Home / Recenzje / Gry rodzinne / Niagara

Niagara

Jednym z najbezpieczniejszych sposobów zadebiutowania na rynku jest wypuszczenie niewielkiej, mało rewolucyjnej, ale solidnej produkcji. Tak, aby przetrzeć szlaki i postawić pierwszy krok na niepewnym gruncie gier planszowych. Tak, żeby mówili o nas – „dobrze zapowiadający się debiutant”.

Jest jeszcze druga droga. Znacznie bardziej ryzykowna, która w przypadku porażki może pogrzebać debiutanta i jego karierę na rynku. Wypuszczenie gry o rewolucyjnej mechanice, o nowatorskim temacie, jednym słowem tytułu oryginalnego. Jeżeli jednak to podejście zakończy się sukcesem to możemy liczyć na wielką popularność, a konkurencję wyczyścimy z siłą wodospadu. Taką drogę obrał Thomas Liesching i jego Niagara.

Gra powstała w roku 2004. Została wydana przez Zoch Verlag. Niczym rzeka Niagara wypłynęła na rynek spokojnie, wręcz usypiająco. Jednak z czasem zaczęła stopniowo przyśpieszać, wprowadzała co raz większe zamieszanie aż w końcu z siłą pięćdziesięciometrowych kaskad zgarnęła najbardziej prestiżową nagrodę roku 2005 – Spiel des Jahres. Robiąc przy tym huku co niemiara.

Wygląd

To co uderza od razu w Niagarze to burza, optymistycznych kolorów. Już samo pudełko oświadcza, że mamy do czynienia z wesołą, lekką i przyjemną grą. Wnętrze również nie wyprowadza nas z tego uczucia. Dwie ośmiostronicowe instrukcje (jedna angielskojęzyczna, druga niemiecko), idealnie skonstruowane. Mnóstwo przykładów, rysunków, a na ostatniej stronie podsumowanie wszystkich zasad. Wzorzec do naśladowania.

Pod opisem reguł ślicznie wykonana plansza. Grafikowi należą się zasłużone brawa. Paleta ciepłych barw, bardzo umiejętnie narysowana rzeka, tak, że widać, że jest wzburzona, że ma gwałtowny, dynamiczny nurt. Równie dobre wrażenie sprawia reszta elementów. 10 drewnianych, starannie wykonanych kanoe (po dwa na uczestnika), znacznik startującego gracza w kształcie koła ratunkowego i znacznik zmiany pogody o wyglądzie chmurki. Wszystko trzyma się narzuconego stylu i tematu gry.

Uwagę też od razu zwracają przezroczyste, kolorowe i plastikowe kryształki, symbolizujące kamienie szlachetne jakie będziemy zbierać. Zawartość pudełka zamykają małe karty do określania prędkości łajby i zmiany pogody oraz przezroczyste krążki, które będą symulować prąd rzeki.

Przygotowanie do gry

To co od razu uderza i jednocześnie wyróżnia Niagarę z pośród mnóstwa innych gier to przygotowanie planszy do rozgrywki. Jeżeli jakiś uczestnik po wyjęciu wszystkich elementów zacznie ładować pudełko gdzieś pod stół, z dala od miejsca waszej zabawy, będziesz miał przyjemność krzyknąć mu – „Gdzie z tym pudłem?! Ono też bierze udział w grze”. I nie będą to słowa rzucane na wiatr. Oba fragmenty opakowania są istotnym elementem gry!

Wodospad jak każdy wie, powstaje gdy występuje różnica wysokości. Stąd i uczestnicy gry muszą taką różnice skonstruować. A robi się to trywialnie. Kładziesz dwie części pudełka obok siebie i stawiasz na nich plansze. Ta ostatnia ma charakterystycznie załamany fragment, opadający w dół, tworząc jednocześnie kaskadę wody. Genialne w swej prostocie.

Druga wyjątkowość planszy to jej nierównomierna powierzchnia. Mamy po pierwsze zagłębiania, w których umieszczamy kryształki. Po drugie występuje różnica wysokości tworząca koryto tytułowej rzeki. W pewnym momencie woda rozdziela się dwa nurty i tworzy dwie kaskady – amerykańską i kanadyjską, tak jak rzeczywista Niagara.

I tu pomału dochodzimy do drugiego genialnego pomysłu. Wzdłuż koryta umieszcza się wspomniane już przezroczyste krążki. W każdej turze będziemy odwzorowywać prąd rzeki przez dokładanie kolejnych dysków, równocześnie przesuwając już postawione. Plansza nie jest nieskończona, więc część krążków spada w dół symulując spadek wody w wodospadzie. A nam przede wszystkim dostarcza mnóstwa emocji i zabawy.

Rozgrywka
 
W Niagarze może brać udział od trzech do pięciu osób. Warto wygospodarować na grę około trzydziestu, czterdziestu pięciu minut w zależności od liczby zaangażowanych osób. Jak przystało na grę w pełni familijną to każdy legitymujący się wiekiem powyżej 8 lat nie będzie miał problemów z chwycenie w lot reguł gry.

W planszówce wszyscy wcielają się w rolę odważnych poszukiwaczy przygód, którym nie straszne są zdradliwe nurty rzeki, a przede wszystkim nie przelękną się śmiercionośnej Niagary. Oczywiście brawura i odwaga ma swoją cenę, a wszystko to w imię zdobycia drogocennych kamieni szlachetnych. Kryształy pogrupowane są w kolory i występują w różnych miejscach planszy, jedne bliżej wodospadu, inne dalej. Zwycięzcą zostanie osoba, która przetransportuje na brzeg 5 kamieni różnych kolorów albo 4 kamienie tego samego koloru albo 7 kamieni dowolnej barwy.

Prowadzenie kanoe to jednak nie jest bułka z masłem, szczególnie gdy naszym przeciwnikiem są bezlitosne siły natury. Do sterowania prędkością łodzi każdy z graczy otrzymuje 6 kartoników, reprezentujących liczby od 1 do 6. W każdej turze gracze będą zagrywać, zakryte przed wzrokiem innych, wskaźniki prędkości. Następnie odkrywać je i przesuwać swoje kanoe o tyle pól ile wynosi wartość kartonika. Do tego wszystkiego dochodzą specjalne reguły zbierania kamieni szlachetnych. Koszt załadowania/rozładowania kanoe to dwa punkty ruchu. Co ważne można to zrobić tylko na początku lub na końcu poruszania. Tak, więc zbieranie kamieni wymaga od nas umiejętności dodawania, odejmowania, jednym słowem liczenia do sześciu. Bez tego ani rusz.

To jeszcze nie wszystko. Gracze mogą wykradać sobie krzyształy, jeżeli wylądują na polu zajmowanym przez obcą, załadowaną skarbami łódź, a sami mają u siebie wolne miejsce. Inną ciekawą sprawą jest możliwość regulacji warunków pogodowych. Każdy z graczy dysponuje specjalnym kartonikiem z symbolem chmurki. Jego zagranie wpływa na spowolnienie lub przyśpieszenie prądu rzeki.

Jeżeli wszyscy gracze wykonają swoje ruchy, przechodzimy do najciekawszego i najbardziej emocjonującego punktu programu – sterowania rzeką. Najpierw sprawdzamy, kto wykorzystał kartonik z najmniejszą wartością, modyfikujemy go o warunki pogodowe i przygotowujemy się do puszczenia Niagary w ruch. Obliczony wynik oznacza liczbę krążków o które będziemy przesuwać już stojące na planszy elementy. Wszystko przesuwamy, kanoe również płyną, zbliżając się krok po kroku  do paszczy lwa. Serca mocniej biją, w myślach przelatują dawno zapomniane słowa pacierza, a palce nerwowo stukają o planszę. Czy jeszcze tym razem moja łódka utrzyma się na wodzie, czy nurt ją oszczędzi i skieruje się drugim korytem? Te pytania przebiegają nam cały czas po głowie. Szczęściarze i co sprytniejsi gracze utrzymają się na rzece, pechowcy runą w odmęty wodospadu.

