Home / Artykuły / Kennerspiel des Jahres – na co ona geekom?

Kennerspiel des Jahres – na co ona geekom? Felieton

Lipcowe wyniki niemieckiej Kennerspiel des Jahres po raz kolejny skłoniły mnie do refleksji jakie cele stawia przed sobą ta druga (obok samej SdJ) najbardziej prestiżowa planszówkowa nagroda na świecie, do kogo jest skierowana i jak bardzo „przydaje się” graczom zaawansowanym.

Nagroda Kennerspiel des Jahres dołączyła do swojej o 32 lata starszej siostry w 2011 r. Założeniem nagrody było uhonorowanie gier zaawansowanych, przeznaczonych dla bardziej wymagających i doświadczonych graczy (Kenner – koneser, znawca), niż ma to miejsce w przypadku nagrody Spiel des Jahres.

Od tamtej pory do chwili obecnej odbyło się 10 edycji tej nagrody, które kolejno wygrywały: 7 Cudów Świata (2011), Pokolenia (2012), Legendy Krainy Andor (2013), Istanbuł (2014), Broom Service (2015), Wyspa Skye (2016), seria Exit (2017), Szarlatani z Pasikurowic (2018), Na skrzydłach (2019) i Załoga (2020).

Wszystkie te gry doczekały się polskich wersji językowych co z pewnością miało niebagatelny wpływ na to, że we wszystkie z nich udało mi się zagrać (z jednym drobnym zastrzeżeniem, że w przypadku gry Exit nagroda została przyznana trzem pierwszym częściom, podczas gdy ja grałem w jedną z ostatnich – Zakazany zamek).

Tytuły to z pewnością zacne, dające dużo frajdy i zabawy, ale czy na pewno przeznaczone dla graczy zaawansowanych, którzy w założeniu szukać będą planszówek wymagających większego zaangażowania, z szeroką gamą nieoczywistych decyzji i wieloma drogami do zwycięstwa?

Przyglądając się profilom laureatów na stronie BGG, łatwo zauważyć, że żaden z nich, poza Pokoleniami, nie ma określonego wskaźnika ciężkości powyżej 3 w 5-stopnionej skali co oznacza grę o ciężkości madium (Pokolenia – 3,07). Do tego jedynie 3 gry (seria Exit, Legendy Andoru i Istanbuł) mają ten wskaźnik na poziomie wyższym niż 2,5, a jedna (Szarlatani z Pasikurowic) ma średni ciężar na poziomie 1,94 (czyli poniżej medium light).

Nieco więcej zaawansowanych gier jest wśród tytułów nominowanych, bo tu wskaźnik powyżej 3 osiągają Heaven&Ale (nominacja w 2018), Terraformacja Marsa (nominacja w 2017), Orlean (nominacja w 2015), czy Concordia i Rococo (nominacje w 2014). Prawdziwych perełek geeki powinni jednak szukać wśród gier rekomendowanych przez niemiecką kapitułę, bo tutaj można znaleźć takie mózgożery jak np. Terra Mystica i Tzolkin (rekomendacja w 2013), Pola Arle (rekomendacja w 2015), Mombasa (rekomendacja w 2016), Great Western Trail (rekomendacja w 2018) czy Podwodne Miasta (rekomendacja w 2020).

Warto też spojrzeć na Kennerspiel des Jahres przez pryzmat polskiej nagrody Zaawansowanej Gry Roku, która akurat w tej kategorii ma niemal równie długa tradycję (pierwsza ZGR została przyznana w 2013 r.). Laureatami polskiej nagrody jak do tej pory zostały Robinson Crusoe (2013), Terra Mystica (2014), Osadnicy: Narodziny Imperium (2015), Marco Polo (2016), Terraformacja Marsa (2017), Great Western Trail (2018) i Pulsar 2849 (2019), czyli gry o rozpiętości ciężaru od 2,78 (Osadnicy: Narodziny Imperium) do 3,96 (Terra Mystica), przy czym tylko O: NI ma obecnie określony ciężar rozgrywki poniżej 3 punktów. Zwraca uwagę też fakt, że  większość gier, które zdobyły KSdJ w polskim konkursie była zgłoszona do kategorii gier rodzinnych. Do tego jakby spojrzeć na ranking BGG to tylko 4 z 10 tytułów, które zdobyły KSdJ znajduje się obecnie w pierwszej 100 rankingu BGG, podczas, gdy polska ZGR tych przedstawicieli ma  5, ale na tylko 7 edycji konkursu.

Wniosek nasuwa mi się więc jeden. Gracz który lubi tytuły zaawansowane, wymagające sporo myślenia i kombinowania, swoją wishlistę powinien raczej uzupełniać w oparciu o polską nagrodę ZGR, niż niemieckie KSdJ.

A na koniec  Top-3 gier, które moim zdaniem na Kennerspiel des Jahres najbardziej zasłużyły oraz Top-3 tytułów, które KSdJ dostać nie powinny (jeżeli chodzi o ZGR, to uważam, że w każdym przypadku nagroda trafiała na dobre pudełko i każdego ze zwycięzców mogę z czystym sumieniem polecić zaawansowanym graczom).

Choć wśród laureatów nagrody KSdJ moim ulubionym tytułem jest 7 Cudów Świata, to fakt, że grę (nawet razem ze wszystkimi dodatkami) z powodzeniem ogarnia moje 9-letnie dziecko utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to tytuł zdecydowanie z gatunku rodzinnych. Chyba nie będzie więc niespodzianką, jeżeli napiszę, że grą najbardziej kojarzącą się z tytułem nagrody są dla mnie Pokolenia.

Drugie i trzecie miejsce w moim rankingu nie były ju tak oczywiste. Ostatecznie przypadły one tytułom autorstwa Alexandra Pfistera. Choć autor ten z pewnością ma na koncie dużo bardziej zaawansowane pozycji, to zarówno Broom Service jak i Wyspę Skye trudno uznać za tytuły lekkie. I nie chodzi o skomplikowanie zasad (w obu przypadkach są one raczej proste), a o liczbę koniecznych do podjęcia decyzji, a także o stopień interakcji pomiędzy graczami. W obu przypadkach mamy bowiem mnóstwo decyzji do podjęcia, a planując kroki musimy głęboko zastanowić się też nad potencjalnymi ruchami przeciwników, tak żeby nasze akcje były nie tylko efektywne, ale w ogóle przyniosły jakikolwiek efekt.

Na drugim biegunie (czyli gier które według mnie najmniej zasłużyły na tę nagrodę są) Szarlatani z Pasikurowic, seria Exit i tegoroczny zwycięzca konkursu, czyli Załoga. O ile w pierwszym przypadku powód jest jak najbardziej prozaiczny – uważam, że Szarlatani to gra, o tak dużym poziomie losowości i małym wpływie decyzji gracza na przebieg rozgrywki, że trudno ją nazwać grą choćby średniozaawansowaną – o tyle umieszczenie tu gier od Galakty wymaga pewnego wyjaśnienia.

Jeżeli chodzi o serię Exit to zdaję sobie sprawę, że powód takiej decyzji może być dla wielu mocno kontrowersyjny. Exit to dobre escape roomu, z ciekawymi zagadkami, ale jestem sceptyczny w mówieniu o nich jako o grach planszowych. To dla mnie raczej jedna z form spędzania wolnego czasu, jak rozwiązywanie łamigłówek, krzyżówek czy czytanie książki. Do tego Exit to jednak tytuły jednorazowe i po rozwiązaniu zagadki (nawet jeżeli nie niszczymy elementów) raczej nie będziemy do nich wracać.  Trzecim powodem dla którego seria w mojej opinii nie zasłużyła na nagrodę, jest doborowa konkurencja z którą Exit mierzyło się w roku swojego tryumfu – nominowane do KSdJ były wówczas Terraformacja Marsa i Najeźdźcy z Północy, czyli tytuły w powszechnym odbiorze dużo bardziej kojarzące się z grami planszowymi, a dodatkowo posiadające wiele ciekawych rozwiązań mechanicznych.

W przypadku Załogi to dla mnie ta gra nie jest ani odrobinę nowatorska czy odkrywcza, a przechodzenie kolejnych misji (przeszedłem 6) nie dość, że zupełnie pozbawione było  jakiegokolwiek klimatu, to nie wzbudzało u nas najmniejszych emocji. Ot, gra o zbieraniu lew, jak dziesiątki klasycznych karcianek, porównywalna do takich klasyków jak tysiąc czy 3-5-8.

 

 

6 komentarzy

  1. Michał Stajszczak
    Michał Stajszczak

    Dyskusja na ten temat była już tu prowadzona po przyznaniu nagród w roku 2011. Niestety przy którejś migracji strony została skasowana, choć zachował się wcześniejszy tekst o nominacjach w tamtym roku.
    Przypomnę więc, co wtedy napisałem (a właściwie, co pamiętam, z tego co napisałem).
    Zarówno w Niemczech jak i w Polsce graczy można podzielić umownie na 5 kategorii, tworzących piramidę. Pierwszy „dolny” poziom tej piramidy to gracze okazjonalni, którzy grają raz, może kilka razy w roku. Jest ich w Polsce, wśród osób w wieku 12+ pewnie z 5 milionów, a w Niemczech może nawet kilkanaście milionów. Oczywiście grają oni w gry najprostsze, głównie grając z dziećmi, szczególnie z wnukami.
    Drugi poziom to gracze, którzy od czasu do czasu grywają w gry tradycyjne – szachy, warcaby, brydż (w Niemczech raczej skat), „hipermarketowe” – Scrabble, Monopoly albo imprezowe. W Polsce jest ich około miliona, a w Niemczech kilka milionów.
    Trzeci poziom to osoby, które grają częściej, średnio raz na miesiąc, zarówno w gry podane wyżej, jak i w łatwiejsze eurogry. Jest ich w Polsce kilkaset tysięcy, a w Niemczech milion, a może dwa. To do nich adresowana jest podstawowa nagroda Spiel des Jahres tzn. gra nagrodzona musi być dla nich odpowiednia. Statystyki to potwierdzają, bo gry nagrodzonej Spiel des Jahres można sprzedać w roku przyznania nagrody kilkaset tysięcy, a bywa że i więcej niż milion.
    Czwarty poziom to gracze, do których skierowana jest nagroda Kennerspiel. W Polsce jest ich kilkanaście tysięcy, a w Niemczech pewnie kilkadziesiąt.
    Najwyższy poziom to ludzie, których określa się mianem „geek”. W Polsce to circa tysiąc osób, a w Niemczech może 5 tysięcy. To za mała grupa, by dla niej tworzyć nagrodę.

    • Ginet

      Panie Michale.

      Pewnie jest w tym dużo racji, tylko jeżeli tak jest, to niemiecka kapituła wykazuje moim zdaniem sporą niekonsekwencję. Przy rozdawaniu nominacji i nagród, zachowuje się bowiem tak jakby ta piąta grupa zupełnie nie istniała, ale nagle przypomina sobie o niej przy rozdawaniu rekomendacji, bo przecież tam te tytuły są naprawdę zaawansowane. I to nie są rekomendację do jakiejś tam Expertspiel tylko rekomendacje do właśnie Kennerspiel.

      Polska nagroda ZGR jest w tym temacie zdecydowanie bardziej konsekwentna, bo jak mamy już nominacje czy laureatów, to taki geek, który się nimi kieruje wie, że trafi na grę wymagającą naprawdę porządnego pomyślunku (czy mu się spodoba czy nie to już inna kwestia).

      Pewnie niebagatelną w tym rolę gra to, że KSdJ jest dużo bardziej komercyjna, siłą rzeczy musi być więc skierowana do szerszego grona klientów. Polska ZGR jest raczej nagrodą „od zajawkowiczów dla zajawkowiczów” i dla ani jednych ani drugich nie ma znaczenia to czy logo nagrody przełoży na zwiększenie sprzedaży tytułu.

      • Michał Stajszczak
        Michał Stajszczak

        Ja nie uważam, żeby to była niekonsekwencja. Gracze z najwyższej piątej grupy to jednocześnie osoby najbardziej zainteresowane tym, co się o grach pisze i mówi. Dlatego łatwiej do nich dotrzeć z rekomendacjami. Natomiast logo nagrody na pudełku gry każdy widzi w sklepie. I między innymi z powodu tego loga decyduje się na zakup gry.
        Można to też ująć nieco inaczej. osoby z piątej grupy i tak kupują dużo gier. Natomiast ci z poziomu czwartego kupują jedną góra kilka gier rocznie. I dlatego trzeba im, poprzez przyznanie nagrody, wskazać odpowiednią.

  2. Pingwin

    Rzeczywiście, była dyskusja i nam zginęła w trakcie przenosin. Udało się ją (bo chyba o tej dyskusji mowa, Panie Michale?) odzyskać:
    https://www.gamesfanatic.pl/2011/06/27/spiel-des-jahres-2011-rozdane/

    • Michał Stajszczak
      Michał Stajszczak

      Tak, o tej dyskusji pisałem. Można sprawdzić, że już w roku 2011 decyzje jury nagrody Spiel des Jahres wzbudzały kontrowersje, a szczególnie dotyczyło to Kennerspiel

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

x

Check Also

Matematyka w grach – Problem podziału nagrody

Jednym z efektów pandemii zbrodniczego koronawirusa była konieczność przerwania różnych rozgrywek sportowych. Problemem w takich sytuacjach bywa często to, jak podzielić przyznawaną za zwycięstwo nagrodę. Nie jest to zagadnienie nowe, bo po raz pierwszy zostało opisane już ponad 500 lat temu, gdy epidemie były częstsze, a ich skutki znacznie bardziej dotkliwe.