Anima – funu tu ni ma

(9:25 wtorek, Sierpień 25, 2009)


pic469507Tym razem nie rzut okiem, a pełnoprawna recenzja. Zapraszam do zapoznania się z grą Anima – Shadows of Omega.


Filippos (1/5)
Anima to niestety książkowy przykład błędów w projektowaniu gry: mamy tu kulę śnieżną, losowość która nie dodaje grze emocji a może uniemożliwić graczom osiągnięcie warunków zwycięstwa, możliwość wyeliminowania z rywalizacji jednego gracza przez pozostałych…. I fajna grafika naprawde nie jest w stanie tu nijak pomóc. Radzę omijać szerokim łukiem wszystkim którzy nie są dwunastoletnimi fanami Final Fantasy.
Anima to niestety książkowy przykład błędów w projektowaniu gry: mamy tu kulę śnieżną, losowość która nie dodaje grze emocji a może uniemożliwić graczom osiągnięcie warunków zwycięstwa, możliwość wyeliminowania z rywalizacji jednego gracza przez pozostałych…. I fajna grafika naprawde nie jest w stanie tu nijak pomóc. Radzę omijać szerokim łukiem wszystkim którzy nie są dwunastoletnimi fanami Final Fantasy.

Plusy
  • ładna oprawa graficzna
  • poręczne wydanie
  • klimat dla miłośników japońskich gier RPG
Minusy
  • bardzo dokuczliwa losowość
  • mało decyzji do podjęcia
  • występujący często efekt kuli śnieżnej
  • rozgrywka potrafi się dłużyć
Ogólna ocena
Złożoność gry
Oprawa wizualna
Dziękujemy firmie Rebel za przekazanie gry do recenzji

Temat recenzje


12 komentarzy

  1. Dzej 10:24, Sierpień 25, 2009

    W tej grze własnie chodzi o negatywną interakcje i uwzięcie się na kogoś :) A z zarzutami się zgadzam. Może dodatek coś zmienia.Próbował ktoś?

  2. yosz 10:34, Sierpień 25, 2009

    Interakcja, interakcją. To samo z uwzięciem się na innego gracza. Ale gracz raz „pacnięty”, będzie dostawał od innych graczy prawie non stop, właśnie przez to że jest taka kula śnieżna.

  3. Ink 10:41, Sierpień 25, 2009

    Albo raczej „żelazna kula z kolcami”

  4. Dzej 10:56, Sierpień 25, 2009

    Masz racje.My porostu lubimy sadystyczne gierki i odpłacanie za zrywanie sojuszy z innych gier ^_^

  5. Ja_n 13:20, Sierpień 25, 2009

    [flame] Hehe, przecież taka kula śnieżna może być fajna. Np. Through the Ages wszyscy chwalą, a tam jak jeden gracz odpadnie z wyścigu militarnego, to wszyscy zaczynają na nim żerować i zabierać mu surowce, naukę, punkty i co tam jeszcze. Wtedy taki gracz też ma przerąbane i coraz więcej traci do czołówki. Ale wydaje się, że nikomu to specjalnie nie przeszkadza…[/flame]

  6. geko 13:30, Sierpień 25, 2009

    Ja_n, ale TtA to w ogóle jakieś niewytłumaczalne zjawisko. Długie, losowe, kula śnieżna, przestoje… I żeby to były zarzuty ludzi, którzy jej nie lubią. A tu sami fani się z nimi zgadzają i im to specjalnie nie przeszkadza.

  7. Dzej 13:40, Sierpień 25, 2009

    Widzę że Jan rozumie istotę grania :D

  8. Cnidius 13:48, Sierpień 25, 2009

    Wychodzi na to, że jeśli gra jest dobra, to może mieć wszelkie wady :) Tak, w TTA nic mi nie przeszkadza, bo to genialna (wręcz wizjonerska) gra. W średniaku do wszystkiego można się przyczepić… żeby średniak był grywalny, to musi być bez wad i super dopracowany. Tylko co z tego, że jest? Skoro to średniak?
    Ad Anima. Grałem raz, bawiłem się nawet dobrze (jak na kompletnie nie mój gatunek) ale nie na tyle, by zagrać ponownie.

  9. Filippos 13:52, Sierpień 25, 2009

    Ja_n pomijając że flejmujesz łobuzie;)) to argument jest całkowicie nie na miejscu bo w TtA to że jesteś najsłabszy militarnie wynika z twoich decyzji, a nie z rzutu kostką, jak w Animie.

  10. Ja_n 16:02, Sierpień 25, 2009

    @Filippos: to bez związku ze sprawą. Kula śnieżna występuje niezależnie od tego czy przyczyna zostania z tyłu jest losowa, czy też wynika z błędu gracza. Gry bez tego zjawiska nadal dają takiemu graczowi jakieś szanse na zwycięstwo, gry z kulą śnieżną powodują, że liderowi gra się wtedy łatwiej niż goniącemu i może powiększać przewagę.

  11. senaszel 00:32, Sierpień 26, 2009

    Odnoszac sie do samej recenzji: Gra jest przeciez idealna kalka dungeneera, tak jak teraz wychodzi ta kalka dominiona. Wszystkie powyzej wymienione wady ma takze pierwowzor, wszystko rozbija sie o klimmat. Dla fanow FF? Ja to kupuje! Lepsze to niz kolejne DnD…

  12. yosz 09:22, Sierpień 26, 2009

    senaszel: spotkałem się z porównaniem do Dungeoneera – niestety nie dane mi było zagrać w tego drugiego, tak więc nie mogę tych dwóch gier porównać. Ale jesteś kolejną osobą, która podobieństwo między grai wychwyciła

Napisz komentarz

Musisz się zalogować aby umieścić komentarz.

Więcej tekstów

Poprzedni tekst: