śmiech na sali przy Supermanie czy Batmanie.

Niemniej mimo pewnych wad partia w Pojedynek Superbohaterów (dobra daruje już sobie pełny tytuł) potrafi naprawdę wciągnąć. Syndrom jeszcze jednej partii? Występuje wręcz automatycznie. Różna kolejność pojawiających się łotrów dodatkowo rozrusza nasze szare komórki. I wciąż jest to tytuł, którym zarówno wciągniemy nowych, całkowicie zielonych graczy (fani komiksów  serdecznie witamy w uniwersum współczesnych gier bez prądu!), jak i zadowolimy twardych wyjadaczy. Nie ma tu nic nowego, ale jest wszystko, co powinna mieć dobra gra! A i dodatki nieźle mieszają w tym standardowym mechanicznym szkielecie (ale o tym, to już w następnym tomie, tzn. tekście, tzn. recenzji). Przy okazji ci z was, którzy posiadają w sobie żyłkę kolekcjonera zyskają dodatkową zabawę, kiedy postarają się zebrać różne promki pojawiające się w wielu miejscach (a to na wydarzeniach planszówkowych, a to w kolejnych komiksach o DC – zwróćcie uwagę na serie ozdobioną okładkami stworzonymi przez naszych rodzimy twórców powieści graficznych, też od Egmontu).

Pojedynek Superbohaterów Deck Building Game to klasyczna pozycja w świetnym settingu, która potrafi zaskoczyć swoją głębią oraz ciekawymi rozwiązaniami. I to szybko, emocjonująco oraz efektownie. Specjalne zasady łotrów przypadną do gustu każdemu, a zazębiające się zdolności kart wywołają albo szczerą radość, albo łzy porażki – gra toczy się o najwyższą stawkę, więc nie ma żadnych sentymentów. Dla komiksiarzy, planszówkowiczów i początkujących – dla każdego. Masz 50 deck builderów w swojej kolekcji? Przyda ci się jeszcze jeden i to dokładnie ten.

Plusy:
+ dynamika i przebieg rozgrywki
+ zdolności kart zazębiające się w dobrze skonstruowanym decku
+ interakcja między graczami – szkodzimy wszystkim, więc nikt się na nas nie obrazi
+ mechanika złoczyńców
+ podwójne znaczenie mocy, co wywołuje sporo ciekawych decyzji
+ syndrom jeszcze jednej partii
+ proste zasady, przy jednoczesnej głębi rozgrywki
+ skalowanie (zacne rozgrywki w parze!)
+ proste zasady, które i szybko wytłumaczymy, i każdy od razu zrozumie
+ setting!

Minusy:
– brak jakichś wielkich twistów bądź innowacji
– lokacje, których nie da się usunąć z gry
– W pełnym składzie, na początku, ostatni ma najgorzej
– za mało kart ze zdolnością niszczenia innych kart
– zdolności niektórych superbohaterów są zdecydowanie lepsze od innych

 

 

 

Ogólna ocena (8/10):

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Egmont za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*