Łódka, która spada traci kamień jaki przewoziła, sama też ulega uszkodzeniu. Można ją odzyskać płacąc kolejnym kryształkiem.

Taktyka
 
Jeżeli chodzi o możliwości taktyczne Niagara posiada, jak wszystkie najlepsze Eurogry, całkiem pokaźną ich liczbę. Sposobów na osiągnięcie zwycięstwa jest parę, a więc gracze muszę wykazać się trochę sprytem, trochę pogłówkować, trochę pobawić się w przewidywanie ruchów przeciwników.

Ważną cechą gry jest brak w niej kostek, talii kart i innych elementów, które wprowadzają czynnik losowy. Nieprzewidywalność i niepowtarzalność rozgrywki uzyskano przez możliwość ukrywania przez graczy swoich kart. Dopóki nie zakończymy własnego ruchu nie wiemy co następny w kolejności gracz zagrał i jak się poruszy. Możemy jednak dedukować, szczególnie jeżeli pamiętamy jakie karty już zużył i co mu pozostało. Warto też przyglądać się sytuacji na planszy, może to nas naprowadzi na to co planuje konkurent.

Bardzo ważnym elementem taktyki jest wykorzystywanie możliwości kradzieży kamieni. Prawidłowe wpasowanie się w miejsce, gdzie skończył swój ruch przeciwnik, pozwoli nam zgarnąć bez wysiłku kryształ. To co on zdobył w pocie czoła, ryzykując złamanie karku, my możemy mieć szybko i tanio. Często podczas rozgrywki tworzone są zgrupowania łódek „sępów”, które rozstawione w odpowiednim momencie i w odpowiednim czasie upolują cenną zdobycz.

Duże korzyści przynosi też rozsądne i sprawne poruszanie łódkami. Trzeba sobie odpowiedzieć na następujące pytania. Kiedy oba kanoe trzymać na rzece i w których miejscach? Jakie stosować prędkości, aby nie trafić na wodospad i uniknąć złodziei? Poza tym starać się, aby maksymalnie tylko jedna łódka była na lądzie, aby nie tracić później kolejki na wypływanie z przystani.

Kolejna sprawa to trafne wykorzystywanie karty zmieniającej warunki pogodowe. Najbardziej optymalne jest przyśpieszenie nurtu wody w momencie gdy konkurenci są niedaleko przepaści. Gdy runą z krzykiem w dół pozostanie nam potraktować ich perfidnym uśmieszkiem. I w drugą stronę. Karta użyta w odpowiednim momencie na spowolnienie prądu Niagary może uratować naszą skórę od uszczerbku.  

Bardzo częstym syndromem początkujących graczy jest szybkie wykorzystanie kart prędkości o dużych nominałach. Następnie wzięcie kryształów i znalezienie się blisko wodospadu. W konsekwencji tych ruchów pozostaną uczestnikom tylko karty z małymi wartościami i wszyscy jak jeden mąż będą walczyć o przeżycie, wiosłując ile wlezie. W końcu zostaje u wszystkich tylko karta zmiany pogody i niewiele już się da zrobić. Masowo lecą w dół.

Podsumowanie
 
Jeżeli musisz odwdzięczyć się rodzicom za opiekowanie się nad półtoraletnią córką, a przy tym też chcesz spędzić miło czas to Niagara jest dobrym wyborem. Jeżeli zjadłeś zęby na europejskich grach, ale nadal szukasz czegoś nowatorskiego i emocjonującego – sięgnij po Niagarę. Wreszcie gdy masz godzinę do kolejnego spotkania z kumplami na froncie wschodnim, ale przez ten czas musisz umilić czas żonie i jej dwóm przyjaciółkom, a samemu nie umrzeć z nudów – leć czym prędzej po Niagarę.

Jednym słowem Niagara jest oryginalną, świetnie opracowaną grą familijną. Posiada żywą oprawę graficzną, dostarcza sporo emocji i możliwości konkurowania na wysokim poziomie. Bez najmniejszego ryzyka mogę ją polecić każdemu. Dobra zabawa gwarantowana. Na pewno wadą gry może być znużenie się nią o ile będziemy w nią grać codziennie, bez przerwy, dzień w dzień, tydzień w tydzień. Ale z tym mało, która gra sobie poradzi. Od niektórych pozycji trzeba na pewien czas odpoczywać i triumfalnie wracać za parę tygodni.


Zalety

pomysł, nowatorstwo, oryginalna mechanika
brak czynnika losowego
proste zasady, szybka rozgrywka
jak na niską złożoność zasad ma całkiem sporo możliwości taktycznych
dla prawie wszystkich
Wady

przy czterech, pięciu graczach jest tłok na planszy
nie jest to gra, w którą da się grać bez przerwy
jeżeli nie cierpisz gier zaliczanych do german-style to Niagara też ci nie podejdzie

Ten artykuł został pierwotnie opublikowany w serwisie Gry-Planszowe.pl.

10 komentarzy

  1. Marek Pańczyk
    Marek Pańczyk

    Warto jeszcze dodać, że Niagara doczekała się malutkiego rozszerzenia. Nazywa się ono Diamanten Joe i jest to woreczek z nowym kanoe oraz specjalne zasady. Jednak jego zakup wydaję się bezsensowny. W rzeczywistości reguły można ściągnąć z sieci, a potrzebną łódkę zastąpić inną jeżeli gramy w mniej niż 5 osób, albo czymkolwiek innym jeżeli gramy w 5 osób. Nowe zasady dotyczą poruszania i zbierania kamieni przez tytułowego Joe. Diamentowy Joe rozszerza zakres zagrań taktycznych.

    Wkrótce ma się też pojawić dodatek z prawdziwego zdarzenia Flussgeister am Niagara (Spirits of Niagara). Nowe zasady, nowe kanoe mogące przewozić więcej kamieni za jednym razem, nowe karty wioseł oraz duch rzeki dostarczający kolejnych zagrożeń i emocji.

  2. Avatar

    Pancho – dzięki wielkie za tą recenzję!. Od dłuższego czasu przymierzam się do tej gry. Mam pytanie dotyczące jednej z wad – co to znaczy tłoczno na planszy przy 4,5 graczach – czy gra się robi mniej ciekawa? Czy najlepiej gra się w 3 osoby? Proszę o opinię z autopsji.

  3. Marek Pańczyk
    Marek Pańczyk

    Tłoczna oznacza, że dużo jest łódek na planszy. I czasami jak znajdzie się ich 5, 6 na jednym polu to ciężko się taki krążek przesuwa. Łajby trzeba stawiać wtedy na sobie. Ktoś poruszy stołem, łajba spadnie, kryształ z niej wyleci, spadnie na ziemie i trzeba go szukać :) Po prostu trochę się robi zamieszanie na planszy. Ale gra nie robi się mniej ciekawa. Uważam, że jest idealna dla 3 i 4 osób. Na pięciu grałem tylko jeden raz, ciężko jest wszystko spamiętać, przewidzieć zagrania graczy, ale tragedii też nie ma.

  4. Avatar

    Niedawno miałem okazję spróbować tej gry – dzięki Pancho właśnie – i po tych dwóch rozgrywkach muszę powiedzieć, że gra bardzo mi podeszła. Graliśmy w 3 osoby i wyobrażam sobie, że przy 5 graczach robi się odrobinę chaotyczna – nie sposób przewidzieć co się stanie z rzeką po każdej rundzie ani kto komu ukradnie diamenty. Ale przy trzech graczach gra jest bardzo ciekawa i możliwe jest przyjęcie różnych strategii. Do tej pory nie polowałem na Niagarę – po pierwsze rzadko poluję na gry wokół których jest tyle szumu, po drugie po zdobyciu tytułu gry roku ceny Niagary były moim zdaniem dosyć wysokie, po trzecie czytałem trochę opinii zniechęcających, po czwarte uznałem, że się nie spieszy (gra roku nie zniknie ze sklepów zbyt szybko). Teraz moje nastawienie się zmieniło – chcę mieć tę grę i przy najbliższej okazji ją kupię.

  5. Adam Kałuża

    Niagara to bardzo miodna, ladna i mila gra, ale…
    Mam male ale. Jak zauwazyl Pancho syndromem poczatkujacych graczy jest wykorzystanie kart o duzych nominalach. Zauwazylem cos innego, gdy gracze juz troche pograja, syndrom sie odwraca :-) Nich nie chce wykorzystac na poczatku tych kart i gra staje sie jednostajna. Wszyscy kraza w podobnych miejscach, szczegolnie w poczatkowej fazie gry (powiedzmy 1/3, polowa) potem nastepuje element przemieszania i jest ok.
    Zastanawialem sie nad tym by na poczatku zabawy rozlozyc kazdemu lodki, np. losujac na kolejnych pozycjach rzeki… na pewno zmieni to rozgrywke, stanie sie ona ciekawsza. Trzeba sie wtedy jeszcze umowic, by w pierwszym ruchu gracz nie ladowal klejnotow… takie rozwiazanie jest jednak bardzo sztuczne.
    Innym oczywiscie wg mnie rozwiazaniem, byloby przetasowanie kart wiosel i wylosowanie w pierwszym ruchu wiosla…

    A w ogole to gre polecam ;-)

  6. Avatar
    Robert "Rathi Dragon" Jaskula

    Nie wiem czy to byla wada akurat tego egzemplarza, ktorym gralismy, ale bardzo czesto Niagara nam sie „zacinala”. Krazek „nie mogl sie zdecydowac”, w ktora strone chce „plynac”, mimo „cofania” rzeki i kolejnych prob. Bylo to bardzo uciazliwe, zwlaszcza w momentach, gdy ktos byl zagrozony spadkiem.
    Pomijajac te wade, gra calkiem fajna. Kobietom sie podoba : ))

  7. Marek Pańczyk
    Marek Pańczyk

    W każdym egzemplarzu się to zdarza. Zresztą nawet w instrukcji jest to wspominane, z małą poradą jak sobie z tym radzić :)

  8. Avatar
    Artur Jedliński

    Tłumaczenie zasad dodatku Diamentowy Joe – przesłane przez folko a wykonane przez Alka Pale – dostępne jest tutaj.

  9. Avatar
    Mariusz Bogacki

    Czy w Niagarę da się graćw dwie osoby? Jedne serwisy podają liczbę graczy 2-5 inne 3-5?? Nawet zdjęcia tylnej strony pudełka gry podają co innego w zależności czy jest to wydanie niemieckie czy angielskie. Jeśli ktoś może wytłumaczyć o co chodzi to będę mu wdzięczny, gdyż od jakiegoś czasu przymierzam się do kupna tej gry ale nie ukrywam, że większość partii rozgrywana byłaby w dwie osoby, o ile się da? i tego właśnie chciałem się dowiedzieć.

  10. Marek Pańczyk
    Marek Pańczyk

    Od siebie mogę napisać tyle: generalnie gra nie jest przeznaczona dla dwóch osób. Reguły i napisy na pudełku wyraźnie wskazują na liczbę uczestników od 3 do 5 osób. Oczywiście na pewno istnieją warianty, które pozwalają prowadzić rozgrywkę w dwójkę. Choćby najprostrzy wyglądałby tak, że obaj gracze biorę po dwa kolory łódek. Jeżeli jakiś kolor zbierze tyle diamentów ile potrzeba do uzyskania zwycięstwa jego gracz wygrywa. Ale czy jest to ciekawa zabawa i może konkurować z rozgrywką w trzy i więcej osób? Ciężko mi powiedzieć. Sam tego nie próbowałem.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*