Aton

Pewnie wielu z was, miłośników planszówek, to ludzie dorośli, mieszkający pod jednym dachem z waszą drugą połową. Razem spędzacie dużo czasu i razem chcecie też oddać się rozrywce. Naturalnym jest, że gry planszowe są tu jednym z najlepszych wyborów, a w szczególności gry dwuosobowe. Stąd właśnie się bierze ich nieustająca popularność.Jedną z ciekawszych pozycji należących do tego gatunku jest Aton wydawnictwa Queen Games. W sumie zupełnie przypadkowo odkryłem jego wartość, chcąc po prostu go pożyczyć i przetestować, nie nastawiałem się na nic specjalnego. Stało się jednak inaczej, wylądował on kilkukrotnie na stole, żonie się spodobał i może nie jest szaleństwo jak przy Carcassonne The Castle czy dawniej Zaginionych Miastach, ale wciąż dobry tytuł, który zapewne będę musiał szybko kupić. Na tyle wreszcie niezły, że trzeba o nich krótko napisać na łamach GF.

Wygląd

Wizualnie gra została umieszczona w egipskich klimatach. Mnóstwo na planszy i kartach skarabeuszowo-hieroglifowo-faraonowych nawiązań. Wszystko to oczywiście pic na wodę, bo gra jest zupełnie abstrakcyjna i nie ma w niej prawie żadnych związków ze starożytnym Egiptem. Ale jak wielokrotnie podkreślałem i tak ma dla mnie wartość, że wydawnictwo postarało się o jakąś oprawę, bo pewnie po zimną, abstrakcyjną grę, bez żadnego tematu, bym po prostu nie sięgnął.

W niewielkim pudełku znajdziemy wszystko co potrzebne do rozgrywki czyli niewielką planszę składaną z 6 części, kilkadziesiąt drewnianych pionków w kolorze dla obydwu graczy oraz dwie identyczne talie (czerwoną i niebieską) z liczbami od 1 do 4. Jest też instrukcja, ale niestety nie pozbawiona wad. Od razu proponowałbym po lekturze wskoczyć na forum BGG i upewnić się, że wszystko rozumiemy. Pomimo, że zasady są proste to jest kilka pułapek, w które prawie na pewno wpadniemy i będziemy grać nieprawidłowo. Tak więc posłuchajcie dobrej rady!Mechanika

Rozgrywka jest prosta jak budowa cepa i krótka jak weekendowy odpoczynek. Nasza tura składa się po prostu z wzięcia z talii czterech kart i umieszczenia ich zakrytych w czterech miejscach planszy. Jak przypominam każda karta ma wartość od 1 do 4. Nasz przeciwnik równocześnie robi to samo. Po czym odkrywamy wszystkie karty.

 

  • Jeżeli to jest pole 1 to graczy, który dał wyższą wartość na karcie otrzymuje tyle punktów zwycięstwa ile wynosi różnica obu zagranych przez graczy kart
  • Jeżeli to jest pole 2 to gracz, który zagrał niższą kartę odpala swoje trzy akcje jako pierwszy
  • Po pierwsze od wartości karty na drugim polu odejmuje 2 i może zdjąć tyle pionków przeciwnikowi w świątyniach
  • Po drugie może umieścić na tylu świątyniach ile wynosi karta na polu 3 tyle swoich pionków ile wynosi wartość karty na polu 4
  • Później trzy swoje akcje wykonuje drugi gracz
Brzmi skomplikowanie? Może, ale w rzeczywistości jest proste, prościutkie, prościutenkie. Przykładowo dostaję 1 punkt zwycięstwa, zdejmuję graczowi jednego pionka z planszy, na pierwsze trzy świątynie mogę umieścić cztery pionki w dowolnej konfiguracji.Jak wygrać

A wszystko o to chodzi, aby zdobywać przewagi w poszczególnych świątyniach, bo tylko ten kto ma ich więcej jest nagradzany punktami zwycięstwa. Każda świątynia daje inny bonus. Jedna na przykład pozwala zdobyć stałe 5 punktów zwycięstwa, inna tyle punktów ile wynosi różnica między naszymi a przeciwnika pionkami. Do tego są czarne pola rozmieszczone we wszystkich świątyniach, w których do zdobycia jest dużo, bo aż 8 punktów, znowu za pomocą mechanizmu przewag. A to jeszcze nie koniec. Zapełnienie wszystkich zielonych albo żółtych pól daje nam automatyczne zwycięstwo, nie ważne ile mieliśmy punktów. Już widać, że strategii w grze jest całkiem pokaźna ilość jak na tak minimalną złożoność gry.

 

Wrażenia

Aton podoba mi się, bo zajmuje 20-30 minut. Bo wykonywanie ruchu z zagraniem kart trwa góra 10 sekund. Bo odkrycie kart i rozmieszczenie pionków na planszy to góra jakieś 20 sekund na gracza. I przy tak drobniutkich, malutkich jednostkach czasu ciągle trzeba być sprytniejszym od przeciwnika. Dedukować w jakich miejscach zagra jakie karty. W której świątyni trzeba walczyć o przewagi. Czy iść na zwycięstwo w punktach, czy próbować wypełnić żółte lub zielona pola? Czy przyśpieszyć moment punktowania czy starać się go wydłużać? Mnóstwo decyzji (bardzo prostych decyzji), a jednocześnie niewielka długości całej gry.

Co więcej decyzje nie wymagają od razu matematycznej analizy. Próbujemy często iść na intuicje, co powoduje, że łatwo zdobywa Aton sympatię kobiet. Jeżeli są w stanie rozłożyć dorosłego mężczyznę na łopatki do dlaczego ma się im nie podobać? A dodatkowo losowość choć występuje to nie jest decydująca dla wyniku i nie irytuje.

 

Podsumowanie

Atom ma wszystko co powinna posiadać dwuoosobowa gra do rozgrywek z drugą połową. Trochę losowości, klimatyczny wygląd, krótki czas rozgrywki, sporo miejsc wymagających bycia sprytniejszym od przeciwnika i niską cenę. Wady widzę tylko w słabej instrukcji i potencjalnym błędach wynikających z niezrozumienia pewnych momentów rozgrywki. Reasumując polecam, fajna gra, zainteresujcie się.

Ogólna ocena:

Złożoność gry:

Oprawa wizualna:

 

ZdjęciaPlanszomania: 61.00 zł
Gry planszowe: 64.00 zł
Rebel: 64.00 zł

3 komentarze

  1. Jak widać po opisie, dalej nie wszystko robicie dobrze w tej grze pancho ;-)
    Z pierwszego kartusza dostaje się podwojoną różnicę punktów, czyli nie można zdobyć 1 punktu.
    Druga rzecz – kartusz 3 określa nie tylko numer najwyższej świątyni, do której możemy dokładać swoje piony, ale również najwyższej, z której możemy zabierać piony przeciwnika.
    Jednym z warunków natychmiastowego skończenia gry jest również zajęcie całej jednej świątyni.
    Sama gra moim zdaniem jest świetna, szybka, prosta i daje masę radości. Można w nią grać nawet z dzieciakami (ma córki 9 i 11 lat, bardzo ją lubią).

  2. Faktycznie nie mnożyliśmy punktów :) Resztę po prostu nie zamieściłem w recenzji, żeby się nie zagłębiać we wszystkie możliwe szczegóły (np. nie pisałem nic o niebieskich polach).

  3. to jak tak tylko ad rem uwagi wc dotyczącą [b]kartusza 3[/], bo wiele osób jak się dowiedziałem o zasadzie tej zapomina.
    Jeżeli z kartusza 2 wynika że zabieramy piona, a kartusz 3 „otwiera” świątynie w których nie ma żądanych pionów to oczywiscie usuwamy piony… zabierając je adekwatnie z coraz wyższych świątyń.
    To tak gdyby ktoś miał wątpliwości.

    I ode mnie: jak dla mnie ATON powinien dostać ocenę 5!
    ;)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*