Home / Recenzje / Gry dla wielu graczy / Ragusa – elementarz nie dzieło.

Ragusa – elementarz nie dzieło.

Ragusa zafascynowała mnie… wstępem fabularnym. Orłem z historii nie jestem, niemniej wiem co nieco. Tu zaś dostaję informację o ważnym XV-wiecznym ośrodku handlowym. Zachęcony zanurkowałem w odmęty wikipedii. Opis w polskiej zawiera jedynie spis barokowych zabytków miasta, angielska jednak daje nam dużo obszerniejszą wersję. Do XV wieku od starożytności następował można powiedzieć rozwój stolicy regionu, w XV w. zaś w wyniku rewolucji straciła swój status. Czy był to przewrót po którym uzyskała niezależność, czy też spadek znaczenia internet milczy. Dość powiedzieć, że jeśli w grze jesteśmy budowniczymi jej potęgi w tymże okresie, to coś mi zgrzyta i byłbym wdzięczny za jakiś bardziej szczegółowy rys.

Ale jak wiadomo nie dla historii trafiliście na tę stronę…

Wykonanie

Karty już po kilku tasowaniach zaczynają wołać o koszulki. Po wszelkimi innymi aspektami Ragusa celuje w najwyższe standardy czytelności i prostoty. Jeśli chodzi o estetykę jest przyjemna dla oka.

Mechanika

Czysta prostota charakterystyczna dla gier euro. Stawiamy domek (po spełnieniu dość prostych wymagań), po czym odpalamy akcje z trzech heksów w sąsiedztwie których się znalazł. Rozgrywka kończy się, gdy wszyscy wykorzystają swoją pulę domków.

Istnieją dwa rodzaje pól: wiejskie zwiększające nasz zasób surowców (który co interesujące się nie zużywa) oraz miejskie umożliwiający zdobywanie punktów. Jeśli przy heksie miejskim stoją już czyjeś domki (w tym nasze) to odpalą się po raz kolejny (nie dotyczy najważniejszych, przynajmniej w moim przypadku budynków). Źródeł punktów zwycięstwa (zdobycie ich jak najwięcej jest celem gry) jest wiele: sprzedaż przetworzonych zasobów, budowanie murów wokół miasta (i obsadzanie ich naszą załogą), handel rybami, pozyskiwanie zamorskich surowców i zdobywanie kolejnych kart zadań. Daje to w teorii interesującą sałatkę punktową.

Finito. Podsumowanie Wojciecha

Gra w bezbłędny sposób przywołuje prawie wszystkie mechaniki euro na które można się natknąć. Ruchy mogące przynieść większą korzyść przeciwnikom niż nam? Są. Dylematy- gromadzenie surowców, czy przetwarzanie ich na punkty? Są. Wybór między natychmiastowymi PZ, a ryzykowną premią dającą więcej na koniec gry? Obecny. Jest nawet zmienny rynek cen. Problemem dla mnie jest płycizna owych cech- przykładowo aby obniżyć cenę towaru stosowną akcję trzeba uruchomić kilka razy, a bardziej opłaca się raczej robić coś innego. Gra w teorii umożliwia nam patrzenie na opłacalność ruchów naszych a PZ oponentów, ale nie daje nam narzędzi by było to ekscytujące. Brak tu negatywnej interakcji z prawdziwego zdarzenia. Podbierania pól (choć może wystąpić pod koniec), atakowania bazy surowcowej, psucia rynku, masowego wypróżniania magazynów. Żaden ze współgraczy nie czekał z wypiekami na to jak ruch przeciwnika wpłynie na planszę. Surowców i pól starczy dla każdego. To co dla mnie jest minusem może tu zachęcić innych. Jeśli zaznaczone przeze mnie ,,wady” Was nie odstręczają może to być idealne euro dla początkujących. Osobiście w takiej roli widziałbym raczej Epokę Kamienia, gdzie co i rusz blokujemy sobie dostęp do różnych miejsc a surowców prawie zawsze za mało. Aczkolwiek bezapelacyjną przewagą Ragusy na tym polu jest krótszy czas rozgrywki. Po wytłumaczeniu zasad nikt nie powinien mieć problemu ze zmieszczeniem się w pudełkowej godzinie.

Dla mnie za mało sadyzmu, intryg i innych emocji związanych z grami euro.

P.S. Gra zawiera również tryb solo, oraz specjalne zasady dla dwóch graczy. Nie znalazłem jednak chętnych do ich wypróbowania.

Daria Chibner (3.5/10) – Ragusa na pierwszy rzut oka wydaje się bardzo fajna. Przy pierwszych rozgrywkach również może się podobać, ale im dalej w las, tym gorzej. Mechanicznie brzmi ciekawie, jednakże w praniu okazuje się, że nic tutaj nie działa prawidłowo. Jeżeli przypomnimy sobie inny tytuł, wydany w podobnej tonacji, czyli Wenecję, to mogę zacytować mojego kumpla: pewnego dnia ktoś zapytał, jak stworzyć dobrą grę. Odpowiedziano mu, że musi być ona zarówno elegancka mechanicznie, jak i funkcjonalna. I tak postanowiono stworzyć dwie gry. Ragusa jest tą funkcjonalną. Z przykrością muszę stwierdzić, że jej mechanizmy zgrzytają, sapią i furkoczą. System rozpatrywania akcji jest nie tylko mało ciekawy, lecz także nużący. Jeżeli nie posiadacie żadnego domku na danym kaflu, to z nudów możecie, nie wiem, policzyć włosy na głowie współgracza. Zresztą cała partia niezwykle się dłuży i nie wywołuje żadnych emocji. Każda rozgrywka wygląda identycznie (szybko łapiemy, które miejsca są najbardziej opłacalne), a przewidzieć, kto wygra można jeszcze łatwiej. Zasady może są proste, ale w tej kategorii znajdziemy multum o wiele ciekawszych i bardziej porywających gier. Ragusę mogę polecić tylko tym, którzy muszą koniecznie ograć każdy tytuł wydawany po polsku. Może w końcu zrewidują swoją postawę ;)

Plusy

+prosta, krótka, czytelna

+przerobienie całego alfabetu mechanik euro…

Minusy

-… z czego nie wynikają jednak żadne ciekawe mechaniczne kombinacje

-nuda i brak emocji podczas rozgrywki



Grę kupisz w sklepie

Ogólna ocena (5/10):

Złożoność gry (5/10):

Oprawa wizualna (7/10):

Dziękujemy firmie Fishbone za przekazanie gry do recenzji.


Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

sklep z grami planszowymi planszomania.pl
x

Check Also

Balada – chansons de geste

Pozwólcie, że opowiem Wam legendę. Będzie to opowieść o długiej i pełnej trudów podróży, jaką przeżył nasz bohater. To historia miecza i drogi, która krętą ścieżką wiedzie do wysokiej wieży i uwięzionej w niej księżniczki, czekającej na swego wybawiciela. Posłuchajcie – to ballada… o Baladzie! Udostępnij: Facebook Twitter LinkedIn More

Share via
Copy link
Powered by Social Snap