Nadchodzi weekend, w coś by się pograło, ale wszyscy z grupy wyjechani, zajęci lub zmęczeni życiem?
A poza tym, co nowego?
Wszyscy miewamy te same bolączki, gdy mimo chęci nie ma siły, by spotkać się ze swoją paczką. Jak szybko i skutecznie znaleźć chętnych do gry? Być może właśnie pojawiło się rozwiązanie, które pomoże nam w tych trudnych chwilach.
Nieoczywiste obchody ukochanego święta
Dziś 10.10 – to święto podwójne. Dzień Zdrowia Psychicznego dla tych, którzy jeszcze nie odkryli w sobie planszowego bakcyla i Dzień Gier Planszowych dla tych, którzy zdrowie psychiczne już osiągnęli i postanowili z niego dobrowolnie zrezygnować – na rzecz planszówek, rzecz jasna.
I być może jest to idealna okazja, by pochylić się nad nowym zjawiskiem, jakim są GryOtwarte.pl – serwis powstały po to, by łączyć graczy wszystkich dziedzin: od padla, przez planszówki, aż po grzybobranie. A kogóż lepiej spytać o projekt, niż jego twórcę?
Oto moja rozmowa ze Sławkiem Wanatem – mózgiem, sercem i duszą za GryOtwarte.pl!
1. Cofnijmy się o kilka lat. Jak przed stworzeniem GryOtwarte wyglądało u Ciebie szukanie ludzi do wspólnego grania, sportu czy innych aktywności? Czy już wtedy znalezienie chętnych bywało większym problemem niż znalezienie miejsca czy czasu?
Zdecydowanie. Przez lata próbowałem różnych aktywności i za każdym razem prędzej czy później pojawiał się ten sam problem: trzeba było znaleźć ludzi do grania.
Dobrym przykładem jest piłka nożna. Najpierw szukałem wśród najbliższych znajomych, potem sąsiadów i dalszych znajomych. Próbowałem zebrać odpowiednią ekipę, organizowaliśmy pierwsze mecze i jakoś to się zaczynało układać. Jak już udało się zbudować ekipę, było świetnie, ale dojście do tego momentu trochę trwało.
Podobnie było z badmintonem. Wraz z powstaniem lokalnego ośrodka sportowego rozwijałem swoje zainteresowanie tym sportem i znowu przechodziłem właściwie tę samą ścieżkę: poznawanie ludzi, szukanie osób na podobnym poziomie, pierwsze grupy, turnieje i regularne granie. W obu przypadkach finalnie się udało. Poznałem fajnych ludzi, miałem z kim regularnie grać i pojawiła się cała społeczność wokół tego. Tylko że dojście do tego momentu wymagało trochę cierpliwości.
Kiedyś chyba miałem jej więcej. Dzisiaj mam wrażenie, że z wiekiem czas trochę przyspiesza i człowiek chętnie skróciłby ten początkowy etap, jeśli tylko jest taka możliwość.
No i podobnie jest z planszówkami. Moje fascynacje zaczęły się zresztą dużo wcześniej, jeszcze przy Amidze — Megalomania, The Settlers… To były czasy, kiedy gry potrafiły wciągnąć na długie godziny.
Dzisiaj bardzo lubię grę Catan. Mam do niej trochę sentymentu, bo zawsze fascynowały mnie gry, w których buduje się swoją małą cywilizację. Kilka razy brałem udział w eliminacjach do Mistrzostw Polski, ale były to raczej sporadyczne sytuacje.
W Catan grałbym zdecydowanie częściej, gdybym miał ku temu okazję. Nie byłem chyba aż tak zdeterminowany, żeby specjalnie szukać chętnych do każdej kolejnej partii. Ale gdyby pojawiały się przede mną konkretne okazje do grania, pewnie chętnie bym z nich korzystał.
I chyba właśnie o to chodzi. Samo „chcę coś robić” jest pierwszym krokiem, ale później trzeba jeszcze znaleźć odpowiednich ludzi. A jeżeli można tę drogę trochę skrócić, to dlaczego z tego nie skorzystać?
2. Wspominałeś o butach do padla, które przez prawie dwa lata leżały w szafie. Co takiego było w tej sytuacji, że z osobistego problemu powstał pomysł na całą platformę?
Tak, można powiedzieć, że projekt GryOtwarte.pl zaczął się od butów, które przez prawie dwa lata przeleżały nieużywane w szafie.
Gmina wybudowała kort do padla blisko mojego domu, a ja akurat chciałem wrócić do jakiegoś sportu po dłuższej przerwie. Zainteresowałem się więc padlem trochę z ciekawości, a trochę z praktycznego punktu widzenia. Wydawał mi się mniej obciążający dla stawów, mniej kontuzjogenny i stosunkowo łatwy na początek. Pomyślałem: dlaczego nie?
Jak w piłce nożnej czy badmintonie — porządne buty odpowiadają przecież za tę większą połowę sukcesu. Miałem już wcześniej różne doświadczenia z niewłaściwym obuwiem i urazami, więc zacząłem od butów. Kupiłem je i… właściwie na tym się skończyło.
Bo okazało się, że większym problemem od butów jest znalezienie ludzi do gry. Znajomi mieli swoje sporty, sąsiedzi nie zawsze mieli czas albo byli zainteresowani, a do istniejących grup trudno było się po prostu dostać. Nie było też miejsca, w którym można było znaleźć osoby, które dopiero zaczynają albo po prostu szukają kogoś do gry.
Zacząłem szukać gotowych rozwiązań, ale te, na które trafiałem, były zazwyczaj dość skomplikowane i często już na początku wymagały podania sporej ilości danych osobowych. Sam nie jestem fanem zostawiania w internecie większej ilości danych, niż jest to naprawdę potrzebne, więc chciałem czegoś prostego. Wejść, powiedzieć „chcę zagrać” i możliwie szybko znaleźć ludzi, z którymi można się umówić.
Stąd też od początku przyjęliśmy zasadę minimalizacji danych. Do korzystania z GryOtwarte.pl wystarczy właściwie e-mail, potrzebny do powiadomień, oraz imię lub pseudonim, żeby inni wiedzieli, z kim się umawiają. Cała reszta jest opcjonalna.
Platforma jest bezpłatna i chcemy, żeby jej najważniejsze funkcje pozostały bezpłatne możliwie długo. Nie chcemy też budować bariery wejścia w postaci kolejnych formularzy czy konieczności zakładania rozbudowanego profilu.
Próbowałem wcześniej Facebooka, Messengera, czatów, arkuszy Google. Wszystko jakoś działało, ale żadne z tych rozwiązań nie było naprawdę wygodne. W końcu pojawił się pomysł, żeby zrobić coś własnego. I tutaj mój brat odegrał kluczową, wręcz fundamentalną rolę. Bez niego GryOtwarte.pl po prostu by nie powstało. Podchwycił pomysł i podjął wyzwanie, żeby go urzeczywistnić. To on wziął na siebie cały ciężar strony technicznej — od A do Z — i ogromną część funkcji, które pojawiły się później, również sam zaprojektował i stworzył. Wszystko to często po godzinach, po nocach, w tak zwanym wolnym czasie. Jestem mu za to naprawdę bardzo wdzięczny.
Projekt prowadzimy razem. Ja mam chyba niekończącą się listę pomysłów, a on pilnuje, żeby nie wszystkie od razu trafiły do produkcji. Czasem mnie sprowadza na ziemię, czasem mówi, że coś da się zrobić inaczej, ale przede wszystkim przekuwa te pomysły w działające rozwiązanie.
Pierwszą wersję udało się zrobić bardzo szybko, a później zaczęliśmy ją rozwijać już na podstawie tego, jak ludzie faktycznie z niej korzystali. I bardzo szybko okazało się, że to działa. Było więcej osób, które miały dokładnie ten sam problem: jest miejsce, jest ochota, tylko brakuje ludzi. Zaczęły pojawiać się kolejne gry i coraz łatwiej było się umawiać.
Sama platforma jest stroną internetową, ale działa również jako PWA, więc na telefonie można korzystać z niej praktycznie jak z aplikacji. Na ten moment świadomie rozwijamy właśnie ten model. Dedykowane aplikacje natywne na Androida czy iOS mogą pojawić się w przyszłości, ale dzisiaj nie są nam niezbędne.
Skoro sprawdziło się w padlu, naturalnym krokiem było rozszerzenie tego na kolejne sporty dostępne w okolicy, a później także na inne aktywności — w tym gry planszowe.
3. Kiedy zacząłeś szukać ludzi do gry, pewnie szybko zauważyłeś, że osoby, które już mają swoją ekipę, właściwie nie potrzebują żadnego dodatkowego narzędzia. Problem zaczyna się chyba wcześniej — kiedy nikogo jeszcze nie znasz, bo np. dopiero wchodzisz w nowe hobby. Czy właśnie znalezienie się „poza grupą” było dla Ciebie najważniejszym problemem do rozwiązania?
Tak. I rzeczywiście dzisiaj najwięcej osób korzystających z GryOtwarte.pl to osoby, które dopiero zaczynają swoją przygodę z padlem czy inną aktywnością. To zresztą najbardziej naturalny moment, żeby z takiej platformy skorzystać — jeszcze nie masz swojej ekipy, nie znasz ludzi i nie bardzo wiesz, od czego zacząć.
Ale nie chciałbym, żeby GryOtwarte.pl było kojarzone wyłącznie z początkującymi. Widzę tutaj kilka różnych sytuacji.
Pierwsza jest najprostsza: chcesz zagrać, widzisz istniejącą grę i po prostu do niej dołączasz. Nie musisz nikogo znać ani mieć własnej ekipy.
Druga opcja: sam chcesz coś zorganizować. Zakładasz grę otwartą, określasz co, gdzie i kiedy, a osoby zainteresowane mogą do niej dołączyć. Czyli sam stajesz się organizatorem i tworzysz okazję do wspólnego grania.
No i trzecia sytuacja: masz już swoją ekipę i chcesz spotkać się tylko ze znajomymi. Zakładasz grę prywatną i wysyłasz ją swoim ludziom. Jeżeli skład się zbierze — świetnie, gracie po swojemu. Ale jeżeli nagle zabraknie jednej czy dwóch osób, nie trzeba wszystkiego odwoływać. Możesz otworzyć grę i zaprosić również osoby spoza swojego najbliższego grona.
GryOtwarte.pl może też działać przy większych wydarzeniach. Dobrym przykładem jest Dzień Gier Planszowych 10 października i organizowany z tej okazji turniej Rummikuba w Nadarzynie. Organizatorzy zdecydowali się wykorzystać GryOtwarte.pl jako jeden ze sposobów zapisów na turniej.
I chyba właśnie ta elastyczność jest tutaj najważniejsza. Na początku GryOtwarte.pl może być dla kogoś sposobem na wejście w nowe hobby i poznanie pierwszych osób. Później może służyć do organizowania własnych gier, a nawet wtedy, kiedy masz już swoją ekipę, może po prostu pomóc, gdy akurat brakuje jednego czy dwóch graczy.
4. Planszówki mają pod tym względem trochę przewrotną naturę. Możesz mieć na półce świetną grę, możesz mieć wolny wieczór, możesz nawet mieć bajerancki stół — a mimo to nic z tego, jeśli brakuje jednej czy dwóch osób. Jak GryOtwarte.pl może odpowiedzieć właśnie na taki planszówkowy scenariusz?
W planszówkach jest coś, czego nie zastąpi żaden tryb online. Nie masz przecież opcji „graj z komputerem” — cała frajda polega na tym, że po drugiej stronie stołu siedzi drugi człowiek. Bez ekranów, bez botów, po prostu spotykasz się z ludźmi i grasz. I chyba właśnie dlatego planszówki nadal mają się tak dobrze.
Jeżeli masz swoją ekipę, wszystko jest proste. Umawiacie się, wybieracie grę i gracie. Wyzwanie pojawia się wtedy, kiedy masz ochotę zagrać, ale akurat brakuje jednej czy dwóch osób albo znajomi mają inne plany.
W świecie online wystarczy kliknąć „dołącz do gry” i za chwilę można mieć kolejnych graczy. Przy planszówkach trzeba jeszcze zgrać ludzi w czasie i znaleźć miejsce. I właśnie w tym GryOtwarte.pl może pomóc.
Możesz dołączyć do już istniejącej gry albo sam ją założyć i zaprosić innych. Możesz też wskazać praktycznie dowolny adres — klub osiedlowy, dom kultury, klubokawiarnię czy inne miejsce, w którym można się spotkać.
Na platformie są też już dostępne miejsca, które można łatwo wybrać z listy. Wynika to między innymi ze współpracy z tymi obiektami — oni pokazują GryOtwarte.pl, my pokazujemy ich. Ale ważne jest też to, że staramy się dokładnie odwzorować ich możliwości i infrastrukturę. W przypadku planszówek oznacza to na przykład podanie liczby stołów, liczby miejsc przy każdym stole, a nawet możliwość przypisania konkretnego tytułu gry do danego stołu. Dla organizatora ma to znaczenie, bo przy większym spotkaniu trzeba przecież nie tylko zebrać odpowiednią liczbę osób, ale też sensownie rozplanować, kto przy którym stole zagra.
Ważne jest przy tym, że GryOtwarte.pl nie zastępuje systemów rezerwacji obowiązujących w danym obiekcie. Jeżeli klub, sala czy kort mają własny system rezerwacji, trzeba z niego korzystać zgodnie z zasadami danego miejsca. GryOtwarte.pl ma rozwiązać inny problem — pomóc znaleźć ludzi i zebrać ich wokół zaplanowanej aktywności.
I co ważne, GryOtwarte.pl nie musi być jedynym miejscem, w którym szukasz graczy. Jeżeli masz już swoich znajomych albo jesteś w lokalnej grupie na Facebooku, grupie poświęconej konkretnej grze czy po prostu masz większą grupę znajomych, możesz wysłać im bezpośredni link do utworzonej gry. Wtedy każdy może od razu zobaczyć szczegóły i się zapisać — kto pierwszy, ten lepszy.
Czyli z jednej strony możesz znaleźć ludzi na samej platformie, a z drugiej wykorzystać GryOtwarte.pl jako proste narzędzie do zebrania i uporządkowania konkretnej gry. I chyba właśnie o to chodzi: jak najszybciej przejść od „mam ochotę zagrać” do „dobra, mamy ekipę, gramy”.
5. Ale przecież planszówkowicze już mają Facebooka, Discordy, fora, grupy lokalne czy własne czaty. Co może dać im GryOtwarte.pl, czego nie daje wiadomość „kto dzisiaj gra?” wrzucona na grupę?
Nie chcę udawać, że GryOtwarte.pl zastępuje Facebooka, Discorda, WhatsAppa czy grupy na Messengerze. Te miejsca dobrze sprawdzają się w budowaniu społeczności i rozmowie. GryOtwarte.pl ma przede wszystkim pomóc przejść od rozmowy do konkretnej gry.
W planszówkach łatwo wyobrazić sobie taką sytuację: masz grę, masz wolny wieczór, ale brakuje jednej czy dwóch osób. Wrzucasz pytanie na grupę i czekasz. Przy małej grupie może nie być odpowiedzi, przy dużej wiadomość szybko ginie wśród kolejnych postów. Trudniej też zaplanować grę z wyprzedzeniem i później kontrolować, kto faktycznie się zapisał.
Podobny problem mają też organizatorzy klubów czy cyklicznych spotkań planszówkowych. Trzeba wiedzieć, ile osób przyjdzie, ile jest dostępnych miejsc, jakie gry przygotować i jak rozplanować uczestników. Przy większym spotkaniu albo ograniczonej liczbie stołów szybko robi się z tego całkiem konkretne wyzwanie organizacyjne.
W GryOtwarte.pl konkretna gra jest osobną aktywnością. Widać, co, gdzie i kiedy się odbywa, ile jest miejsc, kto już dołączył i ilu graczy jeszcze brakuje. Jest też czat uczestników oraz możliwość kontaktu z organizatorem.
W przypadku gier sportowych mamy już również funkcje, które pozwalają lepiej zweryfikować aktywność uczestników — między innymi liczbę zorganizowanych i odbytych gier oraz nieobecności po wcześniejszym zapisie. Przy planszówkach takich rozwiązań jeszcze nie ma, ale jeżeli użytkownicy uznają, że byłyby przydatne, możemy je w przyszłości wprowadzić.
GryOtwarte.pl rozwija się razem z użytkownikami. Chcemy mieć możliwość reagowania na ich rzeczywiste potrzeby, dlatego pomysły i sugestie dotyczące dalszego rozwoju platformy są dla nas bardzo ważne.
6. Nie chcecie chyba konkurować z tymi istniejącymi społecznościami. Czy GryOtwarte.pl ma być raczej przestrzenią łączącą ludzi i istniejące grupy niż kolejną zamkniętą społecznością?
Dokładnie tak. Nie widzę sensu w tworzeniu kolejnej zamkniętej społeczności, skoro ludzie już mają swoje grupy, fora, Discordy czy czaty. GryOtwarte.pl ma je raczej uzupełniać.
Chcemy, żeby było takim łącznikiem i prostym narzędziem do wygodniejszego umawiania się — wykorzystującym możliwości online do wspierania tego, co dzieje się offline. Może pomóc osobom, które dopiero zaczynają i szukają swoich pierwszych graczy, ale również tym, którzy mają już swoje ekipy, oraz organizatorom turniejów i większych wydarzeń.
Nie trzeba więc przenosić całej społeczności do GryOtwarte.pl. Platformę można wykorzystać tylko tam, gdzie potrzebne jest zebranie ludzi, zapisanie uczestników czy uporządkowanie konkretnego spotkania. Niezależnie od tego, czy chodzi o znalezienie pierwszych graczy, uzupełnienie stałej ekipy czy zebranie uczestników większego wydarzenia — GryOtwarte.pl może w tym pomóc.
7. Jest też druga strona medalu: można utworzyć grę prywatną i wysłać link tylko znajomym. Po co komu taka funkcja, skoro ma już własną grupę?
Gra prywatna jest przede wszystkim po to, żeby najpierw spokojnie zebrać swoją ekipę, bez otwierania gry dla wszystkich. Wyobraźmy sobie grupę 40–50 osób i grę na cztery czy sześć osób. W grupowej rozmowie szybko pojawiają się pytania, ktoś zmienia zdanie, ktoś się dopisuje, ktoś rezygnuje i po pewnym czasie trudno już ustalić, jaka jest właściwie ostateczna lista uczestników.
Utworzenie prywatnej gry pozwala to uporządkować. Można zmieniać jej opis, termin czy liczbę miejsc, więc nic nie jest wyryte w kamieniu. A jeżeli na koniec okaże się, że mimo chęci wspólnego grania brakuje jednej osoby, grę można jednym kliknięciem otworzyć.
Wtedy link można przesłać szerzej — do lokalnej społeczności, znajomych znajomych czy po prostu osób, których wcześniej nie znaliśmy. Widzimy, że taki model sprawdza się już przy padlu i liczę na to, że podobne zastosowanie znajdzie również przy planszówkach.
Oczywiście nie każda grupa będzie tego potrzebowała. To jedna z możliwości, która powstała na podstawie doświadczeń pierwszych użytkowników. Jesteśmy natomiast otwarci na współpracę z klubami, organizatorami spotkań i samymi graczami. Jeżeli pojawią się pomysły, które mogą ułatwić organizowanie spotkań planszówkowych, chętnie je przetestujemy i będziemy rozwijać GryOtwarte.pl razem z osobami, które z platformy korzystają.
8. Na razie projekt jest bardzo młody, więc siłą rzeczy nie wszędzie znajdziemy aktywności czy lokalizacje. Jak wygląda największe wyzwanie GryOtwarte.pl na tym etapie: budowanie samego produktu czy przekonanie ludzi, żeby zaczęli go używać?
Jedno i drugie. GryOtwarte.pl jest młodym projektem, więc z jednej strony cały czas rozwijamy samą platformę, a z drugiej musimy dotrzeć do ludzi, pokazać im, jak działa i przede wszystkim co mogą dzięki niej zyskać.
Jeżeli chodzi o aktywności, ich rozwój w dużej mierze zależy od samych użytkowników. Mogą dodawać nowe aktywności, tworzyć gry i szukać osób do wspólnego grania. Podobnie jest z lokalizacjami — można wskazać praktycznie dowolne miejsce, dowolny adres w Polsce, a właściwie na całym świecie.
Łatwo patrząc na listę obiektów już znajdujących się w bazie odnieść wrażenie, że tylko w tych miejscach można organizować aktywności. Tak nie jest. Jeżeli danego miejsca nie ma na liście, użytkownik może po prostu szybko wpisać własny adres i utworzyć tam grę. Jeżeli z czasem okaże się, że dane miejsce jest wykorzystywane regularnie, możemy dodać je do stałej bazy obiektów.
Dzisiaj największym wyzwaniem jest więc zbudowanie odpowiedniej skali. Ludzie muszą najpierw dowiedzieć się o GryOtwarte.pl, zrozumieć, do czego może im się przydać i zobaczyć, że inni rzeczywiście z tego korzystają. Dlatego chcemy docierać przede wszystkim do osób, które już organizują spotkania, turnieje czy regularne aktywności, a także do klubów i miejsc, w których takie spotkania się odbywają. Tam potrzeba dobrego narzędzia organizacyjnego jest najbardziej naturalna.
Nie chcemy jednak przekonywać wszystkich na siłę. GryOtwarte.pl nie musi być potrzebne każdemu i chyba nawet nie powinno być próbą zrobienia „Wszystkiego wszędzie naraz”. Lepiej skupić się na konkretnych grupach użytkowników, dobrze rozpoznać ich potrzeby i rozwijać platformę w taki sposób, żeby rzeczywiście im pomagała.
Podstawowe funkcje już działają, ale zawsze można zrobić więcej. Staramy się więc wybierać te rozwiązania, które mają sens dla wielu różnych aktywności, zamiast dodawać wszystko naraz. To wymaga czasu i pracy, ale ma też swoją dobrą stronę — możemy stopniowo rozwijać platformę, obserwować, jak ludzie z niej korzystają, i rosnąć razem z nimi.
9. GryOtwarte.pl nie ogranicza się do gotowej listy miejsc — użytkownik może sam dodać lokalizację. Dlaczego zależało Ci na tym, żeby to właśnie użytkownicy mogli budować mapę miejsc, w których można się spotykać?
Bo od początku nie chcieliśmy tworzyć zamkniętego katalogu miejsc, który wymagałby od nas ręcznego dodawania każdego obiektu. Przy takim modelu zawsze bylibyśmy krok za rzeczywistością — zanim dodalibyśmy jakieś miejsce, ktoś już mógłby chcieć zorganizować tam spotkanie.
A przecież życie nie odbywa się wyłącznie w oficjalnie zarejestrowanych klubach. Ktoś może znać świetną bibliotekę, lokalną świetlicę, dom kultury, klubokawiarnię czy miejsce, w którym po prostu regularnie spotyka się kilka osób. Dlaczego użytkownik miałby czekać, aż ktoś z GryOtwarte.pl odkryje to miejsce?
Dlatego mapa ma być możliwie otwarta. Użytkownik powinien móc powiedzieć: „Tutaj chcę się spotkać” i od razu utworzyć aktywność. Nie musimy wcześniej znać tego miejsca ani mieć z nim formalnej współpracy.
Jednocześnie chcemy rozwijać również stałą bazę miejsc, które są wykorzystywane regularnie. Wtedy możemy dokładniej odwzorować ich możliwości i infrastrukturę — tak jak w przypadku liczby stołów, miejsc przy stole czy dostępnych aktywności.
Dzięki temu powstają właściwie dwa uzupełniające się modele: z jednej strony mamy uporządkowaną bazę miejsc, które znamy i możemy dokładnie opisać, a z drugiej pełną swobodę użytkownika, który nie musi czekać na nas, żeby zorganizować coś w swoim miejscu.
I to jest dla mnie ważne również z innego powodu. GryOtwarte.pl ma nie tylko pokazywać, gdzie znajdują się komercyjne kluby. Ma pokazywać, gdzie ludzie faktycznie mogą się spotkać i coś razem zrobić.
10. A jeśli spojrzymy kilka kroków dalej: pojedyncza gra to jedno, ale planszówkowe życie to również turnieje, spotkania, konwenty czy większe wydarzenia. Na roadmapie macie funkcję „Wydarzenia”. Jak wyobrażasz sobie GryOtwarte.pl, kiedy projekt będzie już znacznie większy niż dzisiejsze „mam grę, kto zagra”? Jakie cele wyznaczasz sobie na kolejne etapy rozwoju?
Ambicje są oczywiście większe niż samo „mam grę, kto zagra?”. Chciałbym, żeby GryOtwarte.pl z czasem pomagało również przy turniejach, ligach, spotkaniach tematycznych, konwentach i większych wydarzeniach — wszędzie tam, gdzie trzeba połączyć ludzi i dobrze zorganizować ich udział.
Właśnie dlatego na roadmapie mamy funkcję „Wydarzenia”. Pojedyncza gra jest dobrym początkiem, ale większe wydarzenie wymaga już trochę innego podejścia: opisu, zasad, większej liczby uczestników, różnych aktywności, a docelowo również możliwości zarządzania wynikami czy innymi elementami wydarzenia.
Ale nie chcę dzisiaj składać obietnic, że za rok czy dwa platforma będzie wyglądała dokładnie tak czy inaczej. GryOtwarte.pl rozwija się razem z użytkownikami i chcemy zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi. Kierunek mamy, ale nie cały scenariusz.
Bardzo liczymy na kreatywność użytkowników. Na ich pomysły, uwagi, ale przede wszystkim na to, żeby po prostu spróbowali wykorzystać GryOtwarte.pl do czegoś, co chcą zorganizować. Łatwo jest ocenić rozwiązanie po kilku ekranach czy krótkim opisie, ale dopiero kiedy ktoś założy grę, zaprosi znajomych, spróbuje znaleźć brakujących graczy albo zorganizuje swoje wydarzenie, może naprawdę zobaczyć, czy to mu pomaga.
Największą satysfakcją byłoby dla nas jednak nie to, że wszyscy o GryOtwarte.pl usłyszą, ale że ktoś po przeczytaniu tego tekstu pomyśli: „Mam dokładnie taki problem, spróbuję”. Założy grę, zaprosi znajomych, poszuka brakujących osób albo po prostu zobaczy, czy GryOtwarte.pl może mu się do czegoś przydać.
Bo tego chyba nie da się najlepiej wyjaśnić samym opisem. Trzeba po prostu spróbować. A jeżeli dzięki temu uda się komuś zorganizować spotkanie, znaleźć nowych graczy albo po prostu zagrać częściej, to dla nas będzie najlepsza nagroda za stworzenie GryOtwarte.pl.
Zaintrygowani?
Sprawdźcie jak w praktyce wygląda tworzenie wydarzeń i zgłaszanie się na te już istniejące!
GamesFanatic.pl Gry planszowe – recenzje, felietony